10/06/2026
Z MISJI: CODZIENNOŚĆ, KTÓRA UCZY WDZIĘCZNOŚCI 🇳🇬
Ostatni czas, jak to często bywa na wyjeździe misyjnym, minął błyskawicznie. W naszym domu przeżyliśmy dwutygodniowe wakacje dzieci, ich powrót do szkoły oraz mnóstwo przygód pomiędzy.
Dzieci zdążyły rozpocząć wakacje, skończyć je i już dawno o nich zapomnieć. Po raz pierwszy w życiu przekonałam się, dlaczego wakacje nie zawsze są sprzymierzeńcem dorosłych. Często wyzwaniem jest zorganizowanie czasu dla kilkorga dzieci, a co dopiero dla dwudziestu siedmiu. W czasie, gdy młodzież korzystała z wakacyjnej swobody, wszyscy w Don Bosco Children Protection House staraliśmy się jak najlepiej wypełnić im ten czas. Mnie przypadło prowadzenie zajęć komputerowych, teatralnych i artystycznych. Udało mi się również zorganizować wieczór piękności dla dziewczyn oraz grę terenową dla wszystkich podopiecznych.
Wszystko, co piękne, jednak szybko się kończy, więc nim się obejrzałam, dzieci znów musiały pakować plecaki i prać swoje mundurki, a ja wrócić do zmagań z ułamkami, geometrią przestrzenną oraz pisaniem esejów i listów formalnych podczas wspólnego odrabiania prac domowych.
Miłym przerywnikiem w codziennych obowiązkach stało się odwiedzanie mieszkańców Lagos. Miałam niezwykłą okazję spotkać ludzi znajdujących się na różnych etapach życia. Zobaczyłam między innymi, jak wygląda codzienność Glorii, która jest niezamężna, studiuje i pracuje. Wynajmuje niewielki pokój bez kuchni, z dostępem do wspólnej łazienki, w jednej z biedniejszych i bardziej niebezpiecznych dzielnic Lagos. Za wynajem płaci 400 000 nair rocznie.
W Nigerii czynsz za pokój, mieszkanie czy dom opłaca się jednorazowo z rocznym wyprzedzeniem. To ogromny wydatek, często niemożliwy do udźwignięcia, szczególnie dla młodych ludzi rozpoczynających samodzielne życie, którzy nie zawsze mogą liczyć na wsparcie rodziny. Gloria zarabia 70 000 nair miesięcznie. Jest to przeciętne wynagrodzenie pracującego Nigeryjczyka. Podobne pensje otrzymują żołnierze, nauczyciele czy pielęgniarki. Na sam transport do pracy i z powrotem wydaje około 4 000 nair dziennie.
Dla porównania kilka przykładowych cen:
• wizyta u fryzjera – 20 000–30 000 nair
• poród w szpitalu – około 500 000 nair
• czesne za semestr w prywatnej szkole – średnio 70 000 nair
• kostka mydła – 800–3 000 nair
• paczka makaronu – około 2 000 nair
• bochenek chleba – około 3 000 nair
• butelka Coca-Coli – około 800 nair
• kilogram kurczaka – około 7 000 nair
• T-shirt – około 4 000 nair
• leki przeciwmalaryczne – około 3 000 nair
• paczka podpasek – około 1 200 nair
Porównując dochody i wydatki, coraz lepiej rozumiem, dlaczego mówi się, że Nigeryjczycy są narodem przedsiębiorczych i niezwykle pracowitych ludzi. Tutaj niemal każdy wykorzystuje nawet najmniejszą szansę na rozwój lub dodatkowy zarobek. Większość osób pracuje w kilku miejscach albo dorabia na różne sposoby, aby zapewnić rodzinie choćby podstawowe potrzeby.
Z ciekawostek – przeżyłam swoją pierwszą kąpiel w Oceanie Atlantyckim oraz całkowicie przekonałam się do kuchni nigeryjskiej. Eba w połączeniu z zupami Okro, Egusi czy Ewedu, a także Moin Moin i Akara stały się moimi nowymi kulinarnymi ulubieńcami. Choć ich wygląd nie zawsze zachęca do spróbowania, smakują naprawdę wyśmienicie.
Z bardziej znaczących zmian – w kwietniu przeprowadziłam się do domu dla dziewcząt ulicy, co całkowicie odmieniło mój harmonogram i wypełniło moje dni po brzegi. Do swoich obowiązków dołączyłam również niewielką pracę na ulicach Lagos, ale o tym opowiem już w kolejnym wpisie.
GOSIA