16/10/2026
Dziesięć lat temu opowiadałem o dronie, który czeka w gotowości i startuje na komendę, bez ratownika z walizką wyjeżdżającego z bazy na brzeg. Wtedy to brzmiało jak bajka. Po długich testach DJI Dock 3 z Matrice 4TD mogę powiedzieć jedno: to jest realne i zmienia myślenie o dronie w ratownictwie. Game changer? Jeszcze nie. Ale przyjdzie szybciej, niż się wam wydaje.
Nasze testy były pierwszymi w jednostkach ratownictwa wodnego. Nikt nam nie robił pokazu handlowego, dostaliśmy sprzęt do samodzielnych testów, bo ktoś zaufał naszym umiejętnościom i podejściu do bezzałogowców. Zaczęliśmy w maju, na dwudniowych warsztatach w Sopocie („SEARCH AND RESCUE DRONE PILOT”). Zjechały się grupy ratowników wodnych, górskich i innych jednostek. Potem, od 10 sierpnia do 13 września, lataliśmy w dzień i w nocy, z termowizją, z głośnikiem, z reflektorem.
Największa zaleta to gotowość. Dron cały czas czeka w docku. Dyspozytor albo pilot decyduje, że dron jest potrzebny w danym miejscu, klika „start” we DJI FlightHub 2, dock się otwiera i dron rusza według zaprogramowanej operacji. Około 10 sekund od kliknięcia, czyli dokładnie tyle, ile podaje producent. Nie trzeba wyciągać walizki, rozkładać sprzętu, kalibrować i czekać na GPS, a w klasycznym trybie to kilka, czasem kilkanaście minut. Mówię tylko o jednym ogniwie łańcucha ratowniczego, bo cały łańcuch to dużo więcej zmiennych, ale to jedno ogniwo skraca się z minut do sekund. Pilot nie musi stać na brzegu. Planuje i steruje przez internet, może siedzieć w dyspozytorni, cały czas nadzoruje lot i w każdej chwili może go przejąć. Dron ma w zestawie głośnik i reflektor, a na rynku jest już mechanizm do dołączenia defibrylatora AED.
Zmienia się też sama praca pilota. Mniej tu latania, więcej programowania lotu oraz przygotowywania scenariuszy. Dobrze zaplanowany scenariusz oszczędza czas dokładnie wtedy, kiedy każda minuta się liczy. Następny krok to zewnętrzne wyzwalacze startu, które jeszcze skrócą reakcję, oczywiście z człowiekiem w pętli decyzyjnej.
Cały zestaw jest naprawdę odporny. Według producenta stacja ma IP56, drony IP55, pracuje w temperaturach od -30°C do 50°C i wytrzymuje wiatr do 12 m/s podczas lądowania. Śmigła mają powłokę przeciwoblodzeniową, a maksymalny czas lotu to około 54 minut.
Nie obyło się bez zgrzytów. Po raz pierwszy okazało się, że ograniczenia techniczne leżą po stronie użytkownika. Potrzebne jest szybkie łącze internetowe i mocny komputer.
A teraz to, co interesuje mnie najbardziej, czyli jak mieć taki zestaw w służbie. Sprzęt to dopiero początek. Resztę stanowi ścieżka formalna i dostosowanie programu dronowego w organizacji. To nie „rocket science”, ale trzeba do tego odpowiedzialnie przyłożyć. TOPR pokazał w górach, że się da, bo wdrożył DJI Dock 3 z Matrice 4TD w Tatrach. My sprawdziliśmy to w ratownictwie wodnym.
Testy wykonane we współpracy z fly2rescue, Drony Dla Firmy - Akademia UAV oraz DJI Enterprise Innpro.
Maciej
[to be continued]