13/08/2026
Widzimy wyraźne ożywienie na rynku trzody chlewnej w Europie, które w porównaniu do rynku Polskiego zadziało się 2-3 tygodnie później.
W Niemczech na giełdzie VEZG odnotowano drugą z kolei podwyżkę o 10 centów, co daje obecnie wartość 1,60 Euro za kg w klasie E, co daje 6,89 zł. Poziom ten jest wyższy od tego sprzed 2 tygodni o ponad 14%. Porównując to sytuacji u Nas możliwe są więc dalsze podwyżki? – niewykluczone, ponieważ wartości jakie rozpatrywano u Naszego Zachodniego sąsiada wahały się pomiędzy 1,55, a 1,65 Euro za kg w klasie E. Warto tutaj zaznaczyć, że podwyżki na głównym parkiecie były poprzedzone kompletem sprzedanych wystawionych świń na ISW, po średniej cenie jeszcze wyższej, aniżeli duża giełda… wniosek nasuwa się bardzo prosty – podaż nie nadąża za popytem, a to powoduje ożywienie w cennikach. Czy taki układ długo się utrzyma? – tutaj spróbujemy odpowiedzieć analizując rynek polski.
W Polsce, podobnie jak na Zachodzie, skupujący bardzo zabiegają o tucznika, proponując co raz to wyższe stawki. Póki co, nie mam informacji o zmianach w oficjalnych cennikach, które proponują maksymalnie w okolicach 7,40 zł za kg w klasie E…a nieoficjalnie? – jak przebiegają indywidualne negocjacje? Nie zdziwiło by mnie, jeżeli udało by się część dostawcom uzyskać wyższe stawki. Wróćmy jednak do pytania , czy obecna sytuacja potrwa długo? Przedstawiciele Zakładów wieszczą zmianę wraz z nadejściem września. Twierdzą oni, że obecne braki na rynku europejskim spowodowane są zakłóceniami w dostawach świn do zakładów w Hiszpanii, w związku z wysokimi temperaturami oraz spowodowanymi przez to niższymi przyrostami masy. Na ten temat wypowiadałem się tydzień temu, więc, nie będę powtarzał mojej oceny. Wracając do tematu, Zakłady wyjaśniają, że wraz z nadejściem jesieni, kiedy to wysokie temperatury przestaną tak bardzo wpływać na fizjologię zwierząt, mięsa na rynku znów będzie więcej, a więc spodziewają się oni obniżki w cennikach. Zestawmy te informacje z sytuacją na rynku niemieckim. Dlaczego? – Polska jest krajem, gdzie nie posiadamy odpowiedniej bazy surowcowej, by zapewnić nam samowystarczalność w wieprzowinie (jest to zarazem miejsce do rozwoju produkcji i całej branży), natomiast Nasz Zachodni sąsiad jest w tym wypadku w o wiele lepszej sytuacji. Tak więc jeżeli argument hiszpański jest decydujący w Polsce, nie powinien on w istotny sposób oddziaływać na rynek za Odrą, a tam obserwujemy wzrosty, które wydają się stabilne, a nie chwilowe (giełda VEZG po raz kolejny zostawiła sobie margines do dyskusji o wzroście cen)…więc czy na pewno czeka nas drastyczny spadek cen za miesiąc?
Faktem jest natomiast, że Chiny tracą na znaczeniu w eksporcie wieprzowiny z Hiszpanii, ponieważ ilość wysyłanego mięsa tam spadła rok do roku o około 15%. Nie wynika to z ASF, ponieważ kraje te maja podpisaną rejonizacje, a z faktu, że Chiny po raz kolejny próbują zmienić model produkcji w swoim kraju. Po latach inwestycji w branżę, by zapewnić sobie całkowitą samowystarczalność, kraj ten odczuł jak w takim wypadku bardzo niewiele potrzeba, aby rynek popadł w tarapaty (produkcja wieprzowiny w Chinach ze względu na ograniczoną bazę paszową jest bardzo droga i przez to nieatrakcyjna w eksporcie). Pekin postanowił więc przenieść część produkcji do innych krajów (głównie w Ameryce Pd), ale powoduje to, że likwidując część stad w kraju mają obecnie nadpodaż żywca – a więc potrzebują jeszcze mniej z importu. Widzą to też Hiszpanie, stąd też, podobnie jak Polska, poszukuje ona innych rynków zbytu – jeśli im i nam się to uda, to obecne podwyżki na rynku będą trwalsze i nie zagraża im recesja na jesieni.
Bartosz Czarnika