14/05/2026
Koty z ul. Sulechowskiej w Zielonej Górze.
P. Teresa jakiś czas temu wyłapała i wykastrowała około setki kotów. Teren był zrobiony, nie było żadnych niekastrowanych. Ale teraz pojawiły się jakieś obce, młode i niekastrowane, być może z jesiennego miotu.
Z tych co wczoraj przychodziły, to były 2 czarne, 1 szary, 1 szylkretka, 1 rudy kocur, 1 biało-szara kotka i duży, biało szary kocur prawdopodobnie z rakiem błaskonabłonkowym na uszach.
Szary kot miał coś na szyi. Z początku myśleliśmy, że to obroża i jest czyjś, ale to jest.. zbity słoik. 😱 Niestety nie wszedł do klatki, ale coś tam zjadł, więc mimo tej przeszkody może jeść. Był priorytetem do złapania, ale potem już się nie pojawił.
Koty były bardzo ostrożne i jak na złość klatka się nie zamknęła, jak wszedł czarny. Po kilku godzinach odeszliśmy dalej. W końcu wszedł jakiś biało-szary, nie wiadomo co. Od razu do weta, udało się jeszcze zrobić zabieg. Okazało się, że to kotka w ciąży, ale to dopiero było widać na stole operacyjnym, bo w klatce wyglądała na młodego, drobnego, kilkumiesięcznego. To jest kotka ok. roczna, która już miała miot. To byłby jej kolejny. ☹️
Być może pozostałe też są już w ciąży, co oznaczałoby przybycie kolejnych kilkunastu kotów. 😕
Nie wiemy czy uda się je złapać. Koty to dzikusy i nawet jeść nie chcą przy ludziach.
Jeśli ktoś twierdzi, że przez kastracje nie będzie kotów, to może się o to nie bać. Zawsze są takie, z którymi się nie zdąży. A do tego jeszcze dokładają ludzie, którzy rozmnażają swoje domowe. :-(
Przy okazji zachęcamy do wpłacenia grosika na zbiórkę dla małych organizacji. Wasza pomoc w zapobieganiu bezdomności jest dla nas nieoceniona. 🌹
👍 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/okazdyoddech