Dzikie zwierzęta w potrzebie

Dzikie zwierzęta w potrzebie Zajmujemy się pomocą zwierzakom. Głównie są to zwierzaki dzikie,którym nikt nie chce pomoc.
(2)

18/03/2026

W Zielonej Górze przy zbiegu ulicy Długiej i Łużyckiej został odłowiony kogut.
Właściciela ptaka prosimy o kontakt. Ze względów bezpieczeństwa nie ujawniam zdjęcia zwierzęcia, ponieważ w jakiś sposób musimy mieć pewność, że trafi on do prawowitego właściciela.
Na właściciela czekamy dwa tygodnie.

04/03/2026

Mam dość nagonki na szopa pracza, powtarzania bzdur, znalezienia sobie obiektu do prowadzenia regularnej masakry pod płaszczykiem ustawy o IGO.

Szczególnie szop- jak widać z komentarzy- przeszkadza myśliwym: czuję dysonans poznawczy gdy osoby, które eksterminują setki tysięcy polskich ptaków rocznie, w tym gatunki chronione, czepiają się szopów (dieta szopa jest wieloskładnikowa, głównie padlina, gryzonie, bezkręgowce i rośliny- dlatego okres bez wegetacji szopy przesypiają, jak niedźwiedziowate, bo nie bardzo jest co jeść!).

Szop nie przybył podbić Europę, po pierwsze to ok. 25 mln lat temu właśnie z tej Europy do Ameryki jego przodek wywędrował, po drugie to myśliwi w 1934 r. sprowadzili szopy i wypuścili w Hesji do łowisk, a później również futrzarze- w latach 40-tych już szopy nawiewały z ferm, a w Polsce były hodowane do 1999 r.

Najnowsze badania w Niemczech pokazują, że im intensywniej poluje się na szopy, tym szybciej rozmnażają się.

Populacja niemiecka pokazuje, że gdy szopy osiągają wyższe zagęszczenie- rozród ustaje, włączają się mechanizmy samoregulacji i populacja stabilizuje się - rezultaty badań opublikowane w 2025 r.

Bambinizmem nie jest protest przeciwko kaźni szopiątek i ich matek! Szop posiada samoświadomość, pamięć długotrwałą, młode przerażone czy w bólu zakrywają łapami oczy i płaczą jak dzieci ludzkie i małpie! To są fakty biologiczne.

Szop to istota czująca, inteligentniejsza od większości osób strzelających do niego.

Nie ma jakichkolwiek danych naukowych potwierdzających wpływ presji drapieżniczej szopa na populacje potencjalnych ofiar w Polsce jak również dowodów na konkurencję z naszymi gatunkami.

O "obcym" szopie piszą myśliwi wypuszczający bażanty czy daniele...

Pojęcie "obcy i rodzimy" zostaje zrewidowane w efekcie przemian ekosystemów wskutek antropopresji. Trudno byłoby w ciut dłuższej skali historycznej wydzielić polskie gatunki zwierząt.

Jak nie wiadomo o co chodzi... Duża kasa za eksterminację IGO (zerowa dla azyli).

Czasami są takie dni, że telefon nie przestaje dzwonić. I tak było tym razem.Zgłoszenie szop w beczce. Zgłoszenie poszło...
26/02/2026

Czasami są takie dni, że telefon nie przestaje dzwonić. I tak było tym razem.
Zgłoszenie szop w beczce. Zgłoszenie poszło też do gminy, w międzyczasie udało się Pani też z nami skontaktować.
Gmina szybko zareagowała i przysłała pana od utylizacji. Tym razem udało się szop nie został zabrany do utylizacji. Miał więcej szczęścia niż szopy z Małomic. Ale pan utylizator od razu zaznaczył, że gmina nie zapłaci ani złotówki. No cóż, nie ona pierwsza.
Wyciągałam szopa z beczki, włożyłam do transportera i w drogę.
W tym samym momencie dostaliśmy kolejne zgłoszenie o potrącony szopie.
Potrącenie miało miejsce koło ósmej rano. Kobieta jadąc do pracy wyminęła gwałtownie hamujące auto. Wracając z pracy zobaczyła w tym miejscu rannego szopa. Bez wahania zabezpieczyła zwierzaka i zadzwoniła do nas. Wiozą już jednego gagatka, któremu nie zarażała utrata zdrowia zboczyłam i zabrałam rannego szopa. Przejeliśmy go my i szop trafił od razu do dr Dziwaka do Kliniki SKVet we Wrocławiu. Nie wiem czy sprawca potrącenia powiadomił służby, faktem jest, że przez osiem godzin nie znalazł się żaden sprawiedliwy aby temu zwierzęciu w taki czy inny sposób pomóc. Szopica oprócz widocznych otarć łap, rany ciętej w okolicy odbytu, zaburzeń neurologicznych ma uszkodzoną wątrobę. Jej stan jest ciężki a rokowanie ostrożne. Wiemy, że jest w najlepszych rękach i jeżeli ma mieć szanse na wyzdrowienie to tylko pod opieką dr Grzesia. Oba szopy trafiły pod opiekę Fundacja Szopowisko lek. wet. Grzegorz Dziwak
Transport zwierząt finansowaliśmy ze swoich prywatnych budżetów.

Mieć przyjaciela kota.To nie jest zwykła przyjaźń.Kot wybiera Ciebie z jakiegoś powodu.Kiedy pracowałam w schronisku zos...
17/02/2026

Mieć przyjaciela kota.
To nie jest zwykła przyjaźń.
Kot wybiera Ciebie z jakiegoś powodu.
Kiedy pracowałam w schronisku została przywieziona dzika kotka, którą potrąciło auto doprowadzajac do wieloodłamowego złamania miednicy. Jedyną alternatywą leczenia takiego urazu jest ograniczenie ruch do czasu zrośnięcia się kości. Tak było i w tym przypadku. Problem był taki, że obsługa miała do czynienia z dzikim kotem i do tego połamanym, dlatego zawsze prosili techników aby kota przytrzymać do czasu posprzątania klatki. Zawsze szedłam ja. Na początku kładłam na nią koc i zagarniałam z całym legowiskiem, po jakimś czasie wystarczał już tylko rękawice ochronne aż któregoś dnia sięgnęłam po kota bez rękawic ochronnych. Rysia nazwana tak bo jej dzikość była naprawdę wielka. Jej rzucanie się mimo urazu z pazurami do twarzy śmiało strach wśród pracowników.
Rysia po wyleczeniu nie mogła już wrócić na miejsce swojego Bytowa nią ponieważ zaatakował) ją nowotwór listw mlecznych. Przeszła zabieg ich usunięcia ale niestety poszedł przerzut na płuca. Taki kot musi być monitorowany nie było możliwości jego wypuszczenia. Schronisko? Nawet to najlepsze nie jest dobre dla kota.
Kiedy odchodziłam z pracy w schronisku obiecałam jej, że po nią wrócę. I wróciłam. Rysia mieszka ze mną, śpi u mnie w łóżku. Zachowuje się jakby mieszkała z człowiekiem całe życie.
Rysia wybrała mnie, zaufała mi i mimo, że to zawsze ja no ogół robiłam jej bolesne zastrzyki to mnie całkowicie zaakceptowała.
Mogę powiedzieć, że oswoiła żbika.
Czy Wy też macie podobne historię z kotami? Podzielcie się swoją historią w komentarzu.
Pokażcie swoich strażników domowego ogniska
A, i jeszcze jedno. Nie macie kota, żaden problem odwiedźcie najbliższe schronisko, zobaczcie na Zwierzaki bezdomniaki lub Fundację Bestaro i poszukajcie swojego puszystego przyjaciela. Nie wybierajcie, pozwócie wybrać kotu.
Bo dom bez kota to głupota

Pogoda w kratkę. Raz siarczyste mrozy, raz jesienna aura albo wczesna wiosna.W tych warunkach zwierzęta wariują. To co p...
17/02/2026

Pogoda w kratkę. Raz siarczyste mrozy, raz jesienna aura albo wczesna wiosna.
W tych warunkach zwierzęta wariują. To co powinno jeszcze hibernować budzi i łazikuje po śniegu. Wszechobecna wilgoć sprzyja rozwojowi chorób, między innymi świerzb drążącego. Osłabione zimą zwierzęta są szczególnie mocno narażone na te pajęczaki.
Zapewne już widzieliście na stronie Fundacja Szopowisko lek. wet. Grzegorz Dziwak Śnieżynkę. Na ratunek czeka jeszcze jej matka.
W między czasie dostaliśmy informację o kolejnym szopie z tą chorobą. Zwierzę już zostało odłowione przez naszego go Wolontariusza i jest w drodze do Kliniki SKVet do dr Dziwaka.

15/02/2026
Państwo wprowadza ustawę blokując ą pomoc dla zwierząt udzielaną przez organizację.Co to oznacza? Ano to, że jeżeli znaj...
15/02/2026

Państwo wprowadza ustawę blokując ą pomoc dla zwierząt udzielaną przez organizację.
Co to oznacza? Ano to, że jeżeli znajdziecie potrącone, ranne chore zwierzę to w wielu rejonach Polski nie doczekacie się żadnej realnej pomocy. Bo po 15, w nocy i święta telefon odbierają tylko organizację.
Państwo powinno wziąć odpowiedzialność za swój majątek ale najpierw powinno do tego przygotować system.
Gminy już teraz nie chcą płacić za ratowanie zwierząt przerzucając to barki organizacji. Po wejściu ustawy w życie dla tych zwierząt jedyną alternatywą w wielu regionach Polski zostanie tylko firma utylizacja lub powolna śmierć na poboczu lub w rowie.
Tę ustawę nasz drogi rząd wprowadził po cichu bez debaty. Co Wy na to?

Rozpoczął się proces LIKWIDACJI ORGANIZACJI OCHRONY ZWIERZĄT! Krysia w bojowym nastroju...

Po cichu, niemal bez debaty publicznej, weszła ustawa o zdrowiu zwierząt. Według interpretacji ministerstwa jej zapisy mają w praktyce zablokować działania niemal wszystkich organizacji ochrony zwierząt w Polsce. Za dwa tygodnie mamy stać się „nielegalni”. Domy tymczasowe, pomoc powypadkowa, ośrodki i azyle, wszystko to ma zostać wycięte z systemu.

To ma być rozwiązanie problemu? Związać ręce tym, którzy od lat naprawiają to, czego państwo nie potrafi lub nie chce naprawić?

Według tej interpretacji psy i koty ratowane w najgorszych stanach nie będą mogły trafiać pod opiekę organizacji. Zamiast leczenia, operacji i realnej rehabilitacji, czekają na nie boksy, mróz, kraty i przepełnione patoschroniska. Organizacje mają zostać WYKASOWANE z systemu pomocy zwierzętom.

Zmiany przeszły ukradkiem, bez szerokiej informacji, bez realnej dyskusji społecznej. Tak, jakby chodziło o to, żeby nikt nie zdążył zareagować…

Jeżeli ktoś myśli, że damy się wyłączyć jednym podpisem, to się myli. Jeżeli ktoś uważa, że przestaniemy ratować zwierzęta, bo tak wygodniej dla systemu, to również się myli.

Jeśli to ma być wojna z organizacjami ochrony zwierząt, to odpowiemy jednością, determinacją i prawdą, bo tu nie chodzi o nas. Chodzi o te, które bez organizacji nie mają szans na ratunek!

Podejmujemy działania, o którym opowiemy wkrótce!

Trzecia w nocy, jeszcze na nogach. Telefon z Policji z prośbą o pomoc dla rannego kota. Dyżurny dzwonił do lokalnego Sch...
31/01/2026

Trzecia w nocy, jeszcze na nogach. Telefon z Policji z prośbą o pomoc dla rannego kota. Dyżurny dzwonił do lokalnego Schroniska ale dowiedział się, że pracownik Schroniska nie wyjedzie bo nie ma z tą gminą podpisanej umowy, wobec tego dyżurny szukał pomocy gdzie indziej aż trafił na naszą Fundację. Dostałam namiary, zabrałam transporter i wyruszyłam w prawie godzinną drogę w jednym kierunku. Do celu brakowało mi już tylko pół godzinny kiedy dostałam telefon od dyżurnego policji że kot właśnie umarł i nie ma potrzeby abym przyjeżdżała, kota zabierze firma utylizacyjna.
Co się wydarzyło?
Ano to, że mimo obowiązku podpisania przez Gminy umów na pomoc zwierzętom poszkodowanym w wypadkach wiele Gmin nie dopełnia swojego obowiązku cedując je na lokalne organizacje.
Być może kot nie miał szans na przeżycie ale czas oczekiwania na pomoc i temperatura otoczenia na pewno mu nie pomogły.
Rada
Jako mieszkaniec Gminy sprawdź czy Twoja wywiązała się z obowiązku. Jeżeli nie, domagaj się tego. Skończmy z wyzyskiwaniem organizacji, które wyręcza ją z obowiązku Państwo.
My w poniedziałek zapytamy się tej konkretnej gminy co się stało, że zawiodła informacja i gdzie jest błąd. Znamy urzędników i Burmistrza tej gminy i wiemy, że mają wielkie serducho dla zwierząt i naprawdę dużo dla nich robią, dlatego byliśmy zaskoczeni telefonem.
Wierzymy, że uda się poprawić przepływ informacji aby kolejna ofiara nie czekała długo na pomoc.
Co możesz zrobić Ty?
Nie czekaj na kryzysową sytuację. Już teraz zadbaj o wiedzę do kogo masz się zwrócić w sytuacji kiedy znajdziesz potrącone domowe lub dzikie zwierzę na terenie swojej Gminy. Bo Twoja wiedzą może uratować lub skrócić cierpienie poszkodowanego zwierzaka.

Za mną 50h na nogach. Wczoraj będąc w pracy wieczorem dostałam telefon z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu odbioru zwierz...
19/01/2026

Za mną 50h na nogach. Wczoraj będąc w pracy wieczorem dostałam telefon z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu odbioru zwierząt egzotycznych u zmarłego właściciela.
Na zwłoki człowieka natrafiono przypadkowo po tym jak jedna kobieta zauważyła na jego podwórku klatkę z martwą papugą. To uruchomiło cały ciąg zdarzeń. Na miejscu ujawniliśmy jeszcze zwłoki pięciu wiewiórek i drugiej papugi. Interwencję zakończyłyśmy o drugiej w nocy. Potem wszystkie żywe zwierzęta egzotyczne wiozłam cztery godziny da azylu Fundacja Szopowisko lek. wet. Grzegorz Dziwak. Tam rozładunek, wstępna ocena stanu zdrowia. Trochę potrwa identyfikacja szczegółowa gatunków. Dla mnie i osób biorących udział w interwencji najważniejsze jest to, że zwierzęta są już w dobrych rękach i są bezpieczne. Do domu wróciłam o dziewiątej rano, niemiłosiernie zmęczona z odorem śmierci na sobie.
Sam właściciel na pewno kochał swoje zwierzęta ale w ostatnim czasie już chyba bardzo nie domagał. Był człowiekiem, który stronił od ludzi, nie utrzymywał kontaktu z nikim nawet rodziną. Prawdopodobnie nie żył już od tygodnia. Pokój jego duszy.
Bardzo dziękuję Sylwii, Ewie i Mohamedowi, którzy byli pierwsi na miejscu i zajęli się od razu zwierzętami dopóki nie przybyłam na miejsce.
Wrzucam tylko dwa zdjęcia pospolitych gatunków, ponieważ pozostałe żywe zwierzęta ze względu na zapobieżeniu silnego stresu nie były fotografowanie. Tym zajmie się dr Dziwak jak zwierzęta przejdą adaptacje w nowych warunkach.
Nie będziemy wrzucać zdjęć martwych zwierząt ani z samej interwencji. Niech to zostanie tylko z nami.
Każda sytuacja niesie jakieś credo. Rozejżyjcie się wokół siebie czy są obok Was jakieś samotne osoby. Zajrzyjcie do nich, jak mają zwierzaka czy zwierzęta zagadaj ie czy nie potrzebują pomocy czy wsparcia. Nie dla interwencji, czy hejtu ale taka zwykła ludzka pomoc. Czasami są to ludzie trudni, zamknięci na innych pewnie w jakiś sposób skrzywdzeni w swoim mniemaniu. Ale nawet burknięcie za płot daje nam sygnał, że jest tam człowiek i żyje, że daje radę.
Siedem dni śmierci, nie wiadomo jak długiego leżenia być może w chorobie albo silnej niedomodze, koszmar umierania zamkniętych zwierząt bez jedzenia, wody narażonych na mróz. Nie pozwólmy aby scenariusz się powtórzył. Zadbamy o nasze małe ojczyzny.
Dziękuję Grzesiu, że bez wahania przyjęłeś całą gromadę zwierząt, dla niektórych będziemy szukać nowych domów. Na pewno dla królika ale dopiero po badaniach. Bo to jedno ze zwierząt, które potrzebowało pomocy weterynaryjnej.

19/01/2026

Wójt Gmina Czarna /bieszczadzka wystąpił do GDOŚ o odstrzał trzech wilków. Dostał zgodę na zabicie jednego. O rozdmuchaniu sprawy wilków w tej gminie, o straszeniu wilkiem, absurdalności odstrzału w celu zmniejszenia obaw mieszkańców, sposobach rozwiązania problemów oraz o ofercie pomocy, pisze trzech zoologów - ekspertów ds. dzikich ssaków, którzy mieszkają w Bieszczadach. Świetny tekst, przydatny dla wszystkich, których fascynują wilki, także dla innych gmin, gdzie jest rzekomo narastający problem z wilkami.
❗"Czujemy się w obowiązku odnieść do opublikowanego w lokalnych mediach materiału dotyczącego rzekomego „narastającego zagrożenia ze strony wilków” w Gminie Czarna oraz pisma Gminy Czarna skierowanego do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Nasze stanowisko jest oddolną inicjatywą bazującą na znajomości lokalnych realiów. W naszym odczuciu wspomniany przekaz medialny oraz treść ww. pisma tworzą obraz zagrożenia, który nie odpowiada rzeczywistości, nie ma potwierdzenia w faktach naukowych, danych monitoringowych i może niepotrzebnie potęgować strach mieszkańców i prowadzić do decyzji niepopartych rzetelnymi dowodami. Wpływa również na negatywne Bieszczadów przez turystów, ja ko miejsca niebezpiecznego i nieprzewidywalnego. W konsekwencji ma realny wpływ na obniżenie atrakcyjności regionu i spadek liczby gości, co było ewidentnie widoczne w statystykach roku 2025. To są realne liczby, które budzą zaniepokojenie branży turystycznej, również działającej w gminie Czarna. Niniejsze stanowisko nie ma na celu polemiki z obawami mieszkańców, na które w uzasadnionych przypadkach należy zawsze reagować - lecz wskazanie sprawdzonych, skutecznych i zgodnych z wiedzą naukową sposobów rozwiązywania sytuacji konfliktowych.
Rozumiemy i poważnie traktujemy niepokój mieszkańców....

❗Poniżej prezentujemy rzetelne wyjaśnienia oraz propozycje rozwiązań.
♦️1. Wilki NIE „tracą płochliwości” – lecz korzystają z zasobów, które sami im udostępniamy Aktualna wiedza naukowa mówi:
• wilki nie dążą do kontaktu z ludźmi, a ich krótkotrwała obecność przy zabudowaniach nie jest dowodem oswojenia,
• wiele rejestracji wilków wynika z rozwoju technologii monitoringu i powszechności kamer samochodowych i przydomowych, zaś błyskawicznemu rozpowszechnianiu zdjęć służą portale społecznościowe,
• młode wilki uczą się i gromadzą doświadczenia poprzez eksplorację otoczenia –
zachowania te nie mają charakteru agresywnego.

Zanik płochliwości u wilków grupa ekspertów z Large Carnivore Initiative for Europe definiuje w swoim raporcie, jako:
„wielokrotne, celowe, podejście konkretnego osobnika wilka do człowieka nie zasłoniętego żadna przeszkodą (np. szybą, lub siedzącego w pojeździe) na odległość poniżej 30 m”. Pierwotną przyczyną takiego zachowania jest silna habituacja, czyli oswojenie wilka przez ludzi. Żaden z opisanych w mediach i piśmie do GDOŚ przypadków nie spełnia tej definicji. Wilki unikają kontaktu z ludźmi a wejścia na posesję są zdarzeniami skrajnymi, zwykle wynikającymi z:
• obecności na terenie posesji niezabezpieczonych odpadów kuchennych, odpadków poubojowych lub padliny zwierząt,
• pozostawiania na zewnątrz karmy dla psów i kotów,
• niedostatecznej ochrony zwierząt gospodarskich,
• zainteresowania psem, który ma możliwość wychodzenia poza posesję i swobodnego biegania bez nadzoru człowieka po okolicy (wilki mogą traktować takie psy jako intruzów w swoim terytorium).

Zgodnie z wiedzą ekspercką będącą pochodną wieloletnich, bezpośrednich obserwacji zachowań zwierząt dzikie wilki nie wykazują agresji w stosunku do ludzi, a opisane w mediach przypadki „braku płochliwości” wymagają w pierwszej kolejności analizy przyczyn, a nie straszenia opinii publicznej. Oczywistym wydaje się, że media w swoich przekazach stosują tzw. strategię „clikbaitową” polegające na generowaniu treści, które przesadnie wyolbrzymiają fakty, aby wzbudzić ciekawość czytelnika, a tym samym zmusić go do kliknięcia i zapoznania się z
treścią.

♦️2. Liczba incydentów (34 zdarzenia) zgłoszonych przez Urząd Gminy Czarna w 2025 roku wymaga weryfikacji, a nie automatycznego uznania ich za „zagrożenie”.
W Polsce zdarzenia z udziałem wilków klasyfikuje się jako:
• obserwacje,
• bliskie spotkania,
• szkody w zwierzętach gospodarskich,
• zachowania nietypowe (np. osobniki chore (świerzb, bardzo rzadko wścieklizna) lub
ciężko ranne w wyniku agresji międzyosobniczej, kolizji drogowych lub kłusownictwa.

Większość zgłaszanych zdarzeń w Bieszczadach — także tych przytaczanych przez Urząd Gminy należy do kategorii obserwacji, co samo w sobie nie stanowi zagrożenia. Obecność wilków na polach nie jest zagrożeniem dla plonów ani dla ludzi, lecz konkretnym wsparciem dla rolników, ponieważ wilki polują tam na sarny, dziki i jelenie żerujące w uprawach i czyniące w nich dotkliwe szkody.
Bardzo bliska obserwacja wilka przez osobę siedzącą w samochodzie, także nie stanowi „incydentu”, czy dowodu na zuchwałość drapieżnika, ponieważ wilki nie wiedzą, że w każdym jadącym pojeździe siedzi człowiek i nim kieruje. Wilki, podobnie jak inne dzikie zwierzęta mają ograniczoną percepcję dot. obecności człowieka znajdującego się w innym poruszającym się obiekcie. Wiele „ataków na psy” ma miejsce wtedy, gdy zwierzęta biegają luzem poza posesją, co jest dla
wilków naturalną obroną terytorium przed intruzem. Ponadto niektóre psy – te pozostające w słabej jakości ogrodzeniach, na łańcuchach lub nieprawidłowej konstrukcji kojcach - bywają łatwą ofiarą i pożywieniem dla wilka. Warto przypomnieć, że z punktu widzenia prawa (art. 77 § 1 Kodeksu wykroczeń) przyzwolenie na wychodzenie psa bez nadzoru poza posesję jest wykroczeniem zagrożonym w zależności od zachowania psa, karą ograniczenia wolności lub grzywny do 1000 złotych dla właściciela.

♦️3. Twierdzenie o „konieczności odstrzału” jest niezgodne z obowiązującym prawem i wiedzą naukową.
Wilk jest gatunkiem:
• ściśle chronionym według prawa krajowego,
Jego uśmiercanie (w tym odstrzał) jest możliwe wyłącznie w oparciu o zgodę wydaną na wniosek osoby (np. hodowcy lub lekarza weterynarii) lub samorządu lokalnego przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w ściśle określonych sytuacjach, po poszerzonej analizie okoliczności oraz wpływu ewentualnego odstrzału na stan ochrony populacji wilka w regionie.

Dlatego wraz z wnioskiem należy dostarczyć do GDOŚ:
• materiał dowodowy w postaci opisu sytuacji oraz dokumentacji fotograficznej i filmowe obrazującej niepokojące zachowania wilka/wilków,
• liczbę i wskazanie, które osobniki należy wyeliminować
• danych o szkodach poczynionych przez dane wilki w inwentarzu zgłoszonych do RDOŚ i wypłaconych odszkodowaniach,
• danych o stanie osobników chorych, o których uśmiercenie się wnioskuje i dokumentacji weterynaryjnej,

Odstrzał trzech niezdefiniowanych osobników „dla poprawy poczucia bezpieczeństwa” nie rozwiązuje żadnego z istniejących problemów – co potwierdzają wszystkie dostępne badania. Odstrzały nie są lekarstwem na sytuacje konfliktowe, jeśli nie zostanie uśmiercone konkretne zwierzę wykazujące ryzykowne zachowania. Odstrzał losowych osobników może, w przypadku zastrzelenia pary rodzicielskiej, doprowadzić do rozbicia grupy rodzinnej a w konsekwencji do zwiększenia aktywności młodocianych osobników, pozbawionych opieki i dostaw pokarmu, w pobliżu zabudowań i poszukiwania łatwo dostępnego pokarmu pochodzenia antropogenicznego, takiego jak zwierzęta gospodarskie i psy.

♦️4. Rzeczywiste problemy wymagają rozwiązań, a nie straszenia mieszkańców
Zamiast działań pozornych, takich jak wnioskowanie o odstrzał, proponujemy wdrożenie skutecznych i sprawdzonych metod prewencji, które znacząco redukują poziom konfliktów:
a) Odpowiednie ogrodzenia elektryczne, fladry oraz psy stróżujące, czyli nasze rodzime owczarki podhalańskie sprawdzają się w całej Europie.
b) Zabezpieczenie odpadów kuchennych, utylizacja padliny zwierząt gospodarskich i łownych oraz resztek poubojowych. To najważniejszy element — wilki przyciągają łatwo dostępne źródła pokarmu.
c) Likwidacja okresowych miejsc nęcenia drapieżników (w tym zlokalizowanych w
bezpośrednim sąsiedztwie miejscowości Czarna Górna). Nęciska z odpadami zwierząt gospodarskich (np. z rzeźni) i resztkami zwierząt łownych uczą
wilki, które dzięki wyśmienitemu węchowi znają pochodzenie mięsa w takich miejscach, że człowiek jest dostarczycielem pokarmu i w jego pobliżu należy poszukiwać takich zasobów.
d) Ograniczenie swobodnego biegania psów poza posesjami. Psy biegające bez nadzoru po okolicy prowokują wilki do ataków, ponieważ mogą być odbierane
przez drapieżniki jako intruzi.
e) Zabezpieczenie psów na terenie posesji, poprzez zamykanie ich nocą w
pomieszczeniach lub odpowiednich kojcach
f) Monitoring kamerami wideo w miejscach zgłoszonych incydentów
Umożliwia ustalenie, czy zachowania odbiegają od normy (np. osobnik chory lub okaleczony).
f) Edukacja mieszkańców i uczniów szkół. Najskuteczniejsza forma redukcji strachu i nieporozumień.

♦️5. Wejście wilka na posesję nie świadczy o „agresji”, lecz wynika z innej przyczyny, która wymaga ustalenia. Z dotychczasowych analiz takich zdarzeń wynika, że zwykle zwierzę podążało za zapachem pokarmu lub psa, korzystając z możliwego udogodnienia w postaci np. nieszczelności ogrodzenia, otwartej bramy, itp.Nie ma potwierdzonego przypadku, by zdrowy, dziki wilk w Polsce wszedł na posesję w celu zaatakowania człowieka.

♦️6. Apelujemy o wstrzemięźliwość w formułowaniu publicznych oskarżeń wobec dzikich zwierząt. Władze ponoszą odpowiedzialność za rzetelne przedstawianie faktów. Media teoretycznie też powinny, jednak bardzo często generują „sensacje” będące elementem strategii marketingowej. Straszenie mieszkańców nieuprawnionymi ostrzeżeniami o „wilczych atakach” nie pomaga, a
może prowadzić do:
• paniki,
• nielegalnych działań przeciwko drapieżnikom,
• spadku zaufania społecznego.

Zamiast tego potrzebujemy:
• udokumentowanych danych naukowych,
• dogłębnej analizy każdego przypadku,
• współpracy mieszkańców, samorządu i specjalistów.

❗Podsumowanie
Wilki są naturalnym elementem bieszczadzkiego krajobrazu i nie stanowią zagrożenia dla ludzi. Wzbudzające niepokój mieszkańców obserwacje wilków w pobliżu zabudowań można ograniczyć poprzez odpowiednie zarządzanie gospodarką odpadami kuchennymi i prawidłową utylizacją utylizacją padliny i resztek poubojowych zwierząt gospodarskich i łownych. Szkody w
zwierzętach hodowlanych, są zjawiskiem występującym bez względu na status prawny wilka w regionie, zarówno tam gdzie jest to gatunek chroniony jak i łowny. W Polsce, dopóki wilk będzie chroniony, poszkodowany hodowca otrzyma odszkodowanie, natomiast gdy stanie się gatunkiem łownym, dotychczasowy system odszkodowań przestanie funkcjonować. Badania wskazują, że szkody mogą być znacząco ograniczone poprzez wprowadzenie adekwatnych do
specyfiki hodowli metod ochrony inwentarza. Poradnik z metodami znajduje się pod tym linkiem podanym w komentarzu.

Po analizie dostępnych danych, obowiązującego prawa, wiedzy naukowej oraz informacji udostępnionych przez gminę i lokalne media stwierdzamy:

1. Nie ma dowodów na to, że wilki w Gminie Czarna stanowią „szczególne zagrożenie” dla ludzi. Podobne przypadki – choć niepokojące dla mieszkańców – zdarzają się także w innych częściach polskich Karpat. Wynikają one z głębokiego wnikania zabudowy wsi i większych miejscowości w kotliny górskie i typowej dla Polski zabudowy rozciągniętej pasowo wzdłuż dróg i cieków wodnych. Zjawiska te powodują, że dzikie zwierzęta żeby przemieścić się pomiędzy żerowiskami
na naprzeciwległych zboczach gór, muszą przechodzić w niewielkich lukach pomiędzy miejscowościach, a nawet przez same miejscowości.

2. Brakuje podstaw do podejmowania decyzji o odstrzale trzech osobników. Warunki konieczne do wydania zezwolenia wymagają najpierw udokumentowania, które zwierzęta stwarzają realne ryzyko – a takich dowodów nie przedstawiono.

3. Sytuacja wymaga działań prewencyjnych, nie odstrzału. To jedyna droga prowadząca do realnego zwiększenia poczucia bezpieczeństwa mieszkańców, ponieważ odstrzał, bez zastosowania działań redukujących ryzyko konfliktu, będzie miał zerowy, lub krótkotrwały efekt. Miejsce po zastrzelonych wilkach zajmą kolejne, które szybko nauczą się korzystać z niezabezpieczonych zasobów pokarmu, w tym tych, zastosowanych prawdopodobnie w celu zwabienia wilków, które mają być zastrzelone.

4. Jesteśmy gotowi wesprzeć gminę w każdym praktycznym działaniu, które zmniejszy szkody, ograniczy ryzyko konfliktów i zapewni spokojne współistnienie człowieka z dziką przyrodą. Ponadto podjęcie konkretnych, skutecznych działań łagodzących konflikty przyczyni się do zwiększenia atrakcyjności turystycznej regionu, którego symbolem i atutem jest m.in. istnienie „kompletu” dużych drapieżników oraz unikalne walory przyrodnicze.

- dr Andrzej Czech - biolog, członek Komisji ds. Ochrony Gatunków i Komisji ds. Ochrony Ekosystemów Państwowej Rady Ochrony Przyrody, Fundacja Przyroda Karpat

- Robert Gatzka - biolog i edukator przyrodniczy, członek Carpathian Brown Bear Project oraz współpomysłodawca powstania "Parku Ochrony Bieszczadzkiej Fauny”

- dr Bartosz Pirga - biolog, specjalista od dużych drapieżników i edukator przyrodniczy, pracownik Bieszczadzkiego Parku Narodowe

Wczoraj zabezpieczyliśmy i przekazaliśmy do Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Nowa Sól  kolejnego łabędzia krzykliw...
15/01/2026

Wczoraj zabezpieczyliśmy i przekazaliśmy do Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Nowa Sól kolejnego łabędzia krzykliwego. Ptak wylądował na prywatnej posesji i w momencie podejmowania miał już poważne zaburzenia neurologiczne. Nie wiemy czy upadek był nimi spowodowany, czy może wystąpiły one przy niefortunnym lądowaniu.
Mamy nadzieję, że przy troskliwej opiece pracowników ORDZ szybko dojdzie do siebie.

Tak z biologicznego punktu widzeniaWidzisz reaguj bo obojętność też zabija
08/01/2026

Tak z biologicznego punktu widzenia
Widzisz reaguj bo obojętność też zabija

Jak zamarzają zwierzęta?

Od kilku dni w Polsce głośno jest o sprawie suczki nazwanej Śnieżynką. Zwierzę znalezione leżące w śniegu, przy torach kolejowych. Widziane wcześniej. Nie przez chwilę. Przez co najmniej dwa dni. I przez ten czas nikt nie zareagował. Dopiero gdy ktoś się zatrzymał, gdy ktoś uznał, że nie można przejść obok obojętnie, uruchomiła się pomoc. Klinika otworzyła się w trybie pilnym. Pojawiło się ciepło, opieka, obecność człowieka. Śnieżynka odeszła nad ranem. Spokojnie. Ale za późno, by mówić o ratunku. (Link poniżej)

Wokół tej historii pojawiło się wiele emocji. Także zarzutów, że nie powinno się pokazywać takich nagrań. Że to zbyt trudne do oglądania . Że to epatowanie cierpieniem.

❗️Dlatego to ja dziś o tym opowiem. ❗️

Bo to nie jest tak, jak wielu ludzi myśli. Zwierzęta na mrozie nie zasypiają spokojnie. Zanim przychodzi śmierć, rozgrywa się pełen bólu dramat.

I to nie dotyczy tylko psów.
Tak samo wygląda to u kotów.
Tak samo u zwierząt dzikich.
Tak samo u zwierząt gospodarskich pozostawionych bez schronienia.
Biologia nie robi wyjątków.

🔴Z biologicznego punktu widzenia zamarzanie to proces, a nie jeden moment. Najpierw organizm próbuje się bronić. Mięśnie zaczynają drżeć, bo ciało desperacko próbuje wytworzyć ciepło. Serce bije szybciej, oddech przyspiesza, zużywane są resztki energii. Zwierzę jest niespokojne, przerażone, próbuje się ruszać, zmieniać pozycję, znaleźć miejsce, w którym będzie choć odrobinę mniej boleć. Nie rozumie, dlaczego zimno nie ustępuje.

🔴Równocześnie dochodzi do gwałtownego zwężania naczyń krwionośnych w skórze i kończynach. Krew zostaje ściągnięta do wnętrza ciała, by chronić mózg i serce. Łapy, uszy, ogon stają się lodowate i bolesne. Zanim pojawi się drętwienie, pojawia się silny ból wynikający z niedokrwienia tkanek. Zwierzę czuje, że ciało zaczyna je zawodzić. Próbuje wstać. Upada. Próbuje znowu. Coraz wolniej. Coraz słabiej. Coraz bardziej bezradnie.

🔴Gdy zapasy energii się kończą, drżenie ustaje. I to jest moment, który bywa mylony ze spokojem. To nie spokój. To wyczerpanie. Organizm nie ma już czym walczyć. Zimno wnika głębiej. Do klatki piersiowej. Do brzucha. Do głowy. Pojawia się dezorientacja, strach, niezrozumienie. Świat przestaje być logiczny. Dźwięki docierają jakby z daleka. Zwierzę nie wie, co się z nim dzieje. Wie tylko, że jest źle.

🔴Wraz z dalszym spadkiem temperatury zaburzona zostaje praca serca. Rytm zwalnia i staje się nieregularny. Każdy ból, każdy stres, każdy ruch może być tym ostatnim. U zwierząt starszych, wychudzonych lub chorych ten proces przebiega szybciej. U kociąt, szczeniąt i małych zwierząt jeszcze szybciej, bo ich organizmy tracą ciepło znacznie łatwiej.

🔴Na końcu organizm zaczyna się wyłączać. Spada świadomość. Pojawia się senność. Brak reakcji. Z zewnątrz może wyglądać to spokojnie. W środku to biologiczny chaos. Układ nerwowy przestaje działać prawidłowo. Organy przestają ze sobą współpracować. To nie jest sen. To nie jest ulga. To gaszenie się życia w strachu i samotności.

❗️I teraz najważniejsze. Zamarzanie nie zabija nagle.
Zabija powoli.
I daje czas na reakcję!

Dlatego ta historia nie jest tylko o jednym psie. Jest o wszystkich zwierzętach, które zimą są zależne od człowieka. O kotach wypuszczanych na mróz bez schronienia. O psach trzymanych na łańcuchach. O zwierzętach gospodarskich pozostawionych bez realnej ochrony przed zimnem. O dzikich zwierzętach, którym odbieramy miejsca schronienia.

Jest o nas.
O społecznej odpowiedzialności.
O tym, że widzieć i odwrócić wzrok to też decyzja.
Obojętność zabija równie skutecznie jak porzucenie.

Jeśli ten tekst jest trudny do przeczytania, to dobrze.
Bo dokładnie tak trudne jest cierpienie zwierzęcia, które nie rozumie, co się z nim dzieje, i które czeka, aż ktoś w końcu się zatrzyma.

—————-
‼️‼️‼️‼️
Proszę.Przekażcie dalej.
Bo ktoś to przeczyta dziś jak wyglada cierpienie zamarzających zwierząt, zatrzyma się jutro i uratuje życie.

Adres

Zielona Góra
BOLKÓW,DOLNOŚLĄSKIE

Telefon

+48695948991

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dzikie zwierzęta w potrzebie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Dzikie zwierzęta w potrzebie:

Udostępnij