11/06/2026
WAKACYJNA PODRÓŻ ZMYSŁÓW W GRUPIE ŻÓŁTEJ 🌊☀️
Cztery dziewczyny przygotowują się do wspólnego wyjazdu nad morze, pakując plecak i odkrywając zwykłe przedmioty wszystkimi zmysłami. Z tej prostej chwili rodzi się pełna ciepła, wyobraźni i spokoju podróż, która przenosi je prosto na plażę. 🌊☀️🌿🍓
----------------------------------------------------------------
Nie tak dawno temu, nie za górami, ale pośród pięknego lasu na Wolicy, była sobie duża szkoła, przyjazna dzieciom i gotowa na swoich uczniów. Ola, Wiktoria i Zuzia tego dnia zjawiły się w szkole niewyspane i w ponurych humorach, wręcz przeciwnie do Oliwii, która przyjechała do szkoły z ogromnym uśmiechem. Dziewczyna szybko zjawiła się w swojej żółtej sali, gotowa na pakowanie rzeczy, które miały zmieścić się w wakacyjny plecak dziewcząt - wszystkie wybierały się na wspólną podróż nad Morze Bałtyckie.
- Koleżanki, prędko – zawołała Oliwia – nie ma czasu do stracenia, czas na pakowanie!
Jako pierwsza sięgnęła po plecak. Materiał był lekko szorstki pod palcami. Przesunęła dłonią po zamku – chłodny metal i cichy dźwięk rozsuwania. Podała plecak koleżankom.
– Najpierw najważniejsze – powiedziała cicho.
Zuzia wzięła okulary przeciwsłoneczne. Gładkie. Lekkie. Przez chwilę trzymała je w dłoniach i założyła na nos, jakby już widziała słońce nad morzem. Podała wszystkim koleżankom, aż okulary trafiły do plecaka.
Następnie Oliwia odkręciła krem z filtrem. Zapach był znajomy – wakacyjny. Ciepły. Bezpieczny. Zamknęła oczy na moment, wciągając powietrze. Pozostałe dziewczyny również powąchały krem i dopiero potem schowały go do plecaka.
Zuzia podniosła kapelusz. Miękki, lekko sprężysty. Przesunęła palcami po rondzie.
– To będzie mój cień – uśmiechnęła się i przymierzyła go na głowę oraz podała koleżankom.
Kolejny do zapakowania był puszysty ręcznik. Każda z dziewcząt przez chwilę go dotykała, jakby sprawdzała, czy na pewno będzie wystarczająco miękki na plażę. Złożony powoli, trafił do plecaka.
Piłka plażowa była lekka, prawie niewyczuwalna. Dziewczyny pobawiły się nią chwilę, podrzuciły, odbiły i schowały ją do plecaka.
Do plecaka trafi również woda w butelkach – ciężka, chłodna w dotyku. Dziewczyny podały sobie butelki i schowały je do plecaka.
Później łopatka i wiaderko stuknęły o siebie cicho. Pakowanie trwało długo. Bez pośpiechu.
Przez uchylone okno czuć było wiatr.
Czuły, jak powietrze robi się cieplejsze.
Słońce delikatnie dotykało ich twarzy.
Ciepło… przyjemne… otulające…
Wszystkie zamknęły oczy.
I wyobraziły sobie, że już, już… Leżą na plaży.
Pod palcami czują piasek – ciepły, drobny, przesypujący się powoli.
Przesuwają dłonie. Piasek ucieka między palcami.
Fale morza podchodzą bliżej.
Woda dotyka dłoni.
Chłodna… krystaliczna…poruszająca się powoli.
Wokół zaczynają rosnąć kwiaty.
Małe… kolorowe… delikatne…
Kwiaty się budzą.
Można je powąchać.
To zapach kwiatów.
Delikatny… lekki… miły…
Każda dziewczyna wącha zapach.
Ola pochyla się nad bzem. Zapach jej się podoba, więc podaje go dalej.
Oliwia wybiera lawendę i zachęca koleżanki do wąchania.
Spacerują dalej… zapach kwiatów prowadzi je do ogrodu róż.
Dotykają płatków. Dotykają łodyg, które są kłujące.
Wiatr porusza włosami dziewcząt. Słońce nadal grzeje.
Ale nagle pojawiają się duże, ciemne chmury i zaczyna padać deszcz.
Krótki. Chłodny. Krople spadają na skórę, mieszają się z ciepłem.
Gdy deszcz ustaje, tuż przed dziewczętami pojawia się duży stół, a w powietrzu czuć zapach arbuza jest słodki, soczysty. Arbuz leży na stole a tuż obok niego lekko kwaśne i intensywne czerwone wiśnie.
Dziewczynom chce się pić, więc sięgają po orzeźwiającą lemoniadę, pachnie cytryną i miętą, jest świeża i chłodząca. Idealna na taką pogodę.
Ola, Oliwia, Zuzia i Wiktoria oddychają wszystkimi zapachami. Powoli. Spokojnie.
Wracamy i znów jesteśmy w pokoju. Plecak prawie spakowany.
Dziewczyny czują swoje dłonie.
Swoje nogi.
– Jutro jedziemy – mówi – wszystko mamy spakowane.
Koniec