Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa

Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa jest tworzona przez Bibliotekę Publiczną m.st. O nas
Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa jest tworzona przez Bibliotekę Publiczną m.st.

Warszawy – Bibliotekę Główną Województwa Mazowieckiego we współpracy z blisko 60 partnerami. Warszawy – Bibliotekę Główną Województwa Mazowieckiego we współpracy z bibliotekami publicznymi województwa mazowieckiego oraz bibliotekami dzielnicowymi w Warszawie. Budując zasób Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej koncentrujemy się głównie na materiałach ważnych dla naszego regionu. Za podstawowe kryterium

budowy kolekcji posłużą nam potrzeby użytkowników mazowieckich bibliotek. Dlatego nie przesądzamy o ostatecznym jej kształcie. Potrzeby czytelnicze i informacyjne ewoluują, a wraz z nimi powinna zmieniać się Mazowiecka Bibliotek Cyfrowa. Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa przewiduje stworzenie cyfrowych kolekcji materiałów ważnych dla naszego regionu, a więc szeroko pojętych Varsavianów i Mazovianów, które zostaną udostępnione w Internecie za pomocą systemu dLibra. Zadaniem nadrzędnym Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej jest umożliwienie szybkiego dostępu do zasobów piśmiennictwa szerokiemu kręgu użytkowników (w kraju, jak i za granicą) oraz wyrównanie szans dostępu do różnych publikacji osobom pochodzącym z małych miast i wsi lub innych miejsc oddalonych od ośrodków akademickich i kulturalnych. Posadowienie zdigitalizowanych zbiorów w sieci, przy zachowaniu obowiązującego prawa autorskiego, otwiera nową, wygodną i szybką perspektywę kontaktu czytelnika z dokumentem oraz umożliwia dłuższą egzystencję książki chroniąc ją przed zniszczeniem. Zasób publikowany w Mazowieckiej Bibliotece Cyfrowej jest dostępny wszystkim niekomercyjnym użytkownikom Internetu nieodpłatnie. Kierujemy go do studentów, uczniów, badaczy regionu, a także wszystkich osób zainteresowanych problematyką Mazowsza. Inicjatywa budowy Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej jest niezwykle pomocna w nowoczesnym procesie kształcenia i rozwoju środowisk akademickich, mieszkańców Mazowsza, pozwala zachować również dziedzictwo kulturowe dla przyszłych pokoleń. Serwis tworzony przez : Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy - Biblioteka

Czy wiedzieliście, że kultura jedzenia „w biegu” i plenerowe ogródki w Warszawie mają niezwykle barwną historię? Przenie...
27/05/2026

Czy wiedzieliście, że kultura jedzenia „w biegu” i plenerowe ogródki w Warszawie mają niezwykle barwną historię? Przenieśmy się dokładnie do maja 1955 roku, aby zobaczyć, jak wyglądała stołeczna gastronomia tamtych lat! Oto kilka niesamowitych ciekawostek:

Pionier warszawskich food trucków, czyli... BAROBUS! Powojennym hitem miał stać się ruchomy punkt gastronomiczny – barowóz. Swoją wielką premierę zaliczył 1 maja 1955 roku. Choć z powodu zmiennej pogody początkowo stał niewykorzystany, planowano nim obsługiwać największe hity turystyczne i rozrywkowe stolicy: warszawskie ZOO, Park Kultury na Bielanach, Stadion Wojska Polskiego, Plac Konstytucji, Plac Dzierżyńskiego oraz Centralny Stadion na Pradze! Miał też karmić robotników na wielkich warszawskich budowach.

Kąciki ochłody i walka z biurokracją. W tamtych czasach wyjście na samą szklankę wody sodowej czy napoju do restauracji wiązało się z zajmowaniem stolika i absorbowaniem czasu kelnera. Aby rozładować tłok, w 1955 roku zaczęto masowo otwierać tzw. „kąciki z napojami i lodami” , gdzie spragnieni warszawiacy mogli błyskawicznie kupić coś zimnego, nie czekając w nieskończonych kolejkach.

Barometr deszczu w Łazienkach Królewskich. Taras kawiarni w Łazienkach był w 1955 roku najczulszym barometrem pogody w mieście – jej obroty zależały całkowicie od słońca. Co ciekawe, w tamtych czasach kierownictwo kawiarni musiało toczyć długie boje o... pozwolenie na postawienie kilku parasoli chroniących przed słońcem, bo parkowe drzewa nie dawały wystarczającego cienia!

Ekspresowa obsługa na Placu Konstytucji. Prawdziwym wzorem wydajności był Bar Mleczny nr 39 na Placu Konstytucji. Choć kolejki do kasy bywały ogromne, dzięki sprawnej organizacji nikt nie stał w nich dłużej niż 5 minut! Gwiazdami lokalu była 18-letnia ekspedientka Józia, nazywana „piorunem”, kanapczarka Zofia oraz Maria która potrafiła smażyć naleśniki na 8 patelniach jednocześnie!

Warszawska gastronomia. R. 2, 1955 nr 17=35 (31 V)
https://mbc.cyfrowemazowsze.pl/publication/140455

Co ciekawego wydarzyło się w w Warszawskiej Gastronomii w 1954 roku ?1. Warszawa miała wzbogacić się o 23 duże, nowoczes...
22/05/2026

Co ciekawego wydarzyło się w w Warszawskiej Gastronomii w 1954 roku ?

1. Warszawa miała wzbogacić się o 23 duże, nowoczesne zakłady gastronomiczne (w sumie na 3500 miejsc). Nowe lokale planowano m.in. na MDM-ie, Starym Mieście i na rogu Świętokrzyskiej oraz Nowego Światu. Co ciekawe, zapowiedziano też eksmisję placówek handlowych, które „chwilowo” zajęły dawne restauracje, i przywrócenie ich pierwotnej, gastronomicznej funkcji.

2. Apteczna dokładność w kuchni
Koniec z porcjami „na oko”! W 1954 roku w życie wchodziła tzw. receptura netto, która precyzyjnie określała wagę tego, co lądowało na talerzu warszawiaka. I tak:

Sztuka mięsa bez kości – równo 128 g

Kotlet schabowy panierowany z kostką – 123 g (bez kości – 120 g)

Kotlet cielęcy po wiedeńsku – 114 g

Porcja ziemniaków – 180 g

Wprowadzono też „kalibrowane naczynia szklane”, żeby ukrócić powszechne niedolewanie piwa i wódki.

3. Zapasy na Pradze, czyli 800 kg zająca
Prawdziwą bohaterką numeru została szefowa kuchni jadłodajni „Jarosz” na Pradze – koleżanka Minzio. Żeby konsumenci mogli cieszyć się dziczyzną nie tylko zimą, zamarynowała we własnym zakresie aż 800 kilogramów zajęcy!

4. Słodka porażka i warszawska duma
W styczniu 1954 roku w Poznaniu odbyła się ogólnopolska wystawa-konkurs wyrobów cukierniczych. Stolica poniosła tam sromotną klęskę – w produkcji masowej Warszawa zajęła dopiero 9. miejsce (wygrał Poznań przed Krakowem). Warszawscy cukiernicy tłumaczyli się fatalnymi warunkami lokalowymi (większości pracowni groziła rozbiórka) oraz złą jakością surowców, takich jak jełczała margaryna czy stęchłe jajka. Honor stolicy ratował mistrz Tomczak, który na konkurs przygotował specjalny tort z Syrenką.

5. „Ganimy i chwalimy”, czyli kronika kryminalno-towarzyska
Ostatnia strona pisma to prawdziwa kopalnia ciekawostek. Dowiadujemy się z niej m.in., że:

W zakładzie „Popularna” pięć porcji śledzia ważyło... 9 deko zamiast 20!

W zakładzie „Brudnowski” kelnerka policzyła za dwie zupy grzybowe 4,90 zł zamiast 4,00 zł, a sama zupa... była z piaskiem.

Była kierowniczka kawiarni „Nysa”, zdając lokal swojej następczyni, bezczelnie zmieszała kawę prawdziwą ze zbożową, przez co nowa szefowa nieświadomie oszukiwała klientów przez kilka pierwszych dni. Sprawa trafiła do prokuratora.

Z kolei w kawiarni „Nysa” pod nowym kierownictwem oraz w kawiarni „Stokrotka” na Ochocie klienci byli tak zachwyceni uprzejmą obsługą, że w księgach życzeń i zażaleń wpisywali same pochwały.

Zapraszamy :)
21/05/2026

Zapraszamy :)

Zapraszamy do udziału w ogólnopolskiej akcji promocyjnej Funduszowy Maj, podczas której pokażemy pracownię digitalizacji Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy – Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego. Opowiemy o kulisach naszej pracy związanej m.in. z wyborem materiałów do skanowania, procesem digitalizacji, obróbką graficzną plików oraz przygotowaniem plików prezentacyjnych publikowanych w Mazowieckiej Bibliotece Cyfrowej. Pokażemy sprzęt do digitalizacji, a może nawet coś wspólnie zeskanujemy.

Terminy:
📍 22 maja g. 12.00–13.30
📍 29 maja g. 12.00–13.30

Wstęp bezpłatny.
Obowiązują zapisy: ✉️ [email protected]

17/05/2026

1995 PROBLEM Z WIATAMI METRA - MOGŁY BYĆ TAKIE ALBO... Z BLACHY
Kontynuując wątek zadaszeń z lat 90. publikuję artykuł Dariusza Bartoszewicza z Gazety Stołecznej z przełomu 1994 i 1995 roku*.
Chodzi o zadaszenia nad wyjściami ze stacji Pole Mokotowskie i Politechnika, gdzie miały powstać schody ruchome. Potrzebne były daszki nad nimi (a co z Wilanowską? Tam też były schody ruchome!). Z artykułu wynika, że Metroprojekt miał pomysł, ale nie spodobał się on architektowi Warszawy. Zrobiono konkurs, wygrał projekt prof. Kuczy-Kuczyńskiego z zespołem, który widać na obrazku. Koniec końców nie doczekał się realizacji, ale najciekawsze jest to co jest napisane o prowizorce z Metroprojektu. UWAGA:
"ZAMIAST PRZEZROCZYSTEGO POLIWĘGLANU – JAK NA NOWYCH PRZYSTANKACH AUTOBUSOWYCH – CAŁE ZEJŚCIE ZOSTANIE OBITE SOLIDNĄ BLACHĄ. NA KILKA LAT."
Mamy tu dwie ciekawostki:
- nawiązanie do poliwęglanowych wiat Adpolu, o których wspominałem - na tym ostatecznie stanęło
- informację, że jakby inżynierów z Metroprojektu zostawić samych sobie, to te wiaty mogły być blaszane! To by dopiero musiało tandetnie wyglądać! :o
Żałujecie, że nie zrealizowano tych "konkursowych wiat"? Byłyby lepsze, niż niebieskie?

* [już mam namiary na źródło! To Gazeta Stołeczna nr 21/1995 - czyli styczeń '95 - serdecznie podziękowania dla Aleksandra Stępień-Dąbrowska, która nie tylko podesłała mi kiedyś ten wycinek, ale i teraz pomogła, gdy okazało się, że nie miałem zapisanego źródła]

16/05/2026

1969 OTWARCIE PRZEJŚCIA POD RONDEM WASZYNGTONA
Opublikowałem ostatnio zdjęcia z wnętrza przejścia pod Rondem Waszyngtona z krytycznego artykułu z 1973 roku. Tym razem kilka słów w innym tonie. Z okresu otwarcia przejścia (i przebudowanego Ronda):
"Z pożytkiem, a bez zbytniego rozgłosu, zaczęło pełnić swą służbę dla miasta kolejne podziemne przejście w Warszawa. (...)
Na przystanki tramwajowe prowadzi obecnie bezkolizyjne, bezpieczne dojście"

Źródło: Stolica 37/1969 z zasobów Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa

14/05/2026

Jak oglądać wyścigi:

"Na pola mokotowskie we środę ściągnęło pomimo przepysznej pogody, bardzo szczupłe grono miejskich i prowincjonalnych zwolenników emocji wyścigowych. We środku hipodromu błyszczało z kilkadziesiąt powozów stanowiących loże pierwszego piętra, jeźdźców amatorów po polu, ad libitum kłusowało i galopowało zaledwie kilkunastu, w amfiteatrach było nadzwyczajnie przestronno, a piechotę tworzyli zwykli spektatorowie publicznych widowisk: flanerzy, rzemieślnicy bez zajęcia, młodzież, piękności świętujące w dni powszednie, kiełbaśnicy i baby z obwarzankami.
W gratisowej tej galerji przyjmowali także udział właściciele i właścicielki ekwipażów, którym słusznie, wydała się zbyt wygórowaną opłata za wjazd do hipodromu. Opłata rzeczona wynosi sześć rubli, czyli tyle ile się płaci w teatrze, za lożę parterową lub pierwszo-piętrową, dla wysłuchania, pracy Szekspira, Verdiego, Sardou, lub tym podobnego marzyciela, dziś niestety, jeszcze przez ogół niecenionego na równi z potęgą nóg wyścigowych biegunów." (1870)

"Te chłody zepsuły nam nasz letni karnawał i pogrążyły w najczarniejszym humorze sportsmenów lądowych i wodnych; obiecywano sobie tyle z wyścigów na Mokotowskich Polach, które na nowym torze, w nowem ogrodzeniu, wśród nowych trybun, lóż, stajen i totalizatorów miały nabrać więcej europejskiego splendoru, a tymczasem deszcze i chłody psuły po większej części zamierzony effekt.
Niepocieszone muszą być nasze damy, dla których wyścigi są zarazem wystawą strojów, najświeższej mody, najbardziej oryginalnego gustu, szyku i zbytków. Wszystko to ma już w naszej prassie specjalnego sprawozdawcę, który argusowem okiem „tam sięga, gdzie wzrok“ profanów sięgnąć nie może, i sumiennie opisuje każdy kostyum, każdy kapelusz, każdą falbankę na naszych warszawskich strojnisiach." (1887)

"Tu znów wabią nas do poglądów odgłosy mniej pobożne. Konne wyścigi wiosenne rozpoczynają się. Wszyscy ci, którzy do sportu należą i niestety ci, którzy tam należeć nie powinni, przygotowują się do tej gry hazardownej. Nietylko mężczyźni oddają się tej rozrywce, płeć piękna nie zadawalnia się już więcej rolą widzów i bierze czynny udział zarówno z panami, a właściwym jej zadaniem byłoby, swą obecnością upiększać miejsce wyścigów." (1890)

"Co się tyczy udziału pań i panien na wyścigach, to naturalnie bywać mogą jedynie w charakterze widzów, lub też cała czynna strona ich udziału w sporcie tego rodzaju ogranicza się na tem, że mogą być… właścicielkami ścigających się koni." (1905)

"Damy, odwiedzające wyścigi, sadowią się zwykle na specjalnych trybunach lub zostają w otwartych pojazdach. Toalety ich muszą być zastosowane do pogody, ale w każdym razie powinny być jasne, ażeby nadać uroczystości wygląd weselny i bardziej ożywiony.
Wychodzić z trybun lub ekwipaży w celu przypatrzenia się wadze żokejów paniom pod żadnym pozorem nie przystoi nawet wtedy, gdy dama jest właścicielką konia.
Nikt nie wątpi o tem, że panie znają się na wadach i zaletach koni równie dobrze, jak mężczyźni, ale zapuszczać się w głośne rozprawy w tej mierze, dowodzić siły lub słabości konia, damom wogóle nie uchodzi, gdyż nie idzie to w parze z jej kobiecością." (1905)

Ilustracja:
Wyścigi konne w Warszawie Rysunek St. Wolskiego
Biesiada Literacka, 1892
Ze zbiorów Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa

Więcej o wyścigach konnych i źródła w komentarzu pod postem.

11/05/2026

1955 BIULETYN RACJONALIZATORÓW METROBUDOWY
Nowy materiał od Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa! Prasowa ciekawostka z okresu budowy metra głębokiego - gazeta o racjonalizatorach z Metrobudowy. Jesienią 1953 roku budowa metra została ograniczona do tzw. odcinka doświadczalnego, ale prowadzące ją przedsiębiorstwo Metrobudowa istniało dalej. Dostało jednak także inne zadania - budowało Hutę Warszawa, prowadziło prace przy Stadionie X-lecia i inne mniejsze inwestycje. Zaczęło wtedy wydawać biuletyn zachęcający do racjonalizacji pracy. Link do zdaje się jedynego zachowanego numeru znajdziecie w komentarzu.

Praga-Śródmieście w grudniu 1954. Czy wiecie która to część Warszawy dziś ?Dziś zabieramy Was w podróż na prawy brzeg Wi...
11/05/2026

Praga-Śródmieście w grudniu 1954. Czy wiecie która to część Warszawy dziś ?

Dziś zabieramy Was w podróż na prawy brzeg Wisły, ale cofamy się o równe 70 lat i przeglądany „Gazetę Pragi Śródmieścia” z 4 grudnia 1954 roku. To był czas wielkich przygotowań do wyborów, ale w artykułach kryją się perełki dotyczące codziennego życia i niesamowitego tempa odbudowy miasta.

Spółdzielnia „Transport i Komunikacja”. Gazeta opisuje losy spółdzielni transportowej z siedzibą przy ul. Remiszewskiej. W 1946 roku zaczynali z... jednym uszkodzonym samochodem.
Zaledwie 8 lat później, w 1954 roku, posiadali już 70 nowoczesnych ciężarówek, własne warsztaty zatrudniające 80 osób i stację obsługi.

Różowe i zielone kartki, jak głosowano?
Dla fanów ciekawostek administracyjnych: gazeta szczegółowo instruowała mieszkańców, jak odnaleźć się w lokalach wyborczych (otwartych od 6:00 do 22:00). Wyborcy otrzymywali dwie karty:

Różową - z nazwiskami kandydatów do Dzielnicowej Rady Narodowej.

Zieloną - do Stołecznej Rady Narodowej.
Lokale wyborcze mieściły się m.in. przy ul. Kawęczyńskiej czy Otwockiej.

Redakcja gazety mieściła się przy ul. Targowej 52. To kamienica, którą wielu z Was mija pewnie codziennie. Wiecie co dziś się tam mieści ?

Gazeta Pragi Śródmieścia. 1954 nr 3 (4 XII)
https://mbc.cyfrowemazowsze.pl/publication/140310

08/05/2026

NEW JORK I MADRYT MAJĄ METRO, ALE WARSZAWA MA... DZIEŃ BIBLIOTEKARZA!
Dziś, 8 maja, jest Dzień Bibliotekarza i Bibliotek, więc wszystkim bibliotekarzom życzę wszystkiego najlepszego, a w szczególności nieocenionym mistrzom dygitalizacji z Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa. To właśnie z MBC pochodzi ta ilustracja i mnóstwo innych materiałów, które wielokrotnie przydawały mi się w moich bibliotecznych poszukiwaniach na temat historii warszawskiego metra. Chwała bibliotekarzom i bibliotekom!

Źródło: Ilustrowany Dziennik Ludowy z 15 V 1939 r z zasobów MBC.

Adres

Koszykowa 26/28
Warsaw
00-950

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa:

Udostępnij