09/08/2026
„Złoty” Kral i „piękny” Radosław
Na początek potrzebny jest „złoty Kral”; biznesmen, oligarcha, potrzebujący protekcji, czyli ochronnego parasola w postaci sprzyjającego mu prawa. Zaraz potem zjawia się ktoś taki jak Ziobro, Wipler, Piesiewicz, Moskal itp., kto ma dla „Krala” propozycję współpracy.
Dalej idzie już rytmicznie: kasa wpływa do fikcyjnych instytucji; fundacji, instytutów – które się nagle rozmnożyły – a stamtąd, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zostaje przekierowana do prywatnych kieszeni P*Sowskich polityków i urzędników. W postaci przelewów, atrakcyjnych łapówek bądź fikcyjnych posad dla krewnych.
Przy czym, ta złodziejska struktura finansowa P*S działała pod nosem swojego wyborcy, który miał wprawdzie jakieś podejrzenia, coś mu śmierdziało, ale P*Sowskiej mafii udało się zneutralizować wątpliwości szczuciem jednych na drugich, propagandą w stylu sowieckim oraz „miską” pomidorówki od Morawieckiego. „Ciemny lud”, gdy się go odpowiednio pogłaszcze, kupuje wszystko.
„Lewe” kilometrówki i podwójne diety poselskie stały się passé. To już nie był świat dla Ryszarda Czarneckiego. Teraz liczył się rozmach i brawura. Zachęceni sukcesami „tłustych kotów”, wszędzie kręcili się „młodzi aspiranci” z P*Sowskiej młodzieżówki z ambitnymi pomysłami na nowe fundacje i stowarzyszenia. Oni też chcieli odgryźć kawałek „placka”.
Kultura okradania Polski zrodziła postać superzłodzieja; wypachnionego aroganta z przebojową fryzurką, sztucznymi zębami, zwykłego chama, ale w drogim gajerku i ze świecącym zegarkiem – człowieka całkowicie pozbawionego poczucia narodowego, patriotyzmu, honoru i moralności.
Pomyślmy, że ci ludzie mogą ponownie rządzić Polską.
Dariusz Wiśniewski