Fundacja Obywatelski Wschód

Fundacja Obywatelski Wschód Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Fundacja Obywatelski Wschód, Organizacja non profit, Ulica Piłsudskiego 14/16, Zamosc.

30/08/2026

Cofamy czas. "Ożywiliśmy" stare fotografie Zamościa.

Sami zobaczcie! 📸 Zamość jak żywy!👀🩷

W ramach naszego projektu „Niedokończona odbudowa. Jak rozkwit i upadek dekady Gierka odcisnęły ślad w historii Zamościa” wykorzystaliśmy nowe technologie, aby "ożywić" wybrane archiwalne zdjęcia📸👀 miasta.

Przedstawiamy pokaz multimedialny stworzony z wybranych filmów, które powstały w ramach projektu.

➡️Widzimy Zamość z lat 70. i 80. XX wieku: rozkopane ulice, wielkie remonty, rewaloryzację Starego Miasta, ale przede wszystkim ludzi i ich codzienne życie.

➡️Większość wykorzystanych materiałów pochodzi z prywatnych zbiorów Zamościan. Mieszkańcy podzielili się z nami rodzinnymi fotografiami i wspomnieniami. Wiele z tych zdjęć nigdy wcześniej nie było publikowanych. Dzięki nim udało nam się stworzyć społeczne archiwum Zamościa sprzed pół wieku.

✅️📢Pokaz, który prezentujemy, to tylko część zgromadzonych materiałów. "Ożywione" 🎥fotografie i filmy będą sukcesywnie prezentowane na stronie@‼️ www.obywatelskiwschod.pl

------------------------------------
Projekt dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu Patriotyzm Jutra.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra

Bosonoga Katarzyna. Kolejna fotografia z kolekcji szklanych negatywówNa zdjęciu rozpoznana została Katarzyna Termena z d...
28/08/2026

Bosonoga Katarzyna. Kolejna fotografia z kolekcji szklanych negatywów

Na zdjęciu rozpoznana została Katarzyna Termena z domu Rzeszótko, urodzona w 1884 r., córka Jana i Agnieszki z Bąków. Pochodziła z Huty Podgórnej, czyli tak zwanych Podgór, położonej w pobliżu Huty Krzeszowskiej. Fotografię wykonano jednak w Harasiukach, na tle kapy rozwieszonej na wrotach stodoły w gospodarstwie Pierścionków - gdzie w 1925 r. zamieszkał nauczyciel Teofil Jaśkiewicz, właściciel mieszkowego aparatu fotograficznego.
Nasze zdjęcie tygodnia może być dowodem na to, że po okolicy rozeszła się wieść, że nauczyciel z Harasiuk wykonuje fotografie i zaczęli do niego przychodzić także mieszkańcy okolicznych wsi.
Katarzyna Termena ubrana jest w schludną gładką białą bluzkę oraz spódnicę i zapaskę, obie wzorzyste. Szczególną uwagę zwracają jej stopy, które zapewne wskutek stałego wieloletniego chodzenia boso stały się bardzo duże. Katarzyna Termena wygląda na osobę ze starszego pokolenia, w chwili wykonania zdjęcie nie mogła jednak mieć więcej niż 57 lat (Jaśkiewicz opuścił Harasiuki w 1943 r.).
Syn sportretowanej Józef Termena został 15 czerwca 1944 r. rozstrzelany przez Niemców razem z około 40 innymi osobami, jak ustalił regionalista Jakub Zabłotni. Zbiorowa egzekucja odbyła się na krańcu Harasiuk.

Zdjęcie jest archiwizowane w ramach projektu „Chłopska fotografia z Harasiuk w Ordynacji Zamojskiej”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Dziedzictwo społeczne” prowadzonego przez Centrum Archiwistyki Społecznej. Realizuje go Fundacja "Obywatelski Wschód" przy współpracy Muzeum Fotografii w Zamościu.

Gierkowskie eldorado w kurzu i rusztowaniach. I Love Zamość napisał o naszym projekcie, przekierowując na stronę Dzienni...
27/08/2026

Gierkowskie eldorado w kurzu i rusztowaniach. I Love Zamość napisał o naszym projekcie, przekierowując na stronę Dziennika Wschodniego. Jest nam bardzo miło. Dziękujemy🙏🩷

Rozkopane ulice Starego Miasta, cienie gierkowskich konstrukcji i bezcenne kadry wyciągnięte wprost z domowych szuflad mieszkańców. Zamościanie skompletowali niezwykłe społeczne archiwum z lat 70. i 80. XX wieku. Prywatne zdjęcia z czasów, gdy miasto było jednym wielkim placem budowy, po raz pierwszy ujrzą światło dzienne.

Więcej w komentarzu 👇

26/08/2026

Delia, Zamojskie Fabryki Mebli, mleczarnia, fabryka domów i zakład na 6 tysięcy pracowników. Przemysłowe plany Zamościa.

Przemysłowy rozwój Zamościa nie zaczął się wraz z utworzeniem województwa zamojskiego, ale lata 70. przyniosły mu bardzo mocne przyspieszenie. Powstawały nowe zakłady, rozbudowywano istniejące, a jeden z największych planów zakładał budowę fabryki zatrudniającej nawet 6 tys. osób. O przemysłowym Zamościu epoki Gierka podczas wykładu w ramach projektu „Niedokończona odbudowa” opowiada dr Żygawski, dyrektor Archiwum Państwowe w Zamościuchi. To kolejna odsłona wykładu „Niespełnione nadzieje. Pięć minut Zamościa w epoce Gierka”.

✅️🟥Fabryka dla 6 tysięcy pracowników

– Mieliśmy bardzo mocny zastrzyk finansowy i przemysłowe pobudzenie miasta. Pod koniec lat 60., w ramach centralnego planowania, pojawił się pomysł budowy w Zamościu ogromnych zakładów elektroizolacyjnych. Sama koncepcja nie była jednak nowa. W 1937 roku niejaki Stefan Ciszewski, właściciel fabryki elementów elektroizolacyjnych w Bydgoszczy, w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego wybrał sobie Zamość na budowę zakładu numer dwa firmy, którą założył i zarządzał. Mało kto o tym wie, ale przy ulicy Lipskiej magistrat miał sprzedać działkę pod budowę tychże zakładów. Przewidywano również budowę bocznicy kolejowej. Wszystko przerwał wybuch wojny. Do pomysłu powrócono jednak po ponad 30 latach – opowiada Jakub Żygawski.

– Komuniści odgrzewają tego kotleta. No i zakłady elektroizolacyjne mają powstać w Zamościu. Ma zatrudniać od 4,5 do 6 tysięcy osób. Skala przedsięwzięcia oznaczała nie tylko tysiące nowych miejsc pracy. Do Zamościa musieliby przyjechać pracownicy wraz z rodzinami, dla których potrzebne były mieszkania, szkoły i cała miejska infrastruktura. No i mamy rzeszę ludzi, mniej więcej 20–30-tysięczną do zagospodarowania. Właśnie wielkie osiedle we wschodniej części Zamościa, później określanego jako PR-5 miało zapewnić mieszkania przede wszystkim pracownikom nowego zakładu – mówi dyrektor Archiwum Państwowego w Zamościu.


✅️🟥Zakład zabrali, została ciepłownia

Fabryka jednak nie powstała. W 1970 roku Edward Gierek został I sekretarzem KC PZPR i...

– No i jakimś cudem ten plan znika. Co się dzieje? To są za poważne zakłady, żeby na takiej wschodniej prowincji funkcjonowały, więc przenosi się je do Bytomia i do Gliwic. Zamość musiał się obejść smakiem, ale został nam jeden prezent: Ciepłownia. Tu miała być elektrociepłownia. Ten zakład miał produkować energię elektryczną na potrzeby tychże zakładów. No ale oczywiście, jak tych zakładów nie ma to na osłodę buduje nam się wielkiego kolosa – opowiada Jakub Żygawski.

✅🟥️Zamojskie Fabryki Mebli i wielki elewator

Nie wszystko kończyło się jednak na planach. W Zamościu działały i rozwijały się zakłady, które już wcześniej miały mocną pozycję.
– Mamy tradycyjne zakłady produkujące meble, Zamojskie Fabryki Mebli. No i jeszcze przed Gierkiem zaczyna się ich rozbudowa przy ulicy Kilińskiego. Powstają hale, które są już za czasów Gierka kończone. Rozbudowano również elewator, działający w mieście od 1948 roku. W epoce Gierka powstała jego dodatkowa część z silosami. Ponad 200 metrów długości, trzydzieści kilka wysokości. Moloch do tej pory widoczny praktycznie z najbliższej okolicy Zamościa. W sąsiedztwie działał również Bacutil produkujący pasze. Za Gierka powstaje nowa mleczarnia przy ulicy Kilińskiego. Wyroby naszego zakładu, najwyższej jakości, jak widzicie państwo na tym muralu reklamowym. To było coś. Jedna z najnowocześniejszych spółdzielni mleczarskich w Polsce – podkreśla Żygawski.

✅️🟥Delia sztandarowa

– No i oczywiście Delia, sztandarowa inwestycja Gierka, chociaż jako filia zakładów odzieżowych Cora w Warszawie. Zakład się rozrastał. Funkcjonowały dwie hale, a przy ul. Bohaterów Monte Cassino powstał długi blok przeznaczony dla pracownic Delii. Rozbudowa Zamościa wymagała ogromnej liczby nowych mieszkań. Temu służyła kolejna duża inwestycja: fabryka domów. Mieliśmy kombinat budowlany, który miał służyć rozwojowi województwa i miasta wojewódzkiego, więc wytwarza elementy prefabrykowane, słynną płytę WK-70. Zakład przy ul. Kilińskiego należał do największych pracodawców w regionie. Stawia nasze zamojskie osiedla, ale nie tylko - opowiada.
Listę największych przemysłowych inwestycji tamtego okresu zamykał Metalplast.

------------------------------------
Projekt dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu Patriotyzm Jutra.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra

Dzisiaj pokazujemy zdjęcie, o którym prawie nic nie wiemy. Nie wiemy, jak nazywali się ludzie sportretowani przez Teofil...
25/08/2026

Dzisiaj pokazujemy zdjęcie, o którym prawie nic nie wiemy. Nie wiemy, jak nazywali się ludzie sportretowani przez Teofila Jaśkiewicza. Nie wiemy, czy byli mieszkańcami Harasiuk, czy Derylaków. Może Łazor, może Sierakowa lub innej jeszcze sąsiedniej wsi?
Wiemy tyle, że nasze zdjęcie tygodnia powstało między 1925 a 1943 rokiem. Widzimy, że sportretowani na nim małżonkowie noszą wciąż tradycyjne ubiory, co w tym czasie w tych okolicach było już dość rzadkie. Jedynie mężczyźni wciąż zakładali stójkowe koszule.

Zdjęcie jest archiwizowane w ramach projektu „Chłopska fotografia z Harasiuk w Ordynacji Zamojskiej”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Dziedzictwo społeczne” prowadzonego przez Centrum Archiwistyki Społecznej. Realizuje go Fundacja "Obywatelski Wschód" przy współpracy Muzeum Fotografii w Zamościu.


O naszym projekcie "Chłopska fotografia z Harasiuk w Ordynacji Zamojskiej" na stronie Urzędu Gminy w Harasiukach. Dzięku...
25/08/2026

O naszym projekcie "Chłopska fotografia z Harasiuk w Ordynacji Zamojskiej" na stronie Urzędu Gminy w Harasiukach.
Dziękujemy i zapraszamy do lektury!

Zadanie dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Dziedzictwo społeczne” prowadzonego przez Centrum Archiwistyki Społecznej. Realizuje je Fundacja „Obywatelski Wschód” przy współpracy Muzeum Starej Fotografii i Starych Aparatów w Zamościu.

Znamy coraz więcej nazwisk, faktów, okoliczności i ciekawostek dotyczących historii harasiuczańskich rodzin i samych Harasiuk – dziś siedziby gminy, a przed wojną wsi w gminie Huta Krzeszowska ze...

Honorka co obskubała wszystkie kwiatki i Franciszek z kwaśną miną – dzieci ze szklanych negatywów. A po latach się pobra...
23/08/2026

Honorka co obskubała wszystkie kwiatki i Franciszek z kwaśną miną – dzieci ze szklanych negatywów. A po latach się pobrali

Setki szklanych negatywów i setki anonimowych twarzy, nierozpoznanych mimo upływu dziesiątków lat, a może właśnie dlatego, że upływ czasu oznacza także utratę pamięci. Ale zdarza się, że nawet po 80, 90, 100 latach zdjęcia zaczynają do nas mówić.
Tak właśnie stało się z dwoma nieopisanymi zdjęciami zamieszczonymi – wśród setek innych – w wydanym prawie 10 lat temu albumie „Czar starej fotografii w obiektywie Teofila Jaśkiewicz z Harasiuk” autorstwa Adama Gąsianowskiego i Roberta Horbaczewskiego. Teraz już wiemy, że małe dziewczynki usadzone do fotografii na dwóch krzesłach przed wrotami stodoły Pierścionków – to właśnie w należącym do nich domu zamieszkał w 1925 roku przybyły do wsi nauczyciel i amator fotografii Teofil Jaśkiewicz – to siostry Honorata (to ta mniejsza, pyzata) i Bronisława (poważna mina i „dorosłe” korale na szyi) Kurek. Adam Gąsianowski opowiadał o nich na wielu autorskich spotkaniach, bo mała blondyneczka, zanim fotograf naświetlił szklany negatywów, zdążyła obskubać wszystkie kwiaty bukietu, który miał ją przyozdobić do zdjęcia. Trzyma więc na fotografii w ręku tylko łodygę, płatki zmieszały się ze źdźbłami słomy pod jej bosymi nogami. Nic więcej o dziewczynce wtedy nie wiedział.
A teraz udało nam się porozmawiać w panią Honorką, która dziś ma 85 lat.
- Tak, to ja – powiedziała nam pani Honorata, kiedy odwiedziliśmy ją znienacka w sierpniowe popołudnie. Dowiedzieliśmy się, że jej rodzice także pochodzili z Harasiuk i mieszkali koło szkoły, w której uczył Teofil Jaśkiewicz. A jej przyszły mąż Franciszek Hudy odnalazł się na innej fotografii ze szklanych negatywów, wraz z całą rodziną. Franek to ten obcięty na zapałkę, bosy chłopak stojący między ojcem Adamem Chudym (pisanym jeszcze przez „ch”, urodzonym w 1896 roku) a babką Marianną Chudą z domu Kołpa (urodzoną w 1869 roku).
Nasze zdjęcie tygodnia (a nawet dwa) opisaliśmy m.in. dzięki pani Krystynie Owczarek z Harasiuk i Jakubowi Zabłotniemu z Łazor. On też przypomniał imiona rodziców sióstr Kurek. Byli nimi Józef i Agnieszka z domu Jonik.

Szklane negatywy wykonane przez Teofila Jaśkiewicza są opisywane w ramach projektu „Chłopska fotografia z Harasiuk w Ordynacji Zamojskiej” dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Dziedzictwo społeczne” prowadzonego przez Centrum Archiwistyki Społecznej. Zadanie realizuje Fundacja „Obywatelski Wschód” przy współpracy Muzeum Starej Fotografii i Starych Aparatów w Zamościu.


Z Fundacją można się kontaktować telefonicznie pod numerem 500 173 396, mailowo: [email protected] lub poprzez Facebooka.

23/08/2026

Zamość miał być znacznie większy. Wielkie plany zostały na papierze

W kolejnej części wykładu dr Jakub Żygawski pokazuje, jak ambitne były plany rozwoju młodej stolicy województwa zamojskiego. Zamość miał przekroczyć swoje dotychczasowe granice, wchłonąć część sąsiednich miejscowości, zyskać nowe osiedla, tereny przemysłowe i ciągi komunikacyjne. Część tych zamierzeń nigdy nie wyszła poza plany.

– Teraz Zamość zajmuje 30,3 kilometra kwadratowego. Ta powierzchnia nie zmieniła się od czasów Gierka. I byliśmy drugim miastem wojewódzkim od końca, pod względem powierzchni. Plany były jednak znacznie ambitniejsze. 48,5 kilometra kwadratowego. Taką powierzchnię Zamość miał mieć w 1986 roku. Włączone miały być obszary sąsiednich miejscowości: Chyże, Kolonia Mokre, Kalinowice Szopinek i osiedle Sitaniec, łącznie z Sitańcem-Wolicą – opowiada dyrektor Jakub Żygawski.

Szczególnie interesujące plany dotyczyły wschodnich obrzeży miasta.

– W Kalinowicach mieliśmy mieć tereny przemysłowo-składowe, ale także budownictwo wielorodzinne. Tam mamy wysoczyznę. To są najbardziej korzystne tereny do zabudowy dużych osiedli mieszkaniowych. Wszystko wskazywało na to, że w tym kierunku Zamość będzie się rozwijać. Niestety, to się nie udało. Nie udało się dlatego, że minister rolnictwa uznał, że tereny Szopinka i Kalinowic są na tyle urodzajne, że nie mogą być przeznaczone pod zabudowę – tłumaczy.

– No i koniec z osiedlami na 60 tys. mieszkańców, bo takie miały stanąć w Kalinowicach. Koniec ze strefami przemysłowymi na Bortatyczach i Łapiguzie. Skutki tamtych decyzji są widoczne do dziś. Zamość pozostał stosunkowo niewielki terytorialnie. Kto budował to województwo i to miasto? Przede wszystkim my wszyscy, mieszkańcy w czynie społecznym. I nieważne, czy się było pierwszym sekretarzem wojewódzkim, czy pierwszym sekretarzem miejskim. Wszyscy pracowali, budowali – przypomina.

Na archiwalnych fotografiach, które pokazuje uczestnikom wydarzenia zgromadzonym w Pałacu Zamoyskich, widać tłumy Zamościan pracujących przy miejskich inwestycjach.
– Tutaj właściwie kończy się budowę ulicy Bohaterów ORMO, czyli dzisiejszego Dzieci Zamojszczyzny. A tutaj w czynie społecznym ludność pracuje. Z tej perspektywy widzicie państwo mrowie ludzi – podsumowuje Jakub Żygawski.

W kolejnej części przejdziemy do gospodarki Zamościa w czasach wielkiej odbudowy.

------------------------------------
Projekt dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu Patriotyzm Jutra.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra

23/08/2026

„Pięć minut Zamościa”. Czy wykorzystaliśmy swoją szansę?

Ze Starego Miasta przenosimy się do Pałacu Zamoyskich. To tutaj dr Jakub Żygawski, dyrektor Archiwum Państwowego w Zamościu, zabiera uczestników „Niedokończonej odbudowy” w kolejną podróż w czasie. Tym razem będzie to – jak sam zapowiada – „pięć minut Zamościa” w epoce Edwarda Gierka. Pięć minut, które w rzeczywistości trwały znacznie dłużej i przyniosły miastu ogromne nadzieje, wielkie plany, inwestycje, ale również sporo niespełnionych zamierzeń.

Tytuł wykładu dr. Jakuba Żygawskiego brzmi „Niespełnione nadzieje. Pięć minut Zamościa w epoce Gierka”.

– Pięć minut… będzie troszkę dłużej trwało niż pięć minut, ale tak się mówi w sytuacji, kiedy mamy jakąś szansę i musimy tę szansę wykorzystać w sposób decydujący, konkretny. Spróbuję dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, czy udało się nam tę szansę wykorzystać. Sądzę, że tak – rozpoczyna Jakub Żygawski.

Żeby jednak opowiedzieć o przemianach Zamościa, najpierw trzeba spojrzeć szerzej: na całą Zamojszczyznę i reformę administracyjną, która w 1975 roku dała Zamościowi status miasta wojewódzkiego.

– Władzy ludowej Zamojszczyzna kojarzyła się przede wszystkim z czasami niedawno minionymi, czyli II wojny światowej. Pacyfikacje, wysiedlenia, martyrologia. Na tym można było budować taką tożsamość regionalną. Zamojszczyzna w tamtym czasie przede wszystkim kojarzyła się z II wojną światową. Ale tożsamość regionalna naszego obszaru sięga znacznie dalej, tylko niewygodnie było o tej przeszłości mówić – opowiada dyrektor Żygawski.

– Niemniej powstaje województwo zamojskie. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, w jakich granicach. Zlikwidowano duże województwa. Władza bała się też, żeby wojewodowie nie zagrozili pozycji władz centralnych. Więc likwidujemy powiaty, robimy więcej mniejszych województw. Natomiast do ostatniej chwili nierozwiązana była kwestia, ile tych województw będzie. Może 53, może 40, ale, co warte podkreślenia, Zamość jest. I powstaje województwo zamojskie. Choć do końca nie było wiadomo w jakich granicach, bo do ostatniej chwili biliśmy się o Krasnystaw. Trwała licytacja, czy w zamojskim czy w lubelskim? W ostatniej chwili pojawia się niewielkie województwo chełmskie, które dostaje Krasnystaw - przekazuje.

– O tym krążyła nawet anekdota. Dlaczego polonez wojewody chełmskiego miał tylko trzy biegi? Jedynkę, dwójkę i wsteczny. No bo było to tak małe województwo, że nie dało rady trójki wcisnąć – żartuje.

Różne były także pomysły na administracyjną przyszłość samej Zamojszczyzny. Ostatecznie jednak to Zamość został stolicą nowego województwa.

– Powstaje województwo zamojskie. Sześć tysięcy dziewięćset pięćdziesiąt kilometrów kwadratowych, siedemnaste miejsce w kraju pod względem powierzchni i najniższy poziom urbanizacji. Tylko pięć miast: Zamość, Biłgoraj, Hrubieszów, Tomaszów i Szczebrzeszyn. Duża powierzchnia, mało miast. Mamy najniższy poziom urbanizacji, ale największą produkcję rolną, największy odsetek ludności zatrudnionej w rolnictwie. Nie ma ciężkiego przemysłu, ale przede wszystkim produkcja jest rzeczywiście rolna. Na tym się opieraliśmy. To województwo ugruntowało naszą tożsamość regionalną i kulturową dla regionu zwanego Zamojszczyzną – podkreśla Jakub Żygawski.

A jak miał rozwijać się sam Zamość i jakie plany snuto dla nowej stolicy województwa? O tym w kolejnej części.

------------------------------------
Projekt dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu Patriotyzm Jutra.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Muzeum Historii Polski Patriotyzm Jutra

Adres

Ulica Piłsudskiego 14/16
Zamosc
22-400

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja Obywatelski Wschód umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij