Stowarzyszenie Szansa

Stowarzyszenie Szansa Członkom Szansy na sercu leży dobro innych, szczególnie tych pokrzywdzonych przez los, biednych i nie radzących sobie w dzisiejszych trudnych czasach.

W miarę swoich możliwości i starań Stowarzyszenie wspiera te osoby.

Lektura powieści Sylwii Zientek pt. „ Blask Montparnasse’u” była inspiracją do  bliższego zapoznania się z sylwetką jedn...
17/06/2026

Lektura powieści Sylwii Zientek pt. „ Blask Montparnasse’u” była inspiracją do bliższego zapoznania się z sylwetką jednego z bohaterów opowieści - Marca Chagalla.

(…)W młodości malował nago i zjadał pół śledzia dziennie, za to w wieku 76 lat do pomalowania jednego sufitu zużył 200 kilo farby. W ciągu swojego prawie stuletniego życia przemieszczał się od Witebska przez Petersburg, Paryż, Moskwę, Berlin, Nowy Jork, Meksyk po Lazurowe Wybrzeże.(…)

(…)Powiedzieć o Marcu Chagallu, że był malarzem i grafikiem to tak jakby powiedzieć, że miał niebieskie i oczy i na tym skończyć. Chagall zajmował się malarstwem, rysunkiem, ilustracjami książkowymi, drzeworytami, witrażami, scenografią, ceramiką, gobelinami, drukami artystycznymi, rzeźbą, a nawet poezją. Mimo to najbardziej kojarzy się z malarstwem i pracami na papierze. W ciągu 75 lat twórczości stworzył prawie 10 tysięcy prac, więc naprawdę ma się z czym kojarzyć(…) (https://wernisazeria.com/marc-chagall/Marc Chagall)

(…) Najstarszy z dziewięciorga dzieci handlarza śledzi Chaskiela Modechaja i Feige Ite, która oprócz zajmowania się rodziną dorabiała w miejscowym sklepiku. W środowisku ubogich, niewykształconych ludzi w pierworodnym synu pokładano nadzieje na awans społeczny i karierę urzędniczą. Marc uczył się w chaderze, brał lekcje gry na skrzypcach, asystował kantorowi. Spełniał oczekiwania rodziny do czasu, aż odkrył przyjemność rysowania. Jako trzynastolatek oświadczył matce, że chce zostać malarzem. Feige uwierzyła w talent syna i zaprowadziła go do miejscowego artysty Jehudy Pena, który potwierdził zdolności chłopca. Matka ubłagała męża, aby pozwolił pierworodnemu uczęszczać do prywatnej szkółki plastycznej dla dzieci, którą Pen prowadził w swoim domu(…)( Sylwia Zientek, Blask Montparnasse`u).
Tak zaczęła się artystyczna droga najbardziej docenionego we Francji
i na całym świecie jedynego w swoim rodzaju przedstawiciel a „Szkoły Paryskiej”.

(…)Szkoła Paryska, nie jest żadną szkołą w tradycyjnym rozumieniu: jest to określenie obejmujące przybyłą do Paryża w latach 1904-1914 grupę artystów głównie z Europy i Imperium Rosyjskiego, z których większość była pochodzenia żydowskiego. Nie mieli szalonego i wywrotowego programu, bo w ogóle nie mieli programu, nie mieli wspólnego stylu, bo reprezentowali różne nurty : kubizm, ekspresjonizm, fowizm i inne, ale łączyła ich wspólna historia i ideały: zwiali do Paryża przed pogromami, skostniałą sztuką czy ograniczeniami społecznymi. (…)(https://wernisazeria.com/marc-chagall/Marc Chagall)

(…) Marc Chagall nie cierpiał żadnych etykietek, nie chciał być utożsamiany ani z konkretnym nurtem sztuki, ani ze sztuką żydowską, chociaż przez całe życie nawiązywał do żydowskiej kultury ludowej i swojego chasydzkiego dzieciństwa. Był ponad nurtami, granicami, szufladkami, krajami, religiami i normami. Dlaczego niby kury miałyby nie latać? Bo kto tak zadecydował? A u niego kury nie tylko latają, ale nawet grają na skrzypcach. Nikt nie ma prawa pozbawiać kury marzeń (…) Miłośnicy malarstwa kochają w Chagallu: nieskrępowaną dziecięcą fantazję, mieszankę marzeń, wspomnień i snów, krainę, w której nie obowiązują żadne prawa fizyki; ani grawitacja, ani czas .Bukiety mogą być gigantyczne, ludzie miniaturowi, a zakochani mogą dosłownie bujać w obłokach ….) (https://wernisazeria.com/marc-chagall/Marc Chagall)
Artysta żył długo, pracował do końca. (…) 28 marca 1985r. ukończył litografię „ Ku innemu światu”, pospacerował jeszcze po swoim ogrodzie w Vence, przyjrzał się zakwitającym kwiatom, posłuchał trochę Mozarta, położył się spać wyczerpany i szczęśliwy. „ Ciągle pracuję. Zresztą nie umiem robić nic innego” – mówił swojej znajomej – Jeanine Warnod. Zmarł we śnie. Miał 97 lat Miał 97 lat(…) ( Sylwia Zientek, Blask Montparnasse`u).

Zauroczeni kolorowymi, lekkimi obrazami bujającego w obłokach marzyciela i fantasty, z przyjemnością i nieustający podziwem dla talentu Wojciecha Młynarskiego , zasłuchaliśmy się w opowieść pt. „Tak jak malował pan Chagall” - w różnych odsłonach i aranżacjach.

Teatr, taniec i terapia – trzy słowa, które definiują wyjątkową grupę teatralną,  działająca od 2005 roku przy Polskim Z...
09/06/2026

Teatr, taniec i terapia – trzy słowa, które definiują wyjątkową grupę teatralną, działająca od 2005 roku przy Polskim Związku Niewidomych Okręgu Podlaskiego. Tworzą ją artyści z dysfunkcją wzroku. Pod opieką reżyserską pani Agnieszki Możejko- Szekowskiej – aktorki Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku - przygotowują profesjonalne i pełne humoru spektakle.

W poniedziałek - 8 czerwca 2025r - w Auli Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu w Białymstoku odbyła się szczególna, jubileuszowa adaptacja komedii Moliera pt. „ Świętoszek” , w reżyserii Agnieszki Możejko- Szekowskiej. Spektakl uświetnił obchody 20- lecia Teatru3.

W serdecznej, rodzinnej atmosferze, którą wytworzył prowadzący galę Piotr Szekowski - wieloletni współpracownik i przyjaciel Teatru T3 - aktor Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku - podsumowano działalność teatru, jego sukcesy i dokonania.

Szczególnie serdecznie podziękowano grupie założycieli Teatru, wśród których liderem i duchowym przewodnikiem była pani Teresa Szumowska. Owacje na stojąco i gromkie brawa pod jej adresem , w wykonaniu wypełnionej po brzegi sali były szczególnie wzruszające dla członków i przyjaciół Stowarzyszenia „Szansa” w Zambrowie , którzy mieli przyjemność uczestniczyć w tym wyjątkowym wydarzeniu.

Macierzyństwo i dzieciństwo .Dzień dziecka jest naturalnym przedłużeniem obchodów Dnia Matki. Wszyscy bowiem jesteśmy dz...
01/06/2026

Macierzyństwo i dzieciństwo .

Dzień dziecka jest naturalnym przedłużeniem obchodów Dnia Matki. Wszyscy bowiem jesteśmy dziećmi swoich rodziców, niezależnie od tego ile aktualnie mamy lat.
Ksiądz Jan Twardowski , w tomiku pt. „Myśli na każdy dzień” – na dzień 26 maja – napisał tak: (…)
(…) Macierzyństwo jest powołaniem. Matka posiada dziecko i może się nim cieszyć, radować, ale nie ma nad nim władzy. Dziecko w jakiś sposób odchodzi od niej, aby być w planach Bożych, aby być dla ludzi . Macierzyństwo to nie tylko radość posiadania dziecka dla siebie, ale także mądrość ciągłego oddawania dziecka Panu Bogu. Radość i krzyż jednocześnie (…)
A na dzień 1 czerwca podarował nam takie oto rozważania:
(…)Jezus postawił po środku uczonych tego, który w ówczesnym świecie nie miał żadnych praw, i powiedział, żeby od niego uczyli się prostoty, szczerości, a przede wszystkim ufności (…) Czy potrafimy nie bać się być w życiu mały? Można być dzieckiem niezależnie od wieku, nawet będąc staruszkiem. Nie jest przypadkiem, że większość ludzi starszych staje się jak dzieci, wraca do źródeł miłości. Dziecko to ktoś, kto ufa(…) Istnieją dwa różne wyrazy: dziecinny i dziecięcy. „Dziecinny”, to znaczy naiwny, a „dziecięcy”- znaczy ufny, żyjący miłością bezpośrednią, nieprzetworzoną, tuż przy sercu matki (…)

Kilka dni temu, na spotkaniu „ W Kręgu Sztuki” czytaliśmy wiersze Podlaskich Poetów dedykowane Matkom. Na Dzień Dziecka Podlascy Poeci podarowali Dzieciom zbiór wierszy pt. „Świat w oczach dziecka – wiersze Podlaskich Poetów”.

Dziś przypominamy treść niektórych z nich, aby spiąć je, jak klamrą w jedną całość pod nazwą „ Macierzyństwo i Dzieciństwo”

Anna Czartoszewska

Dziecinnie trudne

Dopóki ją masz, uśmiechaj się,
ciepłem dni wpół obejmij.
Nie czekaj, aż zabraknie jej
i tęsknota wszystko wypełni.

Dopóki ją masz, przytulaj się,
mów – mamo, wiesz, że Cię kocham.
Nie czekaj aż zabraknie jej
i wszystko wypełni tęsknota.

Andrzej Długoborski.

Mojej Mamusi

mojej Mamusi już nie ma
lecz codziennie oglądam
Jej zdjęcie w swoim sercu

czterdzieści trzy lata
tam je wdrukowywałem
tłem tego obrazu jest bezgraniczne
poczucie bezpieczeństwa
które roztaczała
stylem dziecięca wdzięczność
tuszem otrzymana krew

codziennie widzę Jej spracowane dłonie
zabarwione zapachem ziemi
i naszymi potrzebami
nieraz tak małymi że tylko serce Matki
mogło je dostrzec i zaspokoić

Mamo proszę Boga
by sam Ci podziękował
bo moje słowa
to wciąż za mało

Urszula Krajewska-Szeligowska
KONWALIA I BEZ (sonet-akrostych na Dzień Matki)

Konwalia – leśny, biały, pachnący dzwoneczeK
Od niedawna nam dzwoni. Majowa ozdobO,
Na ciebie przez rok cały czeka las, by mieć teN
Widok, ten zapach w blasku zachodów i wschodóW.
A przy drodze, gdzie duży dom czy mała chatkA,
Liliowy albo biały bez – konwalii rywaL.
Iści się sen o rajskim ogrodzie w Dzień MatkI
A w lesie rajskich polan konwalii przybywA.
I czyż piękniejsza pora jest niż maj, gdy ptakI
Bez przerwy dają koncert, bez lśni niby jedwaB,
Efemeryczny motyl odwiedza konwaliE?
Z bzem dzisiaj idź do mamy, gdy prezentu nie masZ!

Anna Czartoszewska. Oryginalna Julka

Jestem Julka ze starszaków.
Podziwiajcie nowy zakup!

Mam tuniczkę jak Aldonka,
Mam geterki jak Iwonka,

Mam skarpetki jak Amela
I kapciuszki jak Aniela.

Mam spineczki jak ta Basia,
Mam froteczki jak ta Kasia,

Mam kurteczkę jak Monisia,
Największa w grupie modnisia.

Ponoć mi we wszystkim ładnie,
Mogę włożyć co popadnie,

Ale że znam trend modowy,
Podziwiajcie zakup nowy,

A ode mnie nie ściągajcie!
Swego stylu poszukajcie!!!

Zuzia piosenkarka

Nasza Zuzia pięknie śpiewa,
Ale nie wtedy, gdy trzeba.
Śpiewa rano do śniadania,
Śpiewa w wannie do kąpania,
Śpiewa w aucie, gdy jest w drodze,
Śpiewa w ogrodzie stonodze.

Piosnki nuci, gdy tańcuje.
Jak rysuje, podśpiewuje.
Przy obiedzie gardło ćwiczy,
Przy deserze nie pomilczy.
Ba, gdy siedzi na sedesie,
To też śpiewać wciąż jej chce się.

Gdy kolacje zjadać pora,
Ta do śpiewów zawsze skora.
Na huśtawce zwrotka, refren,
Ze dwie zwrotki jeszcze przed snem.
Śpiewa, śpiewa, przestać nie chce
Rozśpiewane wiecznie serce.

Gdy ją proszą – Cii! – nie ustaje.
Śpiewa tacie, śpiewa mamie.
Swoim śpiewem brata budzi,
Tylko cicha jest wśród ludzi.
Zuzia w szkole i w kościele
Stoi jak to nieme cielę.

Urszula Krajewska-Szeligowska

DZIECIOM W ICH DNIU
Dziś Dzień Dziecka, więc do dzieci
Z życzeniami najlepszymi
I trochę nietypowymi
Ekspresowo wierszyk leci.

Czego życzyć Wam, kochane
I najdroższe nasze szkraby?
Otóż: wesołej zabawy,
Miejcie buzie roześmiane!

Wiele chwil szczęśliwych, zdrowych
I spotkań – tych już nie zdalnych!
Całusów od taty, mamy.
Hej! Piękny to dzień czerwcowy!

Dziwny ten rok szkolny, prawda?
Normalność niech wróci wreszcie
I niech wszystkie dzieci z wrześniem
Uczą się w szkole, jak dawniej!

GRIMM-KRAINA

Gdy nocka zapada,
gdy gwiazdek gromada
na nieba granacie już mruga,
przez sen cicho płynie
pieśń o Grimm-krainie
cudowna, tajemna i długa.

Tam król Drozdobrody
z królewną urody
wspaniałej do zamku wędruje,
tu znów dobra wróżka
dla swego Kopciuszka
karocę już z dyni czaruje.

Królewna wrzecionem
ukłuta, zemdlona
zapada w sen twardy, stuletni,
a kot młynarczyka
ma dość czarownika,
i w butach on czuje się świetnie!

Tu u krasnoludków
ukryta, cichutko
prześliczna Królewna przebywa,
lecz długo nie mieszka
u druhów swych Śnieżka,
macocha kryjówkę odkrywa.

Tam idą gąseczki
i wnet Gęsiareczki
lśnią włosy złociste i długie,
nad bramą łeb konia
rozpoznał – to ona,
królewna, skrzywdzona przez sługę.

Do babci podąża
Czerwony Kapturek
i wilka strasznego spotyka,
co w babci chatynce
śpi w łóżku, po chwilce
Kapturka wraz z babcią połyka.

Śpią dzieci snem twardym
a we śnie z nich każde
spotyka baśniowe postaci,
a baśnie im znane
są piórem spisane
Jakuba z Wilhelmem – Grimm braci.

Gdy dzieci już wstają,
po książkę sięgają,
na jawie się podróż zaczyna
w świat baśni. A w nocy
do snu mrużą oczy
i znów śni im się Grimm-kraina.

Na zakończenie rozważań składamy życzenia młodszym, starszym i najstarszym dzieciom.
Tyle spokoju, ile tylko potrzebujesz,
tyle szaleństwa, aby życie nie wydawało się nudne,
tyle szczęścia, abyś nie oszalał z nadmiaru
i tyle smutku, aby równowaga się zachowała
po wszystkie czasy, a miłość ponad wszystko trwała.

Kolejny czwartek i kolejne oczekiwane spotkanie w gronie osób, które połączyła chęć wędrowania po ścieżkami sztuki. Jesz...
31/05/2026

Kolejny czwartek i kolejne oczekiwane spotkanie w gronie osób, które połączyła chęć wędrowania po ścieżkami sztuki. Jeszcze brzmią echa serdecznych życzeń, wspomnień i koncertów dedykowanych Mamom. Zaglądamy do zakamarków Internetu, żeby dowiedzieć się, jak Dzień Matki obchodzony jest w różnych krajach?
Początki Dnia Matki sięgają do czasów starożytnych Greków i Rzymian, którzy czcili matki-boginie. Przykładem jest grecka bogini Reja, która według mitologii była matką wszechświata.
W Polsce po raz pierwszy Dzień Matki obchodzono w 1914 roku w Krakowie. Zwyczaj ten rozprzestrzenił się na pozostałe obszary Polski i do dzisiaj obchodzony jest niezmiennie 26 maja każdego roku. Jest to okazja do obdarowania mamy ręcznie robioną laurką, lub drobnym upominkiem.
W większości krajów jest to święto ruchome, przypadające przeważnie na miesiące wiosenne. Wszystkie dzieci na świecie obdarowują mamy upominkami , często własnoręcznie wykonanymi, wyręczają rodzicielki w pracach domowych, uczestniczą w radosnym, rodzinnym świętowaniu. Starsze pociechy, przebywające poza domem, odwiedzają w tym dniu swoje mamy, obdarowując je kwiatami i prezentami. W USA Dzień Matki jest świętem narodowym.
W niektórych krajach obowiązują ciekawe zwyczaje.
W Anglii , Irlandii i Szkocji obowiązuje „ Niedziela u matki”, na pamiątkę dawnych zwyczajów, według których pracodawcy udzielali wolnego swoim pracownikom, aby mogli w tym dniu odwiedzić rodziny i złożyć życzenia matkom.
W Serbii dzieci organizują mamom „Łóżkowe więzienie”. Mamy muszą wypoczywać w łóżku dopóty, dopóki nie wręczą dzieciom upominków.
A dzieci zastępują je w porannych pracach domowych.
W Austrii i Kanadzie Dzień Matki jest niemal tak samo ważny jak Boże Narodzenie. Ludzie przypinają w tym dniu goździki do ubrań – białe, gdy mama już nie żyje, kolorowe – kiedy cieszą się jeszcze jej obecnością w rodzinie . Goździk symbolizuje matkę scalającą rodzinę i dbającą o nią.
W Chinach mamy obdarowywane są białymi liliami. Sadzą je obok domu po wyprowadzce dorosłych dzieci. Kwitnący i pięknie rosnący kwiat oznacza, że dziecko dobrze sobie radzi.
Podlascy Poeci podarowali mamom tomik wierszy pt. „ Dla Ciebie Mamo – wiersze Podlaskich Poetów” . Te piękne, wzruszające strofy wpisały się w tematykę naszego spotkania. Po przeczytaniu kilku wybranych wierszy ze wspomnianego tomiku, w serdecznej, przyjacielskiej atmosferze wracałyśmy pamięcią do rodzinnych domów. Opowiadałyśmy o zwyczajach, potrawach, matczynych ogródkach, ulubionych zajęciach, a także o tym, jak przeżyłyśmy tegoroczne święto jako córki i matki – dumne ze swoich dzieci.
Miłym akcentem były serdeczne, przyjacielskie życzenia dla Reni, z okazji Rocznicy Urodzin. Życzyłyśmy jej zdrowia i wielu powodów do radości na każdy kolejny dzień życia.

Przed wyjazdem na spektakl pt. „ Dziedzictwo „ do Teatru Żydowskiego w Warszawie, postanowiliśmy zapoznać się z sylwetką...
28/05/2026

Przed wyjazdem na spektakl pt. „ Dziedzictwo „ do Teatru Żydowskiego
w Warszawie, postanowiliśmy zapoznać się z sylwetką Icchoka Baszewisa Singera, autora powieści : „ Dwór” i „ Spuścizna”, na podstawie których powstał scenariusz do widowiska.
Prozaik, dziennikarz, laureat literackiej Nagrody Nobla był literatem trzech narodów: żydowskiego tworzącego w jidysz, amerykańskiego i polskiego.
Przez całe życie pisał przede wszystkim w jidysz. Opowiadał historie o Żydach, bo Żydów posługujących się tym językiem znał najlepiej.
Fragmenty powieści „Dwór”, które czytaliśmy podczas spotkania, pozwoliły nam zanurzyć się w żydowskiej tradycji, przekazywanych z pokolenia na pokolenie rytuałów i obyczajów towarzyszących najważniejszym wydarzeniom z życia żydowskich rodzin. Rodzina bohaterów „Dworu”
i „Spuścizny” żyła w Polsce na przestrzeni lat, między upadkiem powstania styczniowego, a początkiem XX wieku. Autor sagi pięknie opowiedział
o ludziach, ich marzeniach, sukcesach i porażkach w kontekście niełatwych stosunków polsko- żydowskich, na tle historii obydwu narodów.
Druga część spotkania przebiegała w klimacie szmoncesu – jedynego w swoim rodzaju elementu żydowskiej kultury. W rejony pogodnych żartów, sarkazmu i humoru wprowadził nas autor zbiorku zatytułowanego: „ Przy szabasowych świecach” – Horacy Safrin.
Minął tydzień od spotkania z Singerem i kilka dni od wzruszającego spektaklu, „ Dziedzictwo”, wyreżyserowanego na kanwie jego powieści. Obejrzeliśmy poruszającą do głębi historię o zderzeniu się starego żydowskiego świata z postawami odrzucającymi tradycje w świecie pełnym bodźców zachęcających do swobody obyczajów, łamania konwencji i ograniczeń w imię osobistej wolności.
Widowisko było teatrem pamięci, w którym przeszłość powracała wspomnieniami, widmami dybuka, napomnieniami cadyków, wygłaszanymi chasydzkimi mądrościami ,w scenerii nawiązującej do monumentalnej Jerozolimy.
Niespieszna, pełna różnych kontekstów i symbolicznych znaczeń opowieść przykuła uwagę widzów na dwie godziny bez przerwy. Śledzenie narracji wymagało uważnego skupienia, odczytywania języka gestów, dźwięków,
figur i układów tanecznych. W przestrzeni sceny podzielonej na dwie części przezroczysta taflą, na kilku planach odbywały się dialogi i monologi, które trzeba było powiązać w jednolitą opowieść. Największe wrażenie wywierały na widzach sceny zbiorowe ,dopracowane w szczegółach układy choreograficzne, które w połączeniu z muzyką poruszały do głębi.
Do wyobraźni widza przemawiały symboliczne gesty wywodzące się z żydowskiej kultury, naznaczonej bolesnymi doświadczeniami narodu wiecznych tułaczy, widocznymi w pochylonych sylwetkach steranych życiem postaci, mowie rąk, mimice i kostiumach doskonale dobranych do charakteru narracji.

W aktorskich kreacjach ścierały się dobrze zagrane postawy życiowe, nawiązujące do głównego przekazu opowieści - walki nowoczesności
z tradycją. Od stoickiego spokoju ,opoki tradycji, reprezentowanej przez głównego bohatera, poprzez bunt i odrzucanie kolejnych elementów kultury przez jego córki buntujące się przeciwko aranżowaniu małżeństw , do całkowitego odrzucenia żydowskiego dziedzictwa, wyrażanego przez Azriela – młodego lekarza, męża jednej z córek Kalmana.
Przekaz widowiska wykraczał poza żydowską kulturę i budził uniwersalne refleksje dotyczące wielu innych narodowości oraz postaw wobec życia i rzeczywistości, w jakiej przypada żyć kolejnym pokoleniom. Na scenie obserwowaliśmy powolny rozpad więzi oraz zanik obyczajów. Na koniec , zgodnie z intencja reżysera, pojawiło się pytanie: dokąd to doprowadzi? Czym grozi utrata więzi z ojczysta kulturą i tożsamością? Kim stanie się człowiek bez korzeni tkwiących w tradycjach, które go ukształtowały?
(…) Gdy wszystko zawiedzie, lekiem dla zatroskanej duszy okazuje się powrót do korzeni, a pocieszeniem słowa iż „Bogu można służyć w każdym języku”(..). Takim przesłaniem zakończył się spektakl, który warto było przeżyć i polecić tym, których nasze refleksje zachęcą do obejrzenia go.

Ludwik Jerzy Kern, pisarz, poeta, satyryk, tłumacz, autor tekstów piosenek oraz książek dla dzieci  był bohaterem czwart...
17/05/2026

Ludwik Jerzy Kern, pisarz, poeta, satyryk, tłumacz, autor tekstów piosenek oraz książek dla dzieci był bohaterem czwartkowego spotkania „W Kręgu Sztuki”.
Urodził się 29 grudnia 1921 r. w Łodzi przy ul. Piotrkowskiej 93 - jako syn Ludwika, nauczyciela łaciny, i Marii z domu Gertner. Uważał, że dwa imiona, którymi się posługiwał, lepiej brzmiały, zwłaszcza gdy się miało krótkie, jednosylabowe nazwisko. Przez ponad pół wieku był redaktorem krakowskiego „Przekroju”.

W pamięci publicystów, krytyków i współpracowników zapisał się jako osoba ciepła, utalentowana, odpowiedzialna, dowcipna i życzliwa ludziom.
„Był przeuroczym człowiekiem, dowcipnym, miał wspaniały dar narracji, cudowną umiejętność malowania słowem nastroju. On był w swoich rozmowach tak zdyscyplinowany jak w swoich wierszach” – ocenił wówczas w rozmowie z PAP Leszek Mazan.

„We wszystkim, co pisał, starał się wyciągać wnioski z życia, które go otaczało” - mówił w Polskim Radiu w 2011 roku krytyk literacki Tadeusz Nyczek. „Podkreślał małe sprawy, w jego tekstach jest mnóstwo nazw własnych: tytułów, szyldów sklepowych i innych drobiazgów. Z tych tekstów dałoby się wypreparować cały obraz rzeczywistości i obyczajów, które wtedy panowały, w których przełamywało się przedwojenne z powojennym” – dodał.

„Wiersze Kerna, choć satyryczne, pozbawione są zapiekłości. Nadal nas bawią jak przed dwudziestu czy trzydziestu laty, co nie zmienia faktu, że jest to zarazem poważny zbiór rymowanych esejów o półwieczu naszego kraju. Ich autor nie ustawał w satyrycznym komentowaniu dramatycznie zmieniającej się rzeczywistości” – napisał Janusz R. Kowalczyk (culture.pl, 2010).

„Był satyrykiem dobrodusznym, to znaczy jego satyra nie niszczyła, nie unicestwiała” – powiedział PAP po śmierci Kerna Mieczysław Czuma, redaktor naczelny tygodnika „Przekrój” w latach 1973-2000. „On był takim racjonalistą, uczył, wychowywał, oswajał tę naszą trudną rzeczywistość. Jego satyra pomagała rozumieć świat i życie” – wyjaśnił.
Ludwik Jerzy Kern zmarł 29 października 2010r w Krakowie. Spoczął na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
(Źródło: Paweł Tomczyk, 29.10.2025 Dzieje.PL)

Po zapoznaniu się z biogramem bohatera spotkania i przeczytaniu kilkunastu wierszy jego autorstwa , rozbawieni i zamyśleni nad przeszłością, która była także naszym udziałem, życzyliśmy naszej Zosi zdrowia, pogody ducha i umiejętności oswajania trudnej rzeczywistości.
A czytelnikom naszego bloga oraz wszystkim pstrykającym i zamieszczającym zdjęcia na portalach społecznościowych dedykujemy wiersz pt. Pstrykowianie.

Pstrykowianie. Ludwik Jerzy Kern

W małym uroczym mieście Pstrykowie
Mieszkają sami fotografowie.
Od niemowlęcia aż do piernika
Każdy w Pstrykowie pstryka i pstryka.
Gdzie indziej wrony słychać lub kawki,
A w tym Pstrykowie tylko - migawki.

Pstryk-pstryk pejzażyk,
pstryk-pstryk portrecik,
Wszystko się tutaj pstryka jak leci.
Chmury i rury, pierze i wieże,
Wszystko się tutaj na kliszę bierze.
I łeb cielęcia, i nogi zięcia.
Bo to jest przecież temat do zdjęcia.

Jak oficjalnie stwierdzają dane,
Wszystko w Pstrykowie jest odpstrykane.
W związku z tym każdy pstrykowian latem
W Polskę wyrusza gdzieś z aparatem.

Można ich spotkać na każdym kroku,
Pstrykają z frontu, pstrykają z boku.
Błonę przekręcą i znów od nowa
Pstryk-pstryk pstrykają, bo są z Pstrykowa.

Jan Izydor Sztaudynger – poeta, który uczył radości życia – był bohaterem kolejnego spotkania „ W kręgu sztuki”Poeta, tł...
11/05/2026

Jan Izydor Sztaudynger – poeta, który uczył radości życia – był bohaterem kolejnego spotkania „ W kręgu sztuki”

Poeta, tłumacz literatury niemieckiej, specjalista w dziedzinie teatru lalkowego, a nade wszystko fraszkopisarz, który celnie komentował rzeczywistość,urodził się 28 kwietnia w Krakowie, w rodzinie o polsko- niemiecko- francuskich korzeniach.

Wśród jego przodków byli Franciszek Gautier – mąż zaufania Tadeusza Kościuszki, i Jan Gautier – chrześniak Naczelnika. Kuzynem Sztaudyngera był Albert Chmielowski, czyli święty Brat Albert. Z kolei ojciec poety Izydor pracował w Towarzystwie Ubezpieczeniowym im. św. Floriana w Krakowie.
Sławny fraszkopisarz studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim,
a w roku 1927 uzyskał stopień doktora. Po wybuchu II wojny światowej został aresztowany przez Niemców, osadzony w obozie przejściowym, a następnie przesiedlony do wsi Malice w Sandomierskim. Po wojnie osiedlił się w Łodzi. W roku 1955, z powodu rzadkiej choroby, na jaką zapadł, przeniósł się do Zakopanego, gdzie mieszkał do końca życia

Wyspecjalizował się w krótkich, jednozdaniowych, rymowanych fraszkach, które przyniosły mu niezwykłą popularność. W 2007 roku, kiedy na rynek trafił zbiór „Piórka prawie wszystkie”, okazało się, że ten opasły tom mieści ponad dwa tysiące utworów. Sztaudynger tworzył również dla dzieci. W latach 1961-1868 opublikował cztery zbiory wierszy dla młodych czytelników.

Człowiek, któremu los nie szczędził ciężkich doświadczeń, przedstawiciel pokolenia skazanego na wojenną traumę dowcipkował – czasem beztrosko, czasem z nutą goryczy – niemal ze wszystkiego. Z relacji męsko-damskich, z sytuacji obyczajowych, z bliskich, a także z siebie samego.

Jan Sztaudynger zmarł w Klinice Neurologicznej w Krakowie, w roku 1970, w wieku 66 lat. Niedługo przed śmiercią napisał „Testament”.
„ Żyłem w wami, kochałem i cierpiałem z wami. Teraz żyjcie, kochajcie i cierpcie sobie sami”.
Na jego grobie, na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie znalazł się jednak inny tekst: „Zmarł po długim i szczęśliwym życiu.
Żródła: 1.Paweł Tomczyk, Dzieje.PL, aktualizacja, 13 września 2025r.
2. Anna Bugajska, Zwierciadło, 3 grudnia, 2021r.

Po zapoznaniu się z faktami z życia bohatera spotkania, przerzucaliśmy się zapamiętanymi fraszkami, uzupełniając zasoby pamięci utworami wydobytymi
z czeluści Internetu. Rozstaliśmy się w dobrych nastrojach, formułując na pożegnanie przepis na poprawę humoru w formie fraszki. Nie wypadało bowiem użyć innej formy.
" Gdy cię życie za bardzo uwiera, sięgaj do twórczości mistrza Sztaudyngera".
Co też polecamy wszystkim czytelnikom naszego bloga " W Kręgu Sztuki"

04/05/2026

Pożegnanie
Z wielkim smutkiem i żalem społeczność Stowarzyszenia Szansa przyjęła wiadomość o śmierci jego Ekscelencji, arcybiskupa Józefa Michalika.

Dla podopiecznych oraz pracowników Stowarzyszenia „Szansa” w Zambrowie był On nie tylko Przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, ale przede wszystkim serdecznym, życzliwym i bliskim ludziom kapłanem. Jako rodowity Zambrowianin i absolwent zambrowskiego liceum zawsze pozostawał związany ze swoim rodzinnym miastem.

Był prawdziwym Przyjacielem naszego Stowarzyszenia, wspierał nas nie tylko duchowo, materialnie ale również poprzez życzliwe słowa, pamięć i zainteresowanie nasza codzienną działalnością.

Z wdzięcznością i wzruszeniem przyjmowaliśmy kierowane do nas świąteczne życzenia oraz słowa otuchy. Były one dla nas niezmiennie świadectwem Jego dobroci, wrażliwości i szacunku dla drugiego człowieka.

Pozostanie w naszej pamięci jako człowiek wielkiego serca, otwarty na potrzeby innych, niosący nadzieję i umacniający w trudnościach.

Rodzinie, Bliskim i Przyjaciołom Jego Ekscelencji księdza arcybiskupa Józefa Michalika składamy wyrazy głębokiego współczucia oraz szczerego żalu . Łączymy się w modlitwie i dobrych wspomnieniach.
Teresa Szumowska

Prezes Stowarzyszenia „Szansa” w Zambrowie
oraz licealna koleżanka ś.p. arcb. Józefa Michalika

W oczekiwaniu na kinową premierę „Lalki „ Bolesława Prusa, na kolejnym spotkaniu „ W Kręgu Sztuki” postanowiliśmy zgłębi...
28/04/2026

W oczekiwaniu na kinową premierę „Lalki „ Bolesława Prusa, na kolejnym spotkaniu „ W Kręgu Sztuki” postanowiliśmy zgłębić dramaty i tajemnice autora dzieła, a także zastanowić się nad tym, co sprawia, że powieść jest ciągle pożądanym materiałem do tworzenia scenariuszy filmowych i teatralnych?

Aleksander Głowacki, czyli słynny Bolesław Prus jako pisarz zadebiutował 10 stycznia 1864 r. wierszem „Do Pegaza”, który podpisał pseudonimem „Jan w Oleju”. W chwili tej publikacji w „Kurierze Niedzielnym” miał zaledwie szesnaście lat, ale życiowym doświadczeniem mógłby obdzielić przynajmniej kilka starszych osób.

Wybitny pisarz na świat przyszedł 20 sierpnia 1847 r. w Hrubieszowie. Nie miał łatwego dzieciństwa. Małżeństwo jego rodziców okazało się nieudane, a matka - Aleksandra Apolonia z Trembińskich - zmarła na gruźlicę, kiedy przyszły autor „Lalki” miał zaledwie trzy lata. Trafił wówczas pod opiekę surowego i zimnego ojca - Antoniego Głowackiego. Ojciec pisarza opiekował się synem bardzo krótko. Gdy ten miał około czterech lat, zostawił go pod opieką teściowej i jej krewnych.

Chłopiec tułał się po różnych domach, a przez rodzinę traktowany był jako utrapienie. Odnoszono się do niego bardzo chłodno. Kochany czuł się tylko przez jedną osobę - ciotkę Domicelę z Trembińskich Olszewską - rodzoną siostrę matki, która traktowała go jak własnego syna. Zabrała go do swojego skromnego majątku w Lublinie, za co pisarz był jej wdzięczny do końca życia.

Młode lata pisarza także nie były szczęśliwe. Tuż po wybuchu powstania Aleksander rzucił szkołę i przystąpił do partyzanckiego oddziału. 1 września 1863r. został ranny podczas potyczki we wsi Białki, w okolicach Siedlec. Wybuch prochu pozostawił mu głęboką ranę na karku i osmalił oczy, uszkadzając wzrok. W wyniku rany stracił przytomność i dostał się do niewoli. Ze względu na młody wiek i dzięki staraniom ciotki po wyleczeniu ran pozwolono mu wyjechać do Lublina i zamieszkać z rodziną. Wówczas pod pseudonimem Jan w Oleju opublikował wiersz „Do Pegaza”

Dziesięć dni później znów został aresztowany i stanął przed sądem. Groziła mu nawet kara śmierci. Ostatecznie dzięki wstawiennictwu sędziego spędził kilka miesięcy w więzieniu w Lublinie. Sąd wojskowy pozbawił go też szlachectwa. Dla przyszłego pisarza te wydarzenia były przełomem w życiu.

W wyniku opisanych przeżyć autor „Lalki” stał się zwolennikiem pozytywistycznej pracy od podstaw. Zamieszkał w Warszawie, gdzie zarabiał jako guwerner, korepetytor, a nawet ślusarz. Pracował też w banku, jednocześnie pisząc felietony do gazet. W latach osiemdziesiątych zaczął pisać powieści, które drukowane były w odcinkach w gazetach. To właśnie one przyniosły mu największą sławę. O powstaniu praktycznie nigdy nie wspominał.

Zaprzyjaźniony z Bolesławem Prusem Stefan Żeromski - tak podsumował jego charakter: (…) Niezwykły, tajemniczy człowiek. Wspomniawszy „Lalkę”, trudno uwierzyć, że ta szara człeczyna napisać zdołała takie arcydzieło (…)

Arcydzieło się nie starzeje i przyciąga twórców z wielu dziedzin kultury.
W poszukiwaniu utworów muzycznych, skomponowanych do adaptacji „ Lalki” znaleźliśmy w Internecie nagranie „ Nana Banana” (https://www.youtube.com/watch?v=C3ivI9t4E5I).
To projekt nietypowy, stworzony w dużej mierze przez sztuczną inteligencję. Składa się z dwóch części: wstępu w wykonaniu Bolesława Prusa i aranżacji piosenki „Cień”, opartej na muzyce Fryderyka Chopina – Nokturn op. 9 no. 2

Zachęceni słowami samego Bolesława Prusa, zasłuchani w słowa i melodię utworu zadawaliśmy sobie pytania: czy wielki pisarz byłby skłonny współpracować ze sztuczną inteligencją? Zdania były podzielone. Jednak, zważywszy na miłość Prusa do nauki i jego marzenia o „przypięciu ludzkości skrzydeł”, można przypuszczać, że nie bałby się nowości.

Adres

Wilsona 1/10
Zambrów
18-300

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 16:00
Wtorek 09:00 - 16:00
Środa 09:00 - 16:00
Czwartek 09:00 - 16:00
Piątek 09:00 - 16:00

Telefon

86 271 2103

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stowarzyszenie Szansa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Stowarzyszenie Szansa:

Udostępnij