16/08/2026
Drugi dzień RCK PRO JAZZ: od morskiej melancholii do nowojorskiego pulsu
Drugi dzień festiwalu ułożył się w bardzo jazzową opowieść. Siła koncertów tkwiła w różnorodności - muzyki zawieszonej gdzieś pomiędzy impresjonizmem a swobodną improwizacją, przez powrót do przedwojennej Warszawy, aż po współczesny jazz i neo-bop z nowojorskim rodowodem.
Najpierw w Bindażu zagrał Red Sky - Kajetana Sokolnickiego.
To dobry początek dnia dla tych, którzy w jazzie szukają nie tyle efektu, ile atmosfery. Bydgoski kwartet porusza się w przestrzeni, w której melodyjność spotyka się z niedopowiedzeniem, a jazz zyskuje niemal pejzażowy charakter. Flet, saksofon i przestrzenna sekcja rytmiczna tworzą muzykę, w której jest coś z morskiego krajobrazu chłodnego, zmiennego, chwilami melancholijnego.
To był koncert bardziej do słuchania niż do konsumowania. Muzyka, która potrzebuje chwili skupienia i odwdzięcza się detalem.
“Five o’clock” przy Pomniku Zaślubin Polski z Morzem, zmiana perspektywy.
Na scenę wszedł Młynarski Band - Jana Emila Młynarskiego. To spotkanie z polską tradycją swingową, ale pozbawione nostalgicznego muzealnictwa. Młynarski bierze repertuar związany z przedwojenną Warszawą i przywraca mu to, co w takich piosenkach najważniejsze: rytm, elegancję, humor i sceniczny temperament.
To nie była rekonstrukcja dawnego świata. Raczej próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego muzyka sprzed niemal stulecia wciąż potrafi działać na współczesnego słuchacza.
I właśnie w takim kontekście swing nabiera sensu.
O 19.00 na scenie RCK wystąpił Rafał Jackiewicz Quartet.
Tutaj festiwal przechodzi już zdecydowanie w stronę współczesności. Rafał Jackiewicz jest muzykiem, dla którego saksofon nie jest tylko narzędziem improwizacji. Jest również instrumentem narracji.
W jego muzyce istotna jest kompozycja, ale równie ważne pozostaje to, co dzieje się poza zapisanym materiałem: rozwijanie frazy, dialog między muzykami, napięcie i sposób budowania dramaturgii.
Słuchaliśmy jazzu, który nie potrzebuje spektakularnych gestów, żeby utrzymać uwagę. Dojrzałość zamiast demonstracji. Narracja zamiast popisu.
A później przyszedł finał.
Dorota Piotrowska and Reunion Band
Perkusistka związana z nowojorską sceną przywozi do Kołobrzegu doświadczenie miejsc, w których jazz nadal jest częścią codziennego języka muzycznego — od Harlemu po Lincoln Center. Jej muzyka czerpie z tradycji neo-bopu, ale nie zatrzymuje się na niej. Jest w niej puls, energia i ta szczególna rytmiczna elastyczność, którą trudno nauczyć się wyłącznie z podręczników.
I właśnie dlatego zestawienie tych czterech koncertów wydaje się tak interesujące.
Red Sky — przestrzeń.
Młynarski Band — pamięć.
Rafał Jackiewicz Quartet — współczesna narracja.
Dorota Piotrowska — rytm.
Cztery różne języki, cztery sposoby myślenia o jazzie.
A pomiędzy nimi Kołobrzeg — morze, wiatr, letni wieczór i festiwal, który pokazuje, że jazz nie jest jednym gatunkiem, lecz nieustanną rozmową między tym, co było, tym, co jest, i tym, co dopiero może się wydarzyć.
Drugi dzień XVII RCK PRO JAZZ to była dobrze ułożona dramaturgia.
Od chłodnego, autorskiego brzmienia, przez elegancję polskiego swingu, po współczesny jazz i gorący puls neo-bopu.
Kołobrzeg słucha dalej. 🎷
Zdjęcia! Najlepsza! 😍 Joanna Marchewka