27/05/2026
🪷🙏🏽📿🌈💙
"Świat naprawdę potrzebuje dziś ludzi, którzy chcą pozwolić swojemu sercu, swojej bodhiczitcie dojrzeć. Wokół tak wiele zniszczeń i cierpienia: ludzie są miażdżeni przez czołgi, wysadza się ich domy, żołnierze walą nocą w drzwi, wywlekają z domu całe rodziny, torturują rodziców, zabijają dzieci. Ludzie głodują. To trudne czasy. My, którzy żyjemy w luksusie, koncentrując się na swych żałośnie nieistotnych problemach psychologicznych, powinniśmy postarać się, by nasza wewnętrzna jasność, nasze serce, ciepło i zdolności dojrzały w nas. Powinniśmy się otworzyć i przestać kurczowo czepiać naszego „ja”, bo wówczas udzieli się to innym.
Czy zauważyliście, że gdy usiądziecie w jadalni przy stole, a osoba siedząca obok jest wyraźnie w dobrym nastroju, w jakiś sposób wam się to udziela i zaczynacie czuć się dobrze, jakby ta osoba okazywała wam sympatię? Ale jeśli usiądziecie przy stole i osoba obok jest wyraźnie skwaszona, zaczynacie się zastanawiać: „Co ja zrobiłem?”, albo: „O rany, muszę szybko spróbować poprawić jej humor”. Czy boli was głowa, czy macie atak depresji — bez względu na to, co się dzieje — jeżeli czujecie się w swoim świecie „u siebie”, udzieli się to także innym: oni też będą się czuli dobrze. Możemy dawać sobie nawzajem szansę na dobre samopoczucie, podejmując pracę nad swoim strachem, nad swoją niepewnością, poranną depresją.
Praktykowanie siamathy to wyraz gotowości do ujrzenia rzeczy jasno i bez wydawania ocen. Praktykowanie tonglen to gest w kierunku rozwoju bodhiczitty dla szczęścia własnego i innych. Wasze szczęście promieniuje z was, dając innym przestrzeń umożliwiającą doświadczenie własnej radości, inteligencji, jasności i ciepła.
Istotą praktyki tonglen jest gotowość odczuwania bólu podczas wdechu, gotowość uznania istniejącego w świecie cierpienia. Od dzisiaj możemy rozwijać w sobie odwagę i wolę odczuwania tego aspektu ludzkiej kondycji. Wdychamy, by naprawdę zrozumieć, co miał na myśli Budda, mówiąc, iż Pierwszą Szlachetną Prawdą jest to, że życie jest cierpieniem. Co to znaczy? Z każdym wdechem staramy się uznać prawdę cierpienia — nie jako konsekwencji własnego błędu czy kary, ale jako nieodłącznej części ludzkiego życia. Z każdym wdechem wgłębiamy się w dotkliwość życia, którą można zaakceptować, którą można przyjąć z otwartością i od której nie trzeba uciekać. Tonglen sprawia, że stajemy z nią oko w oko.
Z kolei wydech to koncentracja na drugim aspekcie ludzkiej kondycji. Z każdym wydechem otwieramy się i wchodzimy w kontakt z uczuciem radości, zadowolenia, satysfakcji, czułości, z wszystkim, co świeże i czyste, zdrowe i dobre. To ta część życia, którą chętnie rozszerzylibyśmy tak, by stanowiła jego całość. To część życia, która byłaby naszym codziennym menu, gdyby udało nam się w końcu rozwiązać wszystkie problemy: szczęście sauté, żadnych cierpień. Taka dieta obejmowałaby wszystko, co w naszym pojęciu miałoby stanowić źródło nieustającej szczęśliwości, może zabarwionej odrobiną leciutkiej goryczy, jedną czy dwiema łzami, ale stanowczo bez żadnych poważnych dramatów, żadnych czarnych dziur, żadnych drzwi, które strach otwierać, demonów pod łóżkiem, złych myśli, wściekłości, rozpaczy, zazdrości — nic z tych rzeczy. Wydech - to aspekt życia, który bardzo nam odpowiada. Wchodzimy z nim w kontakt - i wydychamy, tak by stan ten emanował z nas i mógł być doświadczany także przez innych.
Jedynym warunkiem, by móc praktykować tonglen, jest wcześniejsze zaznanie w życiu i bólu, i szczęścia. Jeśli przeżyliście w życiu choć sekundę cierpienia, możecie praktykować. Jeżeli przeżyliście choć jedną sekundę szczęścia — możecie praktykować. To jest warunek. Znaczy to bowiem, że jesteście zwykłymi istotami ludzkimi, które znają i ból, i szczęście, jak wszyscy inni".
Pema Cziedryn