11/04/2026
Drodzy koledzy, przyjaciele i czytelnicy fantastyki!
Przypadkiem, a to oznacza, że za późno, dowiedziałem się o śmierci Henia Jasickiego. Zmarł 20 lutego po ciężkiej i nie do zwyciężenia chorobie. Jest jedną z osób, jedną z najważniejszych osób, dla wrocławskiego i polskiego Fandomu. Piekielnie wytrwały w swoim uporze czytelniczym, walcząc najpierw z pustkami na półkach księgarskich, potem z leniwymi i lekkomyślnymi czytelnikami-członkami kolejnych mutacji Klubu Miłośników Fantastyki Szedar, potem z władzami miasta w starciach o lokal dla swojej ukochanej biblioteki, doprowadził do utworzenia, często gęsto własnym kosztem, największej w Polsce biblioteki fantastyki, z okolicami w postaci działów Film, Gry i Komiksy.
Nie znam nikogo innego, kto, martwiąc się na przykład niedomaganiem kolegi klubowicza potrafił środkami komunikacji miejskiej gnać po pracy z torbami propozycji czytelniczych na drugi, trzeci i kolejny koniec miasta. Zajęcia z książkami sprawiały mu największą chyba możliwą radość, cieszyło go kupowanie, zdobywanie, sortowanie, a nawet oprawianie kolejnych booków, prowadzenie kartoteki...
Nie był zawodowym bibliotekarzem, a powinien być, a na pewno powinni się na nim wzorować inni bibliotekarze, choć to z reguły są ludzie oddani książkom i czytelnikom, ale takich szczytów miłości do książek, jaki osiągnął Heniu Jasicki będzie im trudno osiągnąć, a najpewniej będzie to niemożliwe.
Szczęśliwym trafem, po kilku latach walk i bojów i peregrynacji ukochanego księgozbioru Henia trafił on do filii Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ulicy Chociebuskiej, gdzie powinien trafić każdy miłośnik SF, fantasy i innych sortów literatury fantastycznej. Choćby po to, by zobaczyć to, co Heniek przeczytał i co zgromadził dla Ciebie i Ciebie i Ciebie, czytelniku fantastyki.
Zawsze, kiedy przy jakichś fandomowych okazjach, gdy dochodziło do dysput o książkach i niedowładzie czytelniczym Polaków, wyciągałem niczym pokerowy szuler kartę z rękawa: istnienie - mimo wszystko - takich ludzi jak Heniek, i zawsze przebijałem Jego aktywnością i zapałem wszystkie smętne rokowania dla rynku księgarskiego, czytelnictwa, zubożałego i ubożejącego intelektu Polaków. Miałem ogromny atut.
Już go nie mam. Nie mamy.
Możemy tylko o Nim pamiętać.
Powinniśmy. Musimy o Nim pamiętać!
ed