17/10/2026
Nienaganne maniery, wysoki status społeczny, urok osobisty i wzór cnót.
Tak w lipcu i sierpniu 2025 roku zaprezentował się nam człowiek, który postanowił adoptować z naszej fundacji rodzeństwo – Medinę i Azelina.
Mieli wtedy zaledwie trzy miesiące.
Byli malutcy, bezbronni i całkowicie zależni od decyzji, które podejmowaliśmy za nich. Ankieta przedadopcyjna została wypełniona wzorowo. Warunki – idealne. Była obietnica pełnej opieki weterynaryjnej, kastracji w odpowiednim terminie i miłości na całe życie.
Koty miały być niewychodzące, bezpieczne i kochane.
Podpisaliśmy umowę, będąc przekonani, że Medina i Azelin wygrali los na loterii.
Rzeczywistość pękła jak bańka mydlana dokładnie rok później.
30 lipca 2026 roku otrzymaliśmy maila z kliniki weterynaryjnej, który dosłownie zwalił nas z nóg.
Do gabinetu została przyprowadzona skrajnie wychudzona kocica z zaawansowanym, ropnym kocim katarem. Po odczytaniu czipa okazało się, że to Medina.
Przyprowadził ją sąsiad „wzorowego opiekuna”. Człowiek o wielkim sercu, do którego kotka od dłuższego czasu przychodziła wycieńczona, szukając jedzenia. Kiedy jej stan drastycznie się pogorszył, sąsiad zabrał ją do lekarza i zadeklarował pokrycie kosztów leczenia.
Klinika próbowała skontaktować się z właścicielem zapisanym w bazie.
Bezskutecznie.
Telefon milczał. Wiadomości pozostawały bez odpowiedzi.
Przez kolejne dwa tygodnie również my prowadziliśmy intensywne próby nawiązania kontaktu. Kiedy w końcu udało się porozmawiać z właścicielem, prawda okazała się porażająca.
Mężczyzna wyjechał na wakacje, pozostawiając rodzeństwo całkowicie bez opieki.
Koty zostały wyrzucone na podwórko. Bez stałego dostępu do domu, wody czy jedzenia.
Dalsze rozmowy obnażyły kolejne kłamstwa.
Medina i Azelin od dawna były kotami wychodzącymi. Z dużym prawdopodobieństwem w ogóle nie znały życia, które miało być ich udziałem – ciepłej kanapy, bezpiecznego domu i człowieka, który miał o nie dbać.
Minął rok.
Żadne z nich nie zostało wykastrowane.
Mimo jednoznacznego zapisu w umowie i dodatkowych szans, które dawaliśmy właścicielowi na dopełnienie tego obowiązku.
Koty żyły na zewnątrz bez szczepień, bez odrobaczenia i bez jakiejkolwiek regularnej opieki weterynaryjnej.
Decyzja mogła być tylko jedna.
Natychmiastowe odebranie interwencyjne w trybie pilnym.
Moment przekazania kotów obnażył prawdziwe oblicze człowieka, który rok wcześniej czarował nas swoimi manierami.
Zamiast skruchy zderzyliśmy się z ignorancją, bezdusznością i szyderczym uśmiechem.
Kiedy w siedzibie fundacji poprosiliśmy o wypełnienie i podpisanie raportu dotyczącego stanu zdrowia zwierząt, zostaliśmy potraktowani jak natarczywi handlowcy sprzedający fotowoltaikę.
Właściciel rzucił jedynie, że nie ma czasu na odpowiadanie na pytania dotyczące zdrowia własnych zwierząt, po czym z pogardliwym uśmiechem opuścił budynek.
Medina i Azelin byli już wtedy bezpieczni.
Ale cena, jaką zapłacili za ludzką obłudę, okazała się ogromna.
Szczegółowe badania Mediny wykazały, że jej skrajne niedożywienie i wycieńczenie organizmu były związane z ciążą, w której do nas wróciła.
Z dużym prawdopodobieństwem nie była to jej pierwsza ciąża w tak młodym wieku.
Kotka musiała przejść natychmiastową kastrację aborcyjną.
Do tego doszedł stan zapalny dziąseł i kamień nazębny, z którymi będziemy musieli się zmierzyć.
Azelin również przeszedł już zabieg kastracji i rozpoczął powrót do zdrowia.
Dziś te dwa roczne koty są już po dwóch zupełnie różnych stronach tej historii.
Azelin znalazł odpowiedzialny, kochający dom. Mamy ogromną nadzieję, że tym razem jego życie będzie dokładnie takie, jakie powinno być od samego początku – bezpieczne, spokojne i pełne troski.
Medina wciąż czeka.
Przebywa w siedzibie naszej fundacji i każdego dnia wypatruje człowieka, który pokaże jej, że człowiek nie zawsze oznacza krzywdę.
Bo ona nie potrzebuje już pięknych słów.
Potrzebuje bezpiecznego domu, cierpliwości, troski i czasu, żeby zrozumieć, że tym razem naprawdę nikt jej nie wyrzuci za drzwi.
Te dwa roczne koty zamiast cieszyć się najlepszym okresem swojego życia, stały się ofiarami skrajnej nieodpowiedzialności i zaniedbania.
Azelin już dostał swoją kolejną szansę.
Teraz czas na Medinę. 🐾
𝗪𝗲𝘀𝗽𝗿𝘇𝘆𝗷 𝗻𝗮𝘀
𝗕𝗟𝗜𝗞 𝟳𝟵𝟱𝟰𝟯𝟲𝟱𝟱𝟱
Ankieta przedadopcyjna dostępna tutaj: https://forms.gle/N3r2W8m8rrXigX1j7