17/04/2026
🏀 Koszykarze Polonii zakończyli sezon. Środowa porażka z Kotwicą Kołobrzeg oraz rezultaty innych meczów sprawiły, że "Czarne Koszule" zajęły 10. miejsce w sezonie zasadniczym. Nie udało się osiągnąć zakładanego celu, jakim było zajęcie miejsca w czołowej ósemce i awans do fazy play-off.
🛑 Polonia nie przegrała sezonu ani w środę, ani 2 tygodnie temu ulegając już zdegradowanym Żubrom Białystok. Ani nawet pod koniec zeszłego roku, gdy na Kole doznała 22-punktowej klęski ze zdziesiątkowaną Kotwicą.
🧩 Koszykarze obecny sezon przegrali już u jego zarania. Zbudowano przypadkowy skład – bez klasowego rozgrywającego, z źle dobranymi polskimi zawodnikami. O losowości świadczy choćby to to, że najlepszy obok Jana Malesy krajowy gracz – Wiktor Sewioł – do klubu trafił jako opcja awaryjna, tymczasowy zastępca kontuzjowanego Patryka Pułkotyckiego.
♟️ Zwłaszcza z perspektywy obecnego sezonu widać, że David Torresusca był złym wyborem trenerskim. Ocenę hiszpańskiego szkoleniowca – negatywną po poprzednim sezonie (pamiętamy o porażkach poniesionych mimo wysokiego prowadzenia w IV kwarcie) – jeszcze obniża postawa jego byłych podopiecznych w trwających wciąż jeszcze rozgrywkach. Wszak kręgosłup Decki Pelplin, która pewnie awansowała do play-offów tworzą znani jeszcze z poprzedniego sezonu z Obozowej Jalen Coke-Domingue, Przemysław Kuźkow i Filip Gurtatowski. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że oprócz tej trójki, trener Torresusca miał w poprzednim sezonie do dyspozycji Adriana Kordalskiego (ostatnio podstawowy zawodnik 4. drużyny sezonu zasadniczego – SKS-u Starogard Gdański), tym gorzej ocenić należy pracę byłego I szkoleniowca Polonii.
🎢 Niezależnie od krytycznej oceny trenera, z tak a nie inaczej skonstruowanym składem trudno było myśleć o play-offach. Mimo to, zostało to wyznaczone jako cel przez klubowych włodarzy. I przez chwilę wydawało się to możliwe do osiągnięcia. Nadzieje rozbudziły znakomita dyspozycja Jalena Sullingera na początku sezonu, bilans 7-2 po pierwszych 9 meczach.
👤 I w okresie, kiedy "Czarne Koszule" plasowały się w ścisłej czołówce, prezes-dyrektor KKS Polonii Tomasz Jaremkiewicz udzielił wywiadu Pameli Wronie z Polskiego Kosza. Poniżej kilka cytatów z tej rozmowy:
„(…) w tym sezonie mamy lepsze DNA, dzięki czemu udaje nam się wygrywać. Być może mamy lepsze umiejętności, ale na pewno jesteśmy bardziej walczącym i zaangażowanym zespołem, idącym w jednym kierunku. David nie miał swoich zwolenników. Z pełnym przekonaniem mogę uznać to za sukces, że w ogóle i nadal współpracujemy. Jeżeli on by nie został, to ja też nie. Dla mnie sprawa była jasna. I teraz widać tego efekty. (…) Natomiast jestem przede wszystkim dumny z samego siebie. Mało kiedy czuje się docenienie, więc sam siebie teraz docenię.”
„Jest coś w tym, że przed sezonem jest najwięcej pracy. Dodatkowo, mam jeszcze obowiązki prezesa. Poniekąd rzuciłem się na głęboką wodę. Obecnie jestem w klubie najważniejszą osobą – ważniejszą niż sam właściciel, który przeznacza naprawdę duże sumy na klub. A dlaczego? Bo robię dosłownie wszystko. A gdyby nie miałby kto się tym zajmować, to nie byłoby tej organizacji. To jest coś, co lubię robić i jest – zdaje się – moim powołaniem.”
„Nie chcę wygłaszać żadnych górnolotnych przemyśleń, ale wszystko, co się wydarza w Polonii jest za moim błogosławieństwem lub nie. Każda osoba, która z nami współpracuje musiała być też zaakceptowana przeze mnie, choć trener miał wolną rękę w budowie składu ze mną. Dlatego jakakolwiek krytyka zespołu dotyka mnie osobiście i zawsze biorę wszystko na siebie. Nigdy nie wypłaciłem sobie wynagrodzenia, dopóki wszyscy inni nie zostali opłaceni. Owszem, nikt mnie do tego nie zmusza, ale mam świadomość, że mój angaż i pobyt w Polonii zbliża się raczej ku końcowi.”
🫧 Kontuzja, a potem słabsza forma Sullingera, brutalnie sprowadziły Polonię na ziemię. Od 15 listopada do 31 stycznia Polonia wygrała tylko 2 z 10 spotkań. Szczególnie bolesna była porażka u siebie ze zdziesiątkowaną Kotwicą Kołobrzeg. Rywal mający do dyspozycji jedynie 8 zawodników (z czego efektownie wykorzystywano 7), rozgromił „Czarne Koszule” na Kole 86:64. Już na przełomie stycznia i lutego widać było, że Polonia na play-offy w tym sezonie sportowo nie zasługuje.
📉 Fiaskiem zakończyło się zapowiadane stawianie na młodzież. Wbrew zapowiedziom, zawodnicy poniżej 23 lat, co do zasady nie czynili postępów. Najlepszy z nich, Maksymilian Duda, miał dobre pojedyncze występy. Ale jeśli porównamy jego osiągnięcia z poprzednim sezonem (spędzonym w GKS-ie Tychy), nie wygląda to już dobrze. Pomimo spędzania na parkiecie więcej czasu, zanotował regres w średniej liczbie zdobywanych punktów, skuteczności z gry i rzutów wolnych (w tej ostatniej statystyce olbrzymi spadek: z 61,9%, do ledwie 40,6% trafionych rzutów za 1!).
Młodzieżowcy obecni w klubie jeszcze w poprzednich rozgrywkach – Artur Niemiec, Jakub Osiński i Filip Poradzki – spędzali na parkiecie przeciętnie mniej czasu niż w poprzednim sezonie, zmalał też ich średni wkład punktowy. Pozostali zawodnicy U23 odgrywali jeszcze mniejszą rolę.
Polonia była wśród drużyn najczęściej stawiających na młodzież, ale nie była tu liderem. Według wyliczeń portalu Puls Basketu, Polonia uzyska drugą najwyższą premię od PZKosz za występy zawodników poniżej 23 lat – zauważalnie jednak ustępując w tej klasyfikacji wspomnianej wyżej Dece Pelplin.
Nietrafionych decyzji kadrowych, niekompatybilności składu, nie tłumaczy w pełni nawet relatywnie niewysoki budżet płacowy (wg Piotra Janczarczyka ze Strefa Chanasa KKS Polonia ma 13 co do wielkości budżet płacowy w lidze, przy czym - nie jest rozstrzygnięte, czy w tym rankingu były uwzględnione opłaty z tytułu zatrudnienia drugiego obcokrajowca).
🚧 Część sportowa to jednak tylko jeden z aspektów działalności klubu – niekoniecznie najważniejszy. Na trybunach – nie licząc ostatniego meczu, na którym pojawiło się mnóstwo osób wcześniej nie widywanych – przez cały sezon hulał wiatr, zazwyczaj pojawiało się około 150-200 osób. Nie licząc grupy próbującej dopingować klub (za co należą się słowa uznania), brakowało działań służących poprawie atmosfery. Mimo frazesów o „polonijnym DNA” nie czuć było esencji Polonii, jej wyjątkowości, stu lat historii. Wymowne jest, że przez ostatni rok, klub na swoich mediach społecznościowych nie publikował żadnych treści z okazji rocznic ważnych wydarzeń – pierwszego meczu, mistrzostwa Polski, wyeliminowania Barcelony z Pucharu Europy, czy 50-lecia wicemistrzostwa z 1976 r. Smutne, że klub nie pielęgnuje choćby w taki sposób swego największego aktywa – unikalnej historii.
🌬️ Ostatnie lata dobitnie pokazują, że stosowana w Projekcie 1P sp. z o.o. organizacja władz poprzez jednoosobowy zarząd nie zdaje egzaminu. Ten dość unikatowy w skali ligi model (w I lidze stosowany jeszcze tylko w Spójni Stargard i Resovii), przy ograniczonych zasobach finansowych, półamatorskiej strukturze – nie pozwala na stworzenie sprawnie funkcjonującej organizacji, z odpowiednią otoczką, sprawną komunikacją, działalnością społeczną. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że osobom wolontariacko angażującym się w okołoklubowe życie czasem dziękowano za współpracę bez słowa… Stwierdzić trzeba, że klub wpadł w pułapkę błędnego koła. Ograniczone środki finansowe nie pozwalają na zaangażowanie osób niezbędnych do profesjonalizacji. Ale przez strukturę ograniczoną do jednego członka zarządu, nie można realizować innych działań. I tak cały czas, już od 4 lat…
Ten obraz nie jest obecny od wczoraj.
⚠️ Negatywnie należy ocenić podejmowane w ciągu ostatnich 3 lat decyzje personalne. Źle dobierano sztab (począwszy od podpisania 2-letniego kontraktu z Jakubem Pendrakowskim, zatrudnienie Davida Torrescusci, angażowanie psychologów z Hiszpanii). Marazm dotyczy również klubowej otoczki, a struktura organizacyjna nie przystaje do wyzwań, przed którymi stoi Polonia. Największy atut – rozwijająca się akademia – z niewiadomych powodów znajduje się w tym samym podmiocie, co drużyna pierwszoligowa. Jest to niezwykle ryzykowne, mając na uwadze specyfikę profesjonalnej (czy półprofesjonalnej) koszykówki, cechującej się niepewnością. Do tego zarządzanej przez jedną osobę, z ograniczonym budżetem administracyjnym (znowu ujawnia się wspominana bariera kadrowo-organizacyjna)
🏗️ Najwyższy czas przerwać ten stan rzeczy. Konieczne są daleko idące zmiany – na pewno organizacyjne, strukturalne, a pewnie również i personalne.
🤝 Mimo tego gorzkiego momentami obrazu – trzeba pamiętać, że Polonia i tak jest obecnie w najlepszym położeniu od ostatnich 15 lat. Gdy przed laty jeździliśmy na trzecioligowe mecze MKS Polonii do Grójca, Żyrardowa, czy Płocka – mogliśmy tylko marzyć o meczach na drugim poziomie rozgrywkowym, rywalizacji z takimi zespołami jak Kotwica Kołobrzeg, czy Astoria Bydgoszcz.
Jesteśmy przekonani, że Polonia znajduje się w dobrych rękach. Jakub Górski wielokrotnie dał się poznać jako człowiek prawy, rzetelny, uczciwy. Gdyby nie jego osobiste zaangażowanie finansowe, liczone w milionach złotych – nie byłoby „Czarnych Koszul” tak wysoko. Czynionego – co warte podkreślenia - pomimo wyjątkowo mało sprzyjających okoliczności. Polonia może tylko pomarzyć o wsparciu finansowym ze strony władz lokalnych otrzymywanych przez inne kluby pierwszoligowe. W KKS Polonii, udział środków prywatnych jest najprawdopodobniej – poza ŁKS-em – największy w I lidze. A i pewnie na palcach jednej ręki możemy wymienić kluby ekstraklasowe, gdzie właściciel działający na zasadach czysto rynkowych finansuje zespół głównie ze swojej kieszeni. Nie wspominając o niedostatkach infrastrukturalnych, przeciągających się procedurach związanych z budową hali (pamiętamy, jak wiceprezydent Renata Kaznowska ucinała dyskusje na temat powiększenia do np. 2,5 tysięcy, argumentując to m.in. potrzebą przyspieszenia – od tamtego momentu minęły już… 4 lata).
To wszystko trzeba mieć na uwadze, oceniając całokształt dorobku KKS Polonii Warszawa w ostatnich latach. Ba, także i Tomaszowi Jaremkiewiczowi nie można odmówić poświęconego czasu, zaangażowania w poprzednich latach – jak choćby z pierwszego sezonu po reaktywacji, gdzie działał w wybitnie niesprzyjających wewnętrznych okolicznościach.
💡 Koszykarska Polonia potrzebuje krytycznego spojrzenia. Ale musi być ono dokonane uczciwie, z uwzględnieniem wszystkich okoliczności. Próbę kompleksowej, pogłębionej oceny ostatnich lat klubu (dłuższej niż ten post) podejmiemy się w najbliższym czasie.
Chcielibyśmy, aby doświadczenia ostatnich lat pozwoliły wyciągnąć odpowiednie wnioski. Pewien model się wyczerpał, a aby klub poszedł do przodu, konieczne są dogłębne zmiany. Zarazem potrzebne jest konstruktywne podejście. Tak, aby służyło rozwojowi klubu. Poprawie wyników sportowych, ale przede wszystkim dobrym zmianom organizacyjnym, budowie jakże potrzebnych fundamentów.
📜 Konieczny jest powrót do korzeni. Przede wszystkim – potrzeba umiejętnego pielęgnowania klubowych tradycji. Począwszy od poświęcenia polonijnej historii odpowiedniego miejsca w klubowej komunikacji, ale nie tylko. Potrzebne są tu działania służące integracji, rozbudowie polonijno-koszykarskiej społeczności w oparciu o jej dawnych zawodników, sympatyków.
Pomocne dla klubu może być wykorzystanie wiedzy zgromadzonej przez lata przez osoby, którym Polonia nie jest obojętna. Dotyczyć to może zarówno kwestii organizacyjnych, jak i sportowych.
🖤 Ważne jest też zapewnienie odpowiedniej przestrzeni do działania aktywnym przedstawicielom środowiska do realizacji swoich pomysłów. Trzeba też należycie docenić ich pracę. Tak aby, podobnie jak choćby przed rokiem, na trybunach znowu pojawiało się więcej kibiców, w tym dzieci z warszawskich szkół.
Jak pokazuje historia sportowa, społeczna, polityczna, rewolucje co do zasady nie przynoszą nic dobrego, a odrzucenie obecnego stanu – prowadzi często do jeszcze gorszego. My na pewno nie chcemy, aby Polonia – jak jeszcze nie tak dawno temu – grywała co najwyżej w III lidze. Tym bardziej grzechem jest niewykorzystywanie obecnej sytuacji. Zmiany są potrzebne – także dlatego, aby rozwijać i pielęgnować to, co osiągnięto w ostatnich latach. I aby krok po kroku nawiązywać do wspaniałych tradycji i sukcesywnie prowadzić koszykarzy „Czarnych Koszul” do należnego im miejsca. 📈
Kamil Czarzasty