22/04/2026
Ul. Strumykowa w Zielonej Górze stała się właśnie bardzo prostym i bardzo niewygodnym testem wiarygodności miejskiej „ofensywy drogowej”.
Od miesięcy mieszkańcy słyszą o porządkowaniu inwestycji, pragmatyce i realizacji tych zadań, które mają dokumentację. Brzmi rozsądnie. Problem w tym, że gdy sprawdzić to na konkretnym przykładzie, zaczynają się schody. I to dosłownie na papierze.
Urząd Miasta potwierdził dzisiaj nam na piśmie, że dla ul. Strumykowej istnieje dokumentacja projektowa z 2014 r., za którą miasto zapłaciło 41 451 zł. Jednocześnie przyznano, że od 1 stycznia 2024 r. nie zlecono żadnej aktualizacji tej dokumentacji, nie zabezpieczono żadnych środków ani na aktualizację, ani na realizację inwestycji, nie ma harmonogramu działań, nie ma dokumentów o dalszym procedowaniu sprawy, a sama inwestycja nie została ujęta w harmonogramie zadań planowanych do zlecenia dokumentacji i realizacji.
Czyli powiedzmy tak po ludzku na zdrowy chłopski rozum: sprawa ul. Strumykowej nie jest dziś „w przygotowaniu”. Została odłożona poza realny obieg inwestycyjny.
I tu właśnie cała opowieść o „ofensywie drogowej” zaczyna się chwiać. Nie dlatego, że tej jednej ulicy jeszcze nie zrobiono, bo każda władza ma kolejkę inwestycji i każda musi wybierać. Problem polega na czymś zupełnie innym: z własnej odpowiedzi miasta wynika, że projekt był, publiczne pieniądze na projekt zostały wydane, a dziś nie ma ani aktualizacji, ani środków, ani harmonogramu, ani nawet realnego ruchu wokół sprawy.
To nie jest obraz miasta, które konsekwentnie realizuje plan! Przeciwnie, to jest obraz miasta, które ma hasło, ale niektóre sprawy po prostu wypadają poza priorytet.
Najbardziej wymowne jest, że magistrat twierdzi, iż dokumentacja wymaga kompleksowej aktualizacji, ale równocześnie przyznaje, że nie zrobił w tym kierunku nic. Nie ma więc sytuacji: „pracujemy nad zadaniem, porządkujemy formalności”, ale za to mamy coś takiego: "wiemy, że projekt jest stary, ale nie zaplanowaliśmy ani pieniędzy, ani działań, ani terminu.
To nie wygląda na problem techniczny, tylko na brak politycznej decyzji i brak rzeczywistego priorytetu.
Jeszcze bardziej kompromitująca jest logika odpowiedzi urzędu przy pytaniu o ocenę aktualności dokumentacji. Miasto napisało, że nie dokonywało oceny aktualności i przydatności projektu, bo nie było zaplanowanych środków na realizację zadania. Tymczasem właśnie po to robi się ocenę aktualności, żeby ustalić, co trzeba poprawić, ile to będzie kosztować i czy inwestycję można przywrócić do planowania. Tutaj odwrócono elementarny porządek rzeczy: najpierw nie daje się pieniędzy, a potem tłumaczy, że skoro nie ma pieniędzy, to niczego się nie ocenia. Formalnie można tak napisać. Merytorycznie wygląda to po prostu źle.
W praktyce mieszkańcy dostają dziś prosty komunikat: miasto wydało 41 451 zł na projekt, przez ponad dekadę nie doprowadziło inwestycji do realizacji, a obecnie samo przyznaje, że nie ma dla niej ani środków, ani harmonogramu, ani nawet zleconej aktualizacji.
I właśnie dlatego Strumykowa jest tak niewygodna politycznie. Nie dlatego, że to największy problem Zielonej Góry, lecz dlatego, że jest bardzo czytelnym symbolem zaniedbania i selektywności.
Mamy zatem konkretną ulicę, mieszkańców, konkretną kwotę, dokument i oczywistą sprzeczność między deklaracją a praktyką. Nie trzeba znać wieloletnich prognoz finansowych, procedur inwestycyjnych ani urzędowego żargonu. Wystarczy zrozumieć jedno: wydano publiczne pieniądze, minęły lata, a dziś nie ma nawet planu powrotu do sprawy.
To właśnie dlatego Strumykowa jest dziś testem. I z tego testu magistrat na razie wychodzi słabo.
Mieszkańcom tej części miasta nie należy się już kolejna opowieść o „analizowaniu sprawy”, tylko uczciwa odpowiedź na trzy proste pytania:
1) czy miasto zamierza przywrócić tę inwestycję do realnego planowania?
2) kiedy zleci aktualizację dokumentacji?
3) w jakim terminie pokaże rzeczywisty harmonogram działań?
Bo 41 451 zł wydane na projekt, który przez 12 lat nie doczekał się ani realizacji, ani nawet odświeżenia, to nie jest dowód sprawnego zarządzania inwestycjami. To jest dowód, że między miejskim sloganem a miejską praktyką nadal potrafi rozciągać się bardzo długa ulica.
Miasto Zielona Góra Prezydent Miasta Zielona Góra - Marcin Pabierowski Radio Zielona Góra Radio Zachód Radio INDEX TV TVP3 Gorzów Wielkopolski