14/01/2026
Fotosynteza, czyli zakład o światło.
Nauczyciel to czasem zawód bardzo zbliżony do aktora. Wchodzi na scenę (przed tablicę), wygłasza swój monolog do publiczności, a potem - zupełnie jak w teatrze - rozlega się dzwonek i widzowie odchodząNauczyciel to czasem zawód bardzo zbliżony do aktora. Wchodzi na scenę (przed tablicę), wygłasza swój monolog do publiczności, a potem - zupełnie jak w teatrze - rozlega się dzwonek i widzowie odchodzą do innych zajęć.
Wyobraź sobie, że po tej godzinie idziesz prowadzić kolejny monolog - o czymś innym, dla innej grupy.
Wyobraź sobie, że widz również wychodzi, zmienia „teatr” i słucha następnego przedstawienia.
Nie da się tak cały dzień - a co dopiero cały tydzień, miesiąc, rok czy osiem lat szkoły podstawowej.
Dlatego czasem zmieniamy w Szkole Otwartej role: dziecko staje się aktorem, a edukator - jego publicznością.
Albo, najlepiej, aktorem teatru improwizacji, który na podstawie odpowiedzi widowni „magicznie” współtworzy z nią sztukę - lekcję.
Fotosynteza - to proces chemiczny, a przy tym nieco magiczny - odkrywa tajemnicę życia na Ziemi.
Ale czy rzeczywiście światło jest niezbędne? Skąd to wiemy?
Jakim cudem na dnie oceanu albo w ciemnym poszyciu lasu rosną cuda, produkujące nasz tlen? - zapytała Magda.
- No musi tam docierać słońce! - protestowały dzieci.
- A może coś innego, a nie promienie słoneczne? Jakieś ryby, które świecą? - proponował Staś.
- Jak to sprawdzimy? - zawołała Magda, bawiąc się czymś ukrytym w kieszeni.
- Posadzimy rośliny w świetle i bez światła! Tylko skąd weźmiemy coś, co szybko rośnie? - zastanawiały się dzieci.
Czy już podejrzewacie, co Magda miała w kieszeni? Rzeżuchę 🙂🌿
Jedna właśnie rośnie na parapecie, grzeje się w cieple kaloryfera i łapie promienie słońca, a druga próba badawcza mieszka sobie w piwnicznej, ciemnej szafce.
Już za kilka dni przekonamy się, co wyszło z tej „improwizacji”… Jak myślicie?