Fundacja Widzialne Dzieci

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Fundacja Widzialne Dzieci Naszą misją jest uczynić widzialnymi wszystkie dzieci, które „znikają” w systemie edukacji.

Dajemy im narzędzia, aby mogły budować sobie taką drogę, jakiej pragną. Często trudności z nauką lub drobne zaległości kwalifikują dziecko jako „leniwe” i skazują na traumę w szkole. Bezradne dzieci, które w domu nie mają do kogo zwrócić się po pomoc, a w szkole wstydzą się o nią prosić, stają się niewidzialne i tracą szanse na wymarzoną przyszłość. Wszystkie dzieci mogą latać, wystarczy umożliwić im rozwinięcie skrzydeł.

Szkoła podstawowa. Zwyczajna, publiczna, ale za to blisko jest zoo.Pani od biologii wpada na pomysł, który dla większośc...
10/04/2026

Szkoła podstawowa. Zwyczajna, publiczna, ale za to blisko jest zoo.

Pani od biologii wpada na pomysł, który dla większości brzmi jak najlepsza rzecz na świecie:

– Słuchajcie, raz w miesiącu zamiast lekcji idziemy do zoo.
Najpierw cisza, a potem wybuch radości.

Pani podnosi rękę.
– Jest jeden warunek. Wszyscy muszą mieć karty roczne. I idziemy tylko wtedy, kiedy idzie cała klasa.

Dla większości to formalność. Rodzice kupią, załatwi się, temat zamknięty. Ale w tej klasie jest jedno dziecko, dla którego to nie jest formalność.

Siedzi w ławce i nagle przestaje słyszeć całą resztę. Zamiast ekscytacji pojawia się jedno, bardzo konkretne pytanie: skąd ja wezmę na to pieniądze?

Wie, jak wygląda sytuacja w domu. Wie, czego się nie mówi na głos, ale co jest między zdaniami przy stole. Wie, że to nie jest wydatek, który można wpisać tak po prostu w domowy budżet.

I jeszcze coś. Warunek: wszyscy. Czyli jeśli ono nie będzie miało karty, nie pójdzie nikt.

To już nie jest tylko „nie jadę”. To jest: „przeze mnie nie pojedzie cała klasa”.

Ktoś z tyłu mówi:
– Ale będzie sztos, nie?
Ktoś inny:
– Najlepsza szkoła ever.

A ono siedzi i myśli tylko o jednym, którego nikt nie wypowiada: oni mnie znienawidzą.

Bo dzieci bardzo szybko uczą się, co znaczy „psuć coś innym”. Nawet jeśli nikt jeszcze nic nie powiedział.

Mija dzień. Może dwa. Temat wraca na lekcji wychowawczej.
– Macie już karty? – pyta nauczyciel.

Kilka osób kiwa głową, ktoś mówi, że rodzice kupią w weekend. Ktoś pyta o cenę.

I wtedy wychowawca patrzy uważniej. Trochę dłużej zatrzymuje wzrok w jednym miejscu. Bo czasem właśnie uważny dorosły po prostu widzi więcej, zanim dziecko zdąży się zamknąć w sobie albo wziąć na siebie coś, czego nie powinno nieść.

Uważny dorosły daje znać Fundacji Widzialne Dzieci. Fundacja kupuje kartę roczną do zoo.

I to nie jest historia o „uratowanym wyjściu do zoo”, tylko o tym, że czasem wystarczy, że ktoś dorosły zareaguje wystarczająco wcześnie.

I w dodatku, tak, żeby to jedno dziecko nie musiało siedzieć z myślą, że jest ciężarem dla całej klasy.

______________________________________

Pomóż nam być uważnymi dorosłymi.
Wesprzyj Fundację Widzialne Dzieci: https://www.widzialnedzieci.pl/wesprzyj-nas/

Bartek ma 14 lat i nie jedzie na wycieczkę klasową.Nie dlatego, że nie chce. Po prostu - nie jedzie.Jeszcze rok temu wsz...
28/03/2026

Bartek ma 14 lat i nie jedzie na wycieczkę klasową.
Nie dlatego, że nie chce. Po prostu - nie jedzie.

Jeszcze rok temu wszystko było ok. Szkoła, koledzy, wspólne granie, normalne sprawy. Dom, w którym było zwyczajnie - trochę śmiechu, trochę chaosu, jak wszędzie, jak u każdego.

A potem jego starsza siostra zaczęła chorować.

Najpierw niewinnie. „Zdrowiej się odżywiam”. „Nie jestem głodna”. „Zjadłam już wcześniej”. Potem coraz ciszej przy stole. Coraz więcej napięcia. Rodzice zdenerwowani, smutni.

W końcu diagnoza: anoreksja. Wszystko się zmieniło.

Rodzice - dobrzy, uważni, naprawdę starający się ogarnąć rzeczywistość, zaczęli żyć między pracą a ratowaniem córki. Lekarze, terapie, konsultacje. Pieniądze na terapie znikały bardzo szybko.

Nie było w tym nic z „patologii”. Był po prostu kryzys, który mógł przydarzyć się każdej rodzinie.

W domu mówiło się już głównie o niej. Czy zjadła,czy nie zjadła. Wszystko zaczęło się kręcić wokół tego tematu. Bartek przestał pytać o swoje rzeczy.

Wycieczka klasowa przyszła gdzieś obok. Dwa dni. Niby nic wielkiego, ale to są te dwa dni, o których potem rozmawia się miesiącami. Te zdjęcia, te żarty, te wspomnienia, które budują przynależność do grupy.

Koszt? Za duży jak na moment, w którym każda złotówka ma znaczenie.

Rodzice powiedzieli, że „może następnym razem”. Nie chcieli źle, ale nie mogli inaczej.

Ale „następny raz” nie będzie już tą wycieczką.

Bartek pojedzie na wycieczkę. Spakuje się i będzie razem ze swoimi kolegami. Fundacja Widzialne Dzieci opłaciła mu wyjazd.

Ale tu nie kończy się cała historia, choć ktoś może powiedzieć, że wszystko przecież dobrze się skończyło.

Bo gdzieś w środku ten nastolatek nauczył się czegoś bardzo dorosłego: że jego potrzeby mogą poczekać, że są sprawy ważniejsze niż on i że czasem trzeba się wycofać, żeby ktoś inny mógł przetrwać.

Wykluczenie nie zawsze wygląda jak brak wszystkiego. Czasem jak ,,następnym razem’’, który nie ma żadnego terminu.

_____________________________________________

Wesprzyj dzieciaki pomagając nam być czujnymi na ich historie:
https://www.widzialnedzieci.pl/wesprzyj-nas/

„Gdybym mógł coś powiedzieć dorosłym…”Jeśli chodzi o edukację, bardzo lubimy udawać, że wszyscy startują z tego samego m...
18/02/2026

„Gdybym mógł coś powiedzieć dorosłym…”

Jeśli chodzi o edukację, bardzo lubimy udawać, że wszyscy startują z tego samego miejsca. Że wystarczy się postarać albo że „inni potrafią”. A potem dziwimy się, że ktoś nie czyta płynnie w drugiej klasie, nie ma pracy domowej, nie przynosi podpisanego zeszytu.

Dorośli często patrzą na efekt. Dziecko przynosi jedynkę, zapomina, nie nadąża. I włączają się znane schematy, że leniwy, nieuważna, roszczeniowy, zdolna, ale jej się nie chce. Ma się bardziej postarać.

Tylko że nie każde dziecko ma w domu biurko. Nie każde ma ciszę, nie każde ma internet, drukarkę, książki, dorosłego, który usiądzie i przeczyta do końca. Nie każde było w przedszkolu. Nie każde ma czas na bycie tylko dzieckiem.

Wykluczenie edukacyjne rzadko wygląda dramatycznie. Częściej jest ciche i wstydliwe, schowane w plecaku z zeszytem po kimś.

I najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że dzieci wiedzą, że „powinny”, jednak dorośli często nie widzą, z jakiego miejsca one próbują.

Chcesz pomóc? Wesprzyj Fundację Widzialne Dzieci 💙
https://www.widzialnedzieci.pl/wesprzyj-nas/

W 2025 roku opublikowano badanie, które pokazuje, że wykluczenie uczniów ze szkoły nie jest pojedynczym zdarzeniem ani w...
06/02/2026

W 2025 roku opublikowano badanie, które pokazuje, że wykluczenie uczniów ze szkoły nie jest pojedynczym zdarzeniem ani wyłącznie reakcją na „trudne zachowanie”.

Autorzy analizują je jako zjawisko silnie powiązane z nierównościami społecznymi. Uczniowie z rodzin o niższym statusie społeczno-ekonomicznym są wyraźnie bardziej narażeni na wykluczenie szkolne niż ich rówieśnicy z większym dostępem do zasobów i wsparcia.

Co istotne, badanie wskazuje na mechanizm błędnego koła: wykluczenie bywa skutkiem wcześniejszych trudności, takich jak ubóstwo, problemy zdrowotne czy napięta sytuacja rodzinna, ale jednocześnie samo pogłębia te nierówności. Ogranicza dostęp do edukacji, relacji i stabilności, zmniejszając szanse na dalszy rozwój.

Wnioski są jasne: jeśli patrzymy na wykluczenie szkolne wyłącznie przez pryzmat zachowania jednostki, pomijamy jego systemowe i społeczne źródła.

Źródło: https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/13632752.2025.2546768

Mam dziesięć lat.Niedawno urodziła się moja siostrzyczka i od tamtej pory w domu wszystko jest głośniejsze, ciaśniejsze ...
13/01/2026

Mam dziesięć lat.

Niedawno urodziła się moja siostrzyczka i od tamtej pory w domu wszystko jest głośniejsze, ciaśniejsze i szybsze. Mama jest ciągle w biegu. Karmi, przewija, uspokaja, zasypia na stojąco. A ja stoję obok i nie wiem, gdzie się zmieścić.

W szkole mówią: „usiądź i zrób zadanie”. Tylko że ja nie mam gdzie usiąść. W kuchni ktoś je, ktoś płacze, ktoś czegoś szuka. W pokoju jest łóżeczko, sterta prania i telewizor, który wciąż gra. Moje zeszyty robią się pogniecione, bo chowam je szybko, kiedy mama prosi o pomoc albo kiedy mała znowu krzyczy.

Czuję napięcie w brzuchu, kiedy pani pyta o pracę domową. Udaję, że zapomniałam. Udaję, że mi nie zależy. Czasem mówię „nie zrobię” i sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że wtedy ktoś w końcu na mnie patrzy, nawet jeśli patrzy ze złością.

W klasie dzieci rozmawiają o wycieczce. Kto z kim będzie siedział w autokarze, jakie wezmą przekąski. Ja milczę, bo wiem, że nie pojadę. W domu nie ma na to pieniędzy. Mama mówi: „zobaczymy”, ale jej oczy mówią „nie”. I ja wtedy czuję się jak ktoś spoza grupy. Wszystko mnie omija

Nie jestem złośliwa. Ja tylko próbuję powiedzieć: mamo, ja też tu jestem. Potrzebuję ciszy, kawałka stołu, chwili uwagi. Dużo uwagi.

Bo kiedy nikt tego nie słyszy, powoli uczę się, że szkoła nie jest dla mnie. A ja wcale nie chcę nie pasować. Ja tylko czekam, aż ktoś mnie zauważy i powie: „chodź, pomogę ci”.

________________________________________________

Wykluczenie edukacyjne nie zawsze wygląda jak zwyczajnie ,,niechodzenie do szkoły’’. Często zaczyna się w domu, w którym po narodzinach kolejnego dziecka brakuje już nie tylko pieniędzy, ale też ciszy, przestrzeni i uwagi.

Dziecko chce się uczyć, ale nie ma gdzie odrobić lekcji, nie ma własnego biurka ani spokojnego miejsca. Zadania domowe powstają między płaczem niemowlęcia, zmęczeniem mamy i ciągłym pośpiechem. W szkole widać tylko efekt – brak pracy, wycofanie, czasem bunt. Nikt nie widzi napięcia, wstydu i poczucia bycia gorszym, gdy klasa jedzie na wycieczkę, a ono zostaje, bo w domu nie ma na to pieniędzy.

Takie dziecko nie jest leniwe ani niegrzeczne, ono po prostu stopniowo wypada z systemu, który nie widzi jego warunków startu.

Wykluczenie edukacyjne to nie brak ambicji, tylko brak wsparcia, ale też brak miejsca i dorosłych, którzy w porę zauważą, że za „problemowym zachowaniem” stoi potrzeba pomocy.

Ty też możesz pomóc: https://www.widzialnedzieci.pl/wesprzyj-nas/

Dokładnie tego Wam życzymy.Ale też tego, byście mieli problem z tym, co wpisać w liście do Św. Mikołaja, bo będziecie za...
23/12/2025

Dokładnie tego Wam życzymy.

Ale też tego, byście mieli problem z tym, co wpisać w liście do Św. Mikołaja, bo będziecie zaopiekowani, wysłuchani, nakarmieni, wyprzytulani.

Życzymy Wam świątecznego cudu, niech się spełnią Wasze pragnienia.

Fundacja Widzialne Dzieci

Adres

Wroclaw

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Fundacja Widzialne Dzieci opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja Widzialne Dzieci:

Skróty

Udostępnij