20/03/2026
Symbol Polski Walczącej pojawił się na murach okupowanej Warszawy 20 marca 1942 i- tak naprawdę tylko nieliczni wiedzieli czym on jest i co oznacza, a już na pewno nikt nawet nie myślał o tym, że wkrótce „Kotwica” stanie się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków i opanuje Warszawę, przekroczy jej umęczone wojną granice i weźmie we władanie cały kraj – walczący z hitlerowskim najeźdźcą.
Wcześniej próbowano działać Niemcom na nerwy rysując na murach swastyki na szubienicach, Hitlera w rożnych ośmieszających pozach, czy żółwia z napisem ” pracuj powoli”. To wszystko było swego rodzaju manifestem i podkreśleniem tego, że Warszawa się nie poddaje, ale też niosło ze sobą pewien humorystyczny przekaz, bo przecież ośmieszanie znienawidzonego wroga podnosiło ducha narodu. Przez jakiś czas wykorzystywano również „V” – uniwersalny symbol zwycięstwa, ale nie dość, że kojarzyło się to z angielskim i francuskim słowem, to na dodatek sami Niemcy zaczęli wykorzystywać ten znak dla podkreślenia własnych sukcesów , zatem trefne i spalone ”V” koniecznie należało czymś zamienić.
Pierwotnie myślano o naszym prastarym znaku, czyli Białym Orle, ale wyobraźcie sobie narysowanie skomplikowanego orła na murze z widmem nadciągającego niemieckiego patrolu- zbyt trudne i praktycznie nierealne w warunkach konspiracji, dlatego Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK ogłosiło w początkach 1942 roku konkurs na znak dla Organizacji Małego Sabotażu „Wawer”. Symbol miał być prosty, chwytliwy i co najważniejsze- łatwy w rysowaniu -nawet dla niewprawnych rąk przyzwyczajonych do trzymania broni.
Wybrano ” Kotwicę” z wpisanym „P” – symbolizującym Polskę. Kotwica kojarzyła się ze stabilnością, czymś stałym i pewnym, a już połączona z „P” utwierdziła wszystkich w przekonaniu, że pomimo tego, że sytuacja z pozoru wydaje się beznadziejna , to Polska nie zginęła, walczy i po okresie klęsk, burz nadejdzie czas pokoju i bezpiecznego zawinięcia do portu, w którym Polska na stałe zakotwiczy na mapie i znajdzie swoje miejsce pomiędzy innymi narodami. Dodatkowo smaku symbolowi nadawał fakt, że dolną część znaku można było odczytywać jako literę „W”, co pozwalało na swobodą interpretację- typu „Podziemne Wojsko”, czy „Polskie Wojsko”.
„Kotwica” okazała się być strzałem w 10! W bardzo krótkim czasie można było dojrzeć ją w każdym możliwym miejscu w stolicy. Szybko zaczęto ja rysować w Generalnym Gubernatorstwie, na Górnym Śląsku, Pomorzu, Galicji i na Wileńszczyźnie. Logo Małego Sabotażu zawojowało polskimi sercami i błyskawicznie stało się symbolem Armii Krajowej, a w czasie Powstania Warszawskiego- ten ukochany symbol wolności i walki zdobił biało-czerwone opaski na ramionach Powstańców.
Warszawskie Dzieci pod tym znakiem szły na barykady, żeby w powstańczym zrywie zawalczyć o swoją matkę- Polskę. ” Kotwica” na biało-czerwonej tkaninie była światłem w ciemności, które dawało nadzieję i wiarę w zwycięstwo, kraj wolny od niemieckiej zarazy.
A jak jest dzisiaj? Dla wielu nadal jest sacrum, znakiem, który znają wszyscy. Polskę Walczącą noszą dumnie na swoich mundurach żołnierze jednostek specjalnych, którzy kultywują tradycje batalionów Armii Krajowej , ostatnio noszą również żołnierze WOT ale-jak sami wiecie- znak PW pojawia się w najmniej oczekiwanych miejscach i okolicznościach, które urągają jego wartości i symbolice. Dbajmy o niego , bo to nie tylko wartość historyczna. Pamiętajcie, że ten symbol to ludzie, krew i śmierć, które utorowały nam drogę do wolności. Ten symbol to Polska, która nigdy się nie poddaje.