09/10/2026
Ważne przesłanie: 💬 "Nie przesyłajmy niczego, czego źródłem nie jest policja, szkoła albo kuratorium. Troska, która napędza emocje staje się częścią problemu."⤵️
❗ O BEZPIECZEŃSTWIE DZIECI - K[...]Y PIĄTEK
W piątek rano policja przekazała: dotychczas nic nie wskazuje na to, by internetowy "challenge", którym od doby straszono rodziców i dzieci, w ogóle istniał. Zanim ten komunikat się ukazał, plotka zdążyła już zrobić swoje.
Grupy rodzicielskie zalały kolejne wersje tej samej wiadomości, przerobione i podkręcone. Każda następna była straszniejsza od poprzedniej i każda szła dalej "na wszelki wypadek".
Znam ten scenariusz z 2017 roku - Niebieski Wieloryb.
Wszystko zaczęło się od jednego artykułu w zagranicznej gazecie, opartego na nierzetelnych źródłach. Potem setki publikacji na całym świecie powtarzały te same zdania, bez sprawdzenia i bez dowodów.
W Polsce mit dostał urzędową pieczęć - komunikat prokuratury, publikowany na stronach policji, mówił o kilkunastu, a nawet około 200 samobójstwach na świecie. Związku gry z żadnym samobójstwem nigdy nie wykazano - bo samej gry nie było!
Najgorsze były wnioski - badacze mediów zwracali uwagę, że samo nagłośnienie mogło zwiększyć zainteresowanie młodych tematem i prowokować próby zagrażające życiu, któychj wcześniej nie było. Dzieci szukały "challange-y" z ciekawości. Zasięg zbudowali jej dorośli.
Dziś poszliśmy krok dalej. "Krwawy piątek" miał przerazić i przeraził. Policja stanęła przy szkołach w całym kraju, a rodzice zastanawiali się, czy w ogóle posłać dzieci na lekcje, a znam wielu którzy pozostawili je w domu.
Zobaczmy, jak to działa. Wiadomość przychodzi "od znajomej, której mąż/brat/sąsiad jest w policji". Ktoś przekazuje ją dalej z troski, nikt nie sprawdza. Koszt ponoszą dzieci, które słyszą, że ich szkoła może być następna.
Panika nie jest skutkiem ubocznym tej historii, a jej częścią i paliwem dla kolejnej. Każda przesłana dalej groźba podpowiada komuś zagubionemu, że świat właśnie na to patrzy.
W tym samym czasie państwo pokazało, jak działa pod presją. Ustawa o blokowaniu nielegalnych treści od początku września czekała w Sejmie bez terminu głosowania. W czwartek została przegłosowana w kilka godzin.
Zamiast rozmowy o tym, co realnie chroni dzieci, oglądaliśmy spór o to, kto zawinił. Sam ten spór był kolejnym komunikatem dla przestraszonych rodziców: nikt tu nie panuje nad sytuacją.
Jesteśmy mistrzami gaszenia pożarów, do których sami dopuściliśmy. Od 15 lat obserwuję ten sam cykl: tragedia, panika, ustawa na szybko, cisza. I tak do następnego razu.
Zadajmy proste pytanie. Dyrektor szkoły dostaje od rodzica zrzut ekranu z "ostrzeżeniem". Kto w ciągu godziny powie mu, czy to prawda? On sam? Kuratorium? Policja, która weryfikację podobnych doniesień setki w czasie rozgrzanych emocji"
Na to pytanie powinna istnieć odpowiedź, zanim zrobi się groźnie. Potrzebny jest jeden wiarygodny kanał, który w kryzysie mówi szkołom i rodzicom: to sprawdziliśmy, to nieprawda, tego nie przesyłajcie dalej. Potrzebna jest też edukacja medialna dorosłych, a nie tylko dzieci, bo to dorośli dziś napędzali tę falę. Część z dorosłych dorastała w czasie "boom-u internetowego" i wydają się bardziej chłonni na emocjonalne materiały.
Do nas, rodziców / dorosłych, jedna prośba. Nie przesyłajmy niczego, czego źródłem nie jest policja, szkoła albo kuratorium. Troska, która napędza emocje staje się częścią problemu.