08/06/2026
Część II cyklu - ZBIERACTWO PSÓW W POLSCE
ale pod kątem zaburzeń psychicznych, zwanym zespołem Noego, polegającym na kompulsywnym gromadzeniu zwierząt w liczbie przewyższającej możliwości zapewnienia im odpowiednich warunków bytowych, opieki i higieny. Osoby dotknięte tym problemem zazwyczaj szczerze wierzą, że ratują zwierzęta, nie dostrzegając ich cierpienia i postępującego zaniedbania i uważają się za ich wybawców, co często wiąże się z ogromnym cierpieniem zwierząt i łamaniem prawa o ochronie środowiska.
Głównymi cechami zbieractwa zwierząt są: brak sprawowania nad nimi właściwej opieki (psy są niedożywione, żyją w złych warunkach sanitarnych i często nie mają dostępu do pomocy weterynaryjnej); znieczulica/zaprzeczenie (zbieracz nie przyjmuje do wiadomości, że zwierzęta cierpią i sprzeciwia się ich odebraniu); zaniedbywanie przestrzeni (mieszkanie lub posesja stają się zagracone i skażone odchodami, co zagraża zdrowiu samych właścicieli i sąsiadów). Skutkiem tego zjawiska jest cierpienie psów z powodu chorób, pasożytów, niedożywienia i braku przestrzeni. Nierzadko dochodzi do ich śmierci; zaś zbieracze izolują się od społeczeństwa, żyją w skrajnym ubóstwie i zagrożeniu epidemiologicznym.
W dzisiejszych pies często staje się rekompensatą za samotne lata, za niezrealizowane plany i marzenia, odrzucenie, stratę. Bardzo wiele naszych kontaktów z psami czy adopcje zwierząt wynikają z tego, że chcemy kimś się zaopiekować, być dobrym, mieć przyjaciela, bo dla nas ktoś nie był dobry. Są w tym szczere intencje, przynajmniej na początku. W przypadku zespołu Noego, później jest adopcja kolejnego zwierzaka, itd.. Ten ktoś mówi sobie: „Nawet jeśli nie mam pieniędzy to i tak jeszcze jednego wezmę.” I to jest właśnie kompensowanie, a osoba dotknięta tym zaburzeniem nie cierpi, przynajmniej na początku.
Osoba taka może czasami widzi cierpienie zwierząt, ale potrzeba „pomagania”, posiadania kolejnego psa czy kota jest silniejsza bowiem chodzi o zabezpieczenie potrzeb takiej osoby. W zespole Noego mówi się o niezrealizowanych potrzebach, o opuszczeniu, frustracji wywodzącej się jeszcze z dzieciństwa i poczuciu, że samemu niewiele się dostało, ale teraz ma się możliwość dawania. Łatwiej jest dawać zwierzętom, bo ludzi trzeba przekonać, żeby z nami byli, poza tym często te osoby mają problem, bo nie mają nikogo dookoła. Zwierzętom wystarczy dać trochę miłości, trochę bliskości i one, nawet kosztem swoich potrzeb, pójdą na taką trudną współpracę. To jest jednak krzywdzenie zwierząt. Zaczyna się od realnej pomocy, ale tak naprawdę człowiekowi chodzi o bliskość, gdyż wokół nich jest pusto. Chociaż zbieracze zwierząt doprowadzają do sytuacji, w których dobrostan zwierząt jest poważnie naruszony, trzeba tę kategorię osób odróżnić od innych kategorii ludzi posiadających wiele zwierząt i utrzymujących je dla celów „eksploatacyjnych” (np. zarobkowych: poprzez ich rozmnażanie).
Osoby eksploatujące zwierzęta często wykazują cechy osobowości antyspołecznych lub „borderline”, utrzymują zwierzęta w złych warunkach, ponieważ nie odczuwają empatii względem ich potrzeb, nie rozumieją ich cierpienia, a w przypadku zaoferowania korzyści majątkowych często oddają swoje zwierzęta. Zbieractwo zwierząt występuje częściej u kobiet i w późniejszym okresie życia i ma zdecydowanie podłoże emocjonalne, potrzebę samorealizacji, ale też brak realnej oceny własnych możliwości, która może prowadzić do niezamierzonego krzywdzenia zwierząt. Zbieractwo zwierząt należy więc definiować jako patologiczne zachowanie ludzkie obejmując kompulsywną potrzebę pozyskiwania i kontrolowania zwierząt, powiązane z brakiem zdolności do rozpoznania cierpienia zwierząt.
Oczywiście nie dotyczy to wszystkich ludzi i organizacji niosących wyważoną i realną pomoc zwierzętom, jak np. Fundacja Ostatnia Przystań
Zapraszamy do dyskusji!