EKO-UNIA

EKO-UNIA - transformacja energetyczna
- poprawa jakości powietrza
- ochrona wód: rzek i morza
- interwencje środowiskowe
- edukacja ekologiczna

Apelujemy do premiera Tuska o naprawę programu Czyste Powietrze!
01/04/2026

Apelujemy do premiera Tuska o naprawę programu Czyste Powietrze!

Podpisujemy się pod apelem organizacji pozarządowych do premiera Donalda Tuska o pilną naprawę programu „Czyste Powietrze”.

Oddychanie czystym powietrzem nie jest przywilejem, ale prawem każdego z nas, a fakty są takie, że zanieczyszczenie powietrza w Polsce wciąż pozostaje poważnym zagrożeniem dla zdrowia i życia.

Nie jest tajemnicą, że program „Czyste Powietrze” jest dziś w poważnym kryzysie. W 2025 roku złożono do niego zaledwie ok. 55 tys. wniosków, czyli ok. pięć razy mniej niż w 2024 roku i blisko cztery razy mniej niż w 2023 roku.

😷 Przy obecnym tempie cele programu nie zostaną osiągnięte nawet w ciągu 40 lat 😷

Potrzebne są pilne i szerokie działania naprawcze, ponieważ obecne problemy programu to między innymi skomplikowane zasady, nadmierna biurokracja, niewydolna obsługa beneficjentów, opóźnienia w wypłatach oraz brak profesjonalnego wsparcia w procesie inwestycyjnym.

Szczególnie niepokojące jest praktyczne wykluczenie z programu osób o niższych dochodach, których nie stać na prefinansowanie drogich inwestycji. To właśnie mniej zamożne gospodarstwa domowe powinny być objęte realnym i skutecznym wsparciem, bo najsilniej odczuwają wahania cen energii. Transformacja również jest prawem każdego z nas.

Dobrze prowadzony program „Czyste Powietrze” to nie tylko walka ze smogiem, ale też szansa na niższe rachunki za ogrzewanie i większe bezpieczeństwo energetyczne Polski. Energooszczędne i dobrze ocieplone domy zużywają mniej energii, a to oznacza mniejsze uzależnienie od gazu, węgla i innych nośników energetycznych.

Dlatego podpisujemy się pod apelem o nadanie sprawom Czystego Powietrza i transformacji energetycznej budynków mieszkalnych specjalnego priorytetu, razem z:

Europejskie Regionalne Centrum Ekohydrologii Polskiej Akademii Nauk
Fundacja Polska360
Fundacja EkoRozwoju
Fundacja Frank Bold
Fundacja Greenpeace Polska
Fundacja Instrat
Fundacja “Mission Possible”
Fundacja Rodzice dla klimatu - Parents for Future PL
Fundacja Rozwoju Ekologicznego i Ochrony Środowiska "Eko-Lubusz"
HEAL Polska
Instytut Ekonomii Środowiska
Instytut Reform
Polski Alarm Smogowy
Polski Klub Ekologiczny Okręg Mazowiecki
Project Tempo
Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA
Stowarzyszenie Elektroprosumentów Obywatelska Społeczność Energetyczna
Stowarzyszenie Lepsze Miejsce
Światowy Ruch Katolików na rzecz Środowiska
Zielony Instytut

Z pełną treścią apelu można zapoznać się na stronach Polski Alarm Smogowy [https://polskialarmsmogowy.pl/2026/03/bezpieczenstwo-kraju-i-niskie-rachunki-dzieki-programowi-czyste-powietrze-apel-do-premiera-o-interwencje/]

Grafika wygenerowana z wykorzystaniem narzędzi AI

31/03/2026

„CPN – ceny paliw niżej”. Brzmi dobrze, ale trudno nie mieć wrażenia, że to tylko szybka odpowiedź na rosnące emocje. Od kilku dni znowu słyszymy, że wszystkiemu winny jest ETS. Że „Bruksela”, że „reżym”, że to przez to płacimy więcej. Problem w tym, że to bardzo wygodna opowieść – i tę narrację powtarza dziś nawet Donald Tusk.

W artykule dr Hanny Schudy, autorka rozkłada to na czynniki pierwsze.

Bo prawda jest mniej spektakularna, a bardziej niewygodna:
to nie sam ETS jest problemem, tylko chaos, brak strategii i to, co przez lata działo się z pieniędzmi, które z niego trafiały do Polski.

Jeśli chcecie zrozumieć, skąd naprawdę bierze się ten cały szum wokół ETS i dlaczego debata o energii w Polsce wygląda tak, jak wygląda – zajrzyjcie do tekstu.

Link w komentarzu 👇

Leszek Budrewicz - poeta i legenda wrocławskiej opozycji, człowiek niepokorny i niezwykły, potrzebuje naszego wsparcia.N...
24/03/2026

Leszek Budrewicz - poeta i legenda wrocławskiej opozycji, człowiek niepokorny i niezwykły, potrzebuje naszego wsparcia.

Nie dbał nigdy o rzeczy doczesne, więc o swoim zdrowiu też nie pamiętał.

Dziś, unieruchomiony w szpitalnym łóżku, czeka na operację biodra.

Przy każdym poruszeniu odczuwa ból, którego nie likwidują nawet silne środki przeciwbólowe.
Cierpi też na kilka innych, przewlekłych chorób. Wymaga stałej opieki pielęgniarskiej i nadzoru medycznego.
Oprócz sporych wydatków związanych z aktualną opieką potrzebne są środki na przystosowanie wynajmowanego mieszkania do pobytu po operacji oraz na dalszą rehabilitację. Nie wszystko uda się zrefundować.

Potrzebuje naszego finansowego wsparcia.

Wpłaty można kierować na konto Fundacji Wolność i Pokój:
Santander Bank 79 1090 1056 0000 0001 4423 1803 z dopiskiem "dla Leszka".

Fundacja Wolność i Pokój jest organizacją pożytku publicznego, w związku z czym darowizna na wsparcie osób w trudnej sytuacji życiowej może zostać odliczona od podatku.

20/03/2026

💧 Bez wody nie ma życia… ale coraz częściej zapominamy, że bez niej nie ma też prądu.

Z okazji Światowego Dnia Wody (22 marca) warto zatrzymać się na chwilę i przeczytać ważny tekst autorstwa Kuby Gogolewskiego, dyrektora Programowego Fundacji Mission Possible. Pokazuje on, jak bardzo polska energetyka jest uzależniona od wody – i jak poważne konsekwencje może mieć jej niedobór.

📉 Polska już dziś należy do krajów ubogich w wodę, a susze stają się coraz częstsze. To nie tylko problem środowiskowy, ale też realne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego.

👉 „Woda, jako niezbędny element wykorzystywany w procesach chłodzenia, produkcji energii i w rolnictwie – staje się jednym z kluczowych zasobów determinujących stabilność energetyczną kraj” - pisze Gogolewski.

To ważny sygnał: przyszłość energii w Polsce musi uwzględniać dostępność wody.

📖 Zachęcam do lektury artykułu w Odpowiedzialnym Inwestorze i refleksji – szczególnie dziś.

W Światowy Dzień Wody eksperci ostrzegają: bez zmiany podejścia do zarządzania wodą i wrażliwością elektrowni cieplnych ...
20/03/2026

W Światowy Dzień Wody eksperci ostrzegają: bez zmiany podejścia do zarządzania wodą i wrażliwością elektrowni cieplnych na wzrost temperatury wody i powietrza, największym polskim spółkom energetycznym grożą miliardowe odpisy z tytułu utraty wartości przez elektrownie cieplne.

– Wystarczy okres suszy i niski stan rzek, aby pojawiło się ryzyko ograniczenia pracy elektrowni. Im bardziej zależne od wody będą elektrownie uzupełniające pracę odnawialnych źródeł energii w najgorętszych miesiącach roku, tym bardziej narażone będą one na czasowe ograniczenie produkcji energii. O ile źródła odnawialne są pogodozależne, to elektrownie cieplne w coraz większym stopniu będę temperaturo i wodozależne, zwłaszcza w upalne lata – wyjaśnia Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji Mission Possible.

Polska należy do krajów o najniższych zasobach wody w Europie, a postępujące zmiany klimatyczne i rosnąca częstotliwość susz zaczynają bezpośrednio zagrażać funkcjonowaniu elektrowni cieplnych. Należą do nich elektrownie węglowe, gazowe, jądrowe oraz spalające biomasę. W Światow...

– Dziś naukowcy i organizacje ekologiczne wiedzą, że duże zbiorniki na rzekach nie są – wbrew zapewnieniom – rozwiązanie...
13/03/2026

– Dziś naukowcy i organizacje ekologiczne wiedzą, że duże zbiorniki na rzekach nie są – wbrew zapewnieniom – rozwiązaniem problemów braku wody oraz powodzi. To fałszywa i bardzo kosztowna recepta na susze i powodzie, które narastają wraz z ociepleniem klimatu. Politycy, którzy decydują o środkach publicznych winni to wiedzieć i przeznaczać pieniądze na rzeczywistą retencję wody w krajobrazie, która jest odpowiedzią na rosnące w XXI wieku problemy wodne – mówi Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, ekspert Koalicji Ratujmy Rzeki.

Koalicja Ratujmy Rzeki (KRR) alarmuje, że powrót do planów budowy Zbiornika Wielowieś Klasztorna na Prośnie to kosztowna i nieskuteczna odpowiedź na rosnące zagrożenia suszą i powodzią. Inwestycja, której koszt szacowany jest na ponad 1 mld...

Przedwiośnie i czas roztopów to chwila prawdy. Spod topniejącego śniegu wyłania się na wierzch to, czego wolelibyśmy nie...
10/03/2026

Przedwiośnie i czas roztopów to chwila prawdy. Spod topniejącego śniegu wyłania się na wierzch to, czego wolelibyśmy nie widzieć. W najnowszym badaniu opinii publicznej spytano, co najbardziej razi podczas pierwszych wiosennych spacerów. Ponad 60 proc. Polaków wskazuje psie odchody oraz porzucone szklane butelki jako największą uciążliwość.

Topniejący śnieg, zwłaszcza w dużych miastach, odsłonił brzydką prawdę o właścicielach czworonogów. Parki, skwery, a często nawet chodniki usłane są psimi odchodami, które tygodniami zalegały w śniegu, a po pierwszych roztopach straszą mieszkańców. To one irytują nas najbardziej (65 proc.). Po piętach depcze im jednak nowa plaga: szklane butelki. Aż 60 proc. badanych wskazało je jako widoczny problem.

Warto tutaj zaznaczyć, że z problemem zalegających psich odchodów walczyć możemy jedynie doraźnie – poprzez upominanie właścicieli czworonogów, którzy nie sprzątają po swoich pupilach, a w skrajnych przypadkach przez mandaty i kary za śmiecenie, nakładane przez właściwe służby porządkowe. Natomiast problem szklanych śmieci w przestrzeni publicznej rozwiązać można w sposób systemowy.

Szklana pułapka miast

Porzucone szklane butelki przestały być traktowane jako odpad, a zaczęły być postrzegane jako brud i przejaw ekstremalnego zaniedbania. Co więcej, tzw. małpki i butelki po piwie wygrały w rankingu obrzydzenia nawet z niedopałkami papierosów (59 proc.).

W okresie przedwiośnia i roztopów 46 proc. badanych deklaruje, że zalegające szklane śmieci (np. butelki) spotyka często. Odpowiedź „bardzo często” częściej pada w dużych i wielkich miastach: 25 proc. wobec 14 proc. na wsi. Wyraźna jest też różnica płci – „bardzo często” wskazuje prawie co czwarta kobieta (23 proc.) i jeden na siedmiu mężczyzn (14 proc.).

Irytacja spowodowana porzuconymi butelkami po alkoholu rośnie wraz z wiekiem. Dotyczy 55 proc. osób z grupy 18–45 i aż 65 proc. w grupie 46+. Różnice widać też między typami miejscowości: najniższy wynik dotyczy miast średnich 20–99 tys. (52 proc.), a wyższe – wsi (62 proc.) oraz największych miast 500 tys.+ (63 proc.).

Oznacza to, że dla prawie dwóch trzecich mieszkańców Warszawy, Krakowa czy Wrocławia (63 proc.), niezależnie od pokolenia, szkło na chodnikach, trawnikach i przystankach to codzienność w czasie przedwiośnia.

Statystyki pokazują również ciekawą zależność: inne opakowania nie są dla nas tak uciążliwe, jak te szklane. Zwłaszcza w dużych miastach powyżej 500 tys. mieszkańców ta różnica jest bardzo wyraźna – puszki zauważa tylko 35 proc. osób, czyli niemal dwukrotnie mniej.

Dlaczego tak się dzieje? Ekolodzy wskazują jako powód wartość puszki, za którą po oddaniu w pobliskim recyklomacie można odzyskać pieniądze. Szklana butelka bezzwrotna, wyłączona z systemu kaucyjnego, jest dla konsumenta śmieciem na tyle bezwartościowym, że nikomu nie opłaca się go podnieść.

Jak komentują ekolodzy, problem nie leży (wyłącznie) w braku kultury, ale w wadliwym systemie. Obecnie puszki aluminiowe traktowane są jako cenny surowiec, który trafi do systemu kaucyjnego. Tymczasem szklane butelki bezzwrotne pozostają poza kontrolą.

– To już nie jest drobny problem estetyczny, ale symbol kultury jednorazowości i bezkarnego zaśmiecania wspólnej przestrzeni. Każda taka butelka to nie tylko odpad, ale też realne zagrożenie dla ludzi, zwierząt i miejskiej zieleni. Dlatego małpki i inne jednorazowe butelki szklane powinny zostać objęte systemem kaucyjnym – tam, gdzie działa kaucja, opakowania przestają zalegać na ulicach, bo po prostu zaczynają mieć wartość. Jeśli chcemy naprawdę czystych miast, musimy sprawić, żeby żadna butelka nie była bardziej opłacalna do wyrzucenia, niż do zwrotu – mówi Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Badanie omnibusowe Yotta przeprowadzono na ogólnopolskiej próbie dorosłych. Pytanie o częstotliwość spotykania zalegających szklanych śmieci w okresie roztopów zrealizowano na próbie N=1055, a pytanie o typy śmieci najczęściej zauważane w tym czasie – na próbie N=982 (pytanie wielokrotnego wyboru). Wyniki przedstawiono w podziale na płeć, dwie grupy wieku (18–45 oraz 46+) i wielkość miejscowości.

Mieszkańcy i użytkownicy Zalewu Mietkowskiego zapraszają wszystkich chętnych na społeczną akcję - WIELKIE SPRZĄTANIE!Zac...
26/02/2026

Mieszkańcy i użytkownicy Zalewu Mietkowskiego zapraszają wszystkich chętnych na społeczną akcję - WIELKIE SPRZĄTANIE!

Zachęcamy do udziału!

Sprawa inwestycji związanej z fermą drobiu w miejscowości Beznatka ponownie trafiła do procedur administracyjnych. Po um...
26/02/2026

Sprawa inwestycji związanej z fermą drobiu w miejscowości Beznatka ponownie trafiła do procedur administracyjnych.
Po umorzeniu wcześniejszego wniosku inwestorzy złożyli nowe wnioski rozdzielając inwestycję na kilka elementów infrastruktury. Każdy z nich jest obecnie rozpatrywany osobno.
Artykuł opisuje, jak wygląda aktualny stan formalny sprawy oraz jakie obawy i pytania pojawiają się po stronie mieszkańców.

Powraca sprawa kurników w Beznatce, o której pisaliśmy na początku stycznia. Mieszkańcy alarmują, że po wycofaniu wcześniejszych planów inwestorzy wrócili z nowymi wnioskami o warunki zabudowy. Wójt gminy potwierdza prowadzenie trzech oddzielnych postępowań i zapowiada analizę ich oddz...

Od Wrocławia po Sofię i Malagę odnawialne źródła energii przestają być niszowym dodatkiem do systemu i stają się jego rd...
25/02/2026

Od Wrocławia po Sofię i Malagę odnawialne źródła energii przestają być niszowym dodatkiem do systemu i stają się jego rdzeniem. A wraz z nimi zmieniają się ceny, mechanizmy rynkowe i codzienne rachunki odbiorców.

- Na pewno widać, że to się opłaca. Biznes nie inwestowałby ogromnych pieniędzy w farmy fotowoltaiczne, elektrownie wiatrowe czy magazyny energii, gdyby było to nieopłacalne i nieefektywne - zauważa Paweł Pomian z wrocławskiej Eko-Unii.

Coraz więcej krajów UE osiągnęło pułap produkcji połowy energii z wiatru i słońca. Zielona transformacja obniża ceny hurtowe, ale jednocześnie stawia systemy energetyczne przed nowymi wyzwaniami.
https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,32622499,zielona-fala-nad-europa-jak-odnawialne-zrodla-energii-zmieniaja.html

Najnowsza ekspertyza hydrogeologiczna dotycząca kopalni Turów wskazuje, że podziemny ekran przeciwfiltracyjny działa jed...
16/02/2026

Najnowsza ekspertyza hydrogeologiczna dotycząca kopalni Turów wskazuje, że podziemny ekran przeciwfiltracyjny działa jedynie lokalnie i nie zatrzymuje regionalnego leja depresji. Długofalowe skutki odwodnienia mogą ciążyć na regionie przez nawet kilkaset lat, a rekultywacja odkrywki może potrwać ponad 100 lat.

Spór z Czechami o Turów był sporem o wodę, który kosztował Polskę ponad 450 milionów złotych. Najnowsza ekspertyza hydrogeologiczna dotycząca kopalni węgla brunatnego Turów pokazuje, że tzw. ekran przeciwfiltracyjny będący rezultatem polsko-czeskiej umowy z lutego 2022 roku przyniósł ograniczone i lokalne efekty, natomiast nie rozwiązuje kluczowego problemu leja depresji ani długofalowych skutków odwodnienia terenu.

Dokument wskazuje także na poważne ryzyka związane z planowaną rekultywacją wyrobiska wodami rzeki Nysy Łużyckiej.

Ekran chroni tylko lokalnie

Z danych monitoringowych prowadzonych po polskiej i czeskiej stronie granicy wynika, że od 2022 roku w bezpośrednim sąsiedztwie ekranu (do kilkuset metrów) obserwowane jest podnoszenie się poziomu wód podziemnych – miejscami nawet o kilka metrów. Dotyczy to głównie najintensywniej drenowanych warstw wodonośnych.

Jednocześnie ekspertyza jasno wskazuje, że poza tym obszarem efekt ten jak dotąd nie występuje. W głębszych warstwach wodonośnych, dalej od ekranu – m.in. między granicą państwową a miastem Hrádek nad Nisou – poziom wód nadal się obniża. Oznacza to, że ekran nie zatrzymuje regionalnego leja depresji, a jego oddziaływanie ma charakter lokalny, ale nie chroni zasobów wodnych całej niecki żytawskiej.

– „Ekran przeciwfiltracyjny w Turowie działa tylko lokalnie. Chroni najbliższe otoczenie, ale nie zatrzymuje leja depresji ani nie odwraca skutków wieloletniego odwodnienia. To środek ograniczający szkody, a nie rozwiązanie problemu” – mówi dr Sylwester Kraśnicki, hydrogeolog i autor ekspertyzy.

Im głębiej kopalnia, tym większy drenaż

Autor raportu zwraca uwagę, że jednocześnie z budową ekranu osiągnięto głębokość eksploatacji i odwodnienia złoża wynoszącą ponad 300 metrów. To powoduje dalsze pogłębianie leja depresji i częściowo niweluje pozytywny wpływ ekranu. W praktyce oznacza to, że im głębiej prowadzona jest eksploatacja, tym większy jest drenaż wód podziemnych – także poza obszarem chronionym ekranem. Oznacza to, że efekt ochronny ekranu jest stale osłabiany przez rozwój samej kopalni.

Nysa Łużycka może nie udźwignąć rekultywacji

Ekspertyza bardzo krytycznie ocenia realność planów rekultywacji wyrobiska wodami powierzchniowymi. Zgodnie z obowiązującymi założeniami zbiornik końcowy miałby być wypełniany m.in. wodami Nysy Łużyckiej przez około 35-37 lat.

Analiza danych hydrologicznych pokazuje, że średnie i minimalne przepływy Nysy Łużyckiej systematycznie maleją. Jeśli obecne trendy się utrzymają:

• średni przepływ rzeki może spaść do końca XXI wieku o 50-60%,
• przepływy minimalne nawet o 60-70%,
• a sama rzeka może okresowo wysychać.

– „Malejące przepływy Nysy Łużyckiej oznaczają, że dostępne zasoby wodne mogą okazać się niewystarczające do rekultywacji wodnej wyrobiska w zakładanym tempie. W skrajnym scenariuszu zamiast 30-40 lat, napełnianie zbiornika może potrwać ponad 100 lat – o ile w ogóle będzie możliwe” – podkreśla dr Kraśnicki.

Brak gotowej strategii na kluczowy etap

Ekspertyza podkreśla, że mimo zbliżania się do końcowego etapu eksploatacji złoża, nie istnieje szczegółowa i realistyczna koncepcja rekultywacji wyrobiska. Autor nie wyklucza również scenariusza wcześniejszego zamknięcia kopalni z powodów ekonomicznych, co dodatkowo zwiększa wagę pilnego przygotowania takiej strategii.

– „Ekran przeciwfiltracyjny nie został zaprojektowany do likwidacji leja depresji i nie spełnia takiej funkcji. Jego oddziaływanie jest ograniczone przestrzennie i nie obejmuje obszarów położonych dalej od kopalni, gdzie nadal obserwuje się spadki poziomu wód podziemnych” – ostrzega naukowiec.

Wyniki ekspertyzy nie pozostawiają wątpliwości: dalsze odkładanie planu zamknięcia kopalni i rekultywacji odkrywki to poważny błąd środowiskowy i strategiczny.

– „Ekspertyza potwierdza słuszność wieloletnich starań o określenie harmonogramu odejścia od węgla i zamykania kompleksu Turów przez rząd i PGE. Region Trójziemia potrzebuje min. natychmiastowego, realistycznego planu przywrócenia wód i zakończenia eksploatacji. Odkładanie tych działań jest błędem” – komentuje Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA.

Z raportu jednoznacznie wynika, że czas na decyzje i rzetelne planowanie końca działalności kopalni jest teraz, a nie za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.

– „Trudno zrozumieć dlaczego PGE odmawia udostępnienia aktualizacji modelu hydrogeologicznego wszystkim zainteresowanym zasłaniając się prawami autorskimi. To absurdalne, bo ani woda w Nysie Łużyckiej ani sama rzeka nie należą do PGE” – punktuje Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”. – „Nowy prezes PGE powinien w ramach nowej strategii, nad którą trwają obecnie prace, przygotować politykę wodną spółki, analizując nie tylko skutki zmiany w stosunkach wodnych na infrastrukturę i elektrownie należące do PGE, ale również wpływ PGE na wody i innych użytkowników”.

Skutki Turowa odczuwalne aż na Odrze

Z ekspertyzy wynika też, że skutki działalności Turowa wykraczają daleko poza granice powiatu czy nawet województwa. Nysa Łużycka jest jednym z kluczowych dopływów Odry, dlatego każdy długotrwały pobór wody na potrzeby zalewania odkrywki będzie wpływał na przepływy w całym systemie rzecznym. W praktyce oznacza to konsekwencje dla gospodarki wodnej i energetyki w zachodniej Polsce. Zalewanie odkrywki w Turowie będzie obniżać przepływy Nysy Łużyckiej, a w suchych latach skutki mogą być odczuwalne aż na granicznej Odrze (rejon Gubina–Gryfina). Oznacza to problemy dla poborów komunalnych wody, żeglugi i funkcjonowania elektrowni.

– „Woda, która normalnie zasilałaby Nysę Łużycką, będzie w istotnej części zatrzymywana w odkrywce, zamiast trafić do Odry, co pogłębi problem niskich przepływów w okresach upałów i niżówek. Pogorszy to warunki poboru wody przez elektrownie w dół rzeki, prowadząc do pracy ze zmniejszoną mocą lub przestojów oraz zwiększając ryzyko przekroczenia dopuszczalnej temperatury zrzutu wód chłodniczych. Szczególnie narażona jest Elektrownia Dolna Odra z otwartym systemem chłodzenia” – wyjaśnia Katarzyna Wiekiera ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, która w ramach kampanii „Rzeki w gorączce” podnosi problem zależności konwencjonalnych elektrowni i rzek.

– „Elektrownie projektuje się na przepływy niskie, ale wpływu Turowa nikt nie uwzględnił” – wyjaśnia Robert Wawręty z Towarzystwa na rzecz Ziemi. – „Dolna Odra już teraz ma problemy, Wojewódzki Sąd Administracyjny w lipcu 2025 roku uchylił zezwolenie na eksploatację nowej elektrowni ponieważ uznał, że ta nie zabezpiecza konieczności utrzymania przepływu nienaruszalnego rzeki, czyli minimalnego poziomu wody potrzebnego do zachowania w niej życia”.

Skargę w tej sprawie złożyło Towarzystwo na rzecz Ziemi.

Podobny proces będzie zachodzić w zlewni Warty i będzie powodowany koniecznością zalania odkrywki Bełchatów. Zagrozi ono funkcjonowaniu takich elektrowni jak planowana elektrownia gazowa Adamów i Ostrów Wielkopolski. – „W regionach doświadczających silnego stresu wodnego nie powinno w ogóle planować się budowy nowych elektrowni termalnych” – mówi Wawręty.

Adres

Ulica Białoskórnicza 26
Wroclaw
50-134

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 15:00
Środa 10:00 - 15:00
Czwartek 10:00 - 15:00
Piątek 10:00 - 15:00

Telefon

+48713442264

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy EKO-UNIA umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do EKO-UNIA:

Udostępnij

Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA

Ekolodzy jak z bajki. Chronimy środowisko i walczymy przeciwko jego niszczeniu.