15/04/2026
To się w głowie nie mieści.
Udostępniajmy!
Skala akcji w social mediach ma moc.
Tego nie można przemilczeć.
Jest 2 kwiecień 2026 roku godzina 6:00, rozlega się gwałtowne pukanie do jednych z drzwi w bloku…
Normalni ludzie zazwyczaj jeszcze śpią lub szykują się właśnie do pracy. Niestety nie tym razem, Marcie i jej trójce dzieci ten sen przerwano w brutalny sposób! Kobieta nie zdążyła nawet podejść do drzwi, bała się, że jej oprawca nasłał na nią "zbirów" poprosiła swojego tatę , aby zadzwonił na policję i zapytał się czy Ci co krzyczą i walą w drzwi to faktycznie służby. Babcia ze stresu nie mogła otworzyć drzwi tak jej się ręce trzęsły, dlatego panowie postanowili szybko je wyważać.
Do mieszkania wpadli policjanci wraz z kuratorem, była też straż pożarna. Zabrakło tylko psychologa lub pedagoga - najważniejszych osób w tej ,,procedurze,,. Martę- mamę dzieci na oczach 3 letniej i 1,5 rocznej córeczki oraz oczywiście 9 letniego Oskara - syna Marty. Kobietę wyprowadzono do drugiego pokoju, nie pozwolono jej wytłumaczyć dzieciom co się dzieje, nie pozwolono jej nawet przytulic tych najmłodszych dzieci. Roztrzęsione dzieci zostały same w złych emocjach, wtuliły się w babcię - mamę Marty. Oskara najstarszego z rodzeństwa rozdzielono ze wszystkimi obecnymi członkami rodziny i zamknięto w pokoju z dwoma kuratorami oraz policjantem, dołączył też ojciec - sprawca przemocy (skazany prawomocnym wyrokiem za pobicie dziadków Oskara, sprawca dopuścił się również pobicia Marty- mamy Oskara, jednak uszczerbek na zdrowiu nie przekraczał 7 dni , dlatego sprawca nie dostał wyroku za nią - ta ma dochodzić własnych praw z prywatnego aktu oskarżenia.
Nadmienię tylko, że ten cały dramat rozegrał się na oczach trójki Małych dzieci!!!). Skandalicznym czynem jest dotarcie psychologa i pedagoga dopiero po 3 godzinach od podjęcia ,,procedury,, a jeszcze większym pogwałceniem praw przede wszystkim dziecka jest wyjście Pań już po 15 minutach!!!!!! I tak więc pozostawiony sam sobie 9 letni chłopiec uciekał po całym pokoju, próbował się ukryć przed ojcem, szarpał się wyrywał - jednak słowa wypowiedziane przez policjantkę: ,,Nie bój się Oskar, nikt na siłę Ciebie stąd nie zabierze, jeśli powiesz, że nie chcesz pójść to nigdzie nie pójdziesz,,.
Słowa uspokoiły chłopca, zaufał dorosłym i to zaufanie zostało złamane. Wystarczyła minuta spokoju chłopca, żeby wykorzystać jego naiwność i w tej minucie sprawcą przemocy-ojciec wyrwał Oskara z jego bezpiecznego domu - w piżamach , na bosych nogach - wyniósł jak przysłowiowo worek ziemniaków na zewnątrz- temperatura bliska 2-3 stopni. Dziecko biło i prosiło ojca, żeby go wypuścił i przestał. Nie działało to na nikogo z dorosłych.
Mamę wywieziono na badania psychiatryczne zakutą w kajdanki, które trwały 15 minut. Zwolniono ją , otrzymała dozór policyjny, a w gratisie za ochronę syna przed przemocą zakaz kontaktu i zbliżania się do własnego dziecka !!!!
Siostry Oskara są w głębokiej traumie po tym wszystkim, jednak mogą liczyć na ciepłe, bezpieczne ramiona swojej mamy Marty, taty i dziadków. Oskarowi ten przywilej odebrano , jest zdany sam na siebie i dorosłych, którzy złamali jego zaufanie oraz zafundowali mu bestialski pokaz siły i przemocy nad Nim samym, jego Mamą i malutkimi siostrami!!!
Gdzie jest Oskar ? Co się z nim dzieje ? Do tej pory żaden z członków rodziny nie ma informacji, nie wiedzą w jakim stanie psychicznym i fizycznym jest dziecko!!! Ojciec odmawia spotkania i kontaktów z dziadkami i siostrami, które cały tydzień borykały się z traumą po rozerwaniu z bratem a najmłodsza po rozerwaniu jeszcze z mamą, gdyż jest w bezpośredniej zależności z uwagi na karmienie piersią. Malutka Lilka nie dość, że została odseparowana od głównego źródła bezpieczeństwa czyli matki karmiącej to później musiała patrzeć na akt przemocy na swoim braciszku, którego bardzo kocha. Marta wcześniej złożyła wyjaśnienia na piśmie dlaczego nie może złożyć wyjaśnień osobiście w Prokuraturze na te okazje zeznawała również psycholog rodzinna mgr Edyta Smolak. Pan Prokurator jednak nie uwzględnił zeznań specjalisty i wydał postanowienie o siłowym doprowadzeniu matki pomijając w tym przypadku dobro wszystkich dzieci. Ojciec chłopca wielokrotnie groził Marcie, że ją zniszczy, bo ma szerokie znajomości - co wynika wprost z zebranego materiału dowodowego. Na jednej z rozpraw mówił wprost, że PROKURATURA ZAMKNIE MARTĘ DO WIĘZIENIA NA 48 ALBO I NA DŁUZEJ MÓWIĄC TO Z SATYSFAKCJĄ.
Co się dzieje dalej z Oskarem ? W jakim jest stanie psychicznym i fizycznym? Gdzie go teraz ojciec przetrzymuje ? Dlaczego ojciec zabrania kontaktu z dziadkami i siostrami ?
Tak wiele pytań, niestety odpowiedź brak !!!!