16/10/2026
Staram się zrozumieć niektórych komentujących, zwłaszcza tych najbardziej „odważnych” chowających się za anonimowymi nickami lub piszącymi z tak zwanego „lewego konta”, którzy często są największymi krytykami ogólnie związków zawodowych, którzy bardzo dobrze wiedzą, co związek powinien dla nich zrobić i nie tylko zrobić, ale wiedzą również jak to zrobić. Tylko skoro to wszystko jest takie proste, dlaczego Ci „cisi bohaterzy” nie zrobią nic sami? Krytyka która płynie od tych osób, bynajmniej dla mnie nic nie znaczy i nie będzie nigdy nic znaczyła. Z prostego względu. Nie macie takiego prawa, by oczekiwać silnego związku, odmawiając mu swojego wsparcia, jednocześnie skupiając się tylko na krytyce. Jeśli się komuś wydaje, że ma takie prawo, to tylko mu się wydaje. I na tym koniec. Nie możecie domagać się skuteczności, nie dokładając własnej cegiełki do wspólnego działania, stojąc tylko z boku czekając aż coś dla Was będzie załatwione. To tak nie działa i nigdy nie będzie działać, że garstka zaangażowanych osób będzie w stanie osiągnąć wszystko w imieniu tysięcy pracowników, jeśli większość ogranicza się jedynie do obserwowania, komentowania, krytykowania i dawania „dobrych rad”. Związek zawodowy jest tak silny, jak silni są ludzie którzy go tworzą. Członkostwo w związku zawodowym to nie tylko składki. To wspólny głos, to współodpowiedzialność, to wsparcie i jasny sygnał, że nie zgadzamy się na to, by o naszych sprawach decydowano bez nas. Dlatego też zanim kolejny raz ktoś rzuci pytanie: „Co związek dla mnie zrobił?”, wpierw niech zada sobie inne pytanie: „Co ja zrobiłem, żeby związek, który ma walczyć również o moje prawa, był silniejszy?”. Niestety, ale prawda jest prosta i jedna. Łatwiej jest oczekiwać, niż współtworzyć. Łatwiej jest krytykować, niż działać, zrobić coś wspólnie razem. Bo kiedy przychodzi moment walki o wspólne interesy, każdy chciałby, żeby ktoś stanął za nim i wsparł go w działaniu. Współodpowiedzialność nie polega na tym, że tylko można mieć oczekiwania, aż inni zrobią coś za Was. Współodpowiedzialność polega na tym, że stajemy razem, ramię w ramię, a nie z boku, schowani najczęściej za fałszywymi kontami w mediach społecznościowych. Jest takie stare powiedzenie. Najpierw trzeba dać coś od siebie, by oczekiwać czegokolwiek w zamian. Zatem jeśli nic nie dajesz, nie wspierasz, nie oczekuj, że cokolwiek dostaniesz.