06/09/2026
Już za niecałe dwa tygodnie głosowanie w WBO 2026, a my wracamy po II etapie oceny UMW zgłoszonych projektów – zaktualizowana tabela z naszą oceną jest tu: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1bfydN-8XESmOeeeMVRDTWq5ZPKFiFhIeK-VySkqsgDY/edit?usp=sharing
Jak zwykle mamy kilka przemyśleń:
Tegoroczna edycja WBO przyniosła więcej projektów przyjaznych przyrodzie (wprowadzenie roślin w nowe miejsca, rozluźnienie ubitej gleby, usunięcie jemioły, wprowadzenie elementów retencji itp.).
Możemy polecić projekty nr: 92, 97, 149, 159, 177, 178, 191 :)
Wciąż jednak w wielu projektach powtarzają się niekorzystne wzorce:
1) Propozycje zamiany zieleni obszarów naturalnej na skupisko atrakcji – nawet nie park, a lunapark. Tam, gdzie są siedliska roślin i zwierząt, proponowane są boiska (najlepiej tartanowe), rolkowiska, asfaltowe pumptracki itp – wszystko pod hasłem „nowa zieleń dla Wrocławia” (greenwashing!). Nie rozumiemy, czemu takie obiekty nie mogą powstać tam, gdzie tereny już są utwardzone, (np. pofabryczne) i dlaczego tam nie rozszczelni się wokół nich podłoża, nie nawiezie się ziemi i nie dokona nasadzeń, aby można było korzystać z ruchu na świeżym powietrzu w otoczeniu zieleni. Każdy metr kwadratowy pokryty betonem (konieczny pod tartan), asfaltem, żwirem, agrowłókniną przestaje służyć przyrodzie i przyczynia się do pogorszenia klimatu w mieście, zwiększając spływ powierzchniowy i ograniczając retencję wody. Wprowadzanie elementów z takimi podłożami powoduje też fragmentację siedlisk i wprowadzenie barier migracyjnych dla wielu gatunków, w tym chronionych. Zieleń naturalna powinna być udostępniana z szacunkiem, oszczędnie, pod nadzorem przyrodników.
2) Myślenie życzeniowe, np. wnioskowanie o linarium „przyjazne dla drzew” czy „zielone” wymagające korytowania ścieżki bezpośrednio pod drzewami . Niestety, coś takiego w ogóle nie jest możliwe. Ingerencje mają konsekwencje, taka jest natura rzeczy.
3) Zanieczyszczenie światłem – liczba latarni w niektórych projektach zaskakuje. Oświetlenie zaburza cykle dobowe roślin i zwierząt, zwiększa antropopresję i bardzo negatywnie wpływa na populacje m.in. płazów i nietoperzy (na których powinno nam zależeć, choćby dlatego, że zjadają komary w dużych ilościach – poza tym są pod ochroną), więc jest szczególnie szkodliwe w pobliżu wód i starodrzewu.
4) Psie wybiegi, które są bardzo stresujące, a często niebezpieczne dla psów (przenoszone infekcje, konflikty na małej przestrzeni, śliskie „zabawki”z okorowanego drewna). Jeżeli psi wybieg, to wielohektarowy, z naturalną roślinnością, gdzie psy mogłyby wędrować z opiekunem i schodzić sobie nawzajem z drogi w razie potrzeby, i gdzie nie dochodziłoby do skomasowania patogenów.
5) Smuci wciąż niezrozumienie, że teren zieleni =/= przyroda. W opisy projektów wrzucane są w sposób bezpodstawny słowa „adaptacja do zmian klimatu”, „ekologia”, „zielone”, „wzrost bioróżnorodności”. Takie hasła powinny być zarezerwowane dla prawdziwie przyjaznych przyrodzie projektów, faktycznie mających coś wspólnego z ekologią i ochroną siedlisk. Obecnie są one wykorzystywane bardziej „marketingowo”.
Z uwagi na powyższe, za najbardziej szkodliwe przyrodniczo uważamy projekty:
1, 4, 40, 54, 86, 90, 104, 106, 116, 140, 142, 148, 155, 162, 167, 203, 205, 217, 224, 227.
Z przyjemnością zauważamy, że odrzucane są projekty wiążące się z wycinką/niszczeniem drzew. Mamy nadzieję, że w przyszłości Wydział Środowiska będzie bardziej zdecydowanie odrzucał projekty, negatywnie wpływające na ochronę ekosystemów łąkowych i podszytu oraz zanieczyszczenie światłem.