13/03/2026
❤️ Z pamiętnika adopcyjnej mamy
W jak Więzi
Kiedy pierwszy raz zadzwoniłam do ośrodka adopcyjnego, pamiętam, że zapytałam między innymi o to, jakie warunki finansowe musimy spełnić, żeby rozpocząć procedurę. Myślałam, że trzeba przekroczyć jakiś próg zarobków i metrażu domu. Byłam nawet lekko zdziwiona informacją, że, owszem, ośrodek pyta o nasze zarobki, natomiast polega przede wszystkim na naszej ocenie tego, czy damy radę finansowo. I nie było przeszkód, by rozpocząć działania, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w małej kawalerce.
Dziś uśmiecham się na wspomnienie tamtych pytań i rozumiem, dlaczego ten temat jawił się jako drugorzędny w obliczu tego, co najważniejsze i na co kładziono w ośrodku największy nacisk: więzi.
Mam czasem wrażenie, że osoby, które "nie siedzą" w tematach adopcyjnych, nie do końca rozumieją powagę tej kwestii, a szczególnie, kiedy mówię, że poznaliśmy naszą córeczkę, kiedy była niemowlakiem. "Nic nie pamięta!" - mówią i dziwią się, że w ogóle rozmyślam nad tematem więzi i że postrzegam te więzi jako coś, co musieliśmy zbudować. Być może rozmówcom wydaje się, że w ten sposób podkreślają swoje uznanie dla faktu, że jestem najprawdziwszą mamą? Myślę, że mówią to w dobrej wierze, ale ja i tak widzę troszkę więcej głębi.
Pamiętam pierwsze godziny naszej córki u nas w domu. W jej wieku dziecko powinno spać co 2 godziny. A ona "wytrzymała" 6 godzin, tak bardzo odczuwała, że zmieniło się jej otoczenie, dotyk opiekuna, zapach, dźwięki wokół. Nie płakała, ale było w niej pewne napięcie, jakby "uważność". Jak dalekie to od filmików krążących po internecie, na których nowonarodzone dzieci przestają płakać, kiedy usłyszą głos mamy i poczują jej dotyk! Pamiętam, jak po kilku dniach nie mogłam jej uspokoić przez długi czas. Przypomniałam sobie jeden filmik, który przedstawiał sposób na uspokojenie nieutulonego płaczu u malutkich niemowlaków. Zawinąć w kokonik, bujać i szuszać - odtworzyć uczucie, jakie kojarzy się dziecku z jego czasem w brzuchu. "A co tam, spróbuję" - pomyślałam. I uspokoiła się w kilka sekund! Wymęczona płakaniem szybko zasnęła, a ja w tej ciszy musiałam stanąć twarzą w twarz z trudną dla mnie prawdą - jej nie było źle w brzuchu, tęskni za nim, a to nie ja ją nosiłam! Jak z obcej osoby mam stać się mamą? I to jest początek budowania więzi. Każdy kolejny krok - gdy córka domaga się noszenia, drzemek kontaktowych, przychodzi do nas, kiedy się uderzy i chowa za nami, widząc obce osoby, jest kolejną cegiełką do budowania naszej więzi.
A dziś jesteśmy "mama" i "tata".
____________
🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45