Biuro Ochrony Zwierząt

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Biuro Ochrony Zwierząt Biuro Ochrony Zwierząt zajmuje się szeroko pojętą pomocą i ochroną zwierząt w Polsce.

17/10/2026

💔 NIE WIEMY JUŻ, JAK WAS PROSIĆ. NAPRAWDĘ NIE WIEMY.Od wielu lat mówimy Wam o naszym długu. O kwocie, która od dawna ciąży nad Biurem Ochrony Zwierząt i nie pozwala nam normalnie funkcjonować. Przez długi czas łataliśmy dziurę za dziurą. Spłacaliśmy, nadrabialiśmy, próbowaliśm...

💔 NIE WIEMY JUŻ, JAK WAS PROSIĆ. NAPRAWDĘ NIE WIEMY.Od wielu lat mówimy Wam o naszym długu. O kwocie, która od dawna cią...
17/10/2026

💔 NIE WIEMY JUŻ, JAK WAS PROSIĆ. NAPRAWDĘ NIE WIEMY.

Od wielu lat mówimy Wam o naszym długu. O kwocie, która od dawna ciąży nad Biurem Ochrony Zwierząt i nie pozwala nam normalnie funkcjonować. Przez długi czas łataliśmy dziurę za dziurą. Spłacaliśmy, nadrabialiśmy, próbowaliśmy utrzymać wszystko w ryzach, jednocześnie nie przestając ratować zwierząt.

Ale dzisiaj jesteśmy w miejscu, w którym musimy powiedzieć Wam wprost: doszliśmy do granicy naszych możliwości. Sami już tego nie udźwigniemy.

Nasza sytuacja finansowa jest krytyczna. Nie chodzi już o chwilowe trudności, kolejny gorszy miesiąc czy przejściowy brak pieniędzy. Chodzi o zobowiązania, które zaczynają zagrażać dalszemu funkcjonowaniu naszej organizacji, a nawet prywatnemu bezpieczeństwu ludzi, którzy ją tworzą.

Dlatego błagamy Was o pomoc.

Mamy około 70 TYSIĘCY ZŁOTYCH DŁUGU wobec kancelarii adwokackiej. A oprócz tego ponad 20 TYSIĘCY ZŁOTYCH NIEZAPŁACONYCH FAKTUR za leczenie, hotelowanie i utrzymanie naszych zwierząt.

Łącznie nasze zobowiązania przekraczają już 90 tysięcy złotych.

I nie są to pieniądze, które wydaliśmy na coś, co nie miało znaczenia. Za każdą z tych kwot stoją konkretne zwierzęta, konkretne interwencje, konkretne sprawy sądowe i lata pracy, której nikt nam nie wynagradza.

TO JEST CENA WIELOLETNIEJ WALKI O ZWIERZĘTA.

SIEDEM LAT WALKI O JEDNĄ SPRAWĘ. A TAKICH SPRAW MAMY DZIESIĄTKI.

Kiedy pokazujemy Wam nasze interwencje, kiedy odbieramy zaniedbane, bite, głodzone i krzywdzone zwierzęta, bardzo często piszecie, że sprawca musi ponieść konsekwencje. Że nie może pozostać bezkarny. Że trzeba walczyć o sprawiedliwość.

I właśnie to robiliśmy. Konsekwentnie. Przez lata.

W niemal każdej sprawie pilnowaliśmy nie tylko samego ratowania zwierzęcia, ale również tego, żeby sprawca został pociągnięty do odpowiedzialności. Zawiadamialiśmy organy ścigania, prowadziliśmy sprawy karne, uczestniczyliśmy w postępowaniach administracyjnych związanych z odebraniem zwierząt.

Bo w Polsce sprawy dotyczące odebrania zwierząt i odpowiedzialności za znęcanie się nad nimi wymagają często prowadzenia równoległych postępowań. To oznacza ogrom pracy, dokumentów, terminów, pism, rozpraw i kolejnych lat oczekiwania.

Obecnie mamy około 60 spraw karnych w toku.

Niektóre prowadzimy od wielu lat. Sprawa sfinksów, rozpoczęta w 2019 roku, zakończyła się dopiero teraz. Siedem lat żmudnej pracy. Siedem lat pilnowania sprawy, analizowania dokumentów i walki o to, żeby krzywda zwierząt nie została zapomniana.

Mamy tony akt. Setki dokumentów. Godziny poświęcone na pisanie pism, przygotowywanie materiałów i doprowadzanie spraw do końca.

To nie dzieje się samo.

Interwencja, którą widzicie na Facebooku, to zaledwie początek.

Później wracamy do domu i zaczyna się kolejna praca. Biurokracja, dokumentacja, postępowania, rozprawy, pilnowanie terminów. Niejednokrotnie przez kilka kolejnych lat.

I tę pracę wykonujemy za darmo.

Nie pobieramy wynagrodzenia za prowadzenie Biura Ochrony Zwierząt. Nie dostajemy pensji za godziny spędzone w samochodzie, za przygotowywanie dokumentacji, za prowadzenie spraw ani za walkę o ukaranie sprawców.

Ale adwokat nie pracował za darmo. Uczestniczył w rozprawach, chodził na przesłuchania, reprezentował nas w sprawach wymagających profesjonalnej pomocy prawnej. Nie możemy oczekiwać, że będzie wykonywał swoją pracę bez wynagrodzenia.

Problem polega na tym, że my po prostu nie mamy już z czego zapłacić.

MUSIELIŚMY ZREZYGNOWAĆ Z KANCELARII. ALE DŁUG POZOSTAŁ.

Po wielu latach zakończyliśmy współpracę z kancelarią adwokacką. Nie dlatego, że nasze sprawy przestały być ważne. Nie dlatego, że przestaliśmy walczyć o sprawiedliwość.

Zrobiliśmy to, ponieważ nie mogliśmy pozwolić, aby dług rósł w nieskończoność. Musieliśmy zatrzymać spiralę kolejnych kosztów, bo inaczej nigdy nie bylibyśmy w stanie się z niej wydostać.

Dzisiaj będziemy zmuszeni samodzielnie prowadzić nasze sprawy. Będziemy robić wszystko, żeby toczyć je dalej i doprowadzać do końca.

Ale pozostało nam około 70 tysięcy złotych długu wobec kancelarii.

I te pieniądze musimy spłacić.

Czasami istnieje możliwość uzyskania od sprawcy nawiązki, zwrotu kosztów zastępstwa procesowego czy naprawienia szkody, na przykład zwrotu części kosztów leczenia zwierzęcia.

Tylko że na takie pieniądze czeka się latami. Nie zawsze udaje się je uzyskać, a nawet jeśli się udaje, odzyskana kwota często nie pokrywa wszystkich poniesionych wydatków.

Nie możemy więc finansować dzisiejszej działalności pieniędzmi, które być może odzyskamy za kilka lat.

Nie możemy opłacać dzisiejszych faktur obietnicą przyszłego zwrotu kosztów.

A rachunki nie czekają.

Co najważniejsze !!! Jak przekonacie się z treści udostępnionych tu wyroków, często sędzia zasądza nawiązkę na rzecz zupełnie innej organizacji czy podmiotu mimo, że to my ponieśliśmy koszty utrzymania, leczenia i transportu zwierząt. Czy to jest sprawiedliwe ? W naszym przekonaniu to naplucie nam w twarz, albo totalna ignorancja sędziego.

PONAD 20 TYSIĘCY ZŁOTYCH KOLEJNYCH FAKTUR. BO ZWIERZĘTA NADAL POTRZEBUJĄ NASZEJ POMOCY.

Dług wobec kancelarii to nie wszystko.

Mamy jeszcze ponad 20 tysięcy złotych niezapłaconych, bieżących faktur za hotelowanie, leczenie i utrzymanie naszych zwierząt.

Mamy kilkanaście podopiecznych przebywających w różnych miejscach. Każde z tych zwierząt ma swoje potrzeby. Każde musi jeść. Wiele wymaga leczenia, opieki i bezpiecznego miejsca do życia.

Nie możemy powiedzieć im, żeby poczekały, aż uporamy się z długami.

Nie możemy wstrzymać leczenia. Nie możemy przestać kupować karmy. Nie możemy przestać płacić za ich pobyt tylko dlatego, że nasza sytuacja finansowa stała się dramatyczna.

One żyją tu i teraz. Są od nas zależne. I nie mają nikogo innego, kto zapłaci za ich utrzymanie.

Do tego dochodzą koszty paliwa, księgowości i kolejnych interwencji. Każdego dnia przychodzą nowe zobowiązania, a przecież nie możemy przestać działać.

Wciąż otrzymujemy zgłoszenia. Czasami po kilka dziennie. Gdzieś pies kona na łańcuchu. Gdzieś zwierzę jest bite. Gdzieś inne pozostawiono bez odpowiedniej opieki.

I co mamy zrobić? Powiedzieć, że nie przyjedziemy, bo nie mamy pieniędzy na paliwo? Że nie możemy pomóc, bo nasze konto jest puste, a na biurku leżą niezapłacone faktury?

Próbujemy robić wszystko, co jeszcze możemy.

Większość naszych podopiecznych trafia do DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, bo nie stać nas już na umieszczanie zwierząt w całodobowych klinikach i opłacanie rachunków sięgających kilkunastu tysięcy złotych.

Nadal jeździmy na interwencje. Nadal poświęcamy swój czas. Nadal próbujemy ratować zwierzęta, które bez pomocy mogą nie mieć żadnej szansy.

Ale nawet kiedy prosimy Was o wsparcie na paliwo, żeby dotrzeć do kolejnego skrzywdzonego zwierzęcia, pieniądze wpływają bardzo powoli. Tymczasem koszty nie zwalniają. Faktury przychodzą jedna za drugą.

My już naprawdę jedziemy na oparach.

NIE JESTEŚMY INSTYTUCJĄ FINANSOWANĄ PRZEZ PAŃSTWO.

Wielu osobom wydaje się, że organizacja zajmująca się ochroną zwierząt ma zapewnione środki na swoją działalność. Że istnieje jakieś finansowanie, które pokrywa interwencje, leczenie, transport i utrzymanie odebranych zwierząt.

Ale w naszym przypadku tak nie jest.

Jesteśmy stowarzyszeniem utrzymującym się z darowizn. Nie mamy zagwarantowanych pieniędzy na pokrycie naszych rachunków. Każde leczenie, każdy pobyt zwierzęcia, każdy wyjazd na interwencję muszą znaleźć pokrycie w środkach, które uda się zebrać.

A przecież nasza praca nie kończy się na ratowaniu zwierząt.

Prowadzimy postępowania, pilnujemy, aby sprawcy zostali pociągnięci do odpowiedzialności, przygotowujemy dokumentację i walczymy o sprawiedliwość nawet przez wiele lat.

Pokazujemy Wam na tej zbiórce wyroki sądowe. Nie po to, żeby się chwalić. Pokazujemy je, żebyście zobaczyli, że nasza praca przynosi konkretne rezultaty.

Za każdym z tych wyroków stoją godziny pracy, stosy dokumentów i często lata walki.

Nie chcemy, żeby sprawcy pozostawali bezkarni. Ale walka o ich odpowiedzialność również kosztuje.

I właśnie dlatego dzisiaj potrzebujemy Waszej pomocy.

STAWKA JEST WIĘKSZA, NIŻ MOŻE SIĘ WYDAWAĆ.

Członkowie naszego stowarzyszenia odpowiadają za jego zobowiązania swoim majątkiem. Jeśli nie uda nam się uregulować długów, istnieje ryzyko, że możemy stracić mieszkania.

To nie jest dla nas abstrakcyjna kwota w tabelce. To realne zagrożenie dla ludzi, którzy przez lata poświęcali swój czas, siły i życie prywatne, żeby pomagać zwierzętom.

Nie chcemy zamykać Biura. Nie chcemy przestawać pomagać. Nie chcemy, żeby lata naszej pracy, dziesiątki uratowanych zwierząt i sprawy doprowadzone do wyroków zostały przygniecione przez zobowiązania, których nie jesteśmy już w stanie samodzielnie spłacić.

Ale prawda jest taka, że nie możemy w nieskończoność ratować wszystkich, jednocześnie sami tonąc w długach.

Nie jesteśmy niezniszczalni. Nie mamy nieograniczonych pieniędzy. I nie mamy już skąd brać sił, żeby w pojedynkę udźwignąć ten ciężar.

DLATEGO DZISIAJ PROSIMY WAS O POMOC.

Nie prosimy o pieniądze na coś, co dopiero planujemy zrobić.

Prosimy o pomoc w spłacie zobowiązań, które powstały w związku z wieloletnią walką o zwierzęta. Prosimy o wsparcie w opłaceniu faktur za leczenie, hotelowanie i utrzymanie naszych podopiecznych. Prosimy o możliwość dalszego działania, bez strachu, że kolejna niezapłacona faktura przybliży nas do katastrofy.

Około 70 tysięcy złotych długu wobec kancelarii. Ponad 20 tysięcy złotych niezapłaconych faktur za zwierzęta. Łącznie ponad 90 tysięcy złotych zobowiązań.

To ciężar, którego nie jesteśmy już w stanie udźwignąć sami.

Każda wpłata ma znaczenie. Nawet niewielka. Każde udostępnienie może sprawić, że nasz apel dotrze do kogoś, kto będzie w stanie pomóc.

Nie oczekujemy, że jedna osoba rozwiąże wszystkie nasze problemy. Prosimy, żebyśmy spróbowali zrobić to razem.

Bo za tymi liczbami stoją zwierzęta, które już uratowaliśmy. Sprawy, które doprowadziliśmy do końca. Sprawcy, którzy zostali pociągnięci do odpowiedzialności. I kolejne zwierzęta, które każdego dnia czekają na pomoc.

Nie wiemy już, jak Was prosić. Naprawdę nie wiemy, jakich słów użyć, żebyście zrozumieli, że nasza sytuacja jest krytyczna.

Bez Was możemy nie dać rady. Możemy stracić wszystko, co budowaliśmy przez lata.

Nie pozwólcie, żebyśmy musieli przestać pomagać.

Pomóżcie nam spłacić ten dług. Pomóżcie nam uregulować faktury. Pomóżcie nam zapewnić opiekę zwierzętom, które już są pod naszą opieką, i dać Biuru Ochrony Zwierząt szansę na dalsze działanie.

Błagamy Was o pomoc. To nie jest dla nas kolejna zbiórka. To walka o przetrwanie. 💔

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/splataadwokata

BLIK NA POMOC : +48 690 559 944
JAK MOŻESZ POMÓC JESZCZE ? 🔥
✅ Udostępnij ten post masowo!
✅ Zostań domem tymczasowym lub stałym!
https://www.facebook.com/profile.php?id=61592040787882
💰 Pomoc jest możliwa także poprzez:
➡️ konto BOZ
57 1140 2004 0000 3102 7675 1055
BIURO OCHRONY ZWIERZĄT
ul. Łukasiewicza 11A/2, 65-012 ZIELONA GÓRA
IBAN
PL 57 1140 2004 0000 3102 7675 1055

Prosimy o wpłaty i udostępnienia. Dzisiaj naprawdę nie mamy już dokąd sięgnąć.

Psy były puszczane luzem. Jednego rok temu zabił pociąg, drugiego - sunię potrącił.  I tak od roku na chodniku pod domem...
14/10/2026

Psy były puszczane luzem. Jednego rok temu zabił pociąg, drugiego - sunię potrącił. I tak od roku na chodniku pod domem pies dogorywał w potwornym bólu bez jakiejkolwiek pomocy weterynaryjnej czekając na śmierć. To samojed. Na kupno było stać, na odpowiedzialną opiekę i leczenie już nie. Do tzw. właścicieli nie docierało o co nam chodzi. No rok temu weterynarz zaproponował konieczną operację, ale nie doszło do niej. Dzisiaj łapa już pewnie nie do uratowania. Póki trzeba ratować jej życie. Łapa jest cała w ranach, z których leje się ropa. Psa odebraliśmy i pędem zawieźliśmy do DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, gdzie od razu zajął się nią zespół lekarzy. Stan Śnieżki jest na tyle zły, że trwa dosłownie walka o jej życie. Odsyłamy na stronę DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Tez będziemy informować na bieżąco.

14/10/2026

❗️❗️❗️❗️Kochani mamy naprawdę dramatyczną sytuacje finansową. Prosimy Was o pomoc ❗️❗️❗️❗️❗️

To też odebrany przez Biuro Ochrony Zwierząt pies. Przekazany DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, gdzie zosta...
09/10/2026

To też odebrany przez Biuro Ochrony Zwierząt pies. Przekazany DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, gdzie został zoperowany i nareszcie poczuł co znaczy prawdziwa opieka. On też pojechał już do domu. Choć sprawa w sądzie przeciwko właścicielowi nadal się toczy ....... A DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt dziękujemy za wspaniałą opiekę nas Scoobym 🥰😍😍😘

09/10/2026
06/10/2026

Pierwszy w Polsce serwis, który umożliwia wspieranie organizacji społecznych przy okazji zakupów online. 1762 sklepów internetowych, 9448 organizacji społecznych.

Adres

Łukasiewicza 11A/2
Zielona Góra
65-012

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Biuro Ochrony Zwierząt opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Biuro Ochrony Zwierząt:

Skróty

Udostępnij