30/09/2025
Komentarz do oceny projektów WBO – część 3: PSIE WYBIEGI
Dlaczego negatywnie opiniujemy psie parki?
Gdyby psie parki spełniały kryteria dobrostanu tych zwierząt, z entuzjazmem podpisalibyśmy się pod ich projektami. W tej chwili Szczecin walczy o taki teren – ogrodzone 27 hektarów, z naturalną roślinnością, dostępne dla wszystkich mieszkańców . Po prostu zupełnie normalny park. Oczywiście psy nie mają tam chodzić na spacery same, tylko w towarzystwie odpowiedzialnych za nie opiekunów. Ważne jest, aby wszyscy czuli się w nim dobrze.
Tylko duża przestrzeń pozwala na zaspokojenie potrzeb gatunkowych (swobodny ruch, swobodna eksploracja, kontakty społeczne), nieodzowne dla zdrowia fizycznego i psychicznego naszych czworonożnych przyjaciół.
Tymczasem ciasne zagrody noszące dumną nazwę „psich parków”:
1) Są dla psów bardzo stresujące, nawet kiedy są puste – są wielokrotnie znaczone moczem różnych obcych osobników, będących zazwyczaj na wysokich emocjach w moczu wyczuwalny jest kortyzol, a wiele jego warstw na małej powierzchni sprawia, że komunikaty zlewają się (nomen omen) ze sobą. Niektóre z nich zawierają groźby sfrustrowanych psów, inne informacje o kłopotach zdrowotnych itd. Pies nie wie też, czy i które ze znaczących teren psów nań wrócą.
2) Nie stanowią interesującego obiektu eksploracji – dają się w całości zwiedzić w ciągu 2-5 minut.
3) Ze względu na bardzo dużą liczbę przewijających się psów stanowią miejsce, w którym pies łatwo może się zarazić np. lambliami.
4) Nie pozwalają na swobodny ruch – konieczne jest manewrowanie na małej powierzchni między obiektami, na które można wpaść. Zresztą jaką motywację do swobodnego ruchu oferują?
5) Opiekunowie próbują uatrakcyjnić pobyt na tym terenie, intensywnie stymulując swoje psy i skłaniając do skoków przez przeszkody. Psy intensywnie bombardowane emocjonalnym „super” i skarmiane smaczkami mają kłopoty z regulacją emocji (to, co bierzemy za psią radość, jest bardzo silnym pobudzeniem), a wymuszone skoki mogą odbijać się na ich stawach, szczególnie w przypadku cięższych zwierząt.
6) Prawdziwy problem zaczyna się jednak, kiedy na wybiegu znajdzie się kilka psów. Podstawą pozytywnych kontaktów jest możliwość zejścia sobie z drogi (!). Psy regulują emocje poprzez zarządzanie odstępem i komunikują się ze sobą już z kilkudziesięciu - stu metrów. Jak musi czuć się zwierzę, któremu silniejszy nieznajomy jednoznacznie mówi: „odejdź”, ale nie ma jak się wycofać? Pewnie tak, jak człowiek, który utknął w windzie w towarzystwie, którego by sobie nie wybrał…
7) Pamiętajmy, że psy niezmiernie rzadko bawią się z nieznajomymi – zazwyczaj muszą przedtem dobrze się poznać - i że bawią się w parach. Ich ciała są wtedy rozluźnione, a ruchy określane są fachowo mianem „luksusowych” (są miękkie i przesadzone). Dzikie galopady stadka psów, wpadanie i wskakiwanie na siebie nawzajem nie mają z zabawą nic wspólnego, za to wiele z mobbingiem. Przy czym opiekunowie zazwyczaj żywią głębokie przekonanie, że ich podopieczni są absolutnie szczęśliwi – o, jacy radośni! - i zajmują się konwersacją lub telefonami, a kiedy któryś dręczony czworonóg przybiega po pomoc do swojego człowieka, słyszy „no, baw się z kolegami”.
8) Na psich wybiegach puszczane są też psy kompletnie niesocjalizowane, sfrustrowane i stanowiące zagrożenie.
Psy nie potrzebują skoków przez opony, tylko wędrówek ze swoimi ludźmi i psimi przyjaciółmi, pełnych węszenia, a ich miejsce zabaw powinno dawać pole do kameralnej interakcji z możliwością odejścia, gdy któryś z psów będzie miał dość.
Psy towarzyszą nam ludziom od około 30 tysięcy lat. Nazywamy je przyjaciółmi, zaprosiliśmy do naszych domów i mamy obowiązek dbać o ich dobrostan.