Blok Demokratyczny 2023

Blok Demokratyczny 2023 Political

06/20/2026
06/18/2026

Wyobraźmy sobie alternatywną rzeczywistość. Taką, w której wczorajsza inba przesunęła się o jedną granicę na wschód, a więc sprokurowali ją nie Polacy w Berlinie, tylko Ukraińcy w Warszawie.

W takiej alternatywnej rzeczywistości istniałby jakiś Ruch Obrony Ukrainy (RUO), któremu przewodziłby jakiś drący mordę półgłówek i faszysta wywodzący się z Azowa czy innego Prawego Sektora. Na koncie miałby wypowiedzi typu "trwa wojna z lewactwem", "trzeba zmilitaryzować naród", "Polacy prowadzą z nami wojnę hybrydową równie groźną jak ta rosyjska" oraz dużo "e... no".

90% przekazu medialnego RUO polegałoby na wywrzaskiwaniu obelg wobec Polski. A to, że kolonizujemy Ukrainę, dławimy jej przemysł, że mentalnie jesteśmy ciągle katami z Berezy Kartuskiej i Pawłokomy, że genetycznie nienawidzimy Ukraińców, chcemy im zabrać Lwów i tak dalej. RUO robiłoby inbę o każdy polski napis na lwowskiej kamienicy, robiło demonstracje przeciwko "polonizacji ukraińskich grodów" i tak dalej.

RUO, poprzez sieć podmiotów-córek, organizowałoby też co roku wielki marsz w centrum Kijowa. Na transparentach wisiałyby wilcze haki i celtyki, a czerwone twarze krzyczałyby "Stop lechickiej okupacji!".

RUO miałoby polityczną protekcję w postaci jednej z największych ukraińskich partii, również stale drącej się o polskich zakusach na ukraińskie lasy/przemysł/kamienice/dzieci, o polskich zakulisowych próbach zniszczenia ukraińskich rodzin/przemysłu/kultury oraz koordynowanych przez Warszawę globalnych spiskach, mających na celu likwidację ukraińskich narodu/rolnictwa/języka. Rzeczona partia obsypywałaby RUO licznymi dotacjami, także na zakup dronów i noktowizorów, a faszystę-półgłówka nawet wciągnęła na swoje listy wyborcze.

RUO przez długie tygodnie latałoby po polsko-ukraińskiej granicy doszukując się przerzucanych jakoby przez Polaków imigrantów z Bliskiego Wschodu czy Afryki. Samozwańczy szeryfowie z ruchu dokonywaliby bezprawnych zatrzymań przypadkowych aut na zagranicznych blachach. Wszystko byłoby transmitowane i multiplikowane przez największą ukraińską telewizję dezinformacyjną, strukturalnie i osobowo podległą partii dającej RUO kryszę. Jakieś 30% Ukraińców by w to wierzyło.

W końcu RUO ruszyłoby do Warszawy, odnalazło pomnik, powiedzmy, ofiar Akcji Wisła (który dopiero co spowodował kolejną inbę, gdyż RUO uznało go za zbyt mało dostojny), po czym spróbowałoby dostawić obok kilkumetrowy krzyż. Wszystko odbywałoby się bez zgody czy nawet poinformowania warszawskiego ratusza. Zamiast przyjechać, postawić, odjechać, RUO czekałoby na zjawienie się policji. Kamery największej ukraińskiej telewizji dezinformacyjnej byłyby już gotowe.

Polski policjant pochodzenia wietnamskiego cierpliwie by wyjaśniał po polsku, a polski policjant pochodzenia ukraińskiego cierpliwie tłumaczył na ukraiński, że można sobie robić demonstracje, ale trzeba zgłaszać, a na pewno trzeba zgłaszać stawianie jakiegokolwiek pomnika, a tak w ogóle to proszę stanąć tam, bo to jest park, miejsce historyczne i w ogóle depczecie trawnik. Faszysta-półgłówek mówiłby swoim kompanom, że to niezwykłe, że Lachy przysłali do rozmów Wietnamczyka, co to ma być.

Bojówkarze RUE stworzyliby kordon i zaczęli śpiewać starą ukraińską pieśń, mówiącą, że żaden Lach nie będzie pluł im w twarz ni dzieci polonizował, aż się rozpadnie w pył husarska zawierucha. Następnie spróbowaliby siłowo wtargnąć dokładnie w to zabronione miejsce. Przez kilka chwil trwałaby groteskowa szarpanina z policją o wielki krzyż, po czym półgłówek zostałby sprawnie i elegancko zglebowany i skuty.

Wszystko rejestrowałyby kamery wspomnianej największej ukraińskiej stacji dezinformacyjnej, gdzie do czerwoności grzane byłyby paski o "Lachach bijących Ukraińców pod krzyżem", o "bestialstwie polskiej policji", o tym, że "nie ma i nigdy nie było Polaków, zawsze byli polscy kolonizatorzy" i tym podobne. Po ukraińskim prawicowym necie latałyby zdjęcia faszysty-półgłówka przerobione przez AI tak, by wyglądało, że go srogo poturbowano. Jego córka zakładałaby zbiórkę na leczenie i zarzekała się, że na pół żywego ojca zabrała karetka, choć ten kwadrans później udzielałby na miejscu wywiadu. Niepoturbowany, ale nieco zdziwiony, bo do tej pory gdy robił takie akcje w Ukrainie, jego polityczna krysza działała i policja mu na to pozwalała. Najbardziej antypolskie konta na ukraińskim X domagałyby się ujawniania adresów i nazwisk policjantów biorących udział w interwencji.

Prezes tejże telewizji ogłosiłby wszem i wobec, że od dziś nie puszcza reklam Mlekovity, odzieży LPP, ani żadnej innej polskiej firmy. Politycy nadzorującej i telewizję i RUO partii grzmieliby o odwiecznym konflikcie polsko-ukraińskim, o konieczności dania Warszawie odporu, o kolejnym akcie zwierzęcej brutalności polskich mundurowych, kolejnym dowodzie na nienawiść “polskich panów”.

I teraz wyobraźcie sobie jak by na to zareagowała polska prawica. Ta sama, która ma kolektywny incydent kałowy, gdy jakiś przypadkowy Ukrainiec *sprawdza notatki* tak, złowi suma w stawie albo przeskoczy przez barierkę na koncercie. Przecież nawoływania by "wystrzelać to bydło" byłoby słychać w Lizbonie.

Tyle że w tej naszej rzeczywistości to reprezentant naszego złotego kraju zrobił dokładnie to w Berlinie. I jest dokładnie tak kryty przez jedną z największych polskich partii, która Germańca widzi już nawet w puszce paprykarza szczecińskiego. I jest dokładnie tak promowany przez największą polską telewizję dezinformacyjną. I owszem, 2/3 z nas łapie się za głowy, śmieszkuje, że fajnie byłoby, gdyby Niemcy go sobie zatrzymali, że niech sobie weźmie za prawniczkę Przyłębską i tak dalej.

Ale prawda jest taka, że Bąkiewicza nie byłoby wczoraj w Berlinie, gdyby wcześniej nie miał za sobą 15 lat bezkarnej aktywności w Polsce.

06/17/2026

Dwadzieścia dwa lata temu, 17 czerwca 2004 roku, zmarł Jacek Kuroń – działacz opozycji w okresie PRL, współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników, minister w pierwszych niekomunistycznych rządach, wielki społecznik, wspaniały człowiek, kawaler Orderu Orła Białego i Legii Honorowej. Jeden z naszych duchowych ojców, wzór do naśladowania, drogowskaz do działania. Jego słowa nie tracą na aktualności.

"Z natury rzeczy przecież nienawiść jest krzykliwa, a tolerancja i nawet sympatia – przeważnie milcząca. Zwłaszcza, że krzyk nienawiści, obcości, wrogości pojawia się w życiu publicznym. W przemówieniach polityków, w wystąpieniach duchownych. Często słów „my, Polacy” używa się nie po to, by powiedzieć, że się spotykamy w obrębie polskości, tylko po to, aby przypomnieć, że są między nami „inni”, a więc „obcy”,,wrodzy”, niegodni zaufania. Kiedy w politycznym kontekście mówi się o „Polakach”, to dlatego, że się chce kogoś w Polsce negatywnie ocenić, kogoś, kto rzekomo nie jest takim Polakiem jak inni. To jest instrument politycznej walki, dyskryminowania, dyskredytowania ludzi myślących inaczej."

[Jacek o sobie, Wrzask i agresja]

Address

P. O. Box 1115
Folly Beach, SC
29439

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Blok Demokratyczny 2023 posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Organization

Send a message to Blok Demokratyczny 2023:

Share