Historia: W „Nowej Reformie” z 2 sierpnia 1892 roku czytamy: „W sobotę 30 lipca o godzinie 1 z południa, dojrzał strażnik z wieży Mariackiej wielką łunę unoszącą się w okolicach Zabierzowa, o czym zawiadomił strażnicę pożarną. Równocześnie prawie nadszedł telegram z Zabierzowa, wzywający pomocy krakowskiej straży pożarnej. Po krótkiej naradzie z wiceprezyden
tem Friedleinem, uchwalono jeden pluton straży pożarnej wysłać koleją do Zabierzowa. Zanim jednak zarząd kolejowy mógł oddać osobny pociąg do dyspozycji straży pożarnej, nadszedł telegram z Zabierzowa, że pomocy już nie trzeba, gdyż pożar przygasa. Było to, co prawda już koło godziny 4 popołudniu. O samym wypadku przesyła nam naczelnik gminy następujące pismo z prośbą o zamieszczenie: Dnia 30 lipca o godzinie 12 w południe wybuchł straszny pożar w gminie Zabierzowie w powiecie krakowskim. Trwała pogoda i lekki wiatr sprzyjał bardzo rozszalałemu żywiołowi. Ogień wybuchnął z przyczyny wadliwego urządzenia pieca w domu wdowy Agnieszki Janiec pod numerem 21, której realność przed paru laty również zgorzała. Ogień z taką gwałtownością rozszerzał się, że w przeciągu 1,5 godziny zgorzało 21 domów mieszkalnych i 11 stodół, w których umieszczona była prawie cała tegoroczna dotąd zebrana krescencya1 . Nieszczęście które ogarnęło kilkanaście rodzin, jest strasznem wobec zeszłorocznego nieurodzaju, dzięki jednak pracy i staraniom p. Andrzeja Myszala2, kierownika szkoły tamtejszej, ludność oświecona umie ocenić ważność instytucji Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń w Krakowie, w którym prawie wszyscy pogorzelcy mieli ubezpieczone choć częściowo swe mienie. Zaszłe nieszczęście niech będzie przestrogą dla innych, by nie ociągając sprawy mienie swe asekurowali, a p. Myszal uczuje radość, gdy ujrzy niejedną łzę otartą, niejedną z nędzy wyprowadzoną rodzinę. Oby Bóg pracę jego i zabiegi błogosławił i za ratunek w nieszczęściu hojnie mu długim życiem dla dobra gminy i kraju zapłacił. W pierwszej chwili wybuchu pożaru przybył na miejsce p. Tadeusz Konopka z Tomaszowic, z sikawką i 8 ludźmi, dalej spieszy nasz czcigodny proboszcz ks. Antoni Konopiński z Modlnicy z sikawką i 12 ludźmi, straże ochotnicze z Krzeszowic, Więckowic, Szczyglic, Balic, beczki z wodą z Bolechowic, Rząski, Kobylan i Pisar, oraz żandarmerya z Giebułtowa. Miejscowa straż ochotnicza pod kierunkiem p. Myszala – jej nauczyciela i opiekuna wszystkie siły wytężyła, by pożar zlokalizować co przy pomocy ludzi rozsądnych udało się, za co Bogu niech będą dzięki. Pożar ugaszono, choć dziś jeszcze dymiące zgliszcza widzieć można. Komenda twierdzy Pasternik biernie się zachowała mimo, iż w niejednym przypadku znosi się z gminą tutejszą. Na miejsce pożaru przybył z Krakowa komendant korpusu jenerał Krieghammer, oraz komisarz starostwa p. Ogólna strata wynosi przeszło 30 tysięcy złr., z czego ubezpieczonym jest 14 000 złr. Dnia następnego tj. 31 lipca, przybył na miejsce pożaru J. Eminencya książę kardynał Dunajewski, ofiarował dla najbiedniejszych zapomogę po 50 zł., a klasztor PP. Norbertanek ze Zwierzyńca, jako właściciel Zabierzowa, przesłał gminie pomoc doraźną ok. 300 złr. i 200 bochenków chleba. Nędza straszna spotyka kilkadziesiąt rodzin. Bóg jednak dobry nie pozwoli nam zginąć i wydźwignie nas z jej objęć – zeszle nam ratunek, zeszle dobrych ludzi, których nie brak w nieszczęściu. Wszystkim, którzy z jakąkolwiek pomocą w czasie pożaru pospieszyli, składamy podziękowanie. Pozostając w tak przykrym położeniu, szlemy wszystkim , szlemy również modły do Boga, by nie dotykał nikogo tak strasznym nieszczęściem, gdy jednak woli Jego tak się podoba i w ciągu 5 lat na tych samych ludzi zesłał nieszczęście, z pokorą je przyjmujemy w tej wierze, że ”. Józef Korzeniak, naczelnik gminy
Wobec ogromu strat, jakie przynosiły pożary zaczęto w szybkim tempie zakładać straże ogniowe. Wielkie zasługi na tym polu położył w Zabierzowie wspomniany już Andrzej Myszal, który – oprócz konkretnych działań – był jednym z twórców teoretycznych podwalin tworzenia straży pożarnych. W 1887 roku własnym nakładem wydał w Krakowie broszurę pt.: „Praktyczne wskazówki urządzenia straży ogniowej ochotniczej dla gmin wiejskich i gaszenia pożarów”. W Galicji powstało w tym czasie wiele drużyn, ale były słabo zaopatrzone i wyszkolone. Kładziono więc duży nacisk na zakup sprzętu i podnoszenie umiejętności strażaków. „Przyjaciel Ludu” 23 czerwca 1912 informuje: „Kurs pożarnictwa powiatu krakowskiego odbył się staraniem Zarządu głównego Tow. Kółek rolniczych we Lwowie przy pomocy krakowskiego Zarządu powiatowego. Jednostka jest włączona do Kompanii Gaśniczej "WAWEL", która wchodzi w skład Małopolskiej Brygady Odwodowej powołanej przez Komendanta Wojewódzkiego PSP w Krakowie. Na wyposażeniu jednostki są 4 pojazdy ratowniczo-gaśnicze: Fiat Ducato, Iveco Eurocargo, Star SH-18, Opel Astra, Przyczepa do powodzi, quad oraz motocykl Honda.