08/03/2026
Posłuchajcie historii o Herkulesie💪 Jest prawdziwa ale opowiedziana w bajkowy sposób. Nasze życie to nie bajka ale można czasami wpuścić w nie trochę więcej światła🧡.
Mam na imię Herkules. Jestem plecakiem Zbyszka. Zbyszek tak mnie nazwał, bo dźwigam ogromne ilości książek.
Codziennie Zbyszek zabiera mnie do cudownego miejsca - do Szkoły Sióstr Nazaretanek, która w swoich murach kryje ponad sto lat historii i w której uczy się wiele wspaniałych dzieci.
Zbyszek bardzo mnie lubi. Jestem z nim już od pięciu lat, mimo że mam na sobie kilka łat. Uwielbiam nasze wędrówki do szkoły. Ostatnio jednak muszę przyznać, że jestem mocno poturbowany. Zbyszek ze złości czasem rzuca mną o ścianę albo pod stół.
Usłyszałem kiedyś rozmowę jego rodziców — nasze wędrówki miały się wkrótce skończyć. Tata Zbyszka zachorował, a leczenie miało dużo kosztować. Trzeba było poszukać innej szkoły.
Zabolała mnie ta wiadomość, bo zrozumiałem, że nasze wędrówki do tej wspaniałej szkoły dobiegną końca. Nie spotkam już Janka, który opowiada śmieszne żarty, ani Andrzeja, z którym często wracaliśmy hulajnogą do domu.
Widziałem też, że Zbyszek nie potrafił sobie z tym poradzić. Choroba taty wywołała w nim wiele lęku i smutku. Myśl o tym, że będzie musiał zrezygnować ze szkoły i przyjaciół, zrodziła w nim złość - nie chciał opuszczać miejsca, w którym czuł się bezpiecznie.
Pewnego dnia, gdy wrócił do domu, myśląc, że to już ostatnie dni w jego ukochanej szkole, zostawił mnie w kuchni i poszedł do swojego pokoju. Wtedy zadzwonił telefon mamy Zbyszka. Usłyszałem tylko, że jakaś fundacja chce pomóc jego rodzicom w sfinansowaniu nauki.
Widziałem zaszklone ze szczęścia oczy mamy, które z niedowierzaniem patrzyły przez okno kuchni.
Wieczorem cała trójka zebrała się w salonie. Zbyszek dowiedział się, że nie musi rezygnować ze szkoły - że działa tam Fundacja Szkół Sióstr Nazaretanek, która wspiera rodziny w potrzebie.
To była wspaniała wiadomość. Ze szczęścia Zbyszek rzucił się w ramiona rodziców i mocno ich ucałował. A woda w bidonie, którą zostawił w mojej kieszeni, niemal się zagotowała od emocji, które pojawiły się we mnie po usłyszeniu tych wieści.