Sympatycy Stowarzyszenia Suozun

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Sympatycy Stowarzyszenia Suozun Upamiętnienie wszelkimi dostępnymi środkami ofiar nienawiści ukraińskich nacjonalistów. Ocalenie od zapomnienia prawdy o rozmiarach popełnionych zbrodni.

http://www.suozun.org

Cele i środki działania Stowarzyszenia

Upamiętnienie wszelkimi dostępnymi środkami ofiar nienawiści ukraińskich nacjonalistów, w szczególności ofiar ludobójczych zbrodni popełnionych od pierwszych dni wojny we wrześniu 1939 roku na ówczesnym obszarze Państwa Polskiego, aż do ustania zorganizowanej zbrodniczej działalności nacjonalistów ukraińskich kilka lat po wojnie na obecnym terytorium państwa. Ocalenie od zapomnienia prawdy o rozmiarach popełnionych zbrodni i stosowanych metod eksterminacji. Przyczynienia się do upowszechnienia wiedzy o ideologicznych korzeniach ukraińskiego nacjonalizmu, jego związkach z hitleryzmem oraz o rodowodzie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Przeciwstawianie się uogólnieniom, które prowadzą do fałszywego obrazu dążeń narodowych Ukraińców, utożsamiania z tymi dążeniami działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Wskazywanie niebezpieczeństw bezkrytycznej pochwały zbrodniczej ludobójczej przeszłości odradzającej się ideologii nazizmu, jej rozpowszechniania i związanych z tym zagrożeń dla powstającej państwowości ukraińskiej. Przeciwdziałanie wrogiej propagandzie przeciwko Narodowi Polskiemu w kraju i poza granicami, prowadzonej przez zorganizowane, działające legalnie i nielegalnie ośrodki nacjonalizmu ukraińskiego. Wskazywanie winnych popełnionych zbrodni i zawiadamianie o tym organów powołanych do ścigania zbrodniarzy. Udzielanie pomocy pokrzywdzonym w dochodzeniu swych praw, w dochodzeniu do ukarania winnych dokonanych zbrodni.

1947 – BANDEROWIEC Z UPA – 1960 – PODOFICER WOJSKA POLSKIEGOTaka narracja, że „źli” żołnierze GO „Wisła” wysiedlili nies...
23/10/2026

1947 – BANDEROWIEC Z UPA – 1960 – PODOFICER WOJSKA POLSKIEGO

Taka narracja, że „źli” żołnierze GO „Wisła” wysiedlili nieszczęśliwych niewinnych Ukraińców, i na tym początek i koniec historii, jest zafałszowana przez wyrwanie z kontekstu.

Przyda się nieco prawdy na przykładzie Kalnikowa.

W latach 1943-1944 r. nacjonaliści ukraińscy zaczęli mordować Polaków na własną rękę (przedtem mordowali Żydów i Polaków w nazistowskich mundurach, niemiecką bronią i amunicją, patrz dokument archiwalny nr 1).

W marcu 1944 roku ludobójcza akcja ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA, przesuwająca się ze wschodu na zachód, często wspierana przez ukraińskich sąsiadów, których chciwość przekształciła w bestie, dotarła do Kalnikowa.

Gdyby Eugeniusz Rabiej nie zdołał uciec, nikt i nigdzie by nie wiedział, nie pamiętał o zamordowanych wtedy Polakach. Ale uciekł. On i jemu podobni byli autentycznymi wypędzonymi, autentycznie skrzywdzonymi ludźmi, a nie takimi jak „wysiedleni”, czyli przesiedleni z jednych domów do drugich domów ludzie, tacy jak Ukraińcy w 1947 r.

Polscy wypędzeni to byli ci, co cudem zdołali uciec, często poranieni, krwawiąc, przed mordowaniem przez ukraińskie bandy. Ci ocaleńcy odważyli się wrócić do domów dopiero po przesiedleniu ludności ukraińskiej przez GO „Wisła”.

O tym można przeczytać w dokumencie archiwalnym nr 2.

Ale i to nie jest jeszcze koniec historii. W latach 1956-1960 przesiedleni Ukraińcy masowo opuszczali otrzymane domy, gospodarstwa i wracali na zamieszkałe poprzednio tereny, starając się, często niegodziwymi metodami, usunąć stąd Polaków.

Czyli aby znowu, jeszcze raz, ich przepędzić.

Na szczęście w przeważającej większości przypadków kończyło się na groźbach śmierci.

https://www.suozun.org/warto-obejrzec-i-przeczytac/i_bedzie-wojna-i-bedzie-konczyl-polakow/

https://www.suozun.org/warto-obejrzec-i-przeczytac/i_bedziemy-mogli-rozprawic-sie-z-polakami/

Skończyło się?

Ale czy możemy być tego pewni?

PROBLEM V KOLUMNY

ukraińskiej w Polsce nigdy nie przestał/nie przestanie być aktualny? Dochodziło do faktów wprost nieprawdopodobnych, wydawałoby się. Otóż banderowiec z partyjnej bojówki OUN, zorganizowanej jako sotnia UPA „Hromenki”, po licznych mordach, rabunkach i podpaleniach w latach 1944-1946, w 1947 r. w uciekł w okolice Wrocławia pod fałszywym polskim nazwiskiem. Tam wstąpił do Wojska Polskiego i pełnił służbę w charakterze podoficera zawodowego.

Ten został zidentyfikowany i aresztowany. A ilu nie?

Koniec z nazizmem? Naprawdę? Czy są wśród Was tacy, którym wydaje się, że nigdy nie zostaną zaczepieni na ulicy przez neo-nazistów ukraińskich? Na przykład dlatego, albo dzięki temu, że nieugięcie popierają Zełeńskiego? Mogą być w błędzie.

ILUSTRACJA nr 1.

„Wrzaskiem „Sława Ukrainie!” można zagłuszyć trzask zębów wybijanych demokracji...”

„Neo-naziści nie mają na Ukrainie żadnych wpływów. To wszystko kremlowska propaganda”.
Tak przynajmniej twierdzą zwolennicy hasła „Sława Ukrainie” – w tym zaskakująco wielu zachodnich lewicowców, którzy najwyraźniej pomylili polityczne zaprzeczanie faktom z antyfaszyzmem.
A teraz przyjrzyjcie się uważnie temu, co wydarzyło się dzisiaj [18.10.2026 r.] we Lwowie.
Ihor Szołtys – członek formacji nawiązującej do niesławnego, kolaborującego z nazistami batalionu „Nachtigall” z 1941 roku, a obecnie związany z pułkiem „Azow” – pojawił się wraz ze swoimi ludźmi i siłą zakłócił wydarzenie zorganizowane przez aktywistów lewicowych.
Wśród pobitych znalazł się historyk, weteran wojenny i działacz organizacji „Ruch Społeczny”, Władysław Starodubcew.
A teraz, drodzy lewicowcy, czas na puentę. Przyjrzyjcie się dobrze twarzy Władysława.
Oto do czego może doprowadzić wasz romantyczny flirt z ukraińskimi neonazistami.
W przypadku Władysława ironia jest wyjątkowo wyrazista: on sam atakował mnie, gdy krytykowałam dokładnie tych samych neonazistów. Najwyraźniej „antyfaszystowskie” kwalifikacje ukraińskich ultranacjonalistów mają swój termin ważności – zazwyczaj wygasa on w momencie, gdy to wy sami obrywacie od nich pięściami w twarz.
Ci ludzie istnieją. Są prawdziwi. Sprawują władzę na ukraińskich ulicach, podczas gdy młoda i mocno kulejąca ukraińska demokracja z trudem próbuje utrzymać się na nogach.
A podczas gdy ta demokracja powoli wykrwawia się, zachodni chór wciąż powtarza swoje ulubione zaklęcie:
„Sława Ukrainie!”
Bo najwyraźniej, jeśli krzyknie się wystarczająco głośno, można zagłuszyć trzask wybijanych zębów demokracji.”

https://www.facebook.com/reel/1751270529497306

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 2, 3, 4, 5. Neonaziści są już u nas w Polsce? Ich plakaty werbunkowe?

„Zdjęcia zrobione w dniu dzisiejszym [14.10.2026] nadesłane przez jednego z naszych czytelników zrobione w Factory Kraków w Modlniczce koło Krakowa. Na pytanie o prezentowane symbole nazistowskie, pani z obsługi nie potrafiła wyjaśnić. Rekrutacja w Polsce do nazistowskiej, zbrodniczej Azow?

Tylko tak dalej, a w Polsce obok ukraińskich flag zawisną flagi ze swastykami. Przypomnę też, że Azow jest odpowiedzialny za zbrodnie na ludności cywilnej na Ukrainie.

Prośba – jeżeli możecie, to udostępnijcie ten post.”

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Nie dla banderyzmu, Facebook. Post z 14.10.2026 r.

ILUSTRACJA nr 6. Tak, oni już tu są. Ktoś im „uwił ciepłe gniazdko” w Warszawie?

„Uwaga, polscy przyjaciele!
„Bandera i Szuchewycz to bohaterowie Ukrainy!” – takie hasła wykrzykiwano na całe gardło podczas marszu UPA we Lwowie 14 października.
Wśród organizatorów? Korpus Weteranów. Tak, ta sama organizacja, która otworzyła swoje biuro w Warszawie.
Ten sam Korpus Weteranów, zbudowany wokół ukraińskiej 3. Brygady Szturmowej, wywodzącej się z pułku „Azow” – jednostki, która przyjęła kult OUN i UPA.
Przyjrzyjcie się uważnie tym zdjęciom.
Pokażcie je swoim politykom.
Zadbajcie o to, by zobaczyli, co dokładnie jest gloryfikowane – i przez kogo.
A potem zadajcie im kilka bardzo niewygodnych pytań.
Bo niektóre sprawy zasługują na coś więcej niż tylko pełne uprzejmości milczenie.”

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Marta Hawryszko, Facebook.

Proszę nie wierzyć na słowo. Czytajcie, sprawdzajcie!

DOKUMENT ARCHIWALNY nr 1.

IPN Rz 072/1, t. 136, k. 218-220. Maszynopis w języku polskim. Pismo przewodnie do wykazu dokumentów – materiałów świadczących o współpracy nacjonalistów ukraińskich z okupantem niemieckim z 2.11.1960 r. Nazwiska ukraińskich, ale nie tylko, kolaborantów Hitlera.

IPN Rz 072/1, t. 136, k. 218. Strona 1.

„[…] [...]”

IPN Rz 072/1, t. 136, k. 219. Strona 2.

„[…] [...]”

IPN Rz 072/1, t. 136, k. 220. Strona 3.

„[…] [...]”

DOKUMENT ARCHIWALNY nr 2.

IPN Rz 072/1, t. 137, k. 29. Maszynopis w języku polskim. Pismo z 2.09.1960 r. w sprawie zamordowania przez Ukraińców 16.03.1944 r. w Kalnikowie 2 osób narodowości polskiej.

„[...] W dniu 16 marca 1944 r. wraz z dwoma innymi obywatelami został uprowadzony z Kalnikowa przez kilku nieznanych bandytów ukraińskich, którzy byli uzbrojeni w broń palną. Bandyci zaprowadzili go wraz z innymi do lasu, gdzie usiłowali go zamordować. Usiłowania bandytów nie doszły do skutku, ponieważ udało mu się uciec. Podczas ucieczki został ranny z broni palnej. Pozostałych dwóch banda zamordowała. Ze względu, że banda ukraińska stale prześladowała Rabiej Eugeniusza, przeniósł się na inne tereny.

Do Kalnikowa przybył [wrócił] po akcji „W” w 1947 r. [...]”

DOKUMENT ARCHIWALNY nr 3.

IPN Rz 072/1, t. 137, k. 54-55. Maszynopis w języku polskim. Pismo z 16.11.1960 r. w sprawie, między innymi, zbrodniarza z UPA, który został podoficerem zawodowym WP...

IPN Rz 072/1, t. 137, k. 54. Strona 1.

„[…] 4/ Zrealizowano sprawę na Mudryk Jarosława z gromady Pawłokoma, powiat Brzozów, który zaraz po wyzwoleniu wstąpił do bandy UPA, w której był członkiem sotni […] pod dowództwem „Hromenki”. Podczas swej przynależności do bandy brał udział w napadach na ludność cywilną”

IPN Rz 072/1, t. 137, k. 55. Strona 2.

„jednostki Wojska Polskiego, posterunki MO, dokonywał podpaleń osiedli wiejskich, oraz brał udział w morderstwach ludności cywilnej. W 1947 r. zbiegł na teren województwa wrocławskiego i tam występował pod fałszywym nazwiskiem, i pracował jako podoficer zawodowy w jednostce Wojska Polskiego.

[…]”

„KRZYŻ KŁYMA SAWURA” ważniejszy od pacjentów czekających na pilne operacje w polskich szpitalach? Bo te złote świecidełk...
22/10/2026

„KRZYŻ KŁYMA SAWURA” ważniejszy od pacjentów czekających na pilne operacje w polskich szpitalach? Bo te złote świecidełka są, a pilne operacje – są wstrzymane!

Czego możemy oczekiwać od gloryfikatorów morderców ludności polskiej? „Apokalipsy” według „świętego” Kłyma Sawura? Fragment ukraińskiego listu z 1957 roku do polskich mieszkańców powiatu sanockiego:

„bądźcie pewni, że to was nie minie, głowy wam będą z karku zlatywać jak wróblom, nie inaczej z wami nie będzie jak było z Żydami w 1942 roku, San popłynie czerwony do Wisły, a kości wasze będą wilki po stepach łemkowskich roznosić, a kruki będą wam oczy kłuć, oto takiego dobra spodziewajcie się od Ukraińców”

UNIA EUROPEJSKA FINANSUJE GLORYFIKACJĘ?

Co wiadomo o finansowaniu budżetu Ukrainy, państwowego i samorządowego, o ukraińskich emeryturach i rentach, wynagrodzeniach urzędników i dietach samorządowców, o kosztach ich różnych „pomysłów i inicjatyw”?

W całości są finansowane przez podatników Unii Europejskiej z woli jej przywódców. Ewentualnie na różne cele, jak odbudowa muzeum piekłoszczyka Szuchewycza lub pogrzeb innego nazistowskiego kolaboranta, wpłacają pieniądze ukraińscy oligarchowie, albo gwiazdy sportu.

CO WIADOMO O „KRZYŻU KŁYMA SAWURA”?

ILUSTRACJA nr 1.

„Krzyż Kłyma Sawura” jest odznaczeniem przyznawanym przez Radę Obwodu Rówieńskiego za „osobiste zasługi w obronie Ukrainy, jej suwerenności i integralności terytorialnej”.
Odznaczenie to ustanowiono w marcu 2025 roku.
Kłym Sawur, znany również jako Dmytro Kłaczkiwski, był dowódcą Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i jest powszechnie uważany za osobę odpowiedzialną za zorganizowanie masowej rzezi Polaków na Wołyniu – wymordowanie dziesiątek tysięcy polskich cywilów, w tym kobiet, dzieci i mężczyzn.
Najwyraźniej ktoś na Ukrainie uznał, że nazwanie odznaczenia wojskowego jego imieniem to znakomity pomysł. Bo przecież nic tak nie kojarzy się z „honorem i bohaterstwem”, jak upamiętnienie człowieka odpowiedzialnego za masowe mordy na ludności cywilnej.
Ale to jeszcze nie koniec. Jest nawet lepiej.
9 października 2026 roku Ołeksandr Kobzarenko, bojownik batalionu „Karpacka Sicz”, pojawił się, by odebrać wyróżnienie, mając na sobie naszywkę dywizji Waffen-SS „Galicja” oraz nazistowskiego orła na czapce.
Wiecie, tak dla dopełnienia całości. Najwyraźniej historyczna ironia nie była jeszcze wystarczająco wyrazista bez odrobiny nazistowskiego „cosplay'u”.
„Ukraina walczy o wolność i demokrację” – mówili.
„Dajcie im więcej pieniędzy” – mówili.
A gdzieś tam dział satyry po cichu złożył wypowiedzenie. Rzeczywistość sprawiła, że jego usługi stały się całkowicie zbędne.”

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 2. No i co, sfinansujemy także to?

„Lwowska Rada Obwodowa podjęła decyzję, by rok 2027 na Lwowszyźnie został oficjalnie ogłoszony rokiem zbrodniarza Romana Szuchewycza. Ukraińcy będą czcić pamięć głównego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i jednego z bezpośrednich architektów bestialskiego ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. „Jest to nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć” – powiedział deputowany Rady Swiatosław Szeremeta. Za uhonorowaniem Szuchewycza i Ukraińskiej Powstańczej Armii opowiedziało się po 52 radnych Lwowskiej Rady Obwodowej. Kolejnym uhonorowanym będzie Ołeh Olżycz, jeden z przywódców melnykowskiej frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-M).”

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Łukasz Jastrzębski, Facebook.

Gdyby przynajmniej wyrabiali te złote krzyże, pomniki i kostiumy za swoje hrywny... Ale nie, robią je za euro, funty, dolary, także za nasze złotówki. Może akurat dlatego, aby w Równem nie zabrakło do wręczania błyskotek gloryfikujących wołyńskiego ludobójcę Polaków, wczoraj moja sąsiadka otrzymała wiadomość ze szpitala: jej operacja ortopedyczna, zaplanowana na koniec października tego roku, została przeniesiona na połowę stycznia 2027 r. Powód: w szpitalu skończyły się pieniądze na rok 2026, 2 miesiące przed jego końcem.

POLSKA EMERYTKA MUSI POCZEKAĆ...

ILUSTRACJA nr 3. Ale najważniejsze, że damy radę „zaoszczędzić” jakieś pieniądze dla banderowskiej Ukrainy? Polka nie mogąca chodzić może cierpliwie (cierpi straszliwe bóle) poczekać, może dożyje? Bo nie o niej myślą miłościwie nami rządzący? „Zatroszczcie się o SWOICH emerytów!”

„Francuskie szkoły mogą poczekać. Niemieckie przedszkola mogą odłożyć remonty. Sale lekcyjne mogą się zawalić, usługi publiczne mogą się pogorszyć, a zwykłe rodziny mogą mieć trudności z wiązaniem końca z końcem.
Najwyraźniej wszystko, byle tylko wyprodukować więcej pocisków i dronów – więcej broni, która będzie siać śmierć i zniszczenie na Donbasie i Krymie, terytoriach, które Zełenski uparcie nazywa „naszymi”, obiecując, że sprowadzi je „z powrotem do domu”.
Dość karmienia machiny wojennej – NAKARMCIE LUDZI!
Dość pompowania pieniędzy w Zełenskiego i jego skorumpowane otoczenie z czasów wojny, czerpiące zyski z konfliktu!
Nakarmcie swoje dzieci. Zatroszczcie się o swoich emerytów. Chrońcie biednych i bezbronnych.
Niech szkoły będą szkołami, a nie ofiarami budżetów wojskowych. Niech publiczne pieniądze służą ludzkiemu życiu, a nie napędzają niekończącą się destrukcję.
Przestańcie karmić wojnę. Zacznijcie karmić ludzi. W tym Ukraińców. Którzy potrzebują pokoju, a nie kolejnej wojny.”

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Marta Hawryszko, Facebook.

Skąd „wzięliśmy” tekst cytowanej wyżej „apokalipsy” według „świętego” Kłyma Sawura? Kto ją napisał? Wiemy, że Ukrainiec. Nazwiska nie znamy, jego list do polskiego społeczeństwa nie został podpisany. Znaleźliśmy odpis tego listu: nie ma powodu, aby został zapomniany. To taka „cegiełka” pod fundament ewentualnego nowego ukraińskiego ludobójstwa narodu polskiego, powinniśmy zadbać, aby taki „fundament” nigdy nie powstał. Jego „budowę” trzeba sabotować, a najważniejsze – nie dać się „wepchnąć” w wojnę.

DOKUMENT ARCHIWALNY. IPN Rz 072/1, t. 141, k. 321. Maszynopis w języku polskim. Odpis z anonimowego listu ukraińskiego wysłanego z Koszalina do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Sanoku. Brak daty, ale jest w zbiorze dokumentów z 1957 roku.

„[…] Zachodnie wiadomości dla powiatu sanockiego. Podajemy Wam do wiadomości zawczasu. Jaka Was czeka nagroda, za nasze spalone wsie i za nasze rozbite cerkwie, które wyście porozbijali i spalili nasze mienie gospodarskie. My nie straszymy Was, tylko mówimy Wam, jak jesteśmy na was przygotowani, za nasze wioski, które zostały spalone, i Wasze pójdą w dym, razem z Wami polaczki. Lachy, za nasze cerkwie nie będziemy rozbijać kościołów, bo jesteśmy katolikami, a będziemy za nasze cerkwie zgruzowane gruzować Wasze głowy, za naszych ojców, matki, braci i siostry, których wyście mordowali po ciężkich więzieniach, szubienicach, wy biliście bronią palną, rozkładaliście na stołach ogniska, ich piekli za żywota, nasze młode dzieci, a nas, starych ojców, na boiskach [klepiskach] młócili cepami jak zboże, łamaliście nam ręce, kości, nogi, za to my wam serdecznie dziękujemy, bo już jesteśmy zdrowi, i jesteśmy w pełnym rynsztunku do zapłacenia wam [za] naszej krzywdy, jaką czujemy od was, i bądźcie pewni, że to was nie ominie, głowy wam będą z karku zlatywać jak wróblom, nie inaczej z wami nie będzie jak było z Żydami w 1942 roku, San popłynie czerwony do Wisły, a kości wasze będą wilki po stepach łemkowskich roznosić, a kruki będą wam oczy kłuć, oto takiego dobra spodziewajcie się od łemkowskich Ukraińców. Ukraiński Zachodni Naród.

[…]”

BANDEROWSKIE BUNKRYOd wiosny 1946 r. banderowcy przeszli do zaciekłej obrony. Miały im w tym pomóc bunkry budowane masow...
21/10/2026

BANDEROWSKIE BUNKRY

Od wiosny 1946 r. banderowcy przeszli do zaciekłej obrony. Miały im w tym pomóc bunkry budowane masowo w lasach, na wioskach, a nawet na cmentarzach. Te bunkry skutecznie ukrywały pod ziemią wielu ukraińskich ludobójców.

Każdy bunkier był zamaskowany, wejście było ukryte pod sztucznie ustawionymi pniakami drzew, blokami darniny, gałęzi….

Bunkry ukrywano pod kopami z sianem, korytami, komórkami. We wsiach były ukryte pod paleniskami domów, w zabudowaniach gospodarskich, a nawet w studniach. Do studni zjeżdżało się w wiadrze, właz umieszczony był tuż nad poziomem wody, a dalej rozszerzał się w korytarz, który przechodził we właściwy bunkier.

Na przykład 24 lutego 1947 roku podczas przeszukania jednej z zajętych przez Armię Czerwoną ukraińskich wsi, uwagę żołnierza NKWD zwrócił grubszy niż zwykle sznur od wiadra zawieszonego nad 10 m studnią. Okazało się, że wiadro wykorzystywano do transportu ludzi ukrywających się na głębokości 5 m, w bocznej komorze 2,5 x 1,5 m odgrodzonej jedynie drewnianą ścianką.

O lokalizacji bunkrów i tuneli wiedziało tylko dowództwo UPA, chociaż były budowane przez ukraińskich chłopów, których przymuszono do tej pracy w wiadomy sposób. Na czas transportu na miejsce budowy zawiązywano im oczy, aby nie mogli wskazać lokalizacji.



Banderowcy budowali bunkry o dwóch kondygnacjach. Odkrycie pierwszej nie oznaczało znalezienia drugiej. Tę umieszczano albo pod pierwszą kondygnacją, albo z boku. I tak bunkier położony wyżej mógł mieć drewniane stemplowanie stropu, które opierało się na drewnianych belkach podłogi. Aby dostać się do wejścia prowadzącego do bunkra położonego niżej, trzeba było usunąć jedną z belek podpierających strop. Dopiero wtedy można było odkryć właz prowadzący do następnego bunkra. Usunięcie podpór w pułapie groziło jednak zawaleniem całej budowy.

W okolicach szczytu Krąglicy jeden z oddziałów W*P wykrył podziemny szpital UPA składający się z następujących izb: operacyjnej, dwóch wypoczynkowych, kuchni, magazynu, pomieszczenia dla lekarza i pielęgniarek oraz ustępu. Szpital miał bieżącą wodę z przepływającego wzdłuż podłogi strumienia, który zaopatrywał kuchnię i salę operacyjną, a następnie zabierał nieczystości z ustępu.
Latem i jesienią 1946 r. UPA przeniosła się do swoich podziemnych kryjówek. Ze względów konspiracyjnych zabroniono sotniom kwaterować we wsiach. SB OUN i żandarmeria UPA przeprowadzały czystki wśród mieszkańców. Wszystkich podejrzanych o kontakt z polskimi władzami i wojskiem zabijano w bestialski sposób.

Jeńcy, którzy wpadli w ręce naszych żołnierzy zdradzali położenie niektórych bunkrów. Stopniowo niszczono je, a największą trudnością było unieszkodliwianie min znajdujących się w pobliżu bunkrów lub przy wejściu do nich.

Bunkry urządzone we wsiach sprawiały najwięcej kłopotów. Ich wykrycie utrudniała obecność ludności cywilnej. Nie można było przecież rozbierać zamieszkałych domów, aby przekonać się, czy nie ma pod nimi zamaskowanych bunkrów. Istniały wsie, w których pod co drugim domem znajdowała się kryjówka ukraińskich ludobójców. Jedynym rozwiązaniem było usuniecie ludności cywilnej.

Zima była ciężkim czasem dla ukraińskich bandytów. Ślady na śniegu bez trudu prowadziły do ich kryjówek. Wiedzieli o tym i nie opuszczali lasów. Organy bezpieczeństwa publicznego miały rozbudowaną sieć wywiadowczą i likwidowały upowców. Odcięły im dostęp do leków i żywności. Na skutki nie czekano długo. Ukraińscy ludobójcy i głodowali i chorowali. Zdarzały się przypadki tyfusu.

Na wiosnę UPA zaczerpnęła oddechu. Śnieg stopniał i sotnie zaczęły się przemieszczać. Zdobycie żywności też stało się łatwiejsze. Jednakże samopoczucie banderowców pogarszało się z dnia na dzień. Demoralizacja, beznadziejne walki, choroby, głód nie podnosiły wiary we własne siły, dlatego zdecydowano się na przeprowadzenie szeregu akcji przeciwko małym oddziałom wojskowym i wzmożono terror we wsiach.

Głównymi potrawami banderowców były: słony smalec, słonina, mięso, bułki, mąka, cebula, miód. Jeśli mieli okazję, robili piekarnik z żelaznej beczki lub cegły. Gotowali w nocy na małym ogniu, aby dym nie przyciągał uwagi. Georgij Sannikow pisał: "60-75 gramów smalcu lub domowych kiełbas założonych przez normę i kilka bułek w pierwszych tygodniach stworzyło iluzję mniej lub bardziej przyzwoitego jedzenia. Potem zaczęły się kłopoty. Żołądek odmawiał normalnego funkcjonowania. Jednak skrupulatni upowcy zaopatrywali się w wiosce w dużą ilość bimbru i w lecznicze zioła. Pito to za zgodą komendanta bunkra".

Nikt tak dokładnie nie opowie i nie napisze o bunkrach banderowskich jak Jędruś Ciupaga. To pasjonat historii, który pięknie obrazuje legendy i sekrety Bieszczad. W mistrzowski sposób przedstawia historię związaną z II wojną światową i latami powojennymi. Jego opowieści o tragicznej historii Bieszczad poruszają serca i wyciskają łzy nawet u tych, którzy nie okazują emocji i uchodzą za twarde. Jędruś Ciupaga jest dla mnie osobiście Kustoszem Pamięci Narodowej, bo ocala zapomnienia historię Narodu przed niszczącym działaniem czasu i zapomnieniem.
Odnośnie do mojego postu polecam artykuły:
Leśny szpital UPA w Bieszczadach – relacje i spory
Jędruś Ciupaga opowiada o bunkrach UPA

Na zdjęciach:
W podziemnym Bunkrze UPA. Około 15 metrów zejścia pionowego. Żeby wróg się nie przedostawał
Model bunkra w studni z muzeum w Kostopolu, obwód rówieński
Miejsca umieszczenia bunkrów
W miejscowości Rożniatów uprzątnięto bunkier-Kryivka i uhonorowano „bohaterów” UPA

WOJAK UPA ZABIŁ SIOSTRĘ UKRAINKĘMarta skrytykowała Wasyla za udział w mordowaniu Żydów w obozie w Puławach. Sławko był w...
21/10/2026

WOJAK UPA ZABIŁ SIOSTRĘ UKRAINKĘ

Marta skrytykowała Wasyla za udział w mordowaniu Żydów w obozie w Puławach. Sławko był w UPA, dlatego (?) zamordował Martę za krytykę nazistowskiego kolaboranta Wasyla. Wszyscy troje byli rodzeństwem. Opowiada o tym dokument archiwalny nr 1.

Wobec tego faktu u czytelników książek Grzegorza Motyki powinien pojawić się „zgrzyt poznawczy”, bo rzekomo UPA „walczyła” z nazistami, więc teoretycznie Sławko powinien przyłączyć się do Marty w krytykowaniu Wasyla. Jeśli już – to powinien zabić nie siostrę, lecz brata – kolaboranta i „wroga” Wasyla...

UCZESTNIK HOLOKAUSTU „REPATRIOWAŁ SIĘ” DO POLSKI

Jednak pamiętamy, że nazistowski kolaborant Wasyl, ten współ-morderca Żydów, nie był Polakiem, ale Ukraińcem. O tym, że wielu ukraińskich nacjonalistów robiło wszystko, aby znowu zamieszkać wśród znienawidzonych Polaków, opowiada dokument archiwalny nr 2.

„PIELĘGNOWALI” NIENAWIŚĆ DO POLAKÓW

Gdy już Ukraińcom udało się (udając Polaków) znaleźć się wśród nich, znowu zaczynali „pielęgnować” wrogość do Polaków. Z dokumentu archiwalnego nr 3 wynika, że w Przemyślu, będąc w mniejszości, jednak prowokowali konflikty z Polakami:

„powstają bójki, spowodowane na tle złośliwych wypowiedzi przez Ukraińców, w taki sposób jak: „to zabawa nie dla Polaczków”, „wynoście się Lachy”, „ta ziemia to ukraińska”, itp.

Stwierdzono też, że na murach Kościoła Karmelitów były napisy w języku polskim o następującej treści: „Polacy, to nie wasza ziemia”, „precz stąd”.”

DLACZEGO Z NOŻEM NA POLAKA?

„dlatego, że ten jest Polakiem, i nie uznaje świąt ukraińskich. A miejsce, gdzie zamieszkuje, jest ziemia ukraińska”

Ciekawe, czy w głowie ukraińskiego nożownika dźgającego nożem polskich księży w Jarosławiu pojawił się równie „prosty”, „nieskomplikowany” „imperatyw” do zbrodniczego działania?

W takim przypadku moglibyśmy mówić albo o trwałości „przetrwalników” nienawiści wśród naszych sąsiadów, albo o negatywnych skutkach „rozkwitu” kultu OUN i UPA na Ukrainie:

ILUSTRACJA nr 1.

„Kult OUN i UPA rozkwita na Ukrainie – a zwłaszcza w jej siłach zbrojnych – i to, co stanowi paradoks, za rządów prezydenta pochodzenia żydowskiego: Wołodymyra Zełenskiego.
Dzieje się tak, mimo że obie te organizacje mają na sumieniu wyjątkowo mroczną kartę historyczną: kolaborację z nazistowskimi Niemcami, udział w Holokauście i innych nazistowskich zbrodniach, czystki etniczne na Polakach oraz kampanie terroru wymierzone w miejscową ludność ukraińską.
Co więcej, zdecydowana większość ofiar OUN i UPA nie była żołnierzami Armii Czerwonej ani funkcjonariuszami tajnych służb, lecz cywilami, których radykalni nacjonaliści uznali za „zdrajców” i „wrogów”.”

ILUSTRACJA nr 2.
„Jak zatem doszło do tego, że Zełenski – wnuk oficera Armii Czerwonej walczącego z nazistami, człowiek, którego krewni zostali zamordowani przez nazistów i ich lokalnych pomocników – dopuścił do rozkwitu tego kultu w ukraińskim wojsku, czyli w instytucji, której przewodzi jako naczelny dowódca?
Czy państwo, które deklaruje przywiązanie do wartości demokratycznych, rzeczywiście musi gloryfikować organizacje o tak krwawym i głęboko niepokojącym dziedzictwie?
Właśnie tym pytaniom poświęcam swój najnowszy felieton.”

https://martahavryshko.substack.com/p/glory-to-the-heroes-the-cult-of-the?utm_id=97758_v0_s00_e0_tv2_a1den1nnfud2de&fbclid=IwY2xjawVBM0hleHRuA2FlbQIxMABwZG9mAWJyaWQRMDVRM1pQa0ZSdmxBQU83d0lzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEezEc6oZCsw6ogvVnoJohF2uVNQk6m7uZ-uLudPFn1rk3opCRfB9AtWxcS3IY_aem_XFP7k-k55xg5M4HOTcDU2A

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Marta Hawryszko, Facebook.

Każdy uważny czytelnik historii ukraińskiego nacjonalizmu integralnego jest w stanie dokonać następującego spostrzeżenia: ogromne ilości ofiar narodowości ukraińskiej, w tym dzieci. Powód jest ukryty w przymiotniku „integralny”, czyli wszechogarniający. Najprościej: wyznawcy ukraińskiego nacjonalizmu integralnego uważają, że mają prawo zaangażować KAŻDEGO Ukraińca, nikogo nie zostawiają „w spokoju”. Brak „jednomyślności” uznawali (i nadal uznają?) za konieczne karać śmiercią.

Dlatego w dokumentach archiwalnych znajdujemy fakty mordowania rodaków, a nawet rodzeństwa. Fakty mordowania braci. A dzisiaj?

CZASY ZABIJANIA WSPÓŁBRACI MINĘŁY? NIESTETY, NIE...

Otóż 15.10.2026 r. (?) dwaj ukraińscy strażnicy graniczni byli gotowi zatłuc wiosłem lub utopić swojego rodaka (brata Ukraińca) za to, że chciał przekroczyć granicę ukraińsko-mołdawską przepływając wpław chłodne wody rzeki Dniestr:

ILUSTRACJA nr 3.

„Bicie człowieka znajdującego się w wodzie drewnianym wiosłem – w ten sposób ukraiński strażnik graniczny próbuje powstrzymać Ukraińca przed ucieczką z obozu koncentracyjnego, w jaki Zełenski zamienił własny kraj.
Świadkami tego pościgu byli mieszkańcy mołdawskiej strony granicy, do której zdołał dopłynąć uciekający przed wojną mężczyzna.
„Dlaczego topicie człowieka!? Ten biedak nie uciekał dlatego, że dobrze mu się żyło. Zostawcie go w spokoju! Przestańcie go tak bić!” – krzyczą do ukraińskich strażników granicznych.
Strażnicy reagują jedynie pogardliwymi drwinami.”

https://www.facebook.com/reel/1814593302914784

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Marta Hawryszko, Facebook.

„ZMULTIPLIKOWANY” UKRAIŃSKI „KAIN” W „AKCJI”?

ILUSTRACJA nr 4. Psycholog kliniczny, psychoterapeuta, w 2022 roku wojskowa komisja lekarska stwierdziła, że cierpi na zakrzepicę żył głębokich, co utrudnia mu chodzenie. Potem został cudownie uzdrowiony...

„Pamiętacie wczorajszą (15.10.2026) historię o mężczyźnie, który próbował przepłynąć Dniestr i omal nie utonął przez ukraińskich strażników granicznych?
Oto nowe informacje.
49-letni Ołeksij Kowal z Kijowa powiedział stacji Moldova 1, że próbował przedostać się do rodziny po tym, jak cofnięto mu zwolnienie ze służby wojskowej.
Twierdzi, że ukraińscy strażnicy graniczni dopadli go w wodzie, pobili do nieprzytomności, a następnie – według jego relacji – próbowali uderzyć go śrubą napędową swojej łodzi.
„Kiedy odzyskałem przytomność, unosiłem się na wodzie na plecach. Zawrócili łódź i próbowali uderzyć mnie śrubą. Miejscowi mieszkańcy wyciągnęli mnie na brzeg, podczas gdy strażnicy próbowali mnie zatrzymać. Ci ludzie (obywatele Mołdawii) być może uratowali mi życie” – powiedział Ołeksij.
Świadkowie z mołdawskiej wsi Hołosnica potwierdzili, że doszło do ataku.
„Uderzali go kijem po głowie i próbowali poranić śrubą łodzi. Interweniowaliśmy i wyrwaliśmy go z ich rąk” – relacjonował mieszkaniec wsi, Jewhenij Prokopczuk.
Ołeksij trafił do szpitala z wstrząśnieniem mózgu i licznymi otarciami skóry.”

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 5.

Źródło ilustracji: Ukraine24news, Facebook.

Komentarz ukraińskiego internauty Serg Lys, Facebook:

„Dlaczego w momencie, gdy Prokurator Generalny opuszczał terytorium Ukrainy, nie było przy nim ani jednego strażnika granicznego z wiosłem?”

Przypomnijmy, wspomniany wyżej Prokurator Generalny Ukrainy, biorąc „daninę” od około 60-tysięcznej armii ukraińskich oszustów telefonicznych, umożliwiał grabież – metodą oszustwa – setek tysięcy obywateli Unii Europejskiej, przeważnie osób starszych, emerytów i rencistów. Obecnie, bezkarny, zamieszkał wśród ofiar oszustów, od których brał łapówki?

ILUSTRACJA nr 6.

„Gdy państwo żąda twojego życia, czy wciąż masz prawo stawiać opór?
Drodzy zwolennicy hasła „Solidarni z Ukrainą” na Zachodzie,
Powtarzacie to niczym świętą mantrę: „Ukraina ma prawo stawiać opór rosyjskiej agresji”.
Dobrze.
Pozwólcie jednak zadać wam pytanie, z którym – jak się zdaje – nie chcecie się zmierzyć:
Czy człowiek również ma prawo stawiać opór?
Czy jednostka ma prawo do sprzeciwu, gdy uzbrojeni ludzie w mundurach wojskowych zjawiają się u niej w domu, wyciągają ją z mieszkania, porywają z ulicy albo wywlekają ze szpitala?
Czy ma prawo stawiać opór, gdy zostaje siłą wciągnięta do nieoznakowanego furgonu, poddana fikcyjnym badaniom lekarskim i uznana za zdolną do służby wojskowej – niezależnie od tego, czy cierpi na AIDS, gruźlicę czy nowotwór?
Czy ma prawo stawiać opór, gdy pozbawia się ją wolności, autonomii ciała i godności – a następnie wysyła na pole bitwy, by zabijała i ginęła?
A może to „święte prawo do oporu” nagle wyparowuje, gdy agresor nosi mundur własnego państwa?
Oto moralna sprzeczność leżąca u podstaw waszej solidarności: z zapałem bronicie prawa państwa do sprzeciwu wobec przymusu, a jednocześnie zdajecie się odwracać wzrok, gdy to samo państwo stosuje przymus wobec ludzi, w imieniu których rzekomo walczy.
Dlaczego w waszym świecie wartości abstrakcyjny byt polityczny posiada prawa bardziej święte niż żywy, oddychający człowiek?
Dlaczego suwerenność państwa miałaby przeważać nad suwerennością jednostki wobec własnego ciała, własnego sumienia i własnego życia?
Państwo nie może krwawić. Flaga nie odczuwa bólu. Państwo nie doświadcza przerażenia, upokorzenia ani śmierci.
Doświadczają tego tylko ludzie.
A mimo to wydajecie się gotowi złożyć prawdziwego człowieka na ołtarzu abstrakcyjnego państwa – nazywając to wolnością.
Ale wolnością dla kogo?
Czego właściwie bronicie, skoro jednostka staje się czymś zbędnym, godność ludzka traktowana jest jak luksus, a państwo rości sobie prawo do decydowania o tym, kto ma żyć, a kto umrzeć? Czyż nie jest to dokładnie ta autorytarna logika, którą demokracja liberalna miała odrzucić?
A kiedy państwo stawia się ponad jednostką, kiedy posłuszeństwo staje się świętsze od sumienia, a ludzkie życie – jedynie narzędziem realizacji narodowego przeznaczenia – czyż nie jest to czysta logika faszyzmu?
Nie można wiarygodnie bronić wolności przed obcą tyranią, jednocześnie odmawiając sprzeciwu wobec przymusu stosowanego w imię tejże wolności.
Nie można głosić, że Ukraina ma prawo do oporu, negując jednocześnie, iż poszczególni Ukraińcy posiadają prawa, których warto bronić.
Nie można też twierdzić, że stoi się po stronie ludzkiej godności, jeśli współczucie kończy się dokładnie tam, gdzie zaczynają się żądania państwa.
Ostatecznym sprawdzianem wolnego społeczeństwa nie jest to, jak zaciekle broni ono swoich granic, lecz to, czy pamięta, że ludzie żyjący w ich obrębie są istotami ludzkimi – a nie własnością państwa.
Pytam więc ponownie:
Jeśli Ukraina ma prawo stawiać opór agresorowi, dlaczego pojedynczy Ukrainiec nie miałby mieć prawa sprzeciwić się tym, którzy przychodzą, by odebrać mu wolność, godność, a być może nawet życie?
A jeśli odpowiecie, że państwo musi być na pierwszym miejscu, być może nadszedł czas, by zadać sobie niewygodne pytanie:
Czy stoicie po stronie narodu ukraińskiego – czy jedynie po stronie państwa ukraińskiego?”

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Marta Hawryszko, Facebook.

Proszę nie wierzyć na słowo w ukraińskie siostro-bójstwo. Czytajcie, sprawdzajcie!

DOKUMENT ARCHIWALNY nr 1. Brat z UPA zamordował siostrę

IPN Rz 072/1, t. 138, k. 39-40. Maszynopis w języku polskim. Ściśle tajne pismo z 24.03.1959 r.

IPN Rz 072/1, t. 138, k. 39. Strona 1.

„[…] Puk Wasyl, syn Wasyla i Marii, z domu Puk, ur. 25.01.1913 Futory, powiat Lubaczów […] W 1942 roku wstąpił ochotniczo do policji ukraińskiej, gdzie pełnił służbę przy łagrach w Puławach, woj. Lublin […] jego siostra Marta jeździła do niego do Puław i opowiadała, że jej brat pełni służbę przy łagrach, że pilnuje obywateli polskich narodowości żydowskiej.

Po wkroczeniu Armii Czerwonej na tamtejszy teren wymieniony został złapany i wywieziony w głąb Związku Radzieckiego […] obecnie w ramach repatriacji powrócił do kraju. […]”

IPN Rz 072/1, t. 138, k. 40. Strona 2.

„Brat Sławko, czynny członek bandy UPA, aktywnie działał, biorąc udział w morderstwach, czego dowodem jest popełnienie morderstwa na rodzonej siostrze Marcie, gdyż ta wypowiadała się, że brat jej Wasyl niepotrzebnie wstąpił do policji ukraińskiej. […]”

DOKUMENT ARCHIWALNY nr 2. Ukraińcy podawali się za Polaków, aby tylko zamieszkać w Polsce.

IPN Rz 072/1, t. 138, k. 10. Maszynopis w języku polskim, tłumaczenie z języka rosyjskiego. Ściśle tajna notatka z 22.11.1957 r.

„[…] Jasińscy są narodowości ukraińskiej, jednak sami uważają siebie za Polaków [podają się za Polaków] i przy załatwianiu formalności związanych z wyjazdem do Polski przedłożyli dokumenty potwierdzające ich polską narodowość […]”

DOKUMENT ARCHIWALNY nr 3. A gdy już znaleźli się w Polsce, znowu rzucali się z nożem na Polaka...

IPN Rz 072/1, t. 138, k. 105-106. Maszynopis w języku polskim. Ściśle tajna notatka służbowa z 9.05.1959 r.

IPN Rz 072/1, t. 138, k. 105. Strona 1.

„[…] elementy nacjonalistyczne […] występowały z żądaniem rehabilitacji byłych członków bandy UPA […]”

IPN Rz 072/1, t. 138, k. 106. Strona 2.

„[…] w miesiącu styczniu niejaki Piotr Fedak narodowości ukraińskiej dopuścił się czynnej napaści z nożem w ręku na obywatela Stanisława Krzystoń, narodowości polskiej, odgrażając się zabiciem go, dlatego, że ten jest Polakiem, i nie uznaje świąt ukraińskich. A miejsce, gdzie zamieszkuje, jest ziemia ukraińska. Tu należy dodać, że prawie na każdej zabawie urządzanej przez Ukraińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne powstają bójki, spowodowane na tle złośliwych wypowiedzi przez Ukraińców, w taki sposób jak: „to zabawa nie dla Polaczków”, „wynoście się Lachy”, „ta ziemia to ukraińska”, itp.

Stwierdzono też, że na murach Kościoła Karmelitów były napisy w języku polskim o następującej treści: „Polacy, to nie wasza ziemia”, „precz stąd”.

Ponadto posiadamy dane, że na terenie Przemyśla ukraińscy nacjonaliści i członkowie UTSK kolportują między sobą literaturę ukraińską, która nigdy nie była publikowana, ze względu na swój charakter nacjonalistyczny. […]”

Adres

Wroclaw
50-011

Telefon

+48713375359

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Sympatycy Stowarzyszenia Suozun opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Sympatycy Stowarzyszenia Suozun:

Skróty

Udostępnij