Bractwo kurkowe Grodu Zabrzańskiego powstało z inicjatywy Jana Windysa który to potrafił zgromadzić i scalić grupę założycielską. Janusz Kazatel
3. Janusz Kowalski
4. Grzegorz Zapłatyński
5. Jacek Biniec
6. Witold Korpisz
7. Mariusz Gąsior
8. Jarosław Wasilewski
9. Jerzy Bednarek
10. Kazimierz Czuma
11. Franciszek Jopek
12. Andrzej Wiśniewski
13. Dariusz Kotylak
Ja również brałem udzi
ał w tych dysputach na temat powstania Bractwa od samego początku. Los jednak tak chciał że nie składałem podpisu na wniosku do sądu z powodu wyjazdu służbowego. Firma Kaliber w Zabrzu której właścicielem jest Jan Windys w latach 90-tych umożliwiała nam (miłośnikom strzelectwa) strzelanie towarzyskie na obiekcie „Strzelnica Makoszowy”, „Bańgów” itp. Ówczesna ustawa jak i brak dostępu do broni, (dzięki Jaśkowi Windysowi) nam wcale nie przeszkadzała. Organizowaliśmy między sobą na strzelnicy zawody o przysłowiową kiełbasę i skrzynkę piwa. Nie wiem jak to się stało że wśród nas pojawił się nie żyjący już Brat bytomski Tomek Jaksa Mokulski. To właśnie za namową i z pomocą tegoż Brata wyłoniła się grupa inicjatywna która to złożyła wniosek do Sądu Wojewódzkiego w Katowicach o wpis Bractwa. I tak w 1996r. z dniem 1-go czerwca roku pańskiego 1966 zostaliśmy legalną grupą strzelców pod nazwą Bractwo Kurkowe Miasta Zabrza. Jak żeśmy świętowali ten dzień nie będę opisywał. Nasza radość i zachowanie z tego powodu nie są godne śladu wpisu na tym pergaminie. Poza tym „skryba” też nie wiele pamięta.
- Po wielkim święcie przychodzi czas na pracę w zespole. Tutaj się okazało że zadania i wcześniejsze deklaracje przerosły niektórych członków. Ale w tym czasie dochodzili do nas już nowi kandydaci deklarujący chęci uczestnictwa i pracy w tym stowarzyszeniu. Do nich należeli Ryszard Mysiakowski, Zygfryd Schuppik z synem Darkiem, Tadziu Kulok, Zbigniew Religa, Marian Pardela, Jarek Kowalski, Darek Dymetrów, Michał Porada, Ludwik Lipiarz, Tadeusz Cieślik, Marian Cieśla, Zdzichu Żyłka i wielu innych (wymieniam tylko tych członków którzy przetrwali z nami co najmniej kilka lat). Nasze Bractwo miało wspaniałego „mentora” w osobie ś.p.Tomka Mokulskiego (KBS Bytom), który to uczył nas od podstaw zachowania się w Bractwie. To dzięki niemu osobiście zacząłem się uczyć historii broni od podstaw. Jego wiedza i erudycja obalała nas wszystkich na ziemię. Ech ileż to było wypitego „Porto” (ulubiony napój Tomka), ileż legend wtedy powstało, a jacy my byliśmy wtedy strzelcy?! -ojoj!!.
-Lepiej niech młodzi tego nie czytają. Potem przyszła kolej na dalszą edukację, bo „chcieliśmy wyjść w świat”. Ale gdzie tu znaleźć „mistrza” który nam powie jak się zachować w tym środowisku kontuszowo- mundurowym – w cywilnych gaciach? Jednak do cierpliwych świat należy. Znalazł się -„Ceremoniarz” obyty w świecie i bardzo przyjazny naszemu Bractwu. Był nim Bogusław Gryta z KBS Żory. Pierwsze kroki zachowań brackich robiliśmy razem i pod jego opieką.
-Bodzio obyś żył sto lat !!!!!!!!!!!!!! W tym czasie za namową Jaśka Windysa i dzięki jego zawodowym koneksjom niektórzy z braci zaczęli również edukację sportowo prawną w postaci zdobycia uprawnień do samodzielnego prowadzenia strzelań i dostępu do broni. Była to całkiem spora grupa braci. Zaczęliśmy się liczyć już w światku strzelectwa sportowego. Było to już całkiem dobrane towarzystwo. Ale mieliśmy jeszcze za plecami nasze rodziny. I zaczęły się domowe konflikty. Nasze panie zaczęły nam się buntować.
-Jak to!? Tylko Wy się bawicie, a dla nas nic? I w ten sposób podczas „ogniskowych biesiad i pogaduszek narodziła się nowa myśl – mimo męskiej dumy przygarniemy nasze panie i dzieci (kokosze i pisklaki). Nawet nie wiem kto wymyślił „Brackie Rajdy Samochodowe” (wydaje mi się że to inicjatywa Jaśka Windysa – ówczesnego Hetmana). Były to niezapomniane chwile na przełomie XX i XXI wieku. Cena paliw jeszcze była przystępna i stać nas co jakiś okres czasu wykręcić kilka ładnych kilometrów po przepięknej naszej ziemi śląskiej, poznając jej zabytki i zakątki o jakich naszym braciom się nie śniło. Nawet nie wyobrażacie sobie jakie było wielkie zaangażowanie uczestników tej zabawy. Nie tylko braci. Szkoda że to się skończyło. Cena paliwa poszła tak do góry że nie wszystkich stać na taką zabawę. A sponsorów ni ma! W między czasie sejm zalegalizował ustawę o broni czarno prochowej BCP. Wtedy to powstawały jak grzyby po deszczu różne związki i kluby strzeleckie BCP. Konkurencja strzelecka nie spała i ciągle przybywali nam nowi groźni rywale. Prawie co niedzielę spotykaliśmy się na różnego rodzaju zawodach, które to kończyły się wielką integracją i zabawami przy ognisku do białego rana. Ech gdzie te czasy? Pamiętam takie miejsca jak Goleszów, Warka, Dąbrówka Mała itp. Tak jakoś bliska memu serca była szczególnie Warka z regularnie organizowanymi zawodami BCP. -Chwała Wam za to Bracia Czerscy!! Na osobny zapis w historii naszego Bractwa zasługuje zorganizowanie Międzynarodowego Turnieju CP w Siemianowicach. Był to pierwszy turniej w takim wymiarze zorganizowany w naszym kraju. Byli Czesi , Słowacy, Niemcy no i oczywiście niezawodni przyjaciele i miłośnicy „dymienia” z całej Polski. Ech nie chce aż się wierzyć ile było zjedzonej golonki, wypitej „ambrozyji” i innych napoi. A już do legendy przeszedł słynny bój artyleryjski o słynny bigos Jacka z Lublina. Bracia nabywali doświadczeń również w „wielkim świecie”. W 2004r. odważyliśmy się jechać z armatą CP do Torunia, gdzie przyjęto nas bardzo przyjaźnie. Przywieźliśmy wtedy bardzo liczące się trofea i dyplomy. Takie wyróżnienie i nowi poznani Bracia Artylerzyści zmobilizowali nas do jeszcze większego wysiłku w kierunku prezentowania artylerii. Postanowiliśmy już sprawić sobie mundury zgodnie z trendami brackimi w Polsce, szanując tradycję tych ziem nie mogliśmy zostać „Bractwem Kontuszowym”. Aby jednak nie mieć barw naszych poprzedników , zmieniliśmy barwę na turkusową z brązowymi wypustkami. -Nawet fajnie to wyszło i tak zostało już na zawsze. W roku 2005 zostaliśmy zaproszeni przez Hetmana Bractw Kurkowych Okręgu Śląskiego, Brata Zbyszka Dreszlera (już jako znani artylerzyści) do uczestniczenia udziału pokazu artylerii w Częstochowie na Jasnej Górze. Przypuszczam że nie ma polaka który by nie chciał wziąć udziału w takiej imprezie. A wszystko to z okazji 350-tej rocznicy obrony Jasnej Góry przed szwedzkim najeźdźcą. Tyle armat stojących naprzeciwko siebie nie widziałem nigdy. Zadyma była chyba większa jak w czasie rzeczywistego oblężenia. Od 2006r. Bractwo nasze regularnie organizuje „Pokazy Artylerii Brackiej”. Takich pokazów było już VI na przedpolach zamku w Chudowie i ostatni w Żorach z okazji 20-to lecia KBS Żory i Święta Ogniowego obchodzonego z wielką pompą w tym mieście. Bracia nasi godnie reprezentują nasze miasto w czasie wojewódzkich świąt państwowych, uczestnicząc w pełnej gali. Otrzymujemy zaproszenia i uczestniczymy również w innych świętach zaznaczonych historią i kulturą na terenie naszego regionu , kraju, i poza jego granicami. Przykładem mogą być obchody 65-tej rocznicy założenia muzeum w Pszczynie, święta wojskowe itp. Braliśmy udział (oczywiście zawsze z hukiem) w wielu widowiskach i inscenizacjach. Przykładem może tu być inscenizacja obrony Bizancjum przed Saracenami słynnej Kossakówce (rodowa siedziba słynnych malarzy) w Górkach Wielkich, albo słynne spotkania w Cieszynie (Czeskim i Polskim), gdzie też nas znają jako dobrych zadymiarzy. Jako wierni kibice naszego „Górnika Zabrze” uczestniczyliśmy czynnie w uroczystościach zamknięcia i rozbiórki stadionu im. Ernesta Pola. Mamy również nadzieję że dożyjemy inauguracji nowego stadionu! Mając już mir w środowisku artylerzystów C.P. jako „zadymiarze” , uczestniczymy czasami również w przedsięwzięciach filmowych. Od dawna bierzemy i „poczytujemy sobie to za zaszczyt” udział w Gwarkach Tarnogórskich. W roku 2013 Bractwo nasze zostało przyjęte do Zjednoczenia Bractw Kurkowych RP. Ktoś kiedyś przy kielichu powiedział –„że w środowisku Brackim staliśmy się tym samym z partyzantów – regularnym wojskiem”. Coś w tej jedności Braci jest! I tak to trwa do dnia dzisiejszego. Wspominki spisał na pergaminie Hetman Bractwa Kurkowego Grodu Zabrzańskiego :
Adam Majchrzak- przez przyjaciół „Kociołkiem” zwany.