05/09/2026
Kiedy pojawia się lęk, napięcie albo inna trudna emocja, łatwo wejść w strategię „przekonywania siebie”, że problem, z którym się mierzymy, nie istnieje. Powtarzamy sobie: „nie ma się czego bać”, „przesadzam”, „muszę po prostu przestać o tym myśleć”.
Tyle że emocje nie znikają tylko dlatego, że próbujemy je zanegować. Często przeciwnie - pozostają w tle i dalej wpływają na nasze ciało, myśli i zachowanie.
Zamiast walczyć z tym, co czujemy, warto więc spróbować się przy sobie zatrzymać. Nazwać emocję, zauważyć, co dzieje się w ciele, i spróbować zrozumieć, z czego wynika ta reakcja. Czasem już samo uznanie: „tak, teraz się boję” albo „to jest dla mnie trudne” pomaga odzyskać trochę więcej sprawczości i kontaktu z samym sobą.
Ostatecznie... kto z nas lubi być okłamywany? Może więc o wiele rzadziej niż nam się wydaje potrzebujemy kolejnych argumentów, przekonujących nas, że wszystko jest w porządku - kiedy ewidentnie w porządku nie jest?
Czasem bardziej pomaga ciekawość, łagodność i pytanie: „czego teraz potrzebuję?”. Zamiast oszukiwać własną głowę, możemy nauczyć się lepiej ją rozumieć - i być po swojej stronie także wtedy, kiedy jest w nas pełno trudnych emocji.