Eurocord

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Eurocord Jesteśmy stowarzyszeniem skupiającym ludzi, którym bliska jest idea większego wykorzystania krwi pępowinowej jako źródła komórek macierzystych.

Z okazji Światowego Dnia Mózgowego Porażenia Dziecięcego warto spojrzeć na coraz mocniejsze dowody dotyczące zastosowani...
06/10/2026

Z okazji Światowego Dnia Mózgowego Porażenia Dziecięcego warto spojrzeć na coraz mocniejsze dowody dotyczące zastosowania krwi pępowinowej u dzieci z MPD.
W tzw. State of the Evidence Traffic Lights terapia z wykorzystaniem krwi pępowinowej otrzymała zielone światło w odniesieniu do poprawy funkcji motorycznych u dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym.
Brzmi jak meta? Nie całkiem. W nauce zielone światło nie oznacza przecież: „wszystko wiemy, proszę zgasić światło w laboratorium”. Oznacza raczej: mamy podstawy, żeby jechać dalej.
Takie terapie są już prowadzone także w Polsce, obecnie w ramach wyłączeń szpitalnych i u dzieci, które mają zabezpieczoną własną, autologiczną krew pępowinową.
A co z dziećmi, które jej nie mają? Tu robi się ciekawie. Trwają badania nad wykorzystaniem krwi pępowinowej pochodzącej od rodzeństwa. Czy okaże się równie skuteczna? Jakie dzieci skorzystają najbardziej? Jakie dawki będą optymalne? Na te pytania wciąż szukamy odpowiedzi.
Więc czekamy. Ale nie z założonymi rękami.
🟢 Zielone światło już jest. Teraz nauka sprawdza, dokąd dokładnie prowadzi ta droga.
Źródło: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32086598/

Październik najwyraźniej ma słabość do krwi pępowinowej. I to nie od wczoraj.W październiku 1988 roku wykonano pierwsze ...
02/10/2026

Październik najwyraźniej ma słabość do krwi pępowinowej. I to nie od wczoraj.
W październiku 1988 roku wykonano pierwsze przeszczepienie krwi pępowinowej. W transplantologii był to moment z gatunku: „chwila, to naprawdę działa?”. Zadziałało. I otworzyło zupełnie nowy rozdział leczenia.
Październik to również miesiąc, w którym obchodzimy Światowy Dzień Mózgowego Porażenia Dziecięcego. I tu historia robi ciekawy skręt, bo wspólnym mianownikiem obu tematów znów okazuje się krew pępowinowa.
Przez lata kojarzono ją przede wszystkim z hematologią i przeszczepieniami. Tymczasem nauka, jak to nauka, nie lubi siedzieć grzecznie w jednej szufladzie. Zaczęto więc sprawdzać, czy komórki z krwi pępowinowej mogą mieć zastosowanie także w neurologii dziecięcej.
W systemie State of the Evidence Traffic Lights for Cerebral Palsy terapia z wykorzystaniem krwi pępowinowej w połączeniu z rehabilitacją otrzymała zielone światło 🟢. Oznacza to, że istnieją dowody wskazujące na poprawę funkcji motorycznych u dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym.
Czy to znaczy, że mamy cudowną terapię na wszystko? Oczywiście nie. Biologia bardzo źle znosi słowo „cudowna”. Ale znaczy to coś ważnego: ponad 35 lat po pierwszym przeszczepieniu krew pępowinowa nadal potrafi zaskakiwać naukowców nowymi możliwościami.
Najpierw transplantologia. Potem kolejne kierunki badań.
Jedno źródło. Dziesięciolecia nauki. I, jak widać, ta historia jeszcze się nie skończyła. 💚

W leczeniu ostrej białaczki szpikowej czasem jeden dawca to za mało. Nie dlatego, że lekarze lubią komplikować rzeczy pr...
22/09/2026

W leczeniu ostrej białaczki szpikowej czasem jeden dawca to za mało. Nie dlatego, że lekarze lubią komplikować rzeczy proste — medycyna radzi sobie z tym doskonale bez dodatkowej pomocy — tylko dlatego, że każdy rodzaj przeszczepienia ma swoje mocne i słabe strony.
AML to najczęstsza białaczka u dorosłych i odpowiada za znaczną część zgonów związanych z białaczkami. Jedną z kluczowych metod leczenia pozostaje allogeniczne przeszczepienie krwiotwórczych komórek macierzystych. Problem? Idealnie zgodny dawca HLA nie zawsze występuje w przyrodzie akurat wtedy, gdy jest potrzebny.
Dlatego wykorzystuje się m.in. dawców haploidentycznych — częściowo zgodnych członków rodziny. Tyle że po takim przeszczepieniu AML nadal potrafi wrócić. I robi to zdecydowanie częściej, niż ktokolwiek miałby ochotę.
Krew pępowinowa ma z kolei silny efekt przeciwbiałaczkowy i stosunkowo łagodny profil choroby przeszczep przeciw gospodarzowi, ale jej komórki zwykle wolniej się przyjmują.
Naukowcy postanowili więc zrobić coś bardzo ludzkiego: skoro dwie metody mają różne zalety, to może je połączyć.
W badaniu uczestniczyło 268 dorosłych pacjentów z AML i mierzalną chorobą resztkową. Połowa otrzymała przeszczep od dawcy haploidentycznego, a druga połowa dodatkowo komórki z niespokrewnionej krwi pępowinowej.
Po medianie obserwacji wynoszącej 36,5 miesiąca grupa „haplo + cord” miała lepsze 3-letnie przeżycie całkowite, dłuższe przeżycie bez progresji i mniej nawrotów choroby.
Co ważne, nie zapłacono za to wyższą liczbą ciężkich działań niepożądanych. Pacjenci po terapii łączonej szybciej odbudowywali też neutrofile i limfocyty T.
Czyli czasem najlepszym planem nie jest wybór między A i B.
Tylko bardzo rozsądne: „a może oba?”.
Źródło: Zhou B, Chen J, Liu T, Ye Y, Zhang Y, Ding Y, Liu H, Zhu M, Ma X, Li X, Zhao L, Lin Z, Huang H, Xu Y, Wu D. Haploidentical hematopoietic cell transplantation with or without an unrelated cord blood unit for adult acute myeloid leukemia: a multicenter, randomized, open-label, phase 3 trial. Signal Transduct Target Ther. 2024 May 6;9(1):108. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC11070414/

W leczeniu ostrej białaczki czasem największym problemem nie jest brak pomysłu, tylko brak czasu i idealnego dawcy. A ch...
16/09/2026

W leczeniu ostrej białaczki czasem największym problemem nie jest brak pomysłu, tylko brak czasu i idealnego dawcy. A choroba, niestety, nie ma zwyczaju cierpliwie czekać, aż medycyna dopnie logistykę.
Podczas okrągłego stołu zorganizowanego 1 lipca 2026 roku przez ASTCT eksperci zajmujący się transplantacją dyskutowali, czy u pacjentów z trudną do leczenia ostrą białaczką częściej nie powinno się sięgać po krew pępowinową.
Powód jest ciekawy. Komórki z krwi pępowinowej są immunologicznie „młode”, ale najwyraźniej nie oznacza to, że są naiwne. Mogą wywoływać silny efekt przeszczep przeciw białaczce, pomagając układowi odpornościowemu rozpoznawać i niszczyć pozostałe komórki nowotworowe. Szczególnie obiecujące wyniki obserwuje się u pacjentów z minimalną chorobą resztkową, czyli takich, u których po leczeniu zostały jeszcze niewielkie ilości komórek białaczkowych.
Do tego krew pępowinowa jest szybko dostępna i może być rozważana wtedy, gdy nie ma dobrze dopasowanego dawcy albo przeszczep trzeba wykonać pilnie. U wybranych pacjentów może również wiązać się z mniejszym ryzykiem nawrotu oraz przewlekłej choroby przeszczep przeciw gospodarzowi — powikłania, które potrafi skutecznie przypomnieć, że zakończenie leczenia nie zawsze oznacza zakończenie problemów.
Coraz większe znaczenie mają też technologie namnażania komórek poza organizmem, czyli ekspansji ex vivo. Mogą one przyspieszać wszczepienie i ograniczać część ryzyka związanego z transplantacją.
Czy zatem krew pępowinowa stanie się rozwiązaniem dla każdego? Nie. Eksperci podkreślają, że potrzebne są dalsze badania, mocniejsze dane kliniczne, lepsza edukacja lekarzy i pacjentów oraz jaśniejsze zasady refundacji.
Bo w medycynie nawet bardzo dobry pomysł musi jeszcze przejść przez badania, procedury i księgowość. Biologia bywa skomplikowana. System ochrony zdrowia najwyraźniej uznał to za wyzwanie.
Źródło: https://learn.astct.org/products/cord-blood-as-graft-of-choice-for-difficult-to-cure-acute-leukemia-a-roundtable-discussion

Dwa ważne towarzystwa naukowe mówią jednym głosem o krwi pępowinowej!Polskie Towarzystwo Onkologii i Hematologii Dziecię...
09/09/2026

Dwa ważne towarzystwa naukowe mówią jednym głosem o krwi pępowinowej!
Polskie Towarzystwo Onkologii i Hematologii Dziecięcej oraz Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników opublikowały wspólny konsensus dotyczący krwiotwórczych komórek macierzystych pochodzenia płodowego.
Najważniejszy przekaz? Krew pępowinowa jest uznanym źródłem komórek macierzystych stosowanych w transplantologii, a kobieta w ciąży powinna mieć dostęp do rzetelnej, obiektywnej informacji o możliwości jej pobrania i zabezpieczenia.
Eksperci podkreślają też coś, co w medycynie bywa zaskakująco rewolucyjne: pacjentka powinna dostać informację odpowiednio wcześnie, spokojnie poznać możliwości i ograniczenia, a potem podjąć własną, świadomą decyzję. Bez mitologii. Bez obietnic leczenia wszystkiego od białaczki po zły humor w listopadzie.
Konsensus porządkuje również kwestie zastosowań standardowych i eksperymentalnych, jakości pobrania, przechowywania materiału oraz późnego odpępnienia. Bezpieczeństwo matki i dziecka pozostaje oczywiście zasadą nadrzędną.
Pełną treść konsensusu znajdziecie na stronach PTOHD i PTGiP.
Warto przeczytać. Zwłaszcza że w temacie komórek macierzystych dobrze jest czasem zamienić „gdzieś słyszałem” na „sprawdziłem, co mówią eksperci”.

Wrzesień to Miesiąc Świadomości Nowotworów Krwi i Szpiku. 🩸Dlatego przez najbliższe tygodnie będziemy częściej zaglądać ...
04/09/2026

Wrzesień to Miesiąc Świadomości Nowotworów Krwi i Szpiku. 🩸
Dlatego przez najbliższe tygodnie będziemy częściej zaglądać tam, gdzie na co dzień zaglądają hematolodzy, transplantolodzy i naukowcy – do świata białaczek, chłoniaków, szpiku.

Będziemy opowiadać o nowych badaniach, ciekawych terapiach i pomysłach, które mogą zmieniać leczenie nowotworów krwi. Bez medycznego żargonu, za to z nauką, konkretami i – tam, gdzie wypada – odrobiną naszego zwyczajowego mrugnięcia okiem.

Bo krew jest znacznie ciekawsza, niż sugerowałaby jej dość monotonna kolorystyka.

Stay tuned! 🩸🔬

Wcześniak przychodzący na świat w 24. tygodniu ciąży waży czasem niewiele więcej niż paczka cukru. Tyle że paczka cukru ...
25/08/2026

Wcześniak przychodzący na świat w 24. tygodniu ciąży waży czasem niewiele więcej niż paczka cukru. Tyle że paczka cukru nie musi natychmiast nauczyć się oddychać, regulować temperatury, produkować krwi i kończyć budowy siatkówki oka. Natura miała na to jeszcze cztery miesiące, ale coś właśnie skróciło jej termin realizacji.
Jednym z problemów skrajnych wcześniaków jest niedokrwistość. Często potrzebują więc wielokrotnych transfuzji czerwonych krwinek, standardowo pochodzących od dorosłych dawców.
I tutaj pojawia się pewien biologiczny paradoks.
Dajemy wcześniakowi krew dorosłego człowieka, choć wcześniak – co może zaskoczyć administrację, ale nie fizjologię – dorosłym człowiekiem jeszcze nie jest.
Jego czerwone krwinki zawierają przede wszystkim hemoglobinę płodową, HbF. Wiąże ona tlen silniej niż hemoglobina dorosłych, HbA, i jest przystosowana do szczególnych warunków życia płodowego. Po przedwczesnym porodzie poziom HbF zaczyna spadać, a badania wykazały, że jego szybki spadek wiąże się z większym ryzykiem retinopatii wcześniaczej, czyli ROP.
To poważna choroba niedojrzałej siatkówki, która w najcięższych przypadkach może doprowadzić do utraty wzroku.
Naukowcy zadali więc pytanie z kategorii tych podejrzanie logicznych: skoro wcześniak potrzebuje transfuzji, może zamiast krwinek dorosłego człowieka podać mu krwinki z krwi pępowinowej, naturalnie bogate w HbF?
I tak powstało badanie BORN.
Między 2021 a 2024 rokiem w ośmiu włoskich szpitalach przeprowadzono pierwsze wieloośrodkowe randomizowane badanie kliniczne porównujące oba rozwiązania. Wzięło w nim udział 142 skrajnie niedojrzałych wcześniaków urodzonych między 24. a 28. tygodniem ciąży. Jedna grupa otrzymywała standardowe krwinki czerwone od dorosłych dawców, druga – krwinki uzyskane z krwi pępowinowej.
I tu robi się naprawdę ciekawie.
U dzieci, które otrzymywały wyłącznie transfuzje krwi pępowinowej, ryzyko ciężkiej retinopatii wcześniaczej było istotnie niższe. Rzadziej konieczne było leczenie ROP, częściej natomiast występowały łagodniejsze postacie choroby, co sugeruje wolniejszą jej progresję.
Co równie ważne, transfuzje były dobrze tolerowane i nie zaobserwowano związanych z nimi zaburzeń metabolicznych ani elektrolitowych.
Czy możemy więc powiedzieć, że krew pępowinowa zapobiega ślepocie u wcześniaków? Jeszcze nie. To jedno badanie, a wyniki trzeba potwierdzić w większych próbach.
Pokazuje ono jednak coś fascynującego: czasami postęp medycyny nie polega na wymyśleniu kolejnej kosmicznej technologii.
Czasami wystarczy zauważyć, że skoro pacjent jest wcześniakiem, to może warto podać mu krew, która też jeszcze pamięta, jak to jest przed narodzinami.
Źródło: Teofili L et al. Cord red blood cell transfusions for severe retinopathy in preterm neonates in Italy: a multicenter randomized controlled trial. EClinicalMedicine. 2025 Aug 13;87:103426. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12361995/

Kolano to cud inżynierii, dopóki nie zacznie boleć. Wtedy okazuje się, że ewolucja zaprojektowała człowieka do biegania ...
18/08/2026

Kolano to cud inżynierii, dopóki nie zacznie boleć. Wtedy okazuje się, że ewolucja zaprojektowała człowieka do biegania po sawannie, ale najwyraźniej nie przewidziała schodów, nadwagi, siedzącego trybu życia i sześćdziesięciu lat gwarancji.
Choroba zwyrodnieniowa stawu kolanowego jest jedną z najczęstszych przyczyn niepełnosprawności u starszych osób. Problem polega na tym, że współczesne leczenie świetnie radzi sobie z objawami: można zmniejszyć ból i stan zapalny. Gorzej z naprawieniem tego, co rzeczywiście się zepsuło, czyli chrząstki stawowej. Ta bowiem regeneruje się z entuzjazmem urzędnika pięć minut przed końcem pracy.
I tutaj pojawiają się mezenchymalne komórki stromalne, czyli MSC.
MSC interesują naukowców z kilku powodów. Mogą różnicować się w komórki związane z tworzeniem chrząstki, ale na tym ich repertuar się nie kończy. Wydzielają również substancje sygnałowe, które ograniczają stan zapalny i regulują działanie układu odpornościowego. Czyli zamiast tylko dostarczać cegły, próbują jeszcze uspokoić ekipę remontową, żeby przestała podpalać budynek.
A robi się jeszcze ciekawiej.
Badania wskazują, że po podaniu MSC do stawu mogą one przekazywać komórkom chrząstki mitochondria – mikroskopijne struktury odpowiedzialne m.in. za produkcję energii. Chondrocyty potrafią je przejąć, co może ograniczać śmierć komórek i stan zapalny. Biologia wymyśliła więc coś w rodzaju pożyczania sąsiadowi sprawnego akumulatora. Tylko na poziomie komórkowym i bez pytania, kiedy go odda.
W 2025 roku ZhongKai Liao podsumował wyniki badań klinicznych dotyczących wykorzystania MSC w naprawie chrząstki kolana. Obserwowano regenerację uszkodzonej chrząstki, poprawę ruchomości i funkcji stawu, zmniejszenie bólu oraz poprawę jakości życia pacjentów.
W jednym z badań obejmującym 52 osoby z ubytkami chrząstki po dwóch latach poprawę obserwowano zarówno u pacjentów leczonych komórkami pochodzącymi ze szpiku, jak i MSC – bez istotnych różnic między grupami. Inne badania sugerują jednak, że w określonych sytuacjach MSC mogą wypadać lepiej. U pacjentów ze zwyrodnieniem ograniczonym do jednego przedziału kolana skuteczniej wspierały regenerację chrząstki niż koncentrat szpiku.
Co szczególnie ciekawe, korzyści obserwowano również u osób starszych – czyli tam, gdzie tradycyjne metody mają zwykle trudniejsze zadanie. Poprawa struktury chrząstki i wyników klinicznych w niektórych badaniach utrzymywała się nawet przez pięć lat.
MSC pochodzące z krwi pępowinowej porównywano też z uznanymi metodami, takimi jak mikrozłamania czy przeszczepienie własnych chondrocytów. Wyniki były podobne, a w niektórych grupach – szczególnie u starszych pacjentów – nawet lepsze.
I jeszcze kwestia, która przy terapiach komórkowych zawsze powinna paść, zanim ktokolwiek zacznie otwierać szampana: bezpieczeństwo. W analizowanych badaniach nie raportowano poważnych powikłań takich jak tworzenie nowotworów, ciężkie infekcje czy odrzucenie immunologiczne.
Czy oznacza to, że znaleźliśmy sposób na fabrycznie nowe kolana? Spokojnie. Potrzebujemy dalszych, dużych i dobrze kontrolowanych badań.
Ale coraz więcej wskazuje na to, że medycyna regeneracyjna może kiedyś przestać jedynie uciszać bolące kolano i zacząć pomagać mu naprawić to, o co właściwie od początku robiło cały ten hałas.
Źródło: Liao Z. Clinical research progress of umbilical cord blood mesenchymal stem cells in Knee articular cartilage repair: A review. Medicine (Baltimore). 2025 Feb 7;104(6):e41402. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/39928895/

Mózgowe porażenie dziecięce, w skrócie MPD, to najczęstsze zaburzenie ruchowe występujące u dzieci. Towarzyszy człowieko...
12/08/2026

Mózgowe porażenie dziecięce, w skrócie MPD, to najczęstsze zaburzenie ruchowe występujące u dzieci. Towarzyszy człowiekowi przez całe życie i dotyczy mniej więcej 2–3 dzieci na każde 1000 urodzeń.
Od kilkunastu lat naukowcy zadają sobie pytanie: czy chorym można ulżyć przy pomocy… krwi pępowinowej? Jest ona bowiem bogata w komórki macierzyste oraz komórki układu odpornościowego, które mają pewną wyjątkową cechę: potrafią wspierać regenerację tkanek i łagodzić stany zapalne. Innymi słowy – w świecie biologii są raczej ekipą remontową niż oddziałem szturmowym.
W ostatnich latach kilka badań klinicznych sugerowało już, że podanie krwi pępowinowej – zarówno własnej, przechowanej przy urodzeniu, jak i pochodzącej od dawcy – może poprawiać koordynację ruchową i sprawność dzieci z MPD. A skoro pojawiają się pierwsze obiecujące sygnały, naukowcy oczywiście robią to, co robią najlepiej: sprawdzają jeszcze raz.
Tak powstało niewielkie badanie przeprowadzone w Japonii. W 2025 roku zespół badaczy pod kierunkiem Saitoh opisał wyniki pilotażowego eksperymentu z udziałem pięciorga dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym w wieku od pięciu do sześciu lat. Każde z nich otrzymało jednorazowy wlew dożylny krwi pępowinowej pochodzącej od rodzeństwa.
Nie była to jednak sytuacja w stylu: „mamy krew, lejemy”. Jednostki krwi były w pełni lub częściowo zgodne immunologicznie z biorcą, a liczba komórek została dobrana indywidualnie dla każdego pacjenta. Następnie dzieci obserwowano przez ponad dwa lata, sprawdzając nie tylko bezpieczeństwo terapii, ale też zmiany w funkcjonowaniu ruchowym i ogólnym rozwoju.
Najpierw dobra wiadomość dla wszystkich, którzy na hasło „eksperymentalna terapia” automatycznie wyobrażają sobie dramatyczne skutki uboczne: leczenie było dobrze tolerowane i nie odnotowano poważnych działań niepożądanych.
Jeszcze ciekawsze były jednak wyniki dotyczące sprawności ruchowej. Wszystkie dzieci poprawiły swoje wyniki w zakresie funkcji motorycznych bardziej, niż można by się spodziewać na podstawie ich wieku i stopnia zaawansowania choroby. Już sześć miesięcy po podaniu krwi pępowinowej średnia poprawa na standaryzowanej skali funkcji ruchowych wynosiła prawie pięć punktów. A potem było tylko lepiej – wyniki nadal rosły po roku i po dwóch latach.
Co interesujące, rezultaty bardzo przypominały te uzyskiwane wcześniej w badaniach z wykorzystaniem własnej krwi pępowinowej dziecka. To ważna informacja, bo autologiczna krew pępowinowa jest dostępna tylko wtedy, gdy rodzina zdecydowała się ją zdeponować przy porodzie. Krew oddana do banków publicznych nie może być później wykorzystana przez dawcę i jest przeznaczona głównie do leczenia określonych chorób, na przykład białaczki.
Dlatego możliwość wykorzystania krwi pępowinowej rodzeństwa może okazać się bardzo praktycznym rozwiązaniem. Zamiast liczyć na to, że ktoś przewidział przyszłość pięć czy sześć lat wcześniej, można skorzystać z biologicznego wsparcia dostępnego w rodzinie.
Oczywiście pięcioro dzieci to jeszcze nie rewolucja w medycynie. Żeby mieć pewność, potrzebne będą większe badania kliniczne. Ale kolejne wyniki zaczynają układać się w dość spójną historię: komórki z krwi pępowinowej mogą wspierać funkcjonowanie mózgu i układu ruchu u części dzieci z MPD.
A jeśli przyszłe badania to potwierdzą, możliwe, że coś, co jeszcze niedawno było odpadem medycznym, stanie się jednym z elementów standardowego leczenia. I tak - brzmi to trochę jak fabuła bardzo filmu. Tyle że tym razem scenariusz pisze biologia.

Źródło: Saitoh S, Kikuchi H, Marukane T, Tsuno T, Hosoda R, Baba N, Wang F, Kuroiwa Y, Nagai R, Tsuda M, Maeda N, Sagara Y, Fujieda M. Safety and feasibility of allogeneic sibling cord blood infusion in Japanese children with cerebral palsy: A single-center pilot study. Brain Dev. 2025 Oct;47(5):104443. doi: 10.1016/j.braindev.2025.104443. Epub 2025 Sep 16. PMID: 40961743. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40961743/

W świecie medycyny istnieje pewna grupa substancji, które nie trafiają na pierwsze strony gazet, nie mają efektownych na...
04/08/2026

W świecie medycyny istnieje pewna grupa substancji, które nie trafiają na pierwsze strony gazet, nie mają efektownych nazw i raczej nie występują w serialach o genialnych chirurgach. A jednak bez nich wiele nowoczesnych terapii po prostu by nie działało. Jedną z takich cichych bohaterek laboratoriów jest dimetylosulfotlenek, znany szerzej jako DMSO.
Od lat pełni on rolę swoistej „zamrażarkowej opiekunki” krwiotwórczych komórek macierzystych. Dzięki niemu komórki można bezpiecznie zamrozić, przechować, a potem rozmrozić i wykorzystać w leczeniu. Z czasem DMSO zaczął być używany również do przechowywania innego typu komórek – tzw. mezenchymalnych komórek stromalnych, w skrócie MSC. Te z kolei są intensywnie badane jako potencjalna pomoc w regeneracji tkanek i leczeniu różnych chorób.
Same terapie z wykorzystaniem MSC uchodzą za bezpieczne. Ale jak to zwykle bywa w nauce, ktoś w końcu zadał pytanie: a co z samym DMSO? Czy substancja, która pomaga przechowywać komórki, nie robi przy okazji jakiegoś zamieszania w organizmie pacjenta – zwłaszcza gdy preparat podaje się bezpośrednio do rany?
Aby to sprawdzić, zespół badaczy pod kierunkiem Niebergall-Roth przeanalizował w 2025 roku dane dotyczące ponad 1100 pacjentów – zarówno dzieci, jak i dorosłych. Część z nich otrzymała preparaty MSC zawierające 10% DMSO, podawane dożylnie lub miejscowo, a część dostała placebo, które również zawierało DMSO. Czyli eksperyment w stylu: zobaczmy, czy nasza bohaterka naprawdę ma coś na sumieniu.
Wyniki okazały się uspokajające. Po podaniu dożylnym DMSO dość szybko rozprzestrzenia się w organizmie, a następnie zostaje rozłożony do nieszkodliwych metabolitów, które opuszczają ciało głównie z moczem lub… z oddechem. Czasem może się to objawić krótkotrwałym zapachem przypominającym czosnek, co jest dość osobliwą pamiątką po nowoczesnej terapii komórkowej. Na szczęście na tym zazwyczaj się kończy.
Poważne działania niepożądane są rzadkie, a ilości DMSO podawane wraz z typowymi terapiami MSC są znacznie niższe niż dawki uznawane za bezpieczne w klasycznych przeszczepieniach komórek macierzystych. Większość pacjentów doświadcza co najwyżej łagodnych, pojedynczych reakcji – zwłaszcza że przed podaniem preparatu często stosuje się leki, takie jak sterydy lub antyhistaminy, które dodatkowo zmniejszają ryzyko nieprzyjemnych niespodzianek.
Również miejscowe zastosowanie DMSO – na przykład przy leczeniu ran – wydaje się bezpieczne. Przy podobnych stężeniach nie odnotowano istotnych działań niepożądanych w miejscu podania.
Podsumowując: wszystko wskazuje na to, że DMSO nadal może spokojnie pełnić swoją rolę w bankach komórek i terapiach regeneracyjnych. Nie robi wokół siebie wielkiego szumu. Ale jeśli chodzi o przechowywanie komórek macierzystych i wspieranie terapii MSC, jest trochę jak dobry technik sceny w teatrze – niewidoczny dla publiczności, za to absolutnie niezbędny, żeby całe przedstawienie mogło się odbyć.

źródło: Niebergall-Roth E, Kluth MA. Dimethyl sulfoxide in cryopreserved mesenchymal stromal cell therapy products: is there a safety risk to patients? J Transl Med. 2025 Aug 18;23(1):932. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40826088/

Adres

Pl. Powstańców Warszawy 2
Warsaw
00-030

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Eurocord opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Eurocord:

Skróty

Udostępnij