Fundacja Na Brzegu

Fundacja Na Brzegu Życie nauczyło nas nie być obojętnymi.

Dodam jeszcze jedno: nie ogrzejesz kota kocykiem. Potrzebne jest źródło ciepła, choćby termofor lub dobrze i grubo zabez...
17/04/2026

Dodam jeszcze jedno: nie ogrzejesz kota kocykiem. Potrzebne jest źródło ciepła, choćby termofor lub dobrze i grubo zabezpieczona ręcznikiem butelka z gorącą wodą (nie każdy ma matę grzewczą). I nie tylko o noworodka kociego chodzi, ale o wszelkie kocie oseski bez mamy.

Większość osób, które znajdą nowo narodzone kociątko, popełnia ten sam błąd: natychmiast podaje mu mleko. Gdy kocię jest wyziębione, jego układ trawienny nie działa. Mleko fermentuje zamiast być trawione — i to, co miało pomóc, staje się problemem.

Zasada jest prosta i nie dopuszcza wyjątków: najpierw ogrzej, potem nakarm.

Kocię może wytrzymać godziny bez jedzenia. Nie wytrzyma w zimnie. Jeśli je znajdziesz, owiń je w miękką tkaninę i ogrzej dłońmi lub termoforem owiniętym w ściereczkę, zanim spróbujesz czegokolwiek innego.

Gdy kocię jest już ogrzane i reaguje, skontaktuj się z lekarzem weterynarii lub ośrodkiem rehabilitacji — nowo narodzone kocięta wymagają specjalnego mleka zastępczego dla kotów (nie krowiego, którego laktoza jest dla nich toksyczna) i precyzyjnej techniki karmienia.

Najpierw ogrzej. Potem nakarm. Zawsze. 🐱

Zgodnie z art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. 2023 poz. 1580 z późn. zm.), przez znęcanie się nad zwier...
13/04/2026

Zgodnie z art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. 2023 poz. 1580 z późn. zm.), przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć nie tylko zadawanie im bólu lub świadome dopuszczanie do ich cierpienia czy nieudzielanie pomocy, ale także uniemożliwianie zwierzętom bezpiecznego bytowania na terenach dzielonych z człowiekiem. Koty wolno żyjące podlegają ochronie prawnej. Nie wolno wyrzucać ich z piwnic, zamykać im okienek ani wywozić ich do schronisk. Czy odpowiada nam termin „koty wolno żyjące” czy nie, czy chcielibyśmy, aby wszystkie koty znalazły się w domach i schroniskach (lub zniknęły z ludzkich osiedli), nie zmienia to istniejącego prawa i sytuacji prawnej kotów. Ta ochrona działa mimo skomplikowania tej sytuacji – na miarę skomplikowanej natury tych niesamowitych stworzeń.

Status prawny kotów wolno żyjących – co musimy wiedzieć?

W internecie pojawiają się głosy, że ustawa nie traktuje kotów wolno żyjących jak zwierząt dzikich, tylko jak koty domowe, podczas gdy inni twierdzą, że traktuje je jak koty dzikie. Kto ma rację? Nikt, obie odpowiedzi są nieprawdziwe. Mamy tu do czynienia z bublem prawnym i warto wyjaśnić naturę tej niedoróbki.

Ustawa mówi, że koty wolno żyjące nie są bezdomne, bo zgodnie z art. 4 pkt 16 ustawy, zwierzę bezdomne to takie, które uciekło, zabłąkało się lub zostało porzucone przez człowieka. Koty wolno żyjące to zwierzęta urodzone na wolności, które nigdy nie miały właściciela, dlatego nie podlegają wyłapywaniu do schronisk. Nie oznacza to, że nie można ich udomawiać, oswajać, leczyć, a zwłaszcza kastrować, co już samo w sobie pokazuje, że nie mogą być dzikie.

Tu jest „kot pogrzebany”. Choć biologicznie kot domowy jest gatunkiem udomowionym, w ustawie koty wolno żyjące W ZASADZIE są objęte ochroną przewidzianą dla zwierząt wolno żyjących (dzikich), bo „wolno żyjący” to w teorii synonim dzikości – dlatego nie wolno ich przepędzać z ich siedlisk. Jednocześnie, mimo że nie są „udomowione, ale bezdomne”, gmina ma ustawowy obowiązek opieki nad nimi (np. dokarmianie, kastracja), co wynika z art. 11a ust. 2 pkt 2 ustawy, choć nie ma takiego obowiązku względem lisów czy jeży.

Ustawa nie nazywa kota domowego wprost zwierzęciem dzikim. Definicja zwierząt dzikich (wolno żyjących) w art. 4 pkt 21 mówi, że to zwierzęta nieudomowione. Biologicznie kot domowy jest udomowiony, więc formalnie do tego worka nie wpada, pojawia się jednak odniesienie do dzikości w samej nazwie kategorii. Art. 21 mówi: „Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki do swobodnego bytu” w miejscu ich dotychczasowego przebywania na wolności, jeśli tam się urodziły lub przywędrowały. O wyrzucaniu ich z aut nie ma w ustawie mowy.

Gdzie jest luka? Ustawa nigdzie nie mówi wprost: „Kot wolno żyjący to zwierzę dzikie”. Ona po prostu beztrosko używa terminu „zwierzęta wolno żyjące”, a sądy, ministerstwa i Główny Lekarz Weterynarii musieli „dopowiedzieć” resztę, wydając opinie, że skoro te koty żyją na wolności i nie mają właściciela, to podlegają pod ten konkretny art. 21, ale też wymagają szczególnej gminnej pomocy, jak bezdomne psy.

Krótko mówiąc, w polskim prawie koty wolno żyjące nie są traktowane ani jako koty bezdomne, ani jako koty dzikie w ścisłym tego słowa znaczeniu. Musimy się domyślać i posiłkować interpretacjami, że kot piwniczny to właśnie ten „wolno żyjący”, czyli „tak jakby” dziki, i za każdym razem rozstrzygać we własnym sumieniu podejmowane decyzje. Gdyby autorzy ustawy dopisali jedno zdanie: „Przez zwierzęta wolno żyjące rozumie się również koty bytujące w otoczeniu człowieka, choć nie są one zwierzętami dzikimi”, problem by zniknął. A tak – mamy prawny rebus i gównoburze pod postami na FB zamiast publicznej dyskusji i dobrego prawa. Dziś zdjęłam post z jednej z grup z powodu żenujących komentarzy. Ludzie nie rozumieją opisanej tu luki i wikłają się w prawny spór dotyczący statusu kota, choć prawo tej kwestii nie rozstrzyga.

Bubel czy nie bubel, na ten moment ustawa pozostaje faktem prawnym i nie warto kosztem zdrowia i życia kocich dzikusów wywozić ich z piwnicy do schroniska (kłamiąc, jakie jest ich pochodzenie). Za to naprawdę grożą kary, a rozwój FIP-a i innych chorób u takiego kota jest niemal pewny.

Czy nam się to podoba, czy nie, koty wolno żyjące są traktowane jako naturalny element ekosystemu, choć to prawda, że mogą stanowić zagrożenie dla niego – zwłaszcza koty domowe, wypuszczane na zewnątrz, które dla zabawy mordują wszystko, co się rusza na łonie natury jeszcze „fajniej” niż myszki z Zooplusa. Także i z niedoskonałych rozwiązań prawnych jasno wynika, że nie wolno lokalnych kotów wolno żyjących (albo jak kto woli: bezdomnych) przepędzać ani wywozić do schronisk i mają one prawo żyć tam, gdzie się urodziły.

Ambiwalentny status ma nieoczekiwane konsekwencje dla samych kotów: gdyby jednoznacznie uznano je za zwierzęta dzikie, ich los byłby nie do pozazdroszczenia (a rozród nie do opanowania, bo zwierząt dzikich nie wolno kastrować). Jak potraktować miziaki w dzikim stadzie albo w miarę oswojone kociaki megadzikiej matki? Tego nie wyjaśni żadna jednoznacznie toporna ustawa, a serca pomagaczy mogłyby zostać wystawione na jeszcze cięższą emocjonalną próbę niż te obecne – gdy nie ma domów i środków na opiekę nad rwącym się do ludzi słodziakiem.

Nie należy atakować tych, którzy ten skomplikowany status prawny uczciwie opisują, a prawa nie tworzyli. Trzeba też jasno zdawać sobie sprawę, że przekierowanie statusu w jedną stronę tak naprawdę pogłębi problem, unieszczęśliwiając jedną z grup kotów wkładanych obecnie do jednego worka. Około miliona uliczników to zarówno koty funkcjonalnie dzikie, urodzone w krzakach i pustostanach (stanowiące też zagrożenie dla ginących gatunków ptaków), jak i koty, które z różnych powodów straciły domy lub zostały oswojone przez kontakt z człowiekiem, ale też osobniki mniej lub bardziej bezradne na wolności. Nie ma rozwiązań, które odpowiedzą na potrzeby wszystkich tych zwierząt i nie ma też możliwości wykastrowania wszystkich, co oznaczałoby wytępienie gatunku lub przekształcenie kotów w gatunek wyłącznie hodowlany.

P.S. Warto wiedzieć: W przypadku przyłapania kogoś na zamykaniu okienek piwnicznych lub wywożeniu kotów, zastosowanie znajdują surowe przepisy karne zawarte w art. 35 ustawy o ochronie zwierząt. Za znęcanie się nad zwierzętami, do którego zalicza się świadome odcinanie od schronienia w warunkach zagrażających życiu oraz porzucanie zwierząt, grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Jeśli sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, kara ta wzrasta do 5 lat. Kluczowym elementem wyroku jest obligatoryjna nawiązka finansowa – w razie skazania sąd ma ustawowy obowiązek nakazać sprawcy wpłatę kwoty od 1 000 zł do nawet 100 000 zł na cele związane z ochroną zwierząt. W takich sytuacjach policja ma obowiązek podjąć interwencję, ponieważ działania te wyczerpują znamiona przestępstwa i nie ma znaczenia, czy w przywoływanej ustawie kota słusznie nazwano zwierzęciem wolno żyjącym. Ostatecznie to jednak od nas, ludzi, zależy, czy dopilnujemy, by te przepisy były respektowane i czy wywrzemy odpowiednią presję, by martwa litera prawa stała się realną ochroną, czy będziemy nazywać te kary „głupim wymysłem” autora posta albo „halucynacjami AI”.

Nasz ulubiony chorągwicki sąsiad, wulkan energii, zawsze chętny do pomocy. Teraz trzeba pomóc Amadeuszowi w życiu bez bó...
09/04/2026

Nasz ulubiony chorągwicki sąsiad, wulkan energii, zawsze chętny do pomocy. Teraz trzeba pomóc Amadeuszowi w życiu bez bólu. Bardzo Was prosimy!

Mam na imię Amadeusz. Przez całe życie byłem osobą aktywną, sportowcem, człowiekiem czynu, który marzył o domu i rodzinie. Moja walka zaczęła się nagle, gdy mi…

**Dwa kocie skarby do adopcji!** 🐈‍⬛🐈 Rodzeństwo w wieku ok. 10-11 miesięcy szuka swoich ludzi. Więcej postów i ich dokł...
06/04/2026

**Dwa kocie skarby do adopcji!** 🐈‍⬛🐈 Rodzeństwo w wieku ok. 10-11 miesięcy szuka swoich ludzi. Więcej postów i ich dokładną historię znajdziecie niżej na naszej stronie. 📜

Trafiły do nas z „mrocznym PR-em” od zbieraczki jako koty trudne. Prawda jest jednak inna: jak wiele mruczków, po prostu nie odnajdują się w stadzie jako numery 29 i 30 (a tyle ich było w poprzednim miejscu). 🏚️🚫

**Poznajcie ich bliżej:**
✨ **Dziewczynka (w rude plamki):** Bardzo lgnie do innych kotów, ale jest delikatna – nie radzi sobie z brakiem akceptacji, robi się wtedy wycofana i smutna. Z łagodnym kocim towarzyszem na pewno stworzy zgrany duet! 🌸
✨ **Puchaty chłopak (Loki):** Tu mocno widać geny norweskiego leśnego. 🌲 On z kolei z innymi kotami dogadać się nie chce – inne mruczki boją się jego bujnego futra, a on prewencyjnie stawia się do konfrontacji. Mimo dwumiesięcznych prób, nie udało się wypracować neutralnych relacji z obcymi kotami. Za to z siostrą dogaduje się świetnie! 🤝

**Towarzystwo:**
✅ **Ludzie:** Oboje bardzo potrzebują kontaktu z człowiekiem. Są ciekawskie, chodzą za opiekunem krok w krok i uwielbiają wszystko obserwować. 👀
✅ **Psy:** Co ciekawe, dobrze wypadła konfrontacja ze spokojnym psem. 🐶 Kluczem do sukcesu było to, że pies nie reagował na koty i nie szukał z nimi relacji.
✅ **Dom:** Szukamy miejsca, w którym nie będą same przez całe dnie. Mogą iść do adopcji osobno (Nutka do łagodnego kota), ale najlepiej czułyby się razem. 👩‍❤️‍👨

**Wymagania i logistyka:**
✅ **Bezpieczeństwo:** Warunkiem koniecznym są zabezpieczone okna! 🏠 Są ruchliwe – wejdą w każdą dziurę! Loki szczególnie kocha zakamarki i strefy pod sufitem. 🧗‍♂️
✅ **Zdrowie:** Wirusówki ujemne, koty są zaczipowane, zaszczepione i odrobaczone (kał zbadany). 🩺 Oba mają wykonany rozszerzony panel diagnostyczny, są zdrowe jak koniki.

📍 Koty przebywają pod Krakowem, ale dowieziemy je w rejony: Warszawy, Kłodzka, Katowic, Bielska-Białej, Wrocławia, a ewentualnie nawet do Bydgoszczy, wizytę przedadopcyjną przeprowadzą zaprzyjaźnione fundacje (a miejscu robimy ją sami). Nie ma ankiety adopcyjnej tylko rozmowa. 🚗

📞 **Kontakt do opiekuna: 533 459 644**

31/03/2026

Pisana życiem książka o pięknisiu z genami leśnego norwega otworzyła nowy rozdział. Loki całą kocią duszą i sercem należy do człowieka, choć jako maluch, był bardzo dzikim kotem. Przy swoim opiekunie u nas staje się aniołem – nie jest to jednak kot do zostawiania go w domu na wiele godzin ani do puszczania samopas. Wtedy boi się albo z nudów wpada na ekstrawaganckie pomysły, a towarzystwo siostry niewiele tu zmienia.

Loki i Nutka nie tylko różnią się wyglądem: należą do dwóch różnych światów. Koty się tolerują, a nawet lubią, ale to nie wszystko, o co chodzi w „byciu razem na zawsze”. Według nas Loki powinien dogadać się z mądrym i nienachalnym psem, z kotami – raczej nie. On nawet chce, ale inne koty traktują jego wielkie futro jak nastroszenie do walki i jest „po zawodach”. W naszej fundacji bywa konfrontowany od czasu do czasu z innymi mruczkami; bójek nie było, może więc z wyjątkowo cierpliwym I spokojnym kotem osiągnąłby porozumienie.

Loki jest bystry, sprytny i zaradny. Nie można przy nim suszyć prania – pozabiera je na legowisko, a gdy w kuwecie pojawi się niechciana zawartość, pachnące ubrania otwierają przed nim nowe perspektywy… 🙃

Poza tym to taki kochany, trochę płochliwy źrebaczek czy koziołek, który da komuś mnóstwo radości. Małe dzieci wykluczone, starsze i niewrzaskliwe są OK. Kocurek ma ok. 10 miesięcy, jest wykastrowany, odrobaczony i – co ważne – pozwala się czesać. Miał też zrobiony poszerzony panel diagnostyczny, z którego wynika, że jest absolutnie zdrowy.

Loki przebywa w okolicach Krakowa. Szukamy mu domu niewychodzącego z bezwzględnym zabezpieczeniem okien i uchyłów. Do dobrego domu, w którym nasi przedstawiciele będą mogli przeprowadzić wizytę przedadopcyjną, dowieziemy go sami (nawet daleko).

Kontakt do opiekuna: 533 459 644

Wystarczy minuta i jedno szarpnięcie, które przerywa rdzeń kręgowy. Ból jest tym większy, że kot pozostaje w pełni świad...
31/03/2026

Wystarczy minuta i jedno szarpnięcie, które przerywa rdzeń kręgowy. Ból jest tym większy, że kot pozostaje w pełni świadomy – jest „jedynie” sparaliżowany. Jeśli nie zostanie znaleziony natychmiast, umiera w męczarniach z powodu krwotoku wewnętrznego i zmiażdżonych narządów w tej piekielnej pułapce.

Wielu ludzi lekceważy okna uchylne, a to gilotyna dla zwierząt. Zabezpieczenie uchyłu jest bardzo tanie i proste w montażu. Nie trzeba zabezpieczać tylko pojedynczych okien w bardzo głębokich wnękach. W każdym innym przypadku – gdy okno ma dwie kwatery lub więcej – los kota próbującego wydostać się przez uchył jest przesądzony.

Skala niewiedzy lub głupoty wielu właścicieli i miłośników kotów poraża: bardzo często potencjalnie adoptujący pokazują materiałową moskitierę jako ekwiwalent siatki (!!!) i... zabezpieczenie uchyłu. Bywa i gorzej - niedawno usłyszałam: "My nie potrzebujemy zabezpieczeń okien dla kota, bo tylko na uchył w całym domu otwieramy".

Reaguj, zanim będzie za późno!

Robi się ciepło, coraz częściej zostawiamy otwarte okna, nie przypuszczając nawet, że może to być początek koszmaru, jakiego nie przewidzieliśmy. Bo koty nie wychodzą cało z takiej przygody. Bądźcie tego świadomi. Nie myślcie: mój tak nie robi, bo gdy jednak zrobi - ratunku nie będzie.
Lepiej pomyśleć zawczasu, niż pożegnać najlepszego przyjaciela 💔🐾💔

pomagam.pl/abke8m

30/03/2026

Gdy zginie Ci zwierzak, choć oby nie....

Człowiek, który nie tak dawno zszedł z drzewa, niszczy teraz i drzewa, i wszystko, co na nich żyje. Stań kiedyś przy kas...
29/03/2026

Człowiek, który nie tak dawno zszedł z drzewa, niszczy teraz i drzewa, i wszystko, co na nich żyje. Stań kiedyś przy kasach w markecie albo dużym ogrodnictwie i zobacz, ile chemii ogrodniczej ludzie kupują w ciągu pół godziny. Potem taki człekokształtny obsypie i spryska cały ogród, po czym ogląda kretyńskie rolki w telefonie ze zwierzętami wygenerowanymi przez AI.

Kiedyś były wszędzie.
Na dachach, w ogrodach, na liniach elektrycznych.

Dziś coraz częściej… ich po prostu nie ma.

Gołąb sierpówka (Streptopelia decaocto) jeszcze niedawno był jednym z najbardziej „codziennych” ptaków w Polsce. Żył blisko ludzi - w miastach, na wsiach, wśród drzew i ogrodów.

I właśnie dlatego prawie nikt nie zauważył, że zaczyna znikać.

Cichy. Spokojny.
Z charakterystycznym, miękkim „koo-koo-koo”.

Nie walczy o uwagę.
Nie robi hałasu.

Po prostu… przestaje być słyszany.

Powody?
Mniej miejsc do gniazdowania.
Coraz mniej zieleni.
Chemia. Hałas. Światło.

I coś jeszcze - nasze przyzwyczajenie.

Bo najłatwiej przeoczyć to, co wydaje się „zawsze było”.

A potem nagle orientujesz się, że już tego nie ma.

I nie pamiętasz, kiedy był ostatni raz.

🕊️

Niektóre gatunki znikają głośno.
Inne… znikają w ciszy.

⚖️ STOP PSEUDOPOMOCY! WYPUSZCZANIE KOTEK W DNIU KASTRACJI JEST NIEDOPUSZCZALNE! 📢❌Wypuszczenie kotki na zewnątrz bezpośr...
26/03/2026

⚖️ STOP PSEUDOPOMOCY! WYPUSZCZANIE KOTEK W DNIU KASTRACJI JEST NIEDOPUSZCZALNE! 📢❌

Wypuszczenie kotki na zewnątrz bezpośrednio po zabiegu kastracji, tego samego dnia, to nie jest pomoc. To rażące nadużycie i zaniedbanie, które uderza w samą ideę ratowania zwierząt. Jeśli jakakolwiek organizacja w Polsce stosuje takie praktyki, to pod płaszczykiem dobroczynności dopuszcza się cynicznej, przedmiotowej procedury, która z etyką lekarską i opieką nie ma nic wspólnego.

Oto twarde fakty medyczne o tym, na co skazuje się zwierzę, wyrzucając je na ulicę zaraz po operacji:

⚠️ BEZBRONNOŚĆ I ZAGROŻENIE ŻYCIA (ZABURZENIA OUN)
Narkoza to stan głębokiej depresji ośrodkowego układu nerwowego. Nawet jeśli kotka chodzi, jej percepcja, odruchy obronne i czas reakcji są upośledzone przez 24-48 godzin. Wypuszczenie jej w tym stanie to wystawienie jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo pod kołami samochodu lub w starciu z drapieżnikiem. Zwierzę jest otumanione i niezdolne do obrony – to nie jest wolność, to porzucenie w stanie krytycznym.

⚠️ HIPOTERMIA I WSTRZĄS POOPERACYJNY
Leki znieczulające upośledzają ośrodek termoregulacji w podwzgórzu. Kotka na zewnątrz nie potrafi utrzymać stałej temperatury ciała, co prowadzi do hipotermii, która drastycznie spowalnia metabolizm leków i gojenie. Zwierzę może zapaść w śpiączkę pooperacyjną lub wstrząs, umierając w cierpieniu, którego nikt nie zauważy i na które nikt nie reaguje.

⚠️ RYZYKO KRWOTOKÓW I EWENTRACJI (WYPADNIĘCIA NARZĄDÓW)
Kastracja to laparotomia – poważna operacja z otwarciem powłok brzusznych. Jeśli kotka w pooperacyjnym szoku lub pod wpływem bólu zacznie skakać czy uciekać, ryzykuje natychmiastowe rozejście się szwów wewnętrznych (na podwiązanych naczyniach krwionośnych) lub zewnętrznych. Może dojść do krwotoku wewnętrznego lub ewentracji (wypadnięcia narządów przez ranę), co na wolności kończy się tragiczną śmiercią w całkowitym odosobnieniu.

⚠️ 7 DNI – ABSOLUTNE, ETYCZNE MINIMUM REKONWALESCENCJI! ⏳
Przetrzymanie kotki w klatce bytowej lub bezpiecznym pomieszczeniu przez TYDZIEŃ to nie dobra wola – to obowiązek! Dlaczego?
- Stabilizacja powięzi: Dopiero po 7 dniach tkanka łączna (powięź) odzyskuje minimalną wytrzymałość. Wcześniej całe bezpieczeństwo opiera się wyłącznie na niciach, które mogą zostać zerwane przy jednym skoku.
- Ochrona przed septycznym zapaleniem otrzewnej: Świeża rana w kontakcie z brudem i ziemią to prosta droga do zakażenia. Bez higieny i osłony antybiotykowej pomoc zmienia się w powolną agonię z powodu infekcji jamy brzusznej.
- Monitoring powikłań: Obrzęki, wysięki surowicze czy nietolerancja nici (odczyny) ujawniają się po kilku dobach. W klatce można ją uratować – na wolności kotka zostaje sama z bólem i postępującą infekcją.

⚠️ MARNOTRAWSTWO ŚRODKÓW SPOŁECZNYCH
Środki z budżetów gmin i od darczyńców mają realnie pomagać. Jeśli kotka ginie dzień po zabiegu przez brak elementarnej rekonwalescencji, te pieniądze zostają bezpowrotnie zmarnowane. To niegospodarność i odfajkowywanie statystyk kosztem dobrostanu czujących istot.

Wypuszczenie kotek tego samego dnia to systemowe nadużycie. Każdy, kto mieni się obrońcą zwierząt, musi zapewnić im bezpieczny powrót do zdrowia. Wszystko inne to po prostu kolejna forma przedmiotowego traktowania istot, które nie mogą same prosić o pomoc. 🐾💔

Choć to niewiarygodne, podobny proceder trwa – stykaliśmy się osobiście z takimi sprawami. Ostatnio osoba wspierająca fundację, która zwróciła uwagę działającemu w ten sposób stowarzyszeniu, usłyszała, że zachowuje się „jak histeryczna stara panna”.

Czy rzeczywiście lokalne stowarzyszenie jest „panem na włościach” i wolontariuszka ma podstawy się bać, że nie dostanie pieniędzy na kastrację kotek? Nie! Kastracja to ustawowy obowiązek gminy i to prawdopodobnie gminne środki są bazą finansowania tych zabiegów.

Co można zrobić w tej sytuacji?

⚖️ MOŻLIWE ŚRODKI PRAWNE I INTERWENCYJNE:

* ZAWIADOMIENIE DO PROKURATURY (Art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt): Wypuszczenie kotki w narkozie to znęcanie się przez świadome dopuszczenie do cierpienia i narażenie na śmierć. To nie jest błąd – to przestępstwo.

* SKARGA DO IZBY LEKARSKO-WETERYNARYJNEJ: Uderzenie bezpośrednio w lekarza. Wydanie pacjenta w stanie zagrożenia życia to rażące naruszenie etyki i błąd w sztuce. Niech rzecznik dyscyplinarny sprawdzi jego prawo do wykonywania zawodu.

* KONTROLA DYSCYPLINARNA W GMINIE: Oficjalne pismo o nienależytym wykonywaniu zadania publicznego. Jeśli gmina płaci za kastrację z opieką, a organizacja jej nie zapewnia, to jest to wyłudzenie środków publicznych i podstawa do natychmiastowego zerwania umowy.

* INTERWENCJA U POWIATOWEGO LEKARZA WETERYNARII: Wniosek o kontrolę dobrostanu. PIW ma prawo wejść do siedziby organizacji i sprawdzić, czy mają warunki do przetrzymywania zwierząt, czy robią z nich „odpad medyczny”.

* APEL DO MEDIÓW I OPINII PUBLICZNEJ: Nagłośnienie procederu z podaniem nazw. Nic tak nie dyscyplinuje „panów na włościach”, jak utrata wizerunku oraz dotacji od darczyńców i gminy.

NA JAKICH FAKTACH BAZUJE POST?

Na razie podajemy informacje ogólne, żeby przy okazji zmobilizować działania w różnych częściach Polski. Kierujemy list do konkretnej organizacji i zobaczymy, co dalej w tym konkretnym przypadku.

Bazą jest skarga lokalnej karmicielki z południowej Polski. Pani K. usłyszała od szefa stowarzyszenia finansującego kastracje w małym mieście, że jest „przewrażliwiona jak stara panna”. Ponieważ kastracje są OBOWIĄZKIEM gminy, stowarzyszenie korzysta zapewne z gminnych środków, więc lęk pani K., że nie dostanie pomocy dla bezdomniaków, jest nieuzasadniony. Chcemy zatrzymać pseudopomoc za publiczne i prywatne pieniądze, powstrzymać chamstwa nie potrafimy.

Przy okazji: Pani K. będzie potrzebować dwóch niedużych kocich keneli, ma pięć kotek do wykastrowania, więcej niż dwie w tym samym czasie nie pomieści. Kto może pomóc między Nysą a Opolem?

🐾 Licytacja dla fanów Rottweilerów – pomagamy kotom! 🐾Mamy dla Was coś wyjątkowego – unikalną talię kart, która zachwyci...
24/03/2026

🐾 Licytacja dla fanów Rottweilerów – pomagamy kotom! 🐾

Mamy dla Was coś wyjątkowego – unikalną talię kart, która zachwyci każdego miłośnika tej rasy! Choć mówi się, że „żyją jak pies z kotem”, u nas Rottki łączą siły, by ratować mruczki. 🐶❤️🐱

Całkowity dochód z licytacji zasili naszą zbiórkę na trzy chore koty. Ich historia jest wyjątkowo trudna, a każda złotówka to dla nich szansa na powrót do zdrowia.

👉 Szczegóły licytacji:
💰 Cena wywoławcza: 50 PLN
⏰ Koniec licytacji: 30 kwietnia, godz. 00:00
📍 Miejsce: Licytujemy pod postem źródłowym na stronie Fundacja Na Brzegu.

📦 Dostawa:
• Paczkomat (według aktualnego cennika)
• Przesyłka OLX (wystawimy ogłoszenie)
• Odbiór osobisty: Kraków lub Wieliczka

Link do zbiórki oraz miejsce do licytowania znajdziecie w poście źródłowym. Pomóżmy tym dzieciakom wyjść na prostą! 🐾

Rudy Stefan nie powinien żyć. Medycznie to się nie klei. Miał niewydolność wielonarządową i krwawą biegunkę, jego mięśni...
21/03/2026

Rudy Stefan nie powinien żyć. Medycznie to się nie klei. Miał niewydolność wielonarządową i krwawą biegunkę, jego mięśnie się rozpadały. Bardzo cierpiał.😧

Prawie trzy tygodnie w kocim szpitalu, dziesiątki badań, wykluczanie kolejnych wyroków: białaczki, FIP i wielu innych. Wszystko było przeciwko niemu, a jednocześnie nic się nie potwierdziło. Kot zawisł w diagnostycznej próżni, która do dziś pozostaje zagadką – ale w tej walce nie chodzi o rozwiązywanie zagadek. Chodzi o to, żeby rudy po prostu mruczał, cieszył się życiem, znalazł naprawdę dobry dom.❤️‍🩹❤️‍🩹❤️‍🩹

Wszystko wskazywało na to, że umiera. Pewnego dnia wstał i zaczął się bawić, a nawet zaczepiać personel i zagadywać do chorych kotów mimo ogromnej słabości. Przychodnia Weterynaryjna Morgan jak zawsze pokazała klasę: Stefanem zajęto się tak, jakby był kocurem samej królowej brytyjskiej. Empatyczny kot odpowiedział na tę czułą uwagę i na zaproszenie do życia.

Teraz czas na matematykę, bo Stefan to jeden z trójki chorych kotów w piątce przejętej od zbieraczki. Przyszłość ma swoją cenę, której nie da się negocjować. Fundacja Na Brzegu ma dodatkowe, trudne do wyadoptowania koty, klinika ma faktury, które na razie odroczyła. Bez pomocy ten bilans się nie domknie nie dlatego, że mikrofundacja to stowarzyszenie żebracze. Fundacje powstają po to, żeby dawać uwagę tym, na których „nikt normalny” nawet nie spojrzy. Rzucają wiązkę światła na ludzi i zwierzęta, którym nie sprzyja ideologiczny marketing i gry społecznych interesów.

Wielu ludzi skrycie zapyta: po co toto żyje? Sam zadecydujesz, czy jesteś w stanie wyjść poza takie myślenie, które w jakimś momencie zawsze obraca się przeciwko człowiekowi. Nie skłaniam do autoprezentacji szlachetności, kolekcjonowania dobrych uczynków, zagrania w teatrze wrażliwości i empatii albo towarzyskiego konformizmu.

To szansa, moment, w którym można tak po ludzku ucieszyć się tym, że jakiś człowiek, zwierzę lub pomagająca im organizacja – po prostu jest i ma szansę być dalej. Jaki w tym sens? Dla większości żaden, co nie oznacza, że mniejszość zawsze widzi ukryte sensy właściwe. Może tego sensu jako społecznej logiki nie ma, jest tylko porządek głupiego jak but serca w kontrze wobec coraz większej bezduszności, której się nie powstrzyma. Nie staraj się udawać kogoś, kim nie jesteś, nie wpłacaj na cel, który Cię wkurza, bo tak wypada. Poćwicz uwagę: spróbuj zobaczyć jedną z milionów istot, których prawie nikt nie widzi, tak jakbyś patrzył na siebie.

Gdyby ludzie dojrzewali, a nie tylko się starzeli, każdy dorosły człowiek rozumiałby wartość życia jako takiego. Doświadczałby radości z wyszarpnięcia śmierci i złu jeszcze jednego dnia, miesiąca, roku. I umiałby się cieszyć swoim własnym czasem. Może warto nauczyć się takiej radości, jeśli się jej nie czuje; może tylko ona zmienia świat i nasze życie?

Link do zbiórki :
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/koci-los-pl

Adres

Chorągwica 260
Wieliczka Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja Na Brzegu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij