Katolicki Ośrodek Adopcyjny w Warszawie

Wskazówki dojazdu Strona internetowa

Katolicki Ośrodek Adopcyjny w Warszawie Katolicki Ośrodek Adopcyjny
ul. Ratuszowa 5
03-461 Warszawa
tel: 22 618 92 45

📆 9 września – Międzynarodowy Dzień Świadomości FAS i FASD❤️ Wszystkim naszym FAScynującym dzieciom i ich Rodzinom życzy...
09/09/2026

📆 9 września – Międzynarodowy Dzień Świadomości FAS i FASD

❤️ Wszystkim naszym FAScynującym dzieciom i ich Rodzinom życzymy miłości, siły, wytrwałości, a także wsparcia i codziennego zrozumienia płynącego z Waszego otoczenia. Jesteście wojownikami, źródłem cudów i niespodzianek, spontaniczności, radości i objawiania się niespodziewanych wyzwań i talentów.

✨ Szczególne pozdrowienia kierujemy w stronę Centrum Diagnozy i Terapii FASada – dziękujemy za Waszą obecność i pracę. Oraz za pogodę ducha, zwariowane pomysły i entuzjazm.
Zespół KOA

🔴 FAS/FASD jest na całe życie. Ale da się go prosto uniknąć – wystarczy nie pić alkoholu w ciąży. Alkohol to trucizna uszkadzająca dziecko rozwijające się pod sercem matki. Chroń swoje dziecko.

❕Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu w ciąży.

💛 Z pamiętnika adopcyjnej mamyOd czego by tu zacząć refleksję o Pani, która urodziła... Aż ciężko wybrać jedną myśl, bo ...
21/08/2026

💛 Z pamiętnika adopcyjnej mamy
Od czego by tu zacząć refleksję o Pani, która urodziła... Aż ciężko wybrać jedną myśl, bo jest ich tak wiele.

Po pierwsze, wdzięczność. A raczej coś więcej, niż wdzięczność. Wdzięczność tak ogromna, że cała wypełniona jest głębokim szacunkiem: za dar życia mojego dziecka.

Po drugie pokora. Trzeba stanąć w prawdzie: najpiękniejszy prezent mojego życia dostałam od zupełnie obcej mi osoby. Na dodatek, od osoby, która wcale nie znajdowała się w najszczęśliwszym punkcie swojego życia. To dla mnie ogromna lekcja pokory! W czasie procesu adopcyjnego przeczytałam parę adopcyjnych książek. Nic nie utkwiło mi w pamięci tak głęboko, jak jedna refleksja adopcyjnej mamy, zatytułowana "Klęska". Ktoś doświadczył życiowej klęski i dzięki temu ja dziś jestem mamą. Już na poziomie teorii mnie to poruszyło. Teraz, gdy to stało się moją rzeczywistością, porusza mnie to jeszcze bardziej. Wiele osób postronnych widzi tylko ten pozytywny aspekt adopcji - staliście się rodziną, to super! I ja też rzecz jasna się cieszę. A jednak, w tle jest historia czyjejś życiowej klęski. I tu, obok pokory, rodzi się też ogromne współczucie. Nie, nie cieszę się, że komuś się w życiu powinęła noga. Jedyne, z czego się cieszę, to to, że historia mojej córki nie zatrzymała się w tamtym miejscu.

Po trzecie: "Bo widzisz, czasem tak się zdarza, że jakaś pani przez pomyłkę urodzi nie swoje dziecko. I wtedy jego rodzice muszą go odnaleźć. I my cię znaleźliśmy." - to słowa mojej znajomej, której adoptowany syn już jest dorosły. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej rozumiem, że właśnie tak jest. A jednak nie znikają pytania: dlaczego ta pomyłka? Dlaczego to wszystko akurat tak się musiało potoczyć? Wierzę głęboko w to, że jak kiedyś wszyscy staniemy przed Bogiem, nie tylko my Jemu zdamy rachunek z naszego życia. Również On nam wyjaśni, dlaczego to wszystko potoczyło się akurat tak. Wierzę, że On z tego wszystkiego pragnie wyciągnąć dobro.

Po czwarte: modlitwa. Nawet się nie spodziewałam, że biologiczna mama mojego dziecka trafi do czołówki osób, za które się najczęściej modlę. Nawet nie myślałam, że tak będzie, to przyszło samo.

Modlę się o to, żebyśmy wszyscy kiedyś spotkali się w niebie. Modlę się o życie wieczne dla biologicznej matki mojego dziecka. Modlę się o to, żebyśmy spotkali się w rzeczywistości, w której już wszystko będzie jasne.

____________
🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45

💙 Z pamiętnika adopcyjnej mamyNajpiękniejsze w adopcji jest po prostu to, że jesteśmy rodziną. Mamy siebie. Jesteśmy w g...
03/07/2026

💙 Z pamiętnika adopcyjnej mamy
Najpiękniejsze w adopcji jest po prostu to, że jesteśmy rodziną. Mamy siebie. Jesteśmy w głębokiej relacji i idziemy razem przez życie. Dziecko nie jest naszym partnerem - jest kimś, kto uczy się życia, a my je w tym prowadzimy. Odkrywa świat, a my jesteśmy dumni z każdego małego-wielkiego odkrycia, z pierwszego kroku, pierwszego słowa, pierwszego rysunku.

Na co dzień człowiek nie myśli o tym non stop, że staliśmy się rodziną poprzez adopcję. Po prostu trwa życie, dziecięcy chaos, obiadki, pampersy, spacerki. Czasem, gdy w internecie wyskakują mi krótkie filmiki o adopcji, łapię się na tym, że myślę sobie "Hmmm... Adopcja, taka piękna rzecz!" I dopiero po chwili przypominam sobie, że przecież my też staliśmy się rodziną w ten sposób.

A z drugiej strony, to "zapominanie" wcale nie oznacza negacji rzeczywistości biologicznej. Są sytuacje, w których temat po prostu wypływa w sposób naturalny - u lekarza, w rozmowach z koleżankami o ciąży i porodzie czy w wielu innych sytuacjach.

I właśnie na tym polega cud adopcji: bez zanegowania rzeczywistości biologicznej nie mamy cienia wątpliwości, że to dziecko jest nasze i że to właśnie z nim mieliśmy stworzyć rodzinę. Myślę, że właśnie to jest najważniejsze jednocześnie najpiękniejsze w adopcji - ten cud.

____________
🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45

🧡 Z pamiętnika adopcyjnej mamy"To dobrze, że takie małe dziecko, ono nic nie pamięta przecież". To dosyć powszechne prze...
26/06/2026

🧡 Z pamiętnika adopcyjnej mamy

"To dobrze, że takie małe dziecko, ono nic nie pamięta przecież". To dosyć powszechne przekonanie, które czasem słyszą rodzice, którzy adoptowali niemowlę. Podczas takich rozmów czasem próbuję delikatnie otworzyć temat przywiązania, różnicy między świadomymi wspomnieniami a pamięcią zapisaną "w ciele", w systemie nerwowym itd. Wówczas od nieświadomego rozmówcy można usłyszeć w odpowiedzi, że "wmawiam dziecku traumę" (!)

Takie poglądy nie zawsze wynikają ze złej woli. Myślę, że te kilka osób, od których usłyszałam, że moja córka "nic nie pamięta, więc nie ma się czym przejmować" po prostu myślały, że mnie w ten sposób "pocieszą", choć - w mojej ocenie - wcale nie dawałam znać, że potrzebuję takiej "pociechy". Raczej potrzebuję prawdy, nawet jeśli trudnej. Tym bardziej w naszych czasach, gdy można oprzeć się już nie tylko na własnych rozmyślaniach (a te przecież faktycznie wskazują na to, że z wczesnego okresu życia się "nic nie pamięta"), ale także na badaniach naukowych. A te wskazują, że noworodki jednak pamiętają... tylko inaczej. Przecież rozpoznają swoich opiekunów. Rozpoznają matkę po głosie, po dotyku, po zapachu. Czują zmianę opiekuna, czasem protestują, gdy ktoś obcy weźmie je na ręce. A tu nagle mają jakoś magicznie rozpoznać swoich adopcyjnych rodziców i nie zauważyć zmiany, oddzielenia, straty kogoś, kogo po prostu znały?

Oczywistą rzeczą jest, że rodzic adopcyjny nie ma zamiaru "wmawiać dziecku traumy". Rodzic adopcyjny jest pełen nadziei, że dziecko poukłada się w swoim życiu ze swoją historią i jest po to, by być w tym razem ze swoim dzieckiem. Między innymi dlatego nie powinien bagatelizować tych kwestii. Nie powinien również żyć w przekonaniu, że brak świadomej pamięci "załatwia sprawę".

A co zrobić z rozmówcami, którzy dzielą się swoimi przemyśleniami? Cóż, można próbować tłumaczyć, ale... nie trzeba. Szczególnie jeśli ktoś i tak "wie swoje". Poza tym warto mieć kontakt ze środowiskiem innych rodzin adopcyjnych, gdzie zrozumienie tych kwestii jest większe i można się wzajemnie wspierać. Wszystko po to, by towarzyszyć swojemu dziecku na drodze poznawania i zintegrowania w sobie swojej historii.

____________
🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45

🧡 Z pamiętnika adopcyjnej mamyDroga do rodzicielstwa biologicznego zaczyna się od testu ciążowego. Droga do adopcji zacz...
13/05/2026

🧡 Z pamiętnika adopcyjnej mamy
Droga do rodzicielstwa biologicznego zaczyna się od testu ciążowego. Droga do adopcji zaczyna się... od telefonu.
Telefon pojawia się w dwóch kluczowych momentach.

Po pierwsze - pierwszy kontakt z ośrodkiem.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć jedno - nie czekaj na "idealny moment", by zadzwonić do ośrodka i poprosić o spotkanie zapoznawcze. Po prostu zadzwoń! Nie ma idealnego momentu, a pierwsze spotkanie w ośrodku służy kandydatom, by rozwiać wątpliwości i do niczego nie zobowiązuje. Wiem, że w głowach przyszłych rodziców to i tak bardzo ważny moment. Ale i tak nie ma co czekać na ten "idealny moment" czy znak z nieba.

Po drugie - "ten telefon". Ten, który nadchodzi po wielu miesiącach przygotowań i spotkań. Wtedy to ośrodek dzwoni do nas, a w słuchawce słychać pytanie: "Gotowi? Jest dziecko, które na was czeka. Przyjedźcie do ośrodka kiedy tylko możecie". Każda rodzina pamięta ten moment doskonale. To piękne wspomnienie, cały świat staje na głowie. Początek rodzicielstwa, naszej pięknej, wspólnej drogi. Kto by pomyślał, że akurat telefon jest tak kluczowy dla każdej adopcyjnej historii?

____________
🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45

❤️ Z pamiętnika adopcyjnej mamyU jak Urodziny Słyszeliśmy w ośrodku, że z biegiem lat dzień urodzin może być trudny dla ...
09/04/2026

❤️ Z pamiętnika adopcyjnej mamy
U jak Urodziny
Słyszeliśmy w ośrodku, że z biegiem lat dzień urodzin może być trudny dla adoptowanego dziecka, nawet jeśli było adoptowane bardzo wcześnie i "nic nie pamięta".

Ten dzień w jakiś sposób przypomina dziecku o początkach jego historii. Stąd niektóre rodziny świętują też dzień pojawienia się dziecka w domu adopcyjnym. Niektórzy nazywają to nawet "dorodzinkami".

Usłyszałam kiedyś w internecie wypowiedź dorosłej już kobiety adoptowanej w wieku niemowlęcym. Krytykowała bardzo ideę "dorodzinek", takich "konkurencyjnych urodzin". Z kolei znajoma, która ma dorosłego już adoptowanego syna powiedziała mi, że wyznał swoim rodzicom, że za dzień swoich urodzin uważa dzień, w którym trafił do rodziny adopcyjnej, a data jego urodzin nic dla niego nie znaczy. Dwa skrajnie różne podejścia - i bądź tu mądry!

Dla mnie lekcja z tego płynie taka, by pozwolić dziecku znaleźć swoją drogę w poukładaniu sobie w głowie faktu adopcji i za tym podążać. Szkoda, że nie wiem z góry, które podejście będzie bliższe mojej córce i czasem mam obawy, czy uda nam się towarzyszyć jej w tym akurat tak jak będzie tego potrzebować. Tym bardziej, że te potrzeby przecież mogą się zmieniać z wiekiem... Póki co zbliżają się drugie urodziny naszej córki, a my każdego dnia jesteśmy wdzięczni za dar jej życia.

____________

🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45

❤️ Z pamiętnika adopcyjnej mamyW jak WięziKiedy pierwszy raz zadzwoniłam do ośrodka adopcyjnego, pamiętam, że zapytałam ...
13/03/2026

❤️ Z pamiętnika adopcyjnej mamy
W jak Więzi

Kiedy pierwszy raz zadzwoniłam do ośrodka adopcyjnego, pamiętam, że zapytałam między innymi o to, jakie warunki finansowe musimy spełnić, żeby rozpocząć procedurę. Myślałam, że trzeba przekroczyć jakiś próg zarobków i metrażu domu. Byłam nawet lekko zdziwiona informacją, że, owszem, ośrodek pyta o nasze zarobki, natomiast polega przede wszystkim na naszej ocenie tego, czy damy radę finansowo. I nie było przeszkód, by rozpocząć działania, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w małej kawalerce.

Dziś uśmiecham się na wspomnienie tamtych pytań i rozumiem, dlaczego ten temat jawił się jako drugorzędny w obliczu tego, co najważniejsze i na co kładziono w ośrodku największy nacisk: więzi.

Mam czasem wrażenie, że osoby, które "nie siedzą" w tematach adopcyjnych, nie do końca rozumieją powagę tej kwestii, a szczególnie, kiedy mówię, że poznaliśmy naszą córeczkę, kiedy była niemowlakiem. "Nic nie pamięta!" - mówią i dziwią się, że w ogóle rozmyślam nad tematem więzi i że postrzegam te więzi jako coś, co musieliśmy zbudować. Być może rozmówcom wydaje się, że w ten sposób podkreślają swoje uznanie dla faktu, że jestem najprawdziwszą mamą? Myślę, że mówią to w dobrej wierze, ale ja i tak widzę troszkę więcej głębi.

Pamiętam pierwsze godziny naszej córki u nas w domu. W jej wieku dziecko powinno spać co 2 godziny. A ona "wytrzymała" 6 godzin, tak bardzo odczuwała, że zmieniło się jej otoczenie, dotyk opiekuna, zapach, dźwięki wokół. Nie płakała, ale było w niej pewne napięcie, jakby "uważność". Jak dalekie to od filmików krążących po internecie, na których nowonarodzone dzieci przestają płakać, kiedy usłyszą głos mamy i poczują jej dotyk! Pamiętam, jak po kilku dniach nie mogłam jej uspokoić przez długi czas. Przypomniałam sobie jeden filmik, który przedstawiał sposób na uspokojenie nieutulonego płaczu u malutkich niemowlaków. Zawinąć w kokonik, bujać i szuszać - odtworzyć uczucie, jakie kojarzy się dziecku z jego czasem w brzuchu. "A co tam, spróbuję" - pomyślałam. I uspokoiła się w kilka sekund! Wymęczona płakaniem szybko zasnęła, a ja w tej ciszy musiałam stanąć twarzą w twarz z trudną dla mnie prawdą - jej nie było źle w brzuchu, tęskni za nim, a to nie ja ją nosiłam! Jak z obcej osoby mam stać się mamą? I to jest początek budowania więzi. Każdy kolejny krok - gdy córka domaga się noszenia, drzemek kontaktowych, przychodzi do nas, kiedy się uderzy i chowa za nami, widząc obce osoby, jest kolejną cegiełką do budowania naszej więzi.

A dziś jesteśmy "mama" i "tata".

____________

🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45

🤎 Z pamiętnika adopcyjnej mamyXY jak Niewiadoma"Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono" - to bardzo trafne słowa. Myślę,...
11/03/2026

🤎 Z pamiętnika adopcyjnej mamy
XY jak Niewiadoma

"Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono" - to bardzo trafne słowa. Myślę, że to stąd płynęło nasze zmartwienie - kiedy już zadzwoni do nas ośrodek i powie, że ktoś na nas czeka, czy uda nam się pokochać dziecko? Adopcja to tak odpowiedzialna decyzja, że człowiek aż sam sobie nie ufa. Byliśmy pewni, że pragniemy zostać rodzicami. Co do tego nie mieliśmy wątpliwości. A jednak obawa była ogromna. Czy uniesiemy tą sytuację? Co jeśli nie zakochamy się w dziecku od razu? Co jeśli mi "kliknie", a mężowi nie? Co jeśli jemu "kliknie", a ja, biorąc dzieciątko na ręce, nagle zobaczę zupełnie nieznane oblicze samej siebie, wbrew temu, co mi się wydawało?

Bałam się, że te obawy wzbudzą wątpliwości w ośrodku. Z drugiej strony miałam wrażenie, że w tych obawach nie byliśmy odosobnieni - wszyscy uczestnicy kursu mieli mniejsze lub większe obawy. Dzisiaj myślę, że to raczej zupełny brak obaw i przesadna pewność, że nic nas nie zaskoczy mogłaby być większą przeszkodą niż występowanie naturalnego niepokoju.

Niektóre z tych obaw zostały zaadresowane podczas spotkań w ośrodku. Zwrócono nam uwagę, że to całkowicie normalne, że nie zawsze pierwszą reakcją w kontakcie z dzieckiem jest euforia. Emocje i myśli mogą pojawić się naprawdę przeróżne. Nie należy "układać sobie" w głowie tego, jak to będzie, bo być może będzie inaczej. I to jest w porządku.

Dziś wiem, że najważniejsza jest siła decyzji. Ta decyzja nie tylko sprawiła, że pokochaliśmy nasze dziecko, ale także umocniła nasze małżeństwo. A kiedy wzięliśmy naszą córeczkę na ręce, świat się zatrzymał. Nie mieliśmy wątpliwości, że to jest nasza droga.

Rozważając więc temat niewiadomej i obaw, jakie rodzą się w kandydatach na rodziców adopcyjnych, myślę, że kluczowe jest zatrzymanie się nad tym, czym dla naszej rodziny i naszego małżeństwa jest decyzja. Jej siła nie sprawi, że znikną obawy, pomoże jednak odnaleźć w nich wspólną drogę.

____________

🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45

💛 Z pamiętnika adopcyjnej mamyZ jak Zrozumienie.Trafiłam jakiś czas temu na wypowiedź dorosłej kobiety adoptowanej, któr...
10/03/2026

💛 Z pamiętnika adopcyjnej mamy
Z jak Zrozumienie.

Trafiłam jakiś czas temu na wypowiedź dorosłej kobiety adoptowanej, która zechciała podzielić się wspomnieniami z tego, jak jej rodzice adopcyjni rozmawiali z nią o adopcji. Opowiedziała, jak ciężkie było dla niej to, że wszystkie trudne emocje, które rodziły się w niej na przestrzeni lat, jej adopcyjni rodzice "brali do siebie" i traktowali jako swoją wychowawczą porażkę.
- Ale przecież my cię tak kochamy! - mówili, kiedy ona opowiadała o smutku odrzucenia.
Pani podkreśliła, że w jej głowie jedno z drugim wcale się nie kłóciło. Ona czuła, że jej rodzice adopcyjni ją kochają i nie miała co do tego wątpliwości. A jednak smutek rodził się mimo to.

Dziś myślę sobie, że to, co tamci rodzice odebrali jako porażkę, w rzeczywistości było sukcesem. Ich córka czuła się przy nich na tyle bezpiecznie, że przyszła do nich z tym smutkiem i otworzyła się przed nimi. Nie zabrakło więc miłości - zabrakło zrozumienia.

Zrozumienia, że te dwie rzeczywistości mogą być jednocześnie prawdą - dziecko może jednocześnie czuć się kochane, a jednak potrzebować "utulić" jakoś też poczucie odrzucenia - jeśli takie poczucie się pojawi, bo przecież nie ma jednego podręcznikowego sposobu na poukładanie sobie faktu bycia zaadoptowanym.

Nasza córeczka jeszcze jest malutka. Opowiadam jej czasem, jak to było i w jaki sposób staliśmy się rodziną, choć wiem, że jeszcze niewiele z tego rozumie. Mam jednak nadzieję, że pewnego dnia, jeśli przyjdzie do mnie z ciężkim sercem, żeby porozmawiać, nie zabraknie mi zrozumienia i mądrości i że uda mi się podążać za moim dzieckiem na drodze budowania swojej historii i osobowości. W tym wszystkim bardzo cenne są świadectwa dorosłych osób adoptowanych, którym jestem ogromnie wdzięczna za to, że dzielą się swoimi przemyśleniami i pomagają mi być lepszą mamą.

__________

🌺 Udostępnij ten post, by pomóc nam szerzyć świadomość na temat rodzicielstwa adopcyjnego.
🌱 Rozważasz adopcję? Zadzwoń do Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego. Możesz zadać pytania, rozwiać wątpliwości lub umówić się na niezobowiązujące spotkanie: tel. 22 618 92 45

🌱 A może by tak w planach na rok 2026 uwzględnić wyjazd do Broka w maju?❤️ Możliwość poznania innych rodzin adopcyjnych🌱...
29/12/2025

🌱 A może by tak w planach na rok 2026 uwzględnić wyjazd do Broka w maju?
❤️ Możliwość poznania innych rodzin adopcyjnych
🌱 Integracja i inspirujące warsztaty
⚽️ Zabawa dla dzieci
⬇️⬇️⬇️ Szczegóły na plakacie ⬇️⬇️⬇️

Adres

Ratuszowa 5
Warsaw
03-46§

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Katolicki Ośrodek Adopcyjny w Warszawie opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij