02/04/2026
Elżbieta Ficowska na spotkaniu z młodzieżą Zespołu szkół nr. 42 w Ursusie. Urodziła się w getcie warszawskim. Jej rodzice przeczuwając najgorsze, deportację do obozu śmierci w Treblince, oddali swoją kilkumiesięczną córeczkę Irenie Sendler, która zorganizowała śmiertelnie ryzykowną akcję wywiezienia niemowlęcia z getta.
O swoim ocaleniu, o 24-letniej matce żydowskiej, która zginęła wraz z mężem i całą rodziną w Zagładzie i o polskiej matce, która ją wychowała Elżbieta Ficowska opowiedziała uczniom z Zespołu Szkół nr. 42 w Ursusie im. Jana Karskiego. - Miłość i szczęście są najważniejsze, przekonywała uczniów. - Zostałam tym hojnie obdarowana, dodała.
Wkrótce po uratowaniu małej Biety, jak zdrobniałe przedstawia się Ficowska, do warszawskiego getta przedostał się, dwukrotnie Jan Karski, stają się świadkiem Holocaustu. To, co tam zobaczył - straszliwe warunki życia, głód, poniżenie, śmierć na każdym rogu ulicy - prześladowało go do końca życia.
Podczas spotkania w szkole uczniowie przedstawili swoje prace na temat patrona szkoły: portrety Karskiego, plakaty, piosenkę o Emisariuszu, szczegółowy życiorys. Goście - Prezes Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego, Ewa Junczyk-Ziomecka i Bieta Ficowska - byli pod dużym wrażeniem. -Gdyby w Warszawie a może nawet w całej Polsce ogłoszono wśród szkół konkurs na temat wiedzy i przesłania ich patrona/patronki, to zapewne Zespół szkół nr.42 w Ursusie zdobyłby medalowe miejsce, wierzy Prezes Fundacji, Junczyk-Ziomecka.