Nomada Stowarzyszenie

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Nomada Stowarzyszenie NOMADA Stowarzyszenie
NOMADA Association
(272)

21/10/2026

Osoby, które przyjechały do Polski z innych krajów, są częścią naszego życia. Przyjaźnimy się, tworzymy rodziny, pracujemy razem i mieszkamy obok siebie. Razem jest nam po prostu lepiej.

Przypominamy o akcji, w której zachęcamy do publikacji wspólnych zdjęć relacji, gdzie jedna/jeden z Was urodziła się w Polsce a jedna osoba pochodzi z innego kraju i tu zamieszkała. Szczegóły na razemlepiej.com. Akcja trwa do 26 października.

Siedem miesięcy bez nauczycielki francuskiegoZaczęło się w drugiej połowie września w Créteil, na robotniczym przedmieśc...
21/10/2026

Siedem miesięcy bez nauczycielki francuskiego

Zaczęło się w drugiej połowie września w Créteil, na robotniczym przedmieściu Paryża, od skarg osób uczniowskich na brak kadry, przeładowane klasy, rozpadające się budynki i stres związany z systemem rekrutacji na studia.

Przewodniczący związku licealistów USL Ryad Rani opowiadał o klasie, w której przez siedem miesięcy nie było nauczycielki ani nauczyciela francuskiego i o klasach liczących od 32 do 36 osób.

Fadila, uczennica z Saint-Denis mówiła o salach, w których zimą jest minus pięć, a latem czterdzieści stopni, o toaletach bez dostępu wody, oraz o biegających po szkolnych korytarzach karaluchach i szczurach.

Od jednego liceum do całego kraju

Najpierw było kilkanaście zablokowanych szkół pod Paryżem, potem protest zaczął rozszerzać się na całą Francję. Poza osobami uczniowskimi, do manifestacji dołączyły również studentki, nauczyciele, rodzice i związki zawodowe.

5 października zamknięte było od 400 do 500 szkół. 17 października szkolny bunt zbiegł się z protestem związków i żółtych kamizelek przeciw postępującej drożyźnie.

Oficjalne szacunki władz podają 550 tysięcy osób protestujących w całym kraju, organizatorzy mówią o 800 tysiącach.

Co na to państwo?

24 września, w pierwszych dniach blokad, policja rozproszyła tłum pod liceum w Saint-Ouen.

28 września czternastolatek w Saint-Ouen-l'Aumône dostał w twarz granatem łzawiącym, co poskutkowało złamaniem szczęki w dwóch miejscach.

30 września w Tours szesnastolatek stracił wzrok w prawym oku. Według prokuratury jego obrażenia pasują do trafienia gumowym pociskiem z policyjnej wyrzutni.

1 października, według MSW, zatrzymano w ciągu jednego dnia 1949 osób, a prefekci zakazali zgromadzeń pod zamkniętymi szkołami.

2 października minister edukacji ostrzegał rodziców, że „na ulicy dzieci są w niebezpieczeństwie" (czyli ministerstwo, które na rozkaz prefektów właśnie wyłączyło z użytku około 400 szkół, ostrzegało przed ulicą, na którą dzieci wypchnęły zamknięte drzwi), a minister sprawiedliwości kazał prokuratorom szukać odpowiedzialności cywilnej rodziców, żeby to rodziny płaciły za szkody poniesione wskutek protestów.

Trzy dni później piętnastolatek w Lens stracił dłoń od policyjnego granatu. Okoliczności bada policyjny organ nadzoru, a źródło policyjne twierdzi, że chłopiec podniósł granat, żeby go odrzucić, jednak - nawet gdyby była to prawda - jakim sposobem granat znalazł się w okolicy szkoły?

Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez mówił, że funkcjonariusze mają używać wszystkich dostępnych środków pośrednich. Prawniczki i prawnicy z Paryża i Seine-Saint-Denis wskazywali na pobicia zatrzymanych uczniów, w tym piętnastolatka, który miał być wielokrotnie uderzony w twarz na komisariacie w Saint-Denis.

W Metz prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie możliwej napaści seksualnej po opublikowaniu nagrania z zatrzymania czternastolatki.

Do 6 października zatrzymano ponad pięć tysięcy osób, z czego 87 proc. to nieletni. Do połowy października liczba zatrzymanych przekroczyła sześć tysięcy. Amnesty International, Human Rights Watch, Liga Praw Człowieka, Krajowa Komisja Konsultacyjna Praw Człowieka i biuro praw człowieka ONZ mówią o użyciu nieproporcjonalnej siły.

Socjolog Robi Morder, badacz ruchów młodzieżowych, uważa skalę represji za bezprecedensową.

Im brutalniej odpowiada policja, tym brutalniejszy staje się protest.

5 października adwokatka Juliette Beigelman ze Związku Adwokatów Francji mówiła, że tego rodzaju brutalne utrzymywanie porządku w ogóle nie sprzyja deeskalacji, a żądania licealistów uznała za w pełni uprawnione i domagające się podstawowej sprawiedliwości.

17 października granaty z gazem łzawiącym poleciały w stronę tłumu już o godzinie dwunastej, gdy protest utrzymywał w pełni pokojowy charakter. Można uznać, że zaostrzenie protestu było odpowiedzią na przemoc ze strony służb porządkowych. Brutalna eskalacja policji prowokowała starcia.

W końcu sama władza przyznaje, że zdecydowana większość protestujących manifestowała pokojowo. Rząd twierdzi jednak, że ruch jest sterowany przez La France Insoumise, lewicową partię Jean-Luca Mélenchona, trzecią siłę w sondażach przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku. Partia zaprzecza i mówi o rządowym spiskowym myśleniu. Sondaż dla „Le Figaro" pokazuje, że 62 proc. Francuzek i Francuzów uważa ruch uczniów za uzasadniony, ale też że 78 proc. podejrzewa LFI o wykorzystywanie go politycznie.

Jedno i drugie może być prawdą, jednak ta druga prawda nie unieważnia żądań pierwszej.

Bunt wybuchł tam, gdzie mieszkają rodziny z doświadczeniem migracji lub uchodźstwa.

Szkoły pozostają tam niedofinansowane raczej nie z przypadku.

W elitach politycznych i biznesowych mniejszości są prawie nieobecne, a islamofobia, jeszcze niedawno domena skrajnej prawicy, od lat wsiąka we francuski dyskurs głównego nurtu.

Republika, która deklaratywnie nie dostrzega koloru skóry, widzi go jednak bardzo wyraźnie, kiedy Macron mówi o “regresie cywilizacyjnym” części młodzieży, a Bruno Retailleau, opisując udział migrantów w protestach po zabiciu nastolatka przez policję w 2023 roku, o “regresie ku pochodzeniu etnicznemu”.

Z tego powodu związki Union Syndicale Lycéenne i Union Étudiante, wzywając do blokad szkół, mówiły o „selekcji społecznej i rasistowskiej”, a Jean-Luc Mélenchon o rasistowskim podtekście policyjnej odpowiedzi.

Ale to już było...

W 1990 roku uczniowie szkół średnich z przedmieść Paryża wyszli na ulice, domagając się poprawy bezpieczeństwa, lepszych warunków w szkołach i zatrudnienia większej liczby nauczycieli. Protesty przerodziły się w starcia z policją. W odpowiedzi minister Jospin przedstawił plan działań i zwiększył środki przeznaczone na edukację.

W 2005 roku, po kolejnych protestach uczniów, rząd Fillona wycofał się z części planowanej reformy egzaminu maturalnego.

W obu przypadkach władze musiały w końcu zareagować na postulaty młodzieży i wrócić do rozmów o finansowaniu szkół.

Ile młodych osób musi zostać rannych i ile protestujących trzeba zatrzymać, aby władze zdecydowały się posłuchać ich żądań i zdecydować się na konkretne działania?

Bezpieczna Polska bez migrantów? Co nam mówi Tusk19 października Donald Tusk opublikował nagranie poświęcone migracji i ...
20/10/2026

Bezpieczna Polska bez migrantów? Co nam mówi Tusk

19 października Donald Tusk opublikował nagranie poświęcone migracji i bezpieczeństwu Polski. Przywołuje w nim protesty społeczne we Francji, wydarzenia w hiszpańskiej Ceucie oraz sytuację na granicy polsko-białoruskiej. Przedstawia dane o wizach, zezwoleniach na pracę i deportacjach. Porównuje politykę swojego rządu z działaniami poprzedników i przekonuje, że Polska uniknęła problemów, z którymi mierzą się państwa Europy Zachodniej.

Wiele przywołanych liczb pochodzi z oficjalnych statystyk. Problemem jest sposób ich zestawienia, interpretacja i wnioski dotyczące bezpieczeństwa. Wypowiedź sugeruje związek między obecnością migrantów a zagrożeniem, którego przedstawione dane nie dowodzą. Jednocześnie wpisuje się w szerszą europejską narrację o Polsce jako państwie bezpiecznym dzięki ograniczaniu migracji.

Sześć milionów wiz. Ilu ludzi rzeczywiście przyjechało do Polski?

Tusk zarzuca rządom P*S doprowadzenie do katastrofy w polityce migracyjnej. Twierdzi, że w latach 2018–2023 Polska wydawała około miliona wiz rocznie, a poprzedni rząd każdego dnia wpuszczał do kraju trzy tysiące legalnych migrantów.

Według Najwyższej Izby Kontroli w tym okresie polskie placówki konsularne wydały 6 166 080 wiz. Liczba jest prawdziwa. Nie oznacza jednak, że tyle samo osób przyjechało do Polski. Ta sama osoba mogła otrzymać więcej niż jedną wizę, mogła z dokumentu nie skorzystać albo wjechać do innego państwa strefy Schengen. NIK zwracała również uwagę, że późniejszy status znacznej części cudzoziemców, którzy otrzymali polskie wizy, pozostawał nieznany. [1]

Znaczenie ma także struktura wydanych dokumentów. Ponad 55% wiz wydano obywatelom Ukrainy, a blisko 27% obywatelom Białorusi. Łącznie na te dwie grupy przypadało ponad 82% wszystkich wydanych wiz.

Nie oznacza to, że skala migracji do Polski była niewielka. Według Eurostatu w 2021 roku Polska wydała najwięcej pierwszych zezwoleń pobytowych w Unii Europejskiej, ponad 967 tysięcy, głównie w związku z zatrudnieniem. Najwięcej takich dokumentów wydała również w 2023 roku. Dane Eurostatu dla Polski za 2022 rok są niepełne, dlatego nie należy przedstawiać tych wyników jako nieprzerwanej serii. [2]

NIK rzeczywiście stwierdziła poważne nieprawidłowości w systemie wizowym, w tym nierzetelny nadzór, nieprzejrzyste procedury oraz mechanizmy sprzyjające nadużyciom. Wnioski z kontroli stanowią podstawę do krytyki poprzedniego rządu.

Jednak skala wydawania dokumentów, nieprawidłowości administracyjne i bezpieczeństwo osób mieszkających w Polsce to trzy odrębne kwestie. Na podstawie liczby wydanych wiz nie można ustalić, ile osób rzeczywiście przekroczyło granicę, ile pozostało w kraju ani czy stanowiły one zagrożenie dla bezpieczeństwa.

W wystąpieniu Tuska udokumentowane problemy systemu wizowego pojawiają się obok wielomilionowej liczby dokumentów i sugestii masowego wpuszczania ludzi do Polski. Takie zestawienie może utrwalać przekonanie, że sama skala legalnej migracji świadczy o utracie kontroli nad państwem.

Mniej wiz, więcej bezpieczeństwa?

Premier przedstawia również wyniki polityki obecnego rządu. W pierwszym kwartale 2022 roku wydano 123 tysiące wiz pracowniczych, a w analogicznym okresie 2026 roku 16 tysięcy. Liczba zezwoleń na pracę spadła ze 122 do 38 tysięcy. Dane pochodzą z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. [3]

Spadki są rzeczywiste. Ich przyczyny i konsekwencje wymagają jednak osobnej oceny. Liczba wydawanych dokumentów zależy między innymi od przepisów, liczby składanych wniosków, procedur administracyjnych i sytuacji na rynku pracy. Sam spadek nie pozwala ustalić, ile nadużyć wyeliminowano ani czy poprawiło się bezpieczeństwo publiczne.

Zwróćmy uwagę na dane, których premier w tym zestawieniu nie przedstawia. Według Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec marca 2026 roku pracę w Polsce wykonywało 1 152 700 cudzoziemców, o 8% więcej niż rok wcześniej. [4]

To wskaźniki opisujące różne zjawiska i okresy. Pokazują jednak, że spadek liczby nowych wiz pracowniczych może współistnieć ze wzrostem liczby cudzoziemców pracujących w Polsce.

Warto więc zapytać, co dokładnie uznajemy za sukces polityki migracyjnej. Ograniczenie fikcyjnego zatrudnienia, korupcji i wykorzystywania wiz niezgodnie z ich przeznaczeniem jest uzasadnionym celem. Do oceny jego realizacji potrzebne są jednak dane o wynikach kontroli, wykrytych nadużyciach oraz warunkach legalnego zatrudnienia.

Podobnego wyjaśnienia wymaga przedstawiany przez premiera wzrost liczby deportacji o około 200%. Dane MSWiA dotyczą wykonanych decyzji zobowiązujących cudzoziemców do powrotu. W pierwszym kwartale 2022 roku wykonano około 900 takich decyzji, a w pierwszym kwartale 2026 roku około 2700. Podstawą decyzji powrotowej może być również naruszenie przepisów administracyjnych dotyczących pobytu lub pracy. Nie jest ona tożsama z wyrokiem za przestępstwo.

Bez informacji o przyczynach wydania poszczególnych decyzji trudno ocenić, w jakim zakresie ich większa liczba wpłynęła na bezpieczeństwo mieszkańców Polski.

Granica, na której nikt nie przechodzi

Poważne pytania pojawiają się przy danych dotyczących granicy polsko-białoruskiej. Tusk mówi o ponad 20 tysiącach skutecznych nieuregulowanych przekroczeń w 2022 roku i zerze w 2026 roku. Na jednym z wykresów liczba 20 tysięcy została przypisana pierwszemu kwartałowi 2022 roku.

Tymczasem zgodnie z danymi MSWiA przekazanymi Sejmowi w całym 2022 roku odnotowano 15 699 prób przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, a w pierwszym kwartale 3306. Ministerstwo zaznaczało przy tym, że nie posiada informacji o liczbie osób, które po przekroczeniu granicy wbrew przepisom pozostały na terytorium Polski. [5]

Statystyki Straży Granicznej obejmują odnotowane próby przekroczenia granicy. Jedna osoba może podejmować taką próbę wielokrotnie, a część przekroczeń może pozostać niewykryta. Na podstawie liczby zarejestrowanych prób nie można więc określić ani liczby osób, które rzeczywiście przekroczyły granicę, ani liczby tych, którym udało się pozostać w Polsce bez zatrzymania.

Dlatego liczba 20 tysięcy wymaga podania źródła i wyjaśnienia sposobu jej obliczenia. Osobnego wyjaśnienia wymaga rozbieżność między okresem wskazanym na wykresie a okresem przywoływanym przez premiera.

Rząd ma podstawy, by mówić o znacznym spadku liczby prób przekroczenia granicy. Według MSWiA w pierwszym kwartale 2026 roku zarejestrowano ich około 150, wobec niemal 3900 w analogicznym okresie 2025 roku. [6]

Jednak deklaracja o zerowej liczbie przekroczeń również wymaga doprecyzowania. Kilka miesięcy wcześniej podobne twierdzenie padło ze strony Władysława Kosiniaka-Kamysza. Z informacji Straży Granicznej wynikało, że do 14 maja 2026 roku trzy osoby przekroczyły granicę polsko-białoruską wbrew przepisom i zostały następnie zatrzymane. Organizacje humanitarne zwracały również uwagę na przypadki zawracania ludzi do Białorusi, których nie uwzględniają statystyki skutecznych przekroczeń. [7]

Ochrona granicy jest zadaniem państwa. Rzeczywistym problemem pozostaje także instrumentalizowanie migracji przez władze Białorusi. Nie zwalnia to Polski z obowiązku przestrzegania prawa i zapewnienia dostępu do ochrony międzynarodowej.

W marcu 2025 roku wprowadzono czasowe ograniczenie możliwości składania wniosków o ochronę na granicy z Białorusią. We wrześniu 2026 roku zostało ono ponownie przedłużone. Europejska Rada ds. Uchodźców i Wygnańców (ECRE) wskazuje na przypadki pushbacków, utrudniony dostęp do procedury azylowej i poważne konsekwencje humanitarne stosowanych rozwiązań. [8]

Skuteczność polityki granicznej powinna być oceniana także pod względem zgodności z prawem, warunków traktowania ludzi oraz możliwości udzielenia ochrony osobom, które jej potrzebują.

Francja, Ceuta i opowieść o zagrożeniu

Najpoważniejszy problem z wystąpieniem Tuska dotyczy konstrukcji całego przekazu.

Premier przywołuje wydarzenia w Europie Zachodniej, a następnie przedstawia zaostrzenie polskiej polityki migracyjnej jako dowód skuteczności własnego rządu.

Protesty we Francji z 17 października 2026 roku rozpoczęły się w związku z rosnącymi kosztami życia, problemami w edukacji i pogarszającą się jakością usług publicznych. W trakcie części demonstracji doszło również do podpaleń, zniszczeń mienia i konfrontacji z policją. Nie ma podstaw, by na podstawie tych wydarzeń uznać migrację za główną przyczynę protestów.

Sposób przedstawiania tych wydarzeń również ma znaczenie. Sprowadzenie protestów społecznych do obrazów płonących samochodów i ulicznych starć usuwa z pola widzenia przyczyny demonstracji, postulaty protestujących oraz działania państwa i policji. Społeczny sprzeciw zostaje przedstawiony przede wszystkim jako zagrożenie dla porządku publicznego. Znika kontekst polityczny i ekonomiczny, bez którego trudno zrozumieć te wydarzenia.

Również wydarzenia w Ceucie wymagają szerszego kontekstu. Według danych rządu Hiszpanii, przywołanych przez AFP, pod koniec lipca 2026 roku około 72 tysiące osób przedostało się z Maroka na terytorium hiszpańskiej enklawy. Doszło do poważnych problemów humanitarnych i organizacyjnych. Wydarzeniom towarzyszyła również fala dezinformacji. AFP udokumentowała rozpowszechnianie filmów niemających związku z Ceutą oraz zdjęć zmanipulowanych przy użyciu sztucznej inteligencji. [9]

Są to wydarzenia o różnych przyczynach, przebiegu i konsekwencjach. Ich zestawienie w jednym przekazie nie dowodzi związku przyczynowego między migracją a przemocą w Europie.

Znaczenie ma również montaż nagrania. Płonące samochody, tłumy na granicach i statystyki deportacji tworzą ciąg obrazów, w którym odrębne zjawiska zaczynają sprawiać wrażenie elementów jednego problemu. Bez wyjaśnienia ich rzeczywistych powiązań taki sposób przedstawiania wydarzeń może wzmacniać skojarzenie między migracją, chaosem i zagrożeniem.

Polska bez migrantów. Polityczny mit

W części europejskiej debaty skrajnie prawicowej od lat funkcjonuje obraz Polski jako państwa, które zachowało bezpieczeństwo dzięki narodowej jednorodności i ograniczeniu migracji. Mit ten był przedmiotem badań politologicznych, między innymi Bartłomieja Różyckiego. [10]

Tymczasem Polska jest państwem, które doświadczyło migracji na bardzo dużą skalę.

Według Eurostatu pod koniec sierpnia 2026 roku w Polsce ochroną czasową objętych było 939 395 osób uciekających przed rosyjską agresją na Ukrainę. Polska pozostawała drugim po Niemczech państwem Unii Europejskiej pod względem liczby osób korzystających z tej ochrony. [11]

Cudzoziemcy pracują, studiują, wychowują dzieci, prowadzą działalność gospodarczą i współtworzą lokalne społeczności. Obraz Polski pozbawionej migracji jest więc sprzeczny z rzeczywistą sytuacją demograficzną i społeczną.

W badaniu polskiego dyskursu antyimigracyjnego Kinga Polynczuk-Alenius wskazuje, jak wyobrażenia zagrożenia, obcości i niezasługiwania na pomoc służą podtrzymywaniu obrazu narodu jednolitego etnicznie, religijnie i kulturowo. [12]

Istotne jest również to, jak różne grupy osób migrujących przedstawiane są w debacie publicznej. Jedni pojawiają się jako pracownicy, sąsiedzi i uchodźcy. Inni są widoczni przede wszystkim w relacjach o granicach, deportacjach i zagrożeniach.

Takie rozróżnienia wpływają na społeczne postrzeganie przynależności. Mogą sprawiać, że część ludzi mieszkających w Polsce pozostaje symbolicznie poza wspólnotą, niezależnie od tego, jak długo tutaj żyje i jakie relacje społeczne tworzy.

Czy przekaz Tuska wzmacnia narrację skrajnej prawicy?

Nie trzeba przypisywać premierowi intencji podsycania ksenofobii, aby przeanalizować sposób wykorzystania jego wypowiedzi.

19 października amerykański konserwatywny portal HotAir przedstawił wpis Tuska jako przykład stanowiska europejskiego przywódcy łączącego restrykcyjną politykę migracyjną z protestami we Francji. W tym samym artykule przywołano wypowiedzi Geerta Wildersa, Nigela Farage’a i innych polityków przeciwnych imigracji. [13]

To konkretny przykład, jak komunikat polskiego premiera może zostać wykorzystany w znacznie szerszej narracji, według której migracja jest głównym źródłem europejskich problemów.

Tusk deklaruje, że jego polityka nie polega na wzbudzaniu ksenofobii. Podkreśla także potrzebę szacunku wobec innych ludzi. Te deklaracje są istotne. Nie rozstrzygają jednak o sposobie odbioru całego wystąpienia.

W naukach społecznych mechanizm przedstawiania migracji przede wszystkim jako zagrożenia określa się mianem sekurytyzacji migracji. Polega on na przesuwaniu debaty z obszaru praw, polityki społecznej czy gospodarki w stronę bezpieczeństwa i środków nadzwyczajnej kontroli.

Nie oznacza to, że zagrożenia związane z migracją nie istnieją. Oznacza konieczność ich konkretnego definiowania i dokumentowania, zamiast przypisywania ich całym grupom ludzi.

Bezpieczeństwo także dla tych, którzy tu przyjechali

W całej tej opowieści prawie nieobecne pozostaje pytanie o bezpieczeństwo samych osób migrujących.

W debacie publicznej bezpieczeństwo coraz częściej utożsamiane jest ze szczelnością granicy, liczbą odmów i decyzji powrotowych. Rzadziej mówi się o przemocy motywowanej rasizmem, wyzysku pracowniczym, problemach z legalizacją pobytu czy utrudnionym dostępie do ochrony prawnej.

Tymczasem są to rzeczywiste problemy osób mieszkających w Polsce. Mają znaczenie także dla jakości życia całego społeczeństwa i funkcjonowania instytucji publicznych.

Skuteczna polityka migracyjna wymaga sprawnych procedur, przeciwdziałania nadużyciom, ochrony granic oraz przestrzegania prawa. Jej ocena powinna obejmować również ochronę pracowników, dostęp do procedury azylowej, przeciwdziałanie dyskryminacji i warunki integracji.

Wystąpienie Tuska zawiera liczby, których prawdziwość można sprawdzić. Znacznie trudniej znaleźć w nim dowody na najważniejszą sugestię całego przekazu: że Polska jest bezpieczna właśnie dzięki ograniczaniu migracji, a sytuację państw Europy Zachodniej wyjaśnia przede wszystkim obecność migrantów.

Taki związek wymagałby porównywalnych danych o przestępczości, strukturze ludności, warunkach społeczno-ekonomicznych i działaniach instytucji. Premier ich nie przedstawia.

Państwo powinno chronić granice, przeciwdziałać nadużyciom i egzekwować prawo. Powinno również rzetelnie informować społeczeństwo o zagrożeniach, ich przyczynach i rzeczywistych skutkach podejmowanych działań.

Debata o bezpieczeństwie wymaga szczególnej precyzji, gdy dotyczy ludzi, których obecność w kraju przedstawiana jest jako problem.

W przeciwnym razie łatwo uznać zmniejszenie liczby wydawanych dokumentów za poprawę bezpieczeństwa, obecność cudzoziemców za zagrożenie, a protesty społeczne w innych państwach za argument przeciwko migracji.

Tak snuje się opowieść o bezpiecznej Polsce otoczonej przez pogrążoną w chaosie Europę. Może brzmieć przekonująco, ale jej główne założenie, że bezpieczeństwo zawdzięczamy ograniczeniu migracji, nie znajduje potwierdzenia w przedstawionych danych. A obraz Polski bez migrantów po prostu nie odpowiada rzeczywistości.

ŹRÓDŁA

1. Najwyższa Izba Kontroli, „Nadzór Ministra Spraw Zagranicznych nad działalnością konsularną”, 10 października 2024.
2. Eurostat, „First residence permits reached pre-pandemic levels”, 9 sierpnia 2022, oraz „Migration and asylum in Europe”, wydanie 2024.
3. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, „Osiem razy mniej wiz do Polski dla obcokrajowców – odzyskaliśmy kontrolę nad imigracją. Polityka migracyjna rządu przynosi efekty”, 9 czerwca 2026.
4. Główny Urząd Statystyczny, „Cudzoziemcy wykonujący pracę w Polsce w marcu 2026 r.”, 8 września 2026.
5. MSWiA, odpowiedź na zapytanie poselskie nr 56 dotyczące prób przekroczenia granicy polsko-białoruskiej, Sejm X kadencji.
6. MSWiA, „Minister Marcin Kierwiński: zero nielegalnych przekroczeń granicy z Białorusią”, 27 kwietnia 2026.
7. Demagog, „Dane o nielegalnej migracji. Czego nie mówi Kosiniak-Kamysz?”, 12 czerwca 2026.
8. ECRE/AIDA, „Poland: Access to the territory and pushbacks”, aktualizacja z 30 lipca 2026.
9. AFP Factuel, „Cette vidéo montrant une foule a été tournée en Turquie, et n’a aucun lien avec l’arrivée de migrants à Ceuta”, 4 sierpnia 2026, oraz „Non, ces images ne montrent pas un couple marocain ayant abandonné son mariage pour fuir vers Ceuta”, 10 sierpnia 2026.
10. Bartłomiej Różycki, „National Homogeneity as a Component of the Far-Right Narrative in Poland”, 2022.
11. Eurostat, „Temporary protection for 4.43 million in August 2026”, 12 października 2026.
12. Kinga Polynczuk-Alenius, „At the intersection of racism and nationalism”, „Nations and Nationalism”, 2021.
13. David Strom, „Migration Skeptics to France: We Told You So”, HotAir, 19 października 2026.

Dwa intensywne dni poświęciłyśmy rozmowom i wspólnej pracy nad Strategią Koalicji Równych Szans na kolejne lata. To był ...
19/10/2026

Dwa intensywne dni poświęciłyśmy rozmowom i wspólnej pracy nad Strategią Koalicji Równych Szans na kolejne lata. To był czas przyglądania się naszym potrzebom, zasobom i wyzwaniom, ale też szukania tego, co może nas łączyć i wzmacniać.

Jeszcze mocniej zobaczyłyśmy, jak wiele możemy sobie nawzajem dać i jak dużo możemy osiągnąć, dzieląc się wiedzą, doświadczeniem i odpowiedzialnością.

Wierzymy, że współpraca między organizacjami to nie tylko okazja do wymiany doświadczeń, ale też szansa na budowanie trwałych zmian, których nie da się osiągnąć w pojedynkę. Cieszymy się, że możemy współtworzyć tę przestrzeń i wspólnie zastanawiać się, jak przekładać nasze wartości na konkretne działania.

Przed nami jeszcze dużo rozmów i decyzji. Dobrze, że możemy podejmować je razem.

___

Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego Fundacja Feminoteka Fundacja Efkropka Ashoka w Polsce Polski Instytut Praw Człowieka i Biznesu Fundacja Daj Herbatę Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej Helsińska Fundacja Praw Człowieka Żydowskie Stowarzyszenie Czulent Równik Tęczowa Bezprzemocowa Fundacja Rodzić po Ludzku

Wraz z Kino Nowe Horyzonty zapraszamy na pokaz specjalny filmu „NAZA” we Wrocławiu. Po seansie odbędzie się rozmowa ze S...
18/10/2026

Wraz z Kino Nowe Horyzonty zapraszamy na pokaz specjalny filmu „NAZA” we Wrocławiu. Po seansie odbędzie się rozmowa ze Specjalistką ds. Komunikacji Stowarzyszenia Nomada - Kają Kędzioł, oraz Alą Qandil, polsko-palestyńską reporterką, działaczką, stypendystką programu Bertha Challenge 2026, działającej w koalicji Embargo Teraz!, założycielką Polsko-Palestyńskiej Inicjatywy na rzecz Sprawiedliwości Kaktus.

❌ Wrocław • Kino Nowe Horyzonty • 26.10, 19:45

Spotkanie poprowadzi L**h Moliński - dziennikarz filmowy, autor książek, współzałożyciel Wrocławskiej Fundacji Filmowej.

••• https://sofilms.pl/filmy_dystrybucja/naza/

SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE NIE JEST ŻYRANTEM WŁADZYWe wtorek, 13 października, ujawniono propozycję MSWiA, która otwiera...
17/10/2026

SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE NIE JEST ŻYRANTEM WŁADZY

We wtorek, 13 października, ujawniono propozycję MSWiA, która otwierała drogę do karania za bezinteresowną pomoc osobom w drodze. W środę resort zapowiedział rezygnację z zaostrzenia art. 264a Kodeksu karnego. W czwartek do Stałego Komitetu Rady Ministrów trafiło stanowisko 61 organizacji i inicjatyw społecznych. W kilkadziesiąt godzin przygotowano analizę prawną, zebrano podpisy i skoordynowano działania środowisk pracujących w różnych obszarach.

Sam fakt przygotowania takiej propozycji jest szokujący. Ktoś w ministerstwie uznał za dopuszczalne przepisy, które mogły narazić na odpowiedzialność karną osoby udzielające pomocy medycznej i prawnej, zapewniające schronienie czy wspierające osoby doświadczające handlu ludźmi. MSWiA uzasadnia wycofanie potrzebą uniknięcia „nadinterpretacji”. Trudno o większą arogancję. Prawniczki, prawnicy i organizacje społeczne wskazali zagrożenia wynikające z treści proponowanego prawa. Ministerstwo powinno umieć je przewidzieć. Wspólne stanowisko kwestionuje również pozostałe propozycje zaostrzenia art. 264 Kodeksu karnego.

Dostrzegamy tu znacznie poważniejszy problem: rosnącą gotowość państwa do akceptowania cierpienia określonych grup ludzi jako kosztu realizacji celów politycznych.

Władza zna konsekwencje swoich decyzji. Ma dostęp do raportów, analiz prawnych, dokumentacji przemocy i ostrzeżeń organizacji społecznych. Mimo to kolejne rządy wprowadzają rozwiązania, których przewidywalnym skutkiem jest krzywda. Jak długo można zasłaniać się niewiedzą, błędami czy dobrymi intencjami? W którym momencie ignorowanie kolejnych ostrzeżeń staje się świadomą akceptacją ryzyka wyrządzenia krzywdy?

Ta polityka ma dłuższą historię. Już w 2015 roku polską debatę o uchodźcach z Syrii zdominowały rasistowskie i islamofobiczne narracje, straszenie ludźmi uciekającymi przed wojną oraz żądania zamykania granic.

Donald Tusk, jako przewodniczący Rady Europejskiej, uczestniczył w wypracowaniu porozumienia UE–Turcja z 2016 roku, które umożliwiło odsyłanie osób poszukujących ochrony do Turcji i przyczyniło się do uwięzienia tysięcy ludzi na greckich wyspach w dramatycznych warunkach.

Za rządów P*S migracja stała się jednym z głównych narzędzi politycznej mobilizacji, a publiczne pieniądze trafiały również do skrajnie nacjonalistycznych środowisk.

Przez te lata społeczeństwo obywatelskie odpowiadało na kolejne kryzysy. Podczas pandemii organizacje pomagały ludziom mimo własnej niepewności finansowej. Na granicy polsko-białoruskiej oddolne grupy, medycy, prawniczki i mieszkańcy Podlasia ratowali osoby wypychane do lasu. W Usnarzu Górnym ludzie z Afganistanu przez tygodnie pozostawali zakładnikami politycznego impasu i działań służb obu państw.

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę organizacje, samorządy i mieszkańcy stworzyli ogromny system pomocy. W 2023 roku inicjatywy obywatelskie uczestniczyły w mobilizacji profrekwencyjnej, z której polityczne kupony odcięła obecna koalicja.

Dzisiaj ten sam rząd przedłuża ograniczenia dostępu do ochrony międzynarodowej na granicy z Białorusią i odbiera część dotychczasowych uprawnień osobom, które uciekły przed wojną w Ukrainie. Ludzie doświadczają rasistowskiej przemocy, wyzysku pracowniczego, a w skrajnych przypadkach pracy przymusowej i handlu ludźmi. Przepisy wiążące część zezwoleń pobytowych z konkretnym pracodawcą zwiększają zależność od niego i utrudniają przeciwstawianie się nadużyciom.

Na decyzje pobytowe czeka się miesiącami, czasem latami. W latach 2022–2024 Dolnośląski Urząd Wojewódzki wypłacił ponad 12 mln zł zasądzonych kosztów za bezczynność i przewlekłość postępowań.

Za tymi przepisami, decyzjami i zaniedbaniami stoją konkretni politycy, urzędnicy i kierownictwa instytucji publicznych. To oni odpowiadają za ich skutki. Cenę płacą ludzie, których życie na wiele lat zostaje pozbawione stabilności i bezpieczeństwa.

Nie sposób wciąż tłumaczyć tego brakiem wiedzy. Państwo zna skalę problemów, samo zleca analizy i otrzymuje niezależne opracowania. A jednak znajduje polityczne uzasadnienie dla kolejnych ograniczeń, podczas gdy odpowiedzialność za ich konsekwencje pozostaje rozmyta, a ciężar radzenia sobie z nimi spada na osoby poszkodowane i organizacje społeczne, które próbują im pomagać.

Jednocześnie państwo korzysta z wyspecjalizowanych usług organizacji społecznych, nie zapewniając im stabilnych warunków działania. Oczekuje profesjonalnej pomocy prawnej, psychologicznej, interwencyjnej i społecznej, ale odpowiedzialność za utrzymanie tych usług pozostawia samym organizacjom. Brakuje pieniędzy, rzeczywistego dialogu i długofalowej polityki. We wrześniu 2026 roku Rada Działalności Pożytku Publicznego zaprotestowała przeciwko działaniom rządu wobec sektora.

W tym samym czasie władza ustanawia Dzień Społeczeństwa Obywatelskiego i odznakę za zasługi. Można oczywiście wręczać medale, organizować akademie i rauty. Tylko co z tego wynika dla organizacji, które nie wiedzą, czy za kilka miesięcy będą miały środki na wypłaty i dalszą pomoc ludziom?

Państwo chętnie korzysta z naszej pracy i gotowości do mobilizacji. Znacznie trudniej przychodzi mu uznanie naszej wiedzy, niezależności i prawa do krytyki. Co więcej, państwo korzysta z naszej zdolności do reagowania na kryzysy, za które samo ponosi część odpowiedzialności.

Nie wypowiadamy się w imieniu całego sektora. Niech jednak nikt w obecnej koalicji nie zakłada, że mobilizacja z 2023 roku automatycznie powtórzy się przed wyborami w 2027 roku. Trudno oczekiwać politycznego poparcia od środowisk, których ostrzeżenia się ignoruje, działalność pozostawia w finansowej niepewności, a pomoc niesioną ludziom próbuje się objąć coraz surowszym prawem karnym.

Szczególnie niebezpieczne jest przekonanie, że wszystko to należy tolerować, ponieważ alternatywą może być zwycięstwo skrajnej prawicy.

Obecna władza sama przesuwa granice tego, co dopuszczalne. Ograniczanie praw człowieka, dehumanizujący język i akceptowanie cierpienia jako ceny politycznych decyzji tworzą warunki, z których skrajna prawica może korzystać. W dodatku pozostawiają jej przepisy i narzędzia, które będzie mogła wykorzystać przeciwko kolejnym grupom ludzi.

Nie trzeba czekać na jej zwycięstwo, żeby sprzeciwiać się tym praktykom już dzisiaj.

Jeżeli w przyszłości władzę obejmą środowiska skrajnie prawicowe, nadal będziemy wykonywać swoją pracę. Tak jak robiłyśmy to za poprzednich rządów i robimy teraz. Nasze zaangażowanie wynika z potrzeb ludzi i wartości, których bronimy, a nie z lojalności wobec którejkolwiek partii.

Wycofanie propozycji MSWiA jest sukcesem. Pokazuje, że potrafimy się organizować, współpracować i skutecznie reagować.

Nie oznacza jednak, że będziemy poręczać za decyzje rządzących, brać odpowiedzialność za ich błędy czy mobilizować się na ich rzecz.

Społeczeństwo obywatelskie nie jest żyrantem władzy.

Adres

Ulica Dubois 11-13
Wroclaw
50-216

Godziny otwarcia

Poniedziałek 11:00 - 18:00
Wtorek 09:00 - 16:00
Środa 09:00 - 16:00
Czwartek 11:00 - 16:00
Piątek 09:00 - 16:00

Telefon

+48713070335

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Nomada Stowarzyszenie opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Nomada Stowarzyszenie:

Skróty

Udostępnij