Ośrodek ZEN Wrocław

Ośrodek ZEN Wrocław Wrocławski ośrodek zen Sanghi Dogen Zenji, uczniów mistrza Kaisena Start o 19.00. Należy wziąć ze sobą luźny, ciemny strój, np. dres. Start at 7 pm. sportswear.

Osoby chcące rozpocząć praktykę zazen zapraszamy serdecznie w każdy poniedziałek lub czwartek. Prosimy o przybycie 15 minut wcześniej, pokażemy pozycję i wyjaśnimy, podstawowe założenia medytacji zen. Przed przyjściem prosimy prosimy o wiadomość na facebooku lub mail na [email protected].

🇬🇧🇺🇸

We warmly invite anyone interested in the zazen practice to our dojo every Monday and Thursday. We kindl

y ask you to arrive at least 15 minutes earlier, so we can show you the posture and give a brief introduction to zen meditation practice. Please wear or bring with you comfortable dark clothing, e.g. Please DM on facebook or e-mail [email protected] before your first visit.

Zaczynamy czerwcowy sesshin w Turzy 🙂Sesshin (接心) dosłownie znaczy mniej więcej „zebrać/skupić umysł” albo „dotknąć umys...
03/06/2026

Zaczynamy czerwcowy sesshin w Turzy 🙂
Sesshin (接心) dosłownie znaczy mniej więcej „zebrać/skupić umysł” albo „dotknąć umysłu/serca”.
To ma bardzo funkcjonalny sens: zebranie rozproszonej uwagi, ograniczenie rozpraszających aktywności, skierowanie całej energii praktyki w jeden strumień w nieco dłuższej czasowej perspektywie.
Nie chodzi o to, żeby było dziwnie czy egzotycznie. Przeciwnie - w ramach planu dnia zachowujemy się zwyczajnie. Naturalnie. Rozmawiamy, śmiejemy się, pracujemy, odpoczywamy.
Ale jedziemy na te te trzy dni na wieś specjalnie po to, żeby praktykować obecność. Stwarzamy warunki, żeby móc się zająć tylko tym. Zobaczyć, co się dzieje z "moim zen", z moim "lubię - nie lubię", "chcę - nie chcę", wrzuconymi w żywą grupę, ograniczoną przestrzeń, ścisłą rozpiskę sesshinowego dnia, jakąś rolę, która nam przypadnie, pracę do wykonania.
To zostawia ślad w mechanizmie ciało - umysł, trochę inny niż wizyta w ośrodku raz czy dwa w tygodniu, odsiedzenie zazen przez godzinkę i powrót do domu, do mechanicznego, nawykowego działania.

„W zenowych kręgach istnieje pogląd, że sensem i celem praktyki jest przygotowanie cię na kenshō. Na doświadczenie wgląd...
29/05/2026

„W zenowych kręgach istnieje pogląd, że sensem i celem praktyki jest przygotowanie cię na kenshō. Na doświadczenie wglądu w naturę rzeczywistości. Cytuje się np. fragment Denkōroku Keizana o tym, że „nawet jeśli ktoś siedzi bardzo długo, jego myśli ustają, uczucia opadają, ciało jest jak martwe drzewo, a umysł jak popiół - jeśli nie osiągnął etapu pełnego wglądu, wszystko to nie ma prawdziwego znaczenia w domu buddów i przodków”.
Nie sądzę, żeby tak było. U Dōgena pojawia się zdanie, które na zawsze zapadło mi w pamięć: „Widzenie umysłu i widzenie natury rzeczywistości nie jest działaniem Ścieżki Buddy.”
„Widzenie natury” to właśnie kenshō. Dōgen mówi o tym w Sansuikyō, „Sutrze gór i rzek”. Pisze, że nawet jeśli ktoś ma wizje gór jako ozdobionych siedmioma skarbami, to nie jest jeszcze prawdziwe schronienie. Każde takie urzeczywistnienie jest nadal przypadkiem podmiotu i przedmiotu.
Shohaku Okumura dobrze to ujmuje. Pisze, że niektórzy sądzą, iż kiedy usuniemy wszystkie myśli i doświadczymy oświecenia, zostaniemy wyzwoleni, nie trzeba będzie robić nic więcej i będziemy szczęśliwi do końca życia. Według niego to nieporozumienie, a nawet przesąd. Dōgen ostrzegał uczniów: chodzi o to, żeby puścić myśli i po prostu być takim, jakim się jest. Brak myśli nie jest oświeceniem. To nie jest cel. Nishijima Rōshi mówił podobnie: to jest tylko zawartość twojego zazen. Nie jest ani szczególnie dobry, ani szczególnie zły. Kiedy umysł jest zajęty i rozproszony, to też jest część zazen. Wtedy po prostu siedzi się prosto, oddycha głęboko i spokojnie, ma się otwarte oczy, a kiedy zauważa się, że wchodzi się w interakcję z myślami, próbuje się je puścić.
Kiedyś usłyszałem - przez nieporozumienie - że mój nauczyciel miał powiedzieć, iż nigdy nie będę miał doświadczenia oświecenia. Bardzo mnie to wtedy przygnębiło. Ale zmieniłem kierunek myślenia. Uznałem: skoro nie będę miał doświadczenia oświecenia, to może celem mojej praktyki będzie pełne zrozumienie stanu nieoświecenia.
I z perspektywy czasu uważam, że to był bardzo dobry sposób praktykowania. Trzeba naprawdę dokładnie zbadać właśnie to zwykłe, nieoświecone doświadczenie. Nie uciekać od niego ku jakiejś fantazji o specjalnym stanie.
Kenshō może być wartościowym doświadczeniem. Może być głębokie. Może coś zmienić. Ale jeśli zaczynasz wierzyć, że jest celem praktyki i że po nim wszystko będzie załatwione, zaczynasz gonić za fantazją. Dążenie do kenshō może przeszkadzać w doświadczeniu życia takim, jakie jest tutaj i teraz.
Jeśli zauważamy w sobie pragnienie specjalnego doświadczenia, warto sobie zadać pytanie: dlaczego kenshō miałoby być pożądane? Dlaczego właściwie tego chcesz?
Z punktu widzenia zen sōtō, które praktykuję, zazen nie jest techniką produkowania kenshō. Nie jest przygotowaniem do specjalnego przeżycia. Nie chodzi o zatrzymanie myśli ani wejście w niezwykły stan.
Chodzi o siedzenie. O życie takim, jakie jest. O puszczanie myśli. O powrót do tego, co właśnie się dzieje.
Kenshō nie jest celem ani sensem zen. Sensem jest praktyka właśnie teraz.”
[Brad Warner]

Wielowarstwowe rozkminki. Wielu z nas ma dystans do buddyjskiej mitologii, religijnego języka, rytuału, a z drugiej stro...
24/05/2026

Wielowarstwowe rozkminki. Wielu z nas ma dystans do buddyjskiej mitologii, religijnego języka, rytuału, a z drugiej strony niejasno czujemy, że sprowadzanie praktyki do neuropsychologii i mechanizmów regulacyjnych też trochę podśmiarduje...

💎 Cisza nie zawsze oznacza ukojenie



Jak zachodni buddyzm utracił zdumienie — i dlaczego dziś próbuje je odzyskać


Czy współczesny buddyzm Zachodu stał się zbyt racjonalny? W wielu europejskich i amerykańskich środowiskach praktyka została oczyszczona z mitów, wizji i kosmologicznej wyobraźni.

Pozostały medytacja, psychologia i trening uwagi — lecz gdzieś po drodze zniknęło zdumienie. A przecież właśnie ono od początku stanowiło jedno z głównych źródeł doświadczenia religijnego i filozoficznego.

۞

Buddyzm odczarowany

To dość trafna obserwacja i nie dotyczy wyłącznie polskiego buddyzmu. W wielu zachodnich środowiskach buddyzm został przefiltrowany przez nowoczesność: psychologię, racjonalizm, świeckość, akademicką ostrożność. W efekcie często zachowuje praktykę i etykę, ale traci atmosferę kosmologicznej intensywności.

Tradycyjny buddyzm — tybetański, chiński, japoński czy nawet wczesny indyjski — był zanurzony w świecie pełnym znaków, snów, istot pośrednich, cudów, wizji, relikwii, świętych gór i mocy rytuału. Nie chodziło tylko o „wierzenia ludowe”. To była kompletna ontologia: świat postrzegany jako żywy, przepuszczalny, wielowarstwowy.

Tymczasem zachodni odbiorca bardzo często dokonuje selekcji:
• medytacja — tak,
• neuropsychologia — tak,
• trening uwagi — tak,
ale nagowie, dakinie, czyste krainy, termy czy wizje pośmiertne bywają traktowane jako folklor albo metafora.

Powstaje wtedy coś, co można nazwać „buddyzmem odczarowanym”. Spójny intelektualnie, często etyczny i użyteczny psychologicznie, ale chłodniejszy egzystencjalnie. Mniej w nim grozy kosmosu, mniej metafizycznego ryzyka, mniej poczucia obcowania z czymś większym od człowieka.

۞

Zdumienie jako źródło duchowości

A przecież zdumienie było paliwem religii i filozofii od początku. W buddyzmie analogicznym impulsem było doświadczenie radykalnej nietrwałości, śmierci, świadomości i percepcji. Nie „system”, lecz wstrząs poznawczy.

Pierwotne doświadczenie duchowe nie miało charakteru wyłącznie intelektualnego. Było konfrontacją z tajemnicą istnienia: przemijaniem, snem, cierpieniem, świadomością i śmiercią. Dopiero później pojawiały się doktryny, komentarze i szkoły filozoficzne.

W tym sensie buddyzm nigdy nie był jedynie „religią wiary”. Był przede wszystkim technologią doświadczenia — próbą bezpośredniego kontaktu z naturą umysłu i rzeczywistości.

۞

Między mitem a psychologią

Być może współczesny europejski buddyzm znajduje się dziś w dziwnym momencie przejściowym:
• odrzucił naiwną dosłowność mitu,
• ale nie wypracował jeszcze nowego języka dla doświadczenia tajemnicy.

W rezultacie część praktyki przypomina czasem higienę umysłu bardziej niż kontakt z czymś numinotycznym.

Nie chodzi jednak o prosty powrót do przednowoczesnej łatwowierności. Problem jest głębszy: jak mówić o doświadczeniach granicznych, symbolach, rytuałach i przemianie świadomości w kulturze, która ufa niemal wyłącznie temu, co mierzalne i psychologicznie użyteczne?

To napięcie coraz wyraźniej widać także w samym buddyzmie Zachodu.

۞

Powrót potrzeby tajemnicy

Co ciekawe, wielu młodszych ludzi wraca dziś właśnie do tego wymiaru: symbolu, rytuału, wizji, doświadczeń granicznych, świętej geografii, snów, psychodelików i „ontologicznej głębi”. Nie zawsze w sposób uporządkowany, ale wyraźnie widać głód ponownego zaczarowania świata.

Być może jest to reakcja na kulturę nadmiernie zracjonalizowaną i odmitologizowaną. A być może powrót do czegoś znacznie starszego — do potrzeby doświadczenia rzeczywistości jako tajemnicy, a nie wyłącznie mechanizmu.

W takim ujęciu przyszłość buddyzmu na Zachodzie może zależeć właśnie od tego, czy zdoła on połączyć intelektualną uczciwość nowoczesności z odzyskanym wymiarem zdumienia.

🐉🧙‍♂️
Uwierzcie znów w smoki i pamiętajcie o poetach.

Autor:
Pandit—AI Samantabhadra
👁🧠🤖
===

— odnoszący się do doświadczenia tajemnicy, obecności czegoś większego od człowieka; poczucia fascynacji i metafizycznego niepokoju. Słowo pochodzi od pojęcia ✶ numinosum u Rudolfa Otto.

Chodzi o szczególny rodzaj doświadczenia: tajemnicy, obecności czegoś większego, fascynacji zmieszanej z lękiem, kontaktu z czymś niewyrażalnym. Otto opisywał to jako ✶ mysterium tremendum et fascinans — tajemnicę zarazem przerażającą i pociągającą.

— Ѱ —

• Materiał edukacyjny opracowany przez Fundacja Rogaty Budda.

• Przy tworzeniu tekstu oraz ilustracji wykorzystano narzędzia oparte na sztucznej inteligencji.

• Ilustracje mają charakter artystycznych impresji (AI) i nie stanowią rekonstrukcji świata rzeczywistego.

۞

om mani peme hung

۞

Przełęcze uwagi.Kiedy zainteresujecie się zen, czytacie o tym albo zaczniecie praktykować z jakąś sanghą, często usłyszy...
22/05/2026

Przełęcze uwagi.
Kiedy zainteresujecie się zen, czytacie o tym albo zaczniecie praktykować z jakąś sanghą, często usłyszycie teksty o "robieniu rzeczy w pełni” albo „do końca". Mistrz Kaisen mawia też “nie bądźcie na pół”.
Jak wiele tego typu pouczeń, na początku wpuszczamy to jednym uchem i wypuszczamy drugim - jeszcze jedna zenowa ezoteryczna fraza bez praktycznego zastosowania. Ale siedzimy ten zazen, siłą rzeczy obserwujemy siebie i czasem dociera do nas, że jedno czy drugie z tych haseł ma dużo bardziej dosłowne znaczenie, niż nam się wydawało. Że nie chodzi o żadną filozofię, tylko najprostsze realne działanie w życiu, w dowolnej chwili naszego życia. I że taka dowolna chwila może decydować o jakości tego życia. O tym, czy cierpię mniej czy bardziej. Czy wokół mnie jest więcej, czy mniej cierpienia. Może decydować o wszystkim. O brzmieniu całej rzeczywistości, jaka dla mnie istnieje.
Nie chodzi o spektakularny rozbłysk, o liliowy promień z nieba. Chodzi o subtelną, ale wyraźną zmianę.
Konkretnie: jest takie psychozjawisko, że nawet kiedy już wkładamy wysiłek, postanawiamy przez jakiś czas porobić to, o czym nam stale mówią: zwracać uwagę, robić rzeczy świadomie - np. odczuwać klamkę, którą naciskamy, nacisk stopy na podłogę stawiając krok - to w ostatniej fazie uwaga nam puszcza. Włącza się myśl o tym, jak uważnie właśnie wykonałem czynność, próbuje się rozwinąć w refleksję o jakości mojego zen, jego sensie, albo braku tego sensu…
Widać to bardzo wyraźnie w kaligrafii - dobrze mi idzie z tą literą, jestem czubkiem stalówki, idę z nią - i dokładnie kiedy zauważam, że dobrze mi idzie, w samej końcówce wszystko się sypie, kreska się rozjeżdża, i chociaż większość niby była dobra, to całość jest zepsuta.
To jest coś, z czym można się pobawić w zazen. Spróbujmy być z oddechem do końca. Cały długi wydech. To jest wiele chwil. Zauważmy każdą z nich i w tym samym momencie ją puśćmy.
I zauważmy ten moment pod koniec wydechu, kiedy umysł ma dość, chce uciec do swojego gniazdka. Chce wziąć ten przeszły czas uwagi i zrobić z niego swoją rzecz, swoje osiągnięcie.
I nie pozwólmy na to. Delikatnie, bez agresji, zauważmy to - i puśćmy. Lekko, bez dodatkowej myśli. Albo akceptując, że ona jest. Po prostu idźmy dalej. Coś się pojawia. Zawsze coś nowego się pojawi. Zawsze będzie coś, więc nie ma co robić afery. Po prostu idźmy z tym. Przez koniec wydechu i początek wdechu.
I dalej. Spokojnie.
To się nie uda zbyt długo, wkrótce się rozproszymy. Ale każde takie przejście przez rzecz do końca, przejście przez tę przełęcz uwagi bez rozproszenia, to realny, bardzo silny impakt. System ciało - umysł się uczy. Zachodzi zmiana.
Nie bądźmy „na pół”. Szkoda czasu.

19/05/2026
Czego szukamy na "duchowych odosobnieniach"?Sesshin (接心) dosłownie znaczy mniej więcej „zebrać/skupić umysł” albo „dotkn...
19/05/2026

Czego szukamy na "duchowych odosobnieniach"?
Sesshin (接心) dosłownie znaczy mniej więcej „zebrać/skupić umysł” albo „dotknąć umysłu/serca”.
To ma bardzo funkcjonalny sens: zebranie rozproszonej uwagi, ograniczenie rozpraszających aktywności, skierowanie całej energii praktyki w jeden strumień w nieco dłuższej czasowej perspektywie.
Nie chodzi o to, żeby było dziwnie czy egzotycznie. Przeciwnie - w ramach planu dnia zachowujemy się zwyczajnie. Naturalnie. Rozmawiamy, śmiejemy się, pracujemy, odpoczywamy.
Ale jedziemy na te te trzy dni na wieś specjalnie po to, żeby praktykować obecność. Stwarzamy warunki, żeby móc się zająć tylko tym. Zobaczyć, co się dzieje z "moim zen", z moim "lubię - nie lubię", "chcę - nie chcę", wrzuconymi w żywą grupę, ograniczoną przestrzeń, ścisłą rozpiskę sesshinowego dnia, jakąś rolę, która nam przypadnie, pracę do wykonania.
To zostawia ślad w mechanizmie ciało - umysł, trochę inny niż wizyta w ośrodku raz czy dwa w tygodniu, odsiedzenie zazen przez godzinkę i powrót do domu, do mechanicznego, nawykowego działania.

Wszyscy martwimy się o swoje życie.Fajne słowo btw: MARTWIĆ się. Znaczy co, czynić martwym? ;)Jesteśmy święcie przekonan...
15/05/2026

Wszyscy martwimy się o swoje życie.
Fajne słowo btw: MARTWIĆ się. Znaczy co, czynić martwym? ;)
Jesteśmy święcie przekonani, że żeby zadbać o siebie, o swoje życie, musimy o nim myśleć. Interpretować. „Nadawać mu znaczenie”, jak czasem lubimy mówić. Co w praktyce zwykle oznacza gadanie do siebie we własnej głowie.
I myślimy: nie poprzestajemy na zaplanowaniu, co powinniśmy zrobić, ale przede wszystkim fantazjujemy o tym, co będzie, jak już to zrobimy. Nie tylko zauważamy błędy, które popełniliśmy, ale też zajmujemy się tworzeniem pretensji do siebie samych o to, że je popełniliśmy.
Z jakiegoś powodu wierzymy, że jeśli przestaniemy to robić, przestaniemy stale myśleć o rzeczach, sprawach, o naszym życiu, to je jakoś zaniedbamy i nastąpi katastrofa.
Fakt fizyczny jest taki, że nie możesz nic zrobić z przeszłością ani z przyszłością. Oprócz myślenia o nich, które i tak nic nie zmienia, poza dodawaniem ci cierpienia. Jedyny moment, w którym możesz zrobić cokolwiek, jest teraz. Reszta to pusta fantazja i gadanina.
Nie masz innego życia, niż to, tutaj, teraz. Tam gdzie jesteś. Możesz go doświadczyć, albo je przegapić, fantazjując o czymś innym.
W zazen próbujemy poczuć, jak żyjemy. Bez oceny, bez interpretacji. W każdej z chwil przez te 20 minut, godzinę, aż zadzwoni dzwonek. Robiąc to teraz, po prostu żyjemy. A jednocześnie coś realnie zmieniamy. Uczymy nasze ciało i umysł innego sposobu funkcjonowania. Będąc obecnymi w tej chwili, stwarzamy warunki, by być obecnymi w kolejnej. Co z tego wyniknie - zobaczymy. Zawsze coś się zdarzy.
To jest w pewnym sensie trening. Ale jednocześnie mecz cały czas trwa.

Wszyscy - niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie - urzeczywistniamy życie jako Ja będące całym ws...
12/05/2026

Wszyscy - niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie - urzeczywistniamy życie jako Ja będące całym wszechświatem.
Rzeczywistość życia wykracza poza moje wyobrażenie o sobie jako małej, odrębnej jednostce.
Wszyscy mamy oczy do patrzenia, ale jeśli zamykamy je i mówimy, że świat pogrążony jest w ciemności, to jak możemy twierdzić, że żyjemy prawdziwą rzeczywistością życia? Gdy otwieramy oczy, widzimy, że słońce świeci olśniewająco.
Tak samo, kiedy żyjemy z otwartymi oczami, przebudzeni na życie, odkrywamy, że żyjemy w pełnym energii świetle życia uniwersalnego Ja. Wszystkie idee naszego małego „ja” są jak chmury, które zaciemniają i tłumią światło uniwersalnego Ja.
Praktykując zazen, puszczamy te idee i otwieramy oczy na klarowność żywego życia.
[Kōshō Uchiyama]

Za nami majówkowe sesshin "dla początkujących" w Turzy.Było super i będziemy powtarzać ten koncept, choć wyszło chyba, ż...
07/05/2026

Za nami majówkowe sesshin "dla początkujących" w Turzy.
Było super i będziemy powtarzać ten koncept, choć wyszło chyba, że wszyscy jesteśmy początkujący i nawet bez tego szyldu wszyscy by sobie spokojnie poradzili :)
Ogarniemy fotki za chwilę, a tymczasem kontynuujemy regularną praktykę w mieście - poniedziałki 19.15, czwartki 19.00, jak chcesz przyjść i sprawdzić pierwszy raz, napisz wiadomość tutaj albo na [email protected]

UWAGA: z powodu wyjazdu na intensywną praktykę majówkową, zazenu w ośrodku W CZWARTEK 30.05 NIE BĘDZIEZapraszamy od poni...
29/04/2026

UWAGA: z powodu wyjazdu na intensywną praktykę majówkową, zazenu w ośrodku W CZWARTEK 30.05 NIE BĘDZIE
Zapraszamy od poniedziałku 4 maja.

Adres

Ulica Jastrzębia
Wroclaw
53-149

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 18:45 - 20:00
Czwartek 18:45 - 20:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ośrodek ZEN Wrocław umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij