21/05/2026
Na rynku trzody chlewnej, po dość burzliwych ostatnich 2 tygodniach zapanowała stabilizacja, która w żaden sposób nie cieszy rolników.
Po pierwsze na sesjach ISW wrócił jakiś handel, co było symptomem tego, że rynek w Niemczech ustabilizował się. Zarówno ilości sprzedaży były bardzo niewielkie, a cena nie odbiegała znacząco od tego co mamy na sesji VEZG, która to nie zmieniła stawki względem z zeszłego tygodnia i wyniosła 1,60 Euro za kg w klasie E, tj. 6,81 zł. Fakt jest taki, ze podczas rozmów na temat cennika rozpatrywano zakres 1,60-1,70 Euro za kg, ale zamiast nadziei na odbicie, odbieram to jako sygnał do rynku, ze nie planowane są na razie dodatkowe obniżki.
W Polsce sytuację mamy katastrofalną, co związane jest oczywiście z ceną, która jest niższa od tej za Odrą minimum o 70 groszy w klasie E, tj. o około 50 groszy na każdym kg wagi żywej! Skąd taka różnica?!... Po pierwsze nadal jesteśmy zalewani mięsem z importu z krajów UE, które nie mogąc wysyłać towaru na rynki trzecie, próbują ulokować część wolumenu na rynku wewnątrzunijnym. Powoduje to, że handel zamiast kupować w kraju, szuka jak najniższych stawek – co z automatu powoduje że zakłady obniżają stawki. Kolejny powód jest także związany z ilością mięsa na rynku, który daje to jasny sygnał dla przetwórców, którzy w obawie przed zaleganiem mięsa w chłodniach ograniczają ubój do absolutnego minimum, tak, by zachować linie produkcyjne… Efekt? Efekt jest paradoksalny, ponieważ w kraju, w którym się mówi, że produkcja własna nie pokrywa zapotrzebowania, a moce przerobowe Zakładów Mięsnych są o wiele większe, na odbiór tucznika rolnik czeka często nie tylko tydzień, ale i 2, a czasem i trzy! Po raz wtóry, kolejne elementy łańcucha dostaw przerzucają swoje koszty, ryzyko płynności finansowej na niższy element układanki, aż trafia on do nas, rolników, producentów wieprzowiny…tylko czy my mamy już na kogo scedować te podwyższone ryzyko?...chyba jedynie poprzez nieopłacenie kolejnej faktury, której termin się zbliża. W takim wypadku co raz bliżej nam do ponownego pobicia rekordu niskiego pogłowia świń, aniżeli do odbudowy stada.
Kolejnym elementem, który jest niebezpieczny dla całej produkcji wieprzowiny w Polsce to oczywiście ASF, który wystąpił ostatnio na chlewni, gdzie utrzymywano łącznie ponad 21 tysięcy świń! Zdarzenie te pokazuje jedno – nieudolność kolejnych Rządów do zwalczenia bardzo groźnej choroby ekonomicznej, jaką jest Afrykański Pomór Świń. Dlaczego gospodarczą? – ponieważ wirus tej choroby nie zagraża człowiekowi, ale tylko zwierzętom. Efektem tego są jak widać wybijane całe stada, a pogłowie zwierząt będzie spadać. W jaki sposób wpływa to na Kraj? Po pierwsze firmy obsługujące tą i inne chlewnie mogą nie otrzymać zapłaty. Jeżeli będą mniejsze zamówienia to zakłady zajmujące się produkcją pasz i handlujące nimi będą musiały ograniczyć swoją działalność. Podobnie przedsiębiorstwa świadczące obsługę tych zwierząt. W dalszej perspektywie może to oznaczać również zwolnienia, ponieważ skoro nie ma komu produkować, to po co zatrudniać ludzi? Towar wyprodukowany przez dotychczasowe wymienione łańcuchy nie wyprodukuje w handlu zysku z którego płaci się podatek, a w wyniku tego do budżetu Państwa wpłyną mniejsze pieniądze. ASF to nie problem rolników, to problem całej gospodarki, ponieważ produkcja spożywcza należy do tej gospodarki i jeśli politycy nie wykażą chęci faktycznej walki z ASF (na razie dużo mówią, zwalając winę na innych), to niestety, ta choroba zabije całą gałąź i uzależni Polskę od innych…i to w czasach, gdy tyle się mówi o zagrożeniu wojennym…
Bartosz Czarniak