15/07/2026
DLACZEGO „CZUCIE” NIE OZNACZA ZALEWANIA?
Wokół emocji istnieje dziś pewien paradoks. Z jednej strony coraz częściej słyszymy: „Trzeba czuć emocje”. „Nie tłum emocji”. „Wróć do ciała”. Z drugiej – wiele osób doświadcza czegoś przeciwnego: kiedy próbują „bardziej czuć”, pojawia się chaos, przeciążenie albo poczucie utraty kontroli.
To prowadzi do ważnego pytania: Czy kontakt z emocjami oznacza zanurzenie się w nich bez granic?
Z perspektywy współczesnej wiedzy o regulacji układu nerwowego – nie. Bo czucie nie jest tym samym co zalanie emocjonalne. To zasadnicza różnica. Emocje są procesami psychofizjologicznymi. Każda emocja wiąże się ze zmianami w organizmie: napięciem mięśniowym, oddechem, rytmem serca, mobilizacją energii, zmianą uwagi i gotowości do działania. Dodatkowo układ nerwowy reagując na bodziec weryfikuje, czy mamy wystarczającą pojemność, aby czuć dane emocje. W tym miejscu rozpoczyna się temat regulacji i różnicowania pomiędzy ucieleśnionym odczuwaniem i zalaniem.
W przestrzeni terapeutycznej często spotyka się dwa nieporozumienia. Pierwsze brzmi: „Muszę się otworzyć i wszystko poczuć”. Drugie: „Jeśli jest mi za trudno, to znaczy, że unikam”. Tymczasem przeciążenie emocjonalne nie musi oznaczać oporu. Czasem oznacza po prostu, że organizm nie ma jeszcze wystarczających zasobów, aby utrzymać kontakt z intensywnym doświadczeniem bez utraty poczucia bezpieczeństwa. To dlatego w pracy z emocjami tak ważna jest regulacja i wzrost tolerancji na daną emocję. Chodzi o stopniowe rozwijanie zdolności do pozostawania w kontakcie z doświadczeniem przy zachowaniu obecności. To różnica między: „czuję i jestem w kontakcie” a „emocja całkowicie mną zarządza”. W praktyce oznacza to możliwość zauważenia: „Tak, czuję napięcie.” „Tak, pojawia się lęk.” „Tak, jestem poruszony/poruszona.” Ale bez utraty orientacji, bez odcięcia i bez konieczności natychmiastowego działania.
Współczesna psychoterapia coraz częściej opisuje ten proces jako budowanie tolerancji na doświadczenie emocjonalne i zwiększanie elastyczności regulacyjnej. Uczymy się pozostawać z emocjami w kontakcie. W tym miejscu szczególnie ważna staje się praca z ciałem. Bo zanim emocja stanie się opowieścią, interpretacją czy narracją – zwykle pojawia się jako doświadczenie fizyczne: ścisk w brzuchu, napięcie klatki piersiowej, zatrzymanie oddechu, impuls do ruchu, wycofania albo kontaktu. Zwiększanie świadomości tych sygnałów może wspierać wcześniejsze rozpoznawanie przeciążenia i bardziej adekwatne reagowanie. W Core Energetics emocje i ich ucieleśnianie są istotą procesu. Rozwijamy kontakt z doświadczeniem emocjonalnym w sposób, który wspiera integrację: ciała, emocji, relacji i świadomości.
Czym dla Ciebie jest ucieleśniony kontakt z emocjami? Daj nam znać w komentarzu.