30/05/2026
Wolontariat brzmi szlachetnie, ale wolonturystyka już nie. Bo bardzo często nie ma nic wspólnego z pomocą, a raczej z rodzajem „safari” wśród ludzi w kryzysie,na którym zarabiają organizatorzy.
Dlaczego się czepiamy? Przecież pomaganie jest dobre, nawet jeśli trwa tylko tydzień…
Nie. Wolonturyzm nie jest dobry, i nie dlatego że trwa tydzień czy dwa, tylko dlatego, że w centrum nie stoi lokalna społeczność, tylko emocje wolontariusza. Jego przeżycie, jego sens, jego ego i pompowanie jego poczucia wartości i sprawczości. Kosztem lokalnej społeczności.
Już sam fakt, że to się tak dobrze sprzedaje i tak łatwo komercjalizuje, powinien być jedną wielką czerwoną flagą. Płacisz za wyjazd, dostajesz pakiet emocji, trochę wzruszenia, trochę egzotyki, trochę moralnej satysfakcji. Problem w tym, że ktoś po drugiej stronie nie powinien być tłem dla Twoich działań, a bardzo często właśnie tak zostaje potraktowany.
To co zrobić, gdy naprawdę chcę pomagać? Zacząć nie od pytania, co ja chcę przeżyć, tylko od pytania, czego naprawdę potrzebują ludzie na miejscu i czy ja mam tam w ogóle coś sensownego do zaoferowania?
🧡Pomoc Ma Sens. Ta skuteczna zaczyna się od wiedzy. Zobacz co działa, a z czego warto wyciągnąć wnioski. Zapraszamy do śledzenia cyklu, w którym opowiadamy o pomocy humanitarnej i na konkretnych przykładach pokazujemy, co było skutecznym rozwiązaniem, a co zawiodło.
Niniejsza publikacja jest finansowana przez Unię Europejską. Odpowiedzialność za jej treść ponosi wyłącznie Fundacja HumanDoc. Treść ta niekoniecznie odzwierciedl stanowisko Unii Europejskiej.