Fundacja Dla Biebrzy

Fundacja Dla Biebrzy Fundacja Dla Biebrzy powstała celem promocji regionu i ochrony środowiska przyrodniczego Biebrzańskiego Parku Narodowego i okolic

Droga powiatowa Dolistowo-Białobrzegi wzdłuż Biebrzy cd.Dziś mieliśmy spotkanie w starostwie w Mońkach. Uczestniczyli w ...
12/06/2026

Droga powiatowa Dolistowo-Białobrzegi wzdłuż Biebrzy cd.

Dziś mieliśmy spotkanie w starostwie w Mońkach. Uczestniczyli w nim m.in., poza Panią Starościną, Starosta Augustowski, projektanci i wykonawcy remontu tej drogi oraz dyrektor RDOŚ Białystok i dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Ustalono co następuje:
1. Na odcinku będącym pod zarządem powiatu augustowskiego (około 1 km) nie będzie nawierzchni asfaltowej. Wraz z dyrektorami RDOŚ i BPN udało nam się przekonać inwestora i projektantów, że nawierzchnia asfaltowa przysporzy wiele problemów i awantur, gdyż stanie się drogą masowej śmiertelności płazów. Inwestycja finansowana jest z KPO, więc może finalnie dojść do odebrania tego finansowania.
2. Z trzech propozycji nawierzchni alternatywnych, jakie zaproponowała Fundacja Dla Biebrzy, projektanci wybrali grys na emulsji bitumicznej. Przychyliliśmy się do tego. Emulsja bitumiczna pełni tylko rolę podkładu/spoiwa, a górna warstwa będzie z drobnego żwiru. Dla płazów będzie to nawierzchnia neutralna, to znaczy nie odstraszająca, ani nie przyciągająca. Jest to rozwiązanie nieco tylko gorsze od stabilizacji nawierzchni gruntowej lignosulfonianami, ale jedynie pod względem emisji hałasu. Taka nawierzchnia odczuwalna jest przez kierujących jakby pojazd poruszał się po tarce, ale to z kolei wpływa na automatyczne zmniejszenie prędkości przez kierowców. Taka nawierzchnia jest powszechnie stosowana na innych drogach wiodących przez obszary przyrodnicze. Nie nagrzewa się jak typowy asfalt, przez co nie tylko, że nie ściąga płazów, ale i jest bardziej odporna na koleinowanie. Kosztowo wynosi tyle samo co nawierzchnia asfaltowa lub bardzo podobnie.
3. Na odcinku zarządzanym przez powiat augustowski będzie aż 20 przepustów (na odcinku 1 km), z czego kilka przeznaczonych dla płazów, droga przestanie więc pełnić rolę grobli, a także będą płotki naprowadzające płazy na przejścia.
4. Wyremontowany odcinek 4 km w powiecie monieckim ma nawierzchnię gruntową i taka pozostanie do kolejnego remontu. Przekonujemy Panią Starościnę, że warto ten odcinek w całości zastabilizować lignosulfonianami, by droga przestała tak kurzyć i koleinować. Jest to wręcz w interesie starostwa, gdyż nawierzchnia tak zastabilizowana będzie równa i gładka na wiele lat bez kosztownych remontów. Będzie to też z korzyścią dla kierowców narzekających na wertepy na tej drodze. Wystąpiliśmy dziś o opinię/ekspertyzę do Instytutu Badawczego Dróg i Mostów, która mamy nadzieję, że przekona ostatecznie starostwo do zastosowania tego rozwiązania. Opinia IBDiM jest dla drogowców jak Biblia.
5. Na odcinku monieckim nie da się póki co nic więcej zrobić z przepustami. Jest ich za mało, ale by dodać nowe, trzeba by drogę rozebrać. Będziemy pamiętać o tym przy okazji kolejnego remontu, który będzie ... za 6 lat jeśli starostwo nie wykona stabilizacji nawierzchni lub za lat 20 jeśli wykona.

Podziękowania dla Pani Starościny za inicjatywę przeprowadzenia takich spotkań. Wszyscy szybko doszli do porozumienia i inwestycja nie powinna wywoływać protestów. Jeśli kogoś, jakąś organizację ekologiczną, będzie niepokoić nawierzchnia na odcinku augustowskim, z samej tylko nazwy, że na emulsji bitumicznej, zobowiązaliśmy inwestora do kierowania wszelkich osób lub organizacji do nas.

Załączamy fragment mapy z Google Maps, by uzmysłowić mniej zorientowanym jak blisko Biebrzy wiedzie droga powiatowa z Dolistowa do Białobrzegów. Na samym dole drewniany most przez Biebrzę w Dolistowie.

STANOWISKO FUNDACJI DLA BIEBRZYw sprawie ujednolicenia proekologicznego, bezasfaltowego standardu nawierzchni drogi powi...
08/06/2026

STANOWISKO FUNDACJI DLA BIEBRZY
w sprawie ujednolicenia proekologicznego, bezasfaltowego standardu nawierzchni drogi powiatowej nr 1220B (odcinek Dolistowo – Dębowo – Białobrzegi) w granicach Biebrzańskiego Parku Narodowego

Istnieje wiele rodzajów nawierzchni bezsfaltowych, których zastosowanie dla drogi powiatowej o stosunkowo niewielkim obciążeniu ruchem KR1 powinno zostać przeanalizowane. Fundacja Dla Biebrzy kierując się tylko względami ekonomicznymi wskazuje na dwa rodzaje nawierzchni, których zastosowanie będzie kosztowo podobne do tradycyjnych nawierzchni bitumicznych, oraz na jedno droższe dwukrotnie na etapie realizacji, ale dające wymierne korzyści w czasie eksploatacji. Jednocześnie te rodzaje nawierzchni godzą potrzeby transportowe rolników i turystów z wymogami ochrony przyrody, są neutralne dla zwierząt oraz w sposób znaczący zredukują hałas od ruchu drogowego. Wnioskujemy o przeanalizowanie trzech sprawdzonych w inżynierii drogowej technologii bezasfaltowych:

1. Ekologiczne Odpylanie Lignosulfonianami (metoda rekomendowana)
Metoda polegająca na powierzchniowym rozpyleniu na istniejący szuter płynnego, naturalnego lepiszcza . Lignosulfoniany to organiczne związki pochodzenia roślinnego będące produktem ubocznym przerobu drewna. Działają jako naturalne lepiszcze, które wiąże drobne cząstki pyłu w twardą, odporną na wodę i niepylącą skorupę, bez konieczności ponownego zrywania wykonanej nawierzchni drogi. Jest to wysoce skuteczna, przyjazna dla środowiska metoda redukcji emisji pyłów z dróg nieutwardzonych -tzw. szutrówek. Metoda może być stosowana na grunt rodzimy, co w znacznym stopniu redukuje koszty wykonania. Na istniejącą, wyrównaną drogę gruntową rozpyla się płynny roztwór naturalnego lepiszcza (biopolimeru będącego m.in. efektem ubocznym obróbki drewna). Wiąże on drobne cząstki gleby i żwiru w twardą, odporną na wodę skorupę.
Metoda jest szybka i wydajna. Prace na odcinku 6 km potrwają zaledwie 2 dni. Preparat jest w 100% biodegradowalny i bezpieczny dla ekosystemu rzeki Biebrzy. Droga przestanie pylić i zyska odporność na zmywanie przez deszcz. Nawierzchnia jest odporna na rozmywanie (np. gdyby część drogo została zalana wysokim stanem Biebrzy) i całkowicie mrozoodporna.
Lignosulfoniany są w Polsce w 100% legalne jako substancja chemiczna, ponieważ nie znajdują się na żadnej liście substancji zakazanych czy niebezpiecznych. Co więcej, posiadają doskonały profil ekologiczny. Zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody oraz rozporządzeniami Ministra Środowiska, stosowanie chemii na drogach w pobliżu obszarów przyrodniczych i wód powinno być ściśle ograniczone. Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska bardzo przychylnie patrzą na lignosulfoniany, ponieważ badania potwierdzają ich całkowity brak negatywnego wpływu na wody gruntowe i okoliczną roślinność. Stąd metoda ta jest również rekomendowana przez Fundację Dla Biebrzy.

2. Jasny grysik na emulsji bitumicznej.
Metoda ta to technologia powierzchniowego utrwalenia nawierzchni emulsją asfaltową układaną na zimno na nawierzchnię gruntową i ułożenia jasnego grysiku na emulsję. Łączy ona hydroizolacyjne właściwości emulsji asfaltowej z funkcjonalnymi i estetycznymi zaletami jasnego kruszywa, które nie nagrzewa się jak tradycyjny asfalt i nie wabi gadów, ani płazów. W drogownictwie zabieg ten służy do renowacji i uszarstniania istniejących dróg, natomiast w architekturze krajobrazu pozwala na tworzenie dekoracyjnych, przypominających żwir ścieżek i podjazdów o wysokiej stabilności.
Metoda nie rekomendowana dla całego odcinka drogi wzdłuż Biebrzy, gdyż powoduje większy hałas od metody nr 1 i 3, ale możliwa do zastosowania punktowego.

3. Jasny Beton Wałowany (RCC)
Metoda to specjalna, sucha mieszanka betonowa układana rozściełaczem i zagęszczana walcami. Posiada naturalny, jasnoszary kolor (nie nagrzewa się, chroni płazy). Tworzy sztywną, monolityczną płytę nośną o trwałości 25–30 lat bez konieczności jakichkolwiek napraw. Jest całkowicie odporna na długotrwałe zalewanie wodą przez wezbrania rzeki.

W przypadku drogi powiatowej 1220B Fundacja Dla Biebrzy rekomenduje zastosowanie metody nr 1 na całym odcinku drogi od Dolistowa, prowadzącej w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki oraz zastosowanie metody nr 1, 2 lub 3 na krótkim, około 200 metrowym, odcinku pomiędzy zakrętem we wsi Jesionowo Dębowskie a zakrętem przy rzece Biebrzy. Możliwe jest też połączenie wielu metod na jednym odcinku drogi. Na przykład zastosowanie metody nr 1 w połączeniu z metodą nr 2 tylko na krótkich odcinkach zakrętów lub w miejscach, w których zależy nam na naturalnym zmniejszeniu prędkości poruszania się pojazdów. Metoda nr 2 tworzy szorstką nawierzchnię, powodującą odczucie „tarki” przez kierujących pojazdami, co w oczywisty sposób powoduje mimowolne odpuszczenie pedału gazu. Można rozważyć też zastosowanie metody nr 2 tylko na poboczach, w miejscach, w których najczęściej parkują wędkarze lub na całej długości drogi wiodącej wzdłuż rzeki, ale jako droga wydzielona tylko dla ruchu rowerowego (wraz z odpowiednim oznakowaniem). Taka organizacja ruchu wymagałaby jednak uzyskanie zgody od MIiT na odstępstwo od warunków technicznych dla dróg zbiorczych.

REKOMENDACJE INŻYNIERYJNO-FORMALNE

• Kwestia nośności i ruchu rolniczego: Maszyny rolnicze i ciężkie ciągniki nie zniszczą proponowanych nawierzchni. Za nośność odpowiada podbudowa, a nie warstwa wierzchnia. Zarówno beton wałowany (RCC), jak i grunt stabilizowany lignosulfonianami posiadają parametry sztywności chroniące drogę przed rozrywaniem przez agresywny bieżnik opon rolniczych. Rozwiązania te są z sukcesem stosowane na świecie przy ciężkim transporcie leśnym.

• Kwestia formalna: Wprowadzenie ekologicznego odpylenia na gotowej drodze gruntowej nie wymaga zmiany konstrukcji drogi i nie narusza dyscypliny finansowej. Może zostać zrealizowane w ramach procedury bieżącego utrzymania infrastruktury drogowej. Podstawą prawną dla Starostwa do uruchomienia takich środków będą bezpośrednie zalecenia i rekomendacje środowiskowe wydane przez RDOŚ w Białymstoku oraz Dyrekcję BPN.

• Kwestia ekonomii długoterminowej: Choć koszt wdrożenia betonu RCC jest dwukrotnie większy niż nawierzchni asfaltowej, to w perspektywie 25 lat inwestycja ta jest bardziej ekonomicznie opłacalna, gdyż generuje zerowe koszty napraw (brak dziur, brak koleinowania). Zastosowanie tej metody na około 200 metrowym odcinku drogi nie powinno jednakowoż drastycznie podnieść kosztów całej inwestycji.
Z kolei w przypadku szutrówki prowadzącej wzdłuż Biebrzy, jednorazowe odpylenie biopolimerem eliminuje potrzebę corocznego, kosztownego angażowania personelu i sprzętu do ponownego profilowania rozmywanego szutru. Nowoczesne preparaty lignosulfonianowe po pierwszej, głębszej aplikacji kumulują się w gruncie. W kolejnych latach (co 2-3 sezony) wykonuje się jedynie bardzo tanie, powierzchniowe zabiegi odświeżające. W ostatecznym rozrachunku koszt utrzymania drogi ustabilizowanej ekologicznie jest o 30-40% niższy niż ciągłe naprawianie pylącej drogi gruntowej rozjeżdżanej przez ciężkie maszyny rolnicze.

• Kwestia atestów i certyfikacji: Oferowane na polskim rynku ekologiczne spoiwa i biopolimery nie są "eksperymentem". Posiadają wymagane prawem budowlanym Krajowe Oceny Techniczne (KOT) wydane przez Instytut Badawczy Dróg i Mostów (IBDiM) oraz atesty PZH, co w pełni umożliwia ich stosowanie w zamówieniach publicznych. Niestety Krajowe Oceny Techniczne, są dokumentami dostępnymi tylko za opłatą, dlatego ich w tym piśmie nie załączamy.

PRZYKŁADY ZASTOSOWAŃ W POLSCE
• "Betonka" w Parku Narodowym „Uście Warty”: Słynna droga ciągnąca się przez środek parku narodowego. Zamiast asfaltu zastosowano tam technologię betonową, co pozwala zachować jasny kolor nawierzchni, wytrzymuje regularne, coroczne zalewanie przez rzekę Wartę i służy zarówno rolnikom, jak i ruchowi turystycznemu bez szkody dla unikalnych siedlisk ptaków.
• Drogi leśne i pożarowe w Puszczy Białowieskiej: Lasy Państwowe na terenach puszczańskich regularnie rezygnują z asfaltu na rzecz stabilizacji ekologicznych (kruszywowych i lignosulfonianowych). Pozwala to na swobodny ruch ciężkich pojazdów (np. strażackich), jednocześnie zachowując w 100% naturalny, jasny charakter krajobrazu i nie tworząc sztucznej bariery termicznej dla płazów.
• Szlaki w Kampinoskim Parku Narodowym: Liczne odcinki dróg gminnych i powiatowych przechodzące przez otulinę i teren parku utwardzane są w systemach ekologicznych spoiw żywiczno-żwirowych, co skutecznie godzi ruch lokalny z ochroną przyrody i estetyką krajobrazu.
• Drogi publiczne, w tym krajowe: Metoda jasnego grysiku na emulsji jest powszechnie stosowana na drogach krajowych, nawet o większym natężeniu ruchu w miejscach, w których zarządca drogi chce poprawić bezpieczeństwo ruchu drogowego. GDDKiA oraz zarządy dróg wojewódzkich zlecają powierzchniowe utrwalenia jasnym grysem w miejscach słabo oświetlonych, gdyż jasne kruszywo (np. kwarcyt o wysokim wskaźniku odbicia światła) drastycznie poprawia widoczność sylwetki pieszego po zmroku. Metoda ta zalecana jest też w miejscach o możliwej większej wilgotności powietrza (np. przy rzekach, mokradłach, itp.), gdyż przez wysoki współczynnik tarcia skutecznie zapobiega poślizgom.

Pełna treść na naszej stronie - link w komentarzu

W poniedziałek 1 czerwca braliśmy udział w spotkaniu z Dyrektorami RDOŚ Białystok, Dyrektorem BPN i Panią Starościną Pow...
06/06/2026

W poniedziałek 1 czerwca braliśmy udział w spotkaniu z Dyrektorami RDOŚ Białystok, Dyrektorem BPN i Panią Starościną Powiatu Monieckiego. Spotkanie odbyło się z inicjatywy Dyrektora RDOŚ Białystok Adama Juchnika. Sprawa dotyczy planowanej modernizacji drogi powiatowej nr 1220B prowadzącej od Dolistowa do Białobrzegów.
Ci, co znają ten rejon doskonale wiedzą, że odcinek 4 km tej drogi wiedzie nie tylko w granicach parku narodowego, ale wręcz tuż przy samej Biebrzy. W 2020 roku odcinek w granicach BPN został zmodernizowany z drogi (niemal) polnej do drogi kurzowej, co w znacznym stopniu przyczyniło się do tego, że w tych okolicach walory przyrodnicze Biebrzy mocno ucierpiały.

Fundacja Dla Biebrzy nie powstała w celu blokowania lokalnych inwestycji i inicjatyw (chyba że są one całkiem wyjęte z rzeczywistości). Naszym celem jest poszukiwanie sposobu na realizację inwestycji w taki sposób, by zapewnić ich funkcjonalność i nie zaszkodzić biebrzańskiej przyrodzie. Z dużym zadowoleniem przyjeliśmy stanowisko Pani Starościny Joanny Kitlas, która jest otwarta na dyskusję i poszukiwanie rozwiązań alternatywnych. To cecha nie częsta wśród polityków szczebla samorządowego.

Obecnie Fundacja pracuje nad znalezieniem rozwiązań alternatywnych dla nawierzchni tej drogi. Na odcinku leżącym w granicach powiatu monieckiego droga ma pozostać gruntowa, ale naszym celem jest znalezienie rozwiązania zapobiegającego jej pyleniu. Na odcinku leżącym w granicach BPN, ale w powiecie augustowskim planowana jest nawierzchnia asfaltowa, co byłoby niekorzystne dla środowiska. Taka nawierzchnia mocno się nagrzewa i wieczorami ściąga gady i płazy.

Wydaje nam się, że jesteśmy bliscy znalezienia rozwiązania optymalnego dla nawierzchni tej drogi w granicach parku narodowego. Droga będzie przyjazna dla zwierząt i jednocześnie spełniać swoje funkcje komunikacyjne bez kurzenia i bez koleinowania.
Kolejne spotkanie w tej sprawie planowane jest na 12 czerwca i mamy nadzieję, że nasze propozycje zostaną przyjęte do realizacji.

Fot. R. Chwiałkowski
Na zdjęciu ropucha paskówka

Kilka centymetrów deszczu na m2 nic nie dało. Jest sucho.
20/05/2026

Kilka centymetrów deszczu na m2 nic nie dało. Jest sucho.

11/05/2026

Niemożliwe!!!
Deszcz!!! Prawdziwy deszcz!!!
Pierwszy w tym roku. Deszcz, a nie 3 minutowa mżawka.

07/05/2026

Pakiet klimatyczny UE to zobowiązanie do redukcji emisji gazów cieplarnianych w państwach wspólnoty o co najmniej 55% do 2030 r. względem 1990 r. oraz osiągnięcie neutralności klimatycznej UE do 2050 r. Cel jest ambitny, ale możliwy do realizacji.

Dzięki komu Polska ratyfikowała pakiet klimatyczny UE?
To jest zasługą kilku rządów.
W marcu 2007 na szczycie UE cele klimatyczne zaakceptował prezydent L**h Kaczyński, który wynegocjował korzystny dla Polski rok bazowy 1990.
W grudniu 2008 na szczycie w Brukseli kształt dyrektyw przyjął rząd Donalda Tuska.
W kwietniu 2016 pod porozumieniem globalnej umowy klimatycznej podpisała się premier Beata Szydło.
Ustawę upoważniającą do ostatecznej ratyfikacji porozumienia w październiku 2016 podpisał prezydent Andrzej Duda.
W grudniu 2019 i 2020 premier Mateusz Morawiecki zaakceptował konkluzje dotyczące celu neutralności klimatycznej do 2050 r. oraz zwiększenia celu redukcji emisji do 55% do 2030 r.
Konkretne rozporządzenia i dyrektywy z tego pakietu były przyjmowane w latach 2021–2023

Czy Polska musi spełnić wymogi tego pakietu? - Tak.
Czy Polska może jednostronnie wypowiedzieć pakiet klimatyczny UE? - Pod względem prawnym tylko jeśli wystąpi z Unii Europejskiej. Nie da się być w UE i wypowiedzieć unijne dyrektywy tak samo, jak nie da się być członkiem UEFA i nie przestrzegać zasad gry w piłkę nożną. Zasad narzuconych nam odgórnie (np. że trzy rzuty rożne nie oznaczają rzutu karnego).

Czy pakiet klimatyczny obciąża nasze rachunki za prąd? - Tak, bo przez zaniechania i opieszałość naszych rządów Polska energetyka wciąż opiera się w ok. 60-70% na węglu. Od 2008 roku było wystarczająco dużo czasu, by powstała w Polsce choć jedna elektrownia atomowa i zbić udział węgla do 40%. Obecnie koszty emisji stanowią od 15 do 20 groszy w cenie każdej kilowatogodziny (kWh). Zaniechanie transformacji energetycznej lub jej spowolnienie spowoduje, że te koszty będą rosnąć.

Pamiętajmy jednak, że dalsze opieranie naszej energetyki na węglu powodowałoby również coraz większe koszty produkcji energii z powodu coraz większych cen tego surowca, które wydobywa się w Polsce z coraz głębszych pokładów. Polskie kopalnie są nierentowne. W 2025 roku dopłaciliśmy do wydobycia węgla około 9 mld zł. Z naszych podatków.

W gospodarce opartej na węglu są też duże koszty pośrednie. Polska od lat znajduje się w czołówce państw z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem w UE. To powoduje liczne schorzenia i choroby. Szacuje się, że w Polsce jest nawet 50 tys. przedwczesnych zgonów rocznie z powodu chorób wywołanych przez pyły zawieszone PM2,5 i PM10 oraz substancje toksyczne jak benzo(a)piren i metale ciężkie. To tak, jakby co roku z powodu złego powietrza umierało cale miasto wielkości Starachowic. lub Raciborza.

Oczywiście czynnikiem ważnym lub nawet najważniejszym jest ograniczenie emisji CO2, które jest jednym z gazów cieplarnianych.
O ile nowoczesne elektrownie węglowe mają zaawansowane systemy filtrów (wyłapujące pyły, ale nie CO2), o tyle największym problemem zdrowotnym w Polsce pozostaje tzw. niska emisja, czyli spalanie węgla słabej jakości w domowych piecach.

Proponujemy więc ogólnopolskie referendum z pytaniem: "Czy chcesz być w UE i oddychać czystym powietrzem oraz żyć dłużej w zdrowiu?"

A Wy co sądzicie?

04/05/2026

Próbowaliśmy już wszystkiego. Petycje do IMGW nic nie dały, przekupienie pogodynki w TVP również.
Ostatnia próba, która zawsze jest skuteczna. Modlitwa o deszcz Indian Navajo. To musi się udać.
Byle nie deszcz nawalny. 2 tygodnie spokojnego opadu, jak na filmie poprosimy, ale z temperaturą +20 C i przyroda odżyje.

PS. Jeśli ktoś chce słowa do tej pieśni, to idę one tak:
Uuuaaa Hejehejehejeheje Ha! Ha! Ha! Hajehajehajehaje
Można śpiewać na głosy.

Znów się narazimy wyznawcom asfaltowania czego popadnie, mającym za uzasadnienie "bo ja tam często jeżdżę", ale nasze zd...
29/04/2026

Znów się narazimy wyznawcom asfaltowania czego popadnie, mającym za uzasadnienie "bo ja tam często jeżdżę", ale nasze zdanie jest takie jak w załączonym artykule i wcale nie jesteśmy w takim stanowisku osamotnieni, gdyż wielu ekspertów od modelowania ruchu wyraża podobne opinie.

Warto też dodać, że wiele dróg krajowych na Podlasiu wymaga pilnej modernizacji. Ten kto jechał nową obwodnicą Suchowoli wie, jak znakomicie się nią jedzie, choć jest jednojezdniowa, Brak inwestycji w podnoszenie klasy do parametrów ekspresowych nie oznacza, że nie należy w ogóle nie inwestować w podlaskie drogi. Wręcz przeciwnie. Za koszt 1 km budowy drogi ekspresowej można zmodernizować 5-6 km lub nawet więcej dróg niższych klas czyniąc je wygodnymi i bezpiecznymi.

Na większości dróg krajowych w województwie podlaskim najnowszym Generalny Pomiar Ruchu wykazał znaczące spadki dziennych przejazdów. Daje to paliwo napędowe dla instytucjom, które od dawna podważają zasadność dużych inwestycji w regionie. – Nie stać nas na budowę dróg ekspresowyc...

Zastanawiamy się w tym momencie. Czy w innych rejonach Europy poza Polską są większe opady, czy może tylko u nas walczy ...
27/04/2026

Zastanawiamy się w tym momencie. Czy w innych rejonach Europy poza Polską są większe opady, czy może tylko u nas walczy się z suszą przez meliorację zamiast retencji?

Jest jedno i drugie. Na zachodzie Europy były większe opady w lutym i marcu i jednocześnie tam programy do walki z suszą tworzone są z sensem. Narodowa Strategia Wodna w Niemczech zakłada naturalizację rzek, odtwarzanie terenów zalewowych, nawadnianie torfowisk. Powszechne są też działania polegające na zasypywaniu rowów melioracyjnych, które są częścią szeroko zakrojonego procesu renaturyzacji i retencji wodnej.
A w miastach wdraża się idee "miasta-gąbki", uznając że lepiej żeby woda opadowa wsiąkła w grunt niż została odprowadzona do kanalizacji. Wykonuje się rozszczelnianie betonowych powierzchni, układa kostkę na chodnikach z dużymi szparami między płytami, zamiast tradycyjnych krawężników stosuje się zagłębienia wzdłuż ulic, które zbierają deszczówkę i pozwalają jej powoli przesiąkać do wód gruntowych, zasilając drzewa miejskie, itp. Na terenach rolniczych sadzi się drzewa oddzielające poszczególne pola, by dawały cień.

W Polsce pokutuje w tym czasie pogląd, że wodę należy szybko odprowadzić do najbliższych cieków wodnych.
https://agroprofil.pl/wiadomosci/kto-powinien-czyscic-rowy-melioracyjne-czyszczenie-rowow-obowiazki-i-formalnosci/
Ba - niszczy się naturalność rzek przekształcając je miejscami w obetonowane kanały.
https://www.youtube.com/watch?v=2m16pfx4DRU
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zaś za wielki sukces uznaje, że gdzieś się udało odwieść Wody Polskie od zniszczenia bobrowych tam celem lepszego spływu wód. Wody Polskie, czyli instytucję państwową.
https://www.wnp.pl/rynki/pomorskie-wody-polskie-wycofuja-wniosek-o-niszczenie-tam-i-nor-bobrow,1049292.html

>>> ŚREDNIOWIECZE

26/04/2026

Coraz częściej słyszymy o dzikach w mieście. Dochodzi przez to do konfliktów na linii człowiek - dzikie zwierzę, a przegranymi zawsze są zwierzęta. Często dzikie zwierzęta (najczęściej dziki) przestają bać się ludzi. Proces ten nazywa się habituacją.
Czemu tak się dzieje i jak można temu zaradzić?
To temat złożony i zapewne ciężki do uzyskania jednoznacznej odpowiedzi. Możemy sobie tyko dywagować. Poniżej przedstawiamy kilka naszych przemyśleń do ewentualnej polemiki.

Osiedla wraz z całą infrastrukturą coraz bardziej wcinają się w obszary wykorzystywane przez dzikie zwierzęta. Od kilku lat obserwujemy bardzo niekorzystne zjawisko zwane eksurbanizacją, które często połączone jest ze spadkiem liczby mieszkańców śródmieści. Wokół miast powstają obwarzanki blokowisk-sypialni, szatkujemy łąki i lasy, a bywa, że i torfowiska, nowymi drogami. Tym samym zmniejsza się obszar potrzebny dzikim zwierzętom lub staje się on poszatkowany na wiele mniejszych, które nie są wstanie zaspokoić potrzeb żywieniowych dzikich zwierząt. Na filmie widzimy klasyczny przykład, w którym posesja sąsiaduje bezpośrednio z lasem. Kilka lat temu przeglądając ogłoszenia sprzedaży działek budowlanych natrafiliśmy też na takie, które reklamowało się tym, że zimą przez środek działki widoczne są tropy wilków. Jeśli ktoś tą działkę kupił i postawił dom, ma teraz problem wilków podchodzących pod posesję. Pytanie tylko, czy to wilki podchodzą pod posesję, czy człowiek postawił dom na środku ich tradycyjnej drogi migracyjnej.

Zwierzęta wchodzą w rejony miast w poszukiwaniu pożywienia. Niezabezpieczone śmietniki stają się ich darmową stołówką. To też widać na filmie. Takie pojemniki na śmieci powinny stać w szczelnej altanie. Bywa, że dzikie zwierzę wchodząc w uliczki posesji graniczące z ich naturalnym terenem, gubią się i w poszukiwaniu drogi powrotnej lądują coraz głębiej w mieście. Z reguły są spokojne i nie stanowią większego zagrożenia dla ludzi, ale częstym błędem z naszej strony jest przypisywanie dzikim zwierzętom cech ludzkich. Dzikie zwierzę działa pod wpływem instynktu. Nie myśli jak człowiek i trzeba o tym pamiętać. Jeśli łoś podchodzi do nas blisko i wydaje nam się, że jego celem jest jedynie mizianie się, to może być to złudne. Dzikie zwierzę, nawet spokojne, może zostać bez ważnego dla nas powodu czymś spłoszone. Zwierzęta mają lesze zmysły od ludzi. Lepszy węch, słuch i często wzrok. Spokojny wydawałoby się łoś może się spłoszyć z powodu np. głośnego śmiechu i próbować uciec tratując kogoś przy okazji. Taki śmiech lub inny odgłos dla nas jest naturalny i neutralnt, ale łosia może wprawić w stan emocjonalnego dygotu.
Jeśli wiec zobaczymy dzikie zwierzę w mieście, nie zbliżajmy się do niego, nie mówiąc o próbie głaskania.

Powodem dlaczego dzikie zwierzęta przychodzą pod siedziby ludzkie w poszukiwaniu pożywienia może być też ich dokarmianie przez człowieka. Akcja zimowego dokarmiania dzikich zwierząt, praktykowana zwłaszcza przez myśliwych, z pozoru jest tylko działaniem szlachetnym. W rzeczywistości przynosi więcej szkód, a wręcz szkód poważnych (pomijając nawet, że owe paśniki zazwyczaj są ustawiane w okolicy ambon myśliwskich). Zwierzęta przyzwyczajają się do darmowej stołówki, a jak jej zabraknie, to idą za zapachem człowieka, który wyczuwają w pożywieniu jakie im było zostawiane w miesiącach zimowych. Naganny jest też proceder wabienia wilków mięsem wyrzucanym przy czatowniach tak, by pseudofotografowie przyrody mogli zrobić swoje zdjęcia życia. Wilki wyczuwają zapach człowieka i kojarzy im się on z pożywieniem. Zaczynają wiec podchodzić pod ludzkie zabudowania, co jest powodem powstawania konfliktów, często opisywanych w mediach w stylu "wilki mam pod furtką".
Dzikie zwierzęta zostawmy samymi sobie. One same dadzą sobie radę, nawet zimą. A w najgorszym przypadkuj zadziała prawo naturalnej selekcji.

Kolejnym powodem, jaki może wpływać na wycieczki dzików do miast może być ich odstrzał spowodowany walką z ASF. Powód ten wymienia Państwowa Rada Ochrony Przyrody w swoim stanowisku ws. walki z ASF. Okazuje się, że tylko 0,4 procent z 1,2 mln odstrzelonych dzików miało tego wirusa. Tymczasem główne siły i środki państwa są skierowane właśnie na odstrzał dzików, a nie na np. bioasekurację. Efektem tych działań jest nie tylko częstsza ucieczka dzików do miast, ale słabe wyniki owej walki z ASF.
Politycy rzadko słuchają się naukowców, bez względu na partię jaką reprezentują.

Pamiętajmy też, że dzikie zwierzęta boją się ludzi. Ich naturalnym odruchem na nasz widok jest ucieczka. Jeśli spotkamy dzikie zwierzę w lesie lub w mieście i ono na nasz widok nie ucieka, to z kolei naszym naturalnym odruchem powinno być nie zbliżanie się. Ataki dzikich zwierząt na ludzi są rzadkością i dochodzi do nich w przypadku, gdy zwierzę czuje z naszej strony zagrożenie i z jakichś powodów nie może uciec (nawet nie rozważamy przypadku, gdy człowiek umyślnie drażni dzikie zwierzę, bo to głupota). Na przykład gdzieś w okolicy ma młode. W takim przypadku powinniśmy się oddalić z rejonu w jakim przebywamy. Nie uciekać, tylko odejść.

Najlepszym sposobem do zatrzymania habituacji jest odseparowanie świata ludzi od świata dzikich zwierząt. Twórzmy coraz więcej rezerwatów ścisłych, nie zajmujmy naturalnych obszarów żerowania dzikich zwierząt pod budownictwo (zahamować eksurbanizację można przez odpowiednie planowanie przestrzenne), nie szatkujmy tych obszarów. A jeśli już mieszkamy w sąsiedztwie lasów, to chociażby pilnujmy swoich śmieci, nie dawajmy dzikim zwierzętom powodów, by zaglądały do naszych przedmieść, a wtedy nie pojawią się również gdzieś bliżej centrum.

W ciągu ostatnich kilku dni zdarzyło się, że odstrzelono dziki jakie zabłądziły i znalazły się głębiej w Warszawie. Nie akceptujemy dzikich zwierząt w mieście do tego stopnia, że je zabijamy? To może zastanówmy się czy dzikie zwierzęta muszą akceptować obecność ludzi w lesie. Te wszystkie odstrzelone dziki nie wykazywały agresji. Można było spróbować je odłowić, przebadać i wywieść gdzieś do lasu skąd przyszły? Tu niestety działają przepisy o ASF, a zwłaszcza unijna dyrektywa 2023/594 zakazująca wywożenia dzików do lasów. Po prostu najtaniej jest je zabić, o wiele taniej, niż uśpić i przebadać krew na obecność wirusa. Tym samym władze Warszawy zabijając dziki postępują zgodnie z dyrektywą UE, która nic nie mówi o możliwości przebadania dzika żywego. Bada się tylko zastrzelone.

Adres

Janczewo
Wizna

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja Dla Biebrzy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja Dla Biebrzy:

Udostępnij