12/06/2026
Dziś nie chcę pisać o koniach. Nie chcę pisać o zbiórce.
Nie chcę pisać o kolejnych rachunkach.
Dziś chcę napisać o sobie.
To chyba najtrudniejszy post, jaki kiedykolwiek napisałam.
Od wielu miesięcy walczę o Konikowy Dom.
Każdego dnia budzę się i zasypiam z tymi samymi pytaniami:
Czy dam radę?
Czy uda się uzbierać na opłatę ich domu?
Czy będą pieniądze na karmę?
Czy będzie na kowala?
Czy uda się utrzymać bezpieczny dom dla zwierząt, którym kiedyś obiecałam, że już nigdy nie będą musiały się bać?
Coraz częściej jestem zmęczona. Coraz częściej się boję.
Coraz częściej wieczorem siedzę i zastanawiam się, co jeszcze mogę zrobić.
Do kogo jeszcze napisać. Kogo jeszcze poprosić o pomoc.
Jak jeszcze opowiedzieć Wam o naszych zwierzętach, żeby ktoś je zauważył i usłyszał.
Bo prawda jest taka, że ja nie boję się o siebie.
Boję się o nie.
O konie, które po latach cierpienia odzyskały spokój.
O kotki, które każdego dnia czekają na pełne miseczki.
O wszystkie zwierzęta, które zaufały człowiekowi, choć wcześniej ten człowiek je skrzywdził.
I chyba najbardziej boli mnie to, że czasem mam wrażenie, że moje wołanie o pomoc ginie gdzieś po drodze.
Że tyle razy proszę. Tyle razy pokazuję, jak wyglądają nasze dni.
Tyle razy próbuję pokazać, że za tymi zdjęciami szczęśliwych zwierząt stoi ogromna odpowiedzialność.
A mimo to wciąż brakuje środków na to, by spokojnie patrzeć w przyszłość.
Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że brakuje mi sił.
Nie dlatego, że przestałam wierzyć.
Nie dlatego, że przestałam kochać to miejsce.
Właśnie dlatego, że kocham je tak bardzo.
Bo kiedy patrzę na nasze konie spokojnie pasące się na trawie, kiedy widzę ich zaufanie, wiem, dlaczego każdego dnia wstaję i walczę dalej.
Ale jestem tylko człowiekiem.
Człowiekiem, który czasem płacze ze strachu. Który czasem nie śpi po nocach. Który czasem czuje się bardzo samotny w tej walce.
I dziś naprawdę nie wiem już, jak prosić. Nie wiem, jakich słów użyć.
Nie wiem, co jeszcze mogę napisać, żeby ktoś zatrzymał się na chwilę i zobaczył, że te zwierzęta potrzebują pomocy.
Dlatego dziś nie będę szukała wyjątkowych zdań. Nie będę próbowała nikogo przekonywać.
Po prostu zostawię tutaj link do zbiórki na dom naszych koni.
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/dom-maj
Jeśli ktoś zechce pomóc — będę ogromnie wdzięczna.
Jeśli ktoś zechce udostępnić — będzie to dla nas ogromne wsparcie.
A ja?
Ja nadal będę starała się walczyć. Bo one na mnie liczą.
A jeśli ktoś zechce dorzucić grosz bezpośrednio do nas.
Tu nasze konto.
⬇️
FUNDACJA PRZYJACIELE ZWIERZĄT DLA ZWIERZĄT
05 220 Zielonka
ul Chodkiewicza 3/1
nr rachunku 30 1090 2590 0000 0001 2194 2813
IBAN PL30109025900000000121942813