Fundacja Przyjaciele Zwierząt dla Zwierząt

Fundacja Przyjaciele Zwierząt dla Zwierząt "Bo koty są dobre na wszystko:
na wszystko, co życie nam niesie,
bo koty to czułość i bliskoś? POMÓŻ NAM POMAGAĆ!!!

Fundacja Przyjaciele Zwierząt dla Zwierząt

Staramy się ratować potrzebujące zwierzęta, przede wszystkim bezdomne koty. Jesteśmy po to, by nieść pierwszą pomoc wyrzuconym na śmierć małym kociętom. Zabieramy je z różnych miejsc: lasów, śmietników, opuszczonych posesji. Zapewniamy im pomoc weterynaryjną i miejsce tymczasowego pobytu, gdzie w spokoju i cieple, z pełnym brzuszkiem czekają na nowe domy

. Poprzez sterylizację i kastrację ograniczamy dalszy rozród bezdomnych zwierząt. ADOPCJE: 509 974 175 lub email: [email protected]
potrzeba nam również domów tymczasowych!!! FUNDACJA PRZYJACIELE ZWIERZĄT DLA ZWIERZĄT
05-220 Zielonka
ul. Chodkiewicza 3/1
nr rachunku: 30 1090 2590 0000 0001 2194 2813
IBAN PL30109025900000000121942813
Kod SWIFT (BIC code) WBKPPLPP
PayPal: [email protected]

Uratowaliśmy ich życie. Teraz walczymy, by nigdy nie straciły domu. Kochani, dziś uruchomiłam kolejną zbiórkę na utrzyma...
14/06/2026

Uratowaliśmy ich życie. Teraz walczymy, by nigdy nie straciły domu.

Kochani, dziś uruchomiłam kolejną zbiórkę na utrzymanie Konikowego Domu.

To zbiórka na ich codzienne, bezpieczne życie.
Na miejsce, w którym 15 uratowanych koni odzyskało spokój, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Miejsce, gdzie konie, które kiedyś znały strach i cierpienie, dziś mogą spokojnie żyć, odpoczywać, cieszyć się trawą, słońcem i swoim stadem.

Ale żeby ten dom mógł istnieć, potrzebna jest pomoc dobrych ludzi.

Nadal walczymy z zaległą opłatą za maj, przed nami opłata za czerwiec oraz bardzo potrzebny kowal.

Każdego miesiąca zaczyna się ta sama walka — o to, aby zapewnić im wszystko, czego potrzebują.

Dlatego dziś po raz kolejny proszę.
Jeśli możecie — pomóżcie.
Jeśli nie możecie wpłacić — proszę, udostępnijcie.

Dla małych fundacji, takich jak nasza, zasięg jest ogromną pomocą. Jedno udostępnienie może sprawić, że nasza prośba dotrze do osoby, która zechce pomóc.

Nie walczymy już o ich ratunek.
Walczymy o ich dom.
A dom to bezpieczeństwo. Dom to spokój. Dom to życie.
⬇️
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-czerwiec

Dziś nie chcę pisać o koniach. Nie chcę pisać o zbiórce.Nie chcę pisać o kolejnych rachunkach.Dziś chcę napisać o sobie....
12/06/2026

Dziś nie chcę pisać o koniach. Nie chcę pisać o zbiórce.
Nie chcę pisać o kolejnych rachunkach.

Dziś chcę napisać o sobie.

To chyba najtrudniejszy post, jaki kiedykolwiek napisałam.

Od wielu miesięcy walczę o Konikowy Dom.
Każdego dnia budzę się i zasypiam z tymi samymi pytaniami:

Czy dam radę?
Czy uda się uzbierać na opłatę ich domu?
Czy będą pieniądze na karmę?
Czy będzie na kowala?

Czy uda się utrzymać bezpieczny dom dla zwierząt, którym kiedyś obiecałam, że już nigdy nie będą musiały się bać?

Coraz częściej jestem zmęczona. Coraz częściej się boję.
Coraz częściej wieczorem siedzę i zastanawiam się, co jeszcze mogę zrobić.

Do kogo jeszcze napisać. Kogo jeszcze poprosić o pomoc.
Jak jeszcze opowiedzieć Wam o naszych zwierzętach, żeby ktoś je zauważył i usłyszał.

Bo prawda jest taka, że ja nie boję się o siebie.
Boję się o nie.

O konie, które po latach cierpienia odzyskały spokój.
O kotki, które każdego dnia czekają na pełne miseczki.

O wszystkie zwierzęta, które zaufały człowiekowi, choć wcześniej ten człowiek je skrzywdził.

I chyba najbardziej boli mnie to, że czasem mam wrażenie, że moje wołanie o pomoc ginie gdzieś po drodze.

Że tyle razy proszę. Tyle razy pokazuję, jak wyglądają nasze dni.
Tyle razy próbuję pokazać, że za tymi zdjęciami szczęśliwych zwierząt stoi ogromna odpowiedzialność.

A mimo to wciąż brakuje środków na to, by spokojnie patrzeć w przyszłość.

Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że brakuje mi sił.
Nie dlatego, że przestałam wierzyć.

Nie dlatego, że przestałam kochać to miejsce.
Właśnie dlatego, że kocham je tak bardzo.

Bo kiedy patrzę na nasze konie spokojnie pasące się na trawie, kiedy widzę ich zaufanie, wiem, dlaczego każdego dnia wstaję i walczę dalej.

Ale jestem tylko człowiekiem.
Człowiekiem, który czasem płacze ze strachu. Który czasem nie śpi po nocach. Który czasem czuje się bardzo samotny w tej walce.

I dziś naprawdę nie wiem już, jak prosić. Nie wiem, jakich słów użyć.
Nie wiem, co jeszcze mogę napisać, żeby ktoś zatrzymał się na chwilę i zobaczył, że te zwierzęta potrzebują pomocy.

Dlatego dziś nie będę szukała wyjątkowych zdań. Nie będę próbowała nikogo przekonywać.

Po prostu zostawię tutaj link do zbiórki na dom naszych koni.

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj

Jeśli ktoś zechce pomóc — będę ogromnie wdzięczna.
Jeśli ktoś zechce udostępnić — będzie to dla nas ogromne wsparcie.

A ja?
Ja nadal będę starała się walczyć. Bo one na mnie liczą.

A jeśli ktoś zechce dorzucić grosz bezpośrednio do nas.
Tu nasze konto.
⬇️
FUNDACJA PRZYJACIELE ZWIERZĄT DLA ZWIERZĄT
05 220 Zielonka
ul Chodkiewicza 3/1
nr rachunku 30 1090 2590 0000 0001 2194 2813
IBAN PL30109025900000000121942813

Czy patrząc na to zdjęcie można uwierzyć, że jeszcze niedawno dla tych naszych koni jedyną przyszłością była śmierć? Dzi...
11/06/2026

Czy patrząc na to zdjęcie można uwierzyć, że jeszcze niedawno dla tych naszych koni jedyną przyszłością była śmierć?

Dziś widzicie Laluśka.

Konia, który może spokojnie stać na zielonej trawie, być częścią stada, cieszyć się słońcem i swoim końskim życiem.

Tak powinno wyglądać życie każdego konia.

Bez strachu. Bez bólu. Bez niepewności, co przyniesie kolejny dzień.
I właśnie o takie życie walczymy każdego dnia w Konikowym Domu.

Ale za tym spokojnym obrazkiem kryje się ogromna odpowiedzialność.

Bo konie nie żyją jednym dniem ratunku.
One potrzebują opieki każdego dnia.

Potrzebują siana, jedzenia, kowala, leczenia i przede wszystkim — bezpiecznego miejsca, które mogą nazwać domem.

A my wciąż walczymy o opłacenie majowej opłaty za ich dom.
Brakuje jeszcze 3500 zł.

A przecież czerwiec już trwa i za chwilę będziemy musieli myśleć o kolejnej opłacie.

Czasami patrzę na te konie i myślę, jak wiele już przeszły.
Jak wiele udało się razem z Wami zmienić.
I jak bardzo nie chcę, żeby kiedykolwiek znów poczuły strach o swoją przyszłość.

Dlatego po raz kolejny proszę.
Jeśli możecie — pomóżcie nam.

Każda wpłata ma znaczenie.
Każde udostępnienie może sprawić, że naszą prośbę zobaczy ktoś, kto będzie mógł pomóc.

Nie pozwólmy, żeby dobre miejsce, które daje zwierzętom bezpieczeństwo, musiało walczyć samotnie.

Pomóżcie nam zatrzymać ich dom.

🔗 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj

10/06/2026

Dziś mam do Was pytanie.

Takie do wspólnego zastanowienia się.

Wszyscy, którym nie jest obojętny los zwierząt, potrafią zjednoczyć siły, kiedy dzieje się krzywda.
I bardzo dobrze.
Ratowanie zwierząt z tragicznych warunków jest potrzebne i ważne.

Ale czy nie warto równie mocno troszczyć się o te miejsca, do których później trafiają uratowane zwierzęta?

O te dobre miejsca. O te, w których odzyskują spokój. O te, w których uczą się na nowo ufać człowiekowi. O te, w których po raz pierwszy od wielu lat czują się bezpieczne.

Dlaczego właśnie takie miejsca tak często mają ogromne problemy z przetrwaniem? Dlaczego dobro tak trudno utrzymać?

Dlaczego ludzie tak chętnie pomagają ratować zwierzęta, a dużo trudniej przychodzi im wspieranie ich późniejszego życia?

Przecież uratowanie zwierzęcia to dopiero początek.
Później każdego dnia trzeba zapewnić jedzenie.
Opiekę. Leczenie. Kowala. Bezpieczny dom.

Na filmiku widzicie jednego z naszych hucułków.
Kiedy do nas trafił, bał się wszystkiego.
Gwałtownego ruchu, człowieka.

Dziś chodzi za mną jak piesek.
Ufa.
Wie, że nic złego go już nie spotka.

I właśnie dla takich chwil warto tworzyć takie miejsca.
A jednak to właśnie takie miejsca każdego miesiąca walczą o przetrwanie.

My również.

Mamy już 10 czerwca, a majowy rachunek za dom naszych koni nadal nie został opłacony do końca.

I czasem zastanawiam się... Dlaczego tak trudno dotrzeć do ludzi?
Przecież obserwuje nas prawie 10 tysięcy osób.

Tak naprawdę wystarczyłoby, żeby niewielka część z nich podarowała symboliczną kwotę lub udostępniła naszą prośbę.

Może Wy znacie odpowiedź?
Może sami prowadzicie miejsca pomagające zwierzętom?
A może po prostu macie swoje przemyślenia?

Jestem ciekawa Waszego zdania.

A jeśli możecie, pomóżcie nam jak najszybciej opłacić maj i dalej walczyć o bezpieczny dom dla naszych koni.

🔗 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj

09/06/2026

Dziś był naprawdę fajny dzień w Konikowym Domu. 🤍🐴🌿

Nasze konie w końcu wyszły na tak bardzo wyczekiwaną trawę.

I co tu się działo!

Były gonitwy. Było tarzanko. Były naturalne czochradełka z drzew i krzaków. Było radosne bieganie i spokojne skubanie świeżej trawy.

Po prostu końskie szczęście.

Patrzyłam na nie i nie mogłam przestać się uśmiechać.
Bo właśnie dla takich chwil warto walczyć.

Po prawie trzech godzinach nasze koniki wróciły na padok zmęczone, najedzone i zadowolone.

To był naprawdę dobry dzień.
Taki, który przypomina mi, dlaczego nigdy nie wolno się poddawać.

Niestety, kiedy kończy się dzień, wracają też troski.

Do całkowitej opłaty za dom naszych koni nadal brakuje około 4 tysięcy złotych.

Brakuje również środków na kowala, który jest naszym konikom bardzo potrzebny.

Ale najważniejszy jest ich dom.

Miałam nadzieję, że do 10 czerwca wszystko będzie już opłacone.
Cóż... życie napisało inny scenariusz.

Ale walczę dalej.
I będę walczyć tak długo, jak będzie trzeba.

Dlatego bardzo Was proszę:

🤍 wpłacajcie, jeśli możecie,

🤍 udostępniajcie nasze posty,

🤍 komentujcie, żeby zwiększać zasięgi.

Mamy tylko Was.

A każde udostępnienie może sprawić, że ktoś jeszcze zobaczy nasze konie i zechce im pomóc.

Dziękuję, że jesteście z nami. 🤍

🔗 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj

Doda Damian Żurawski RatujemyZwierzaki

Wiecie, czego boję się najbardziej?Nie hejtu. Nie krytyki. Nie złośliwych komentarzy.Boję się dnia, w którym zabraknie m...
08/06/2026

Wiecie, czego boję się najbardziej?
Nie hejtu. Nie krytyki. Nie złośliwych komentarzy.

Boję się dnia, w którym zabraknie mi sił i możliwości, żeby zapewnić naszym zwierzętom wszystko, czego potrzebują.

Boję się, że mimo miesięcy próśb o pomoc przyjdzie moment, kiedy nie będę już wiedziała, skąd wziąć pieniądze na jedzenie, leczenie i opiekę.

I boję się jeszcze jednej rzeczy.
Że wtedy nagle wszyscy zobaczą. Że wtedy pojawią się głosy oburzenia. Pytania. Oceny. Potępienie.

A nikt nie będzie pamiętał, jak długo i jak głośno wołałam o pomoc.
Jak długo prosiłam o udostępnienia.

Jak bardzo starałam się znaleźć ratunek, zanim sytuacja stała się dramatyczna.

Nikt nie będzie pamiętał maili, wiadomości i próśb wysyłanych do ludzi, którzy mogli pomóc nam dotrzeć dalej. Nikt nie będzie pamiętał miesięcy walki.

Bo świat najczęściej zauważa problem dopiero wtedy, gdy wydarzy się coś złego.

A ja nie chcę, żeby ktokolwiek ratował nasze zwierzęta wtedy, kiedy będzie za późno.

Ja proszę o pomoc teraz.
Gdy konie są bezpieczne. Gdy kotki mają swoje legowiska.
Gdy jeszcze możemy wspólnie zapobiec tragedii.

Nie proszę o litość.
Proszę o uwagę. O usłyszenie naszego wołania.

Bo naprawdę robię wszystko, co potrafię.
A najbardziej na świecie chciałabym nigdy nie musieć powiedzieć:
„Próbowałam. Wołałam. Prosiłam. I nikt nie usłyszał.”

Czy naprawdę musimy czekać na tragedię, żeby zacząć pomagać?

„Ja tu tylko tak zostawię… 🤍”
⬇️
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj

PS. Dziś dzięki Wam na konto Konikowego Domu trafił kolejny 1000 zł. Dziękuję każdemu, kto pomaga nam walczyć o ten dom.

Damian Żurawski RatujemyZwierzaki Monika Cichocka - Doradca Katarzyna Dowbor FanPage

07/06/2026

Na koniec dnia zostawiam Was z Biszkoptem. 🤍

Koniem, którego mama umarła z głodu, a on sam jako źrebak również zaznał głodu i cierpienia. Był pierwszym koniem uratowanym przez naszą fundację.

To między innymi dla niego każdego dnia walczę o bezpieczny dom. O miejsce, w którym już nigdy nie zabraknie mu jedzenia, spokoju i miłości. 🐴❤️

Ja tu tylko tak zostawię link do domu Biszkopta... 🤍

🔗 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj

„Mam też świadomość, że na skrzynce czeka mnóstwo wiadomości. Po powrocie spokojnie usiądę i postaram się odpisać każdem...
07/06/2026

„Mam też świadomość, że na skrzynce czeka mnóstwo wiadomości. Po powrocie spokojnie usiądę i postaram się odpisać każdemu, bo wiem, że za każdą wiadomością stoi czyjaś historia, problem albo po prostu chęć rozmowy.”

To słowa Pana Damiana Żurawskiego z 26 maja.

Przeczytałam je kilka razy. I uwierzyłam.
Uwierzyłam, że za kilka dni ktoś przeczyta historię naszych koni.

Że ktoś zobaczy 15 uratowanych przed rzeźnią istnień.
Że ktoś przeczyta o miejscu, które od lat budujemy dla zwierząt skrzywdzonych przez człowieka.

Napisałam wiadomość. Potem kolejną. Napisałam maile.
Napisałam list otwarty.

Nie prosiłam o pieniądze.
Prosiłam o jedno udostępnienie.
O jedną chwilę uwagi dla koni, które każdego dnia walczą już tylko o zachowanie swojego domu.

Nie doczekałam się odpowiedzi.

I nie piszę tego z żalem do jednej osoby.
Piszę to dlatego, że tak mocno poczułam, jak łatwo stać się niewidzialnym.

Jak łatwo przegrać z algorytmami, zasięgami i natłokiem ludzkich spraw. Bo przecież za każdą wiadomością naprawdę stoi czyjaś historia.

Za moją stoją Biszkopt, Lila, Monte, Szaradka i pozostałe konie.

Piętnaście istnień. Piętnaście par oczu. Piętnaście zwierząt, którym kiedyś obiecałam bezpieczeństwo.

Nie wiem, czy ten post kiedykolwiek dotrze do Pana Damiana.
Nie wiem, czy dotrze do kogokolwiek znanego.

Ale wiem jedno. Nie mogę przestać prosić. Nie mogę przestać walczyć.

Bo za mną stoją konie, które nie potrafią poprosić o pomoc same.

Dlatego dziś po raz kolejny proszę Was.

Jeśli nie możecie wpłacić, UDOSTĘPNIJCIE.
Jeśli możecie wpłacić choć złotówkę, WPŁAĆCIE.
Jeśli możecie zostawić komentarz, ZOSTAWCIE.

Bo może właśnie dzięki temu ktoś nas w końcu zobaczy.
A nam naprawdę kończy się czas.

🔗 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj

Damian Żurawski RatujemyZwierzaki Monika Cichocka - Doradca

Patrzę na to zdjęcie i nie potrafię przejść obok niego obojętnie. To Biszkopt i Lila.Mam wrażenie, jakby nie tylko jadły...
06/06/2026

Patrzę na to zdjęcie i nie potrafię przejść obok niego obojętnie.

To Biszkopt i Lila.

Mam wrażenie, jakby nie tylko jadły siano. Jakby się do niego przytulały. Jakby dziękowały za coś, co dla każdego konia powinno być czymś zwyczajnym.

Za poczucie bezpieczeństwa. Zwłaszcza Biszkopt.

Kiedy trafił do Konikowego Domu, z powodu tego, że głodował, był bardzo wyniszczony. Długo walczyliśmy o to, żeby odzyskał zdrowie.

Dziś ma stały dostęp do siana. Może jeść wtedy, kiedy chce.
Nie musi o nie walczyć. Nie musi głodować.
Po prostu jest koniem.

Tak jak Lila. Tak jak pozostałe konie w Konikowym Domu.

Mają swoje stado. Swoje miejsce. Spokój. Bezpieczeństwo.
I wszystko, czego koń naprawdę potrzebuje.
Za kilka dni będą miały również swoją ukochaną trawę.

Jeśli tylko uda nam się do końca opłacić ich dom.

Niestety zbiórka bardzo zwolniła.

A ja każdego dnia próbuję znaleźć sposób, żeby dotrzeć do kolejnych ludzi.

Żeby ktoś jeszcze nas zobaczył.
Żeby ktoś jeszcze usłyszał o miejscu, które powstało dla koni skazanych kiedyś na cierpienie i śmierć.

Dlatego dziś oprócz wpłat, proszę przede wszystkim o jedno.

O UDOSTĘPNIENIA.

O to, żeby historia Biszkopta, Lili i pozostałych koni poniosła się dalej. Bo może gdzieś tam jest ktoś, kto zechce pomóc im zachować ten świat.

Świat, w którym koń może przytulić głowę do beli siana i po prostu czuć się bezpiecznie.
🔗 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj

RatujemyZwierzaki Damian Żurawski

Adres

Ulica Chodkiewicza 3/1
Zielonka
05-220

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja Przyjaciele Zwierząt dla Zwierząt umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja Przyjaciele Zwierząt dla Zwierząt:

Udostępnij