15/04/2026
bananowy jest po prostu Nowy Sącz
𝗡𝗼𝘄𝘆 𝗦𝗮̨𝗰𝘇. Robią z ojca i byłego męża bankomat, kłamią w sądzie. Orzeczenie sędzi Świerad storpedowane w apelacji. Trwa kolejna próba manipulacji. Tym razem chodzi o kasę.
Przez cztery minione lata mieszkanka Nowego Sącza stosowała alienację rodzicielską. Separowała dzieci od ojca w sposób najbardziej drastyczny. Działała też na wielu innych płaszczyznach: ukrywała swoje realne dochody, aby zdobywać przed sądem możliwie największe korzyści. Bezpodstawnie kreowała w sądzie wizerunek męża jako bandyty, oprawcy i złego ojca.
To szokujace tym bardziej, że ojciec postrzegany jest w społeczności jako postać kochajaca i dbające o swoje dzieci. Z kolei matka nigdy nie dowiodła w prokuraturze żadej jego winy.
Zwyczajnie odseparowała dwójkę dzieci od ich taty, wykorzystując szereg kłamstw i socjotechnik.
Teraz, wraz ze swoją córką używa podobnych metod. Cel? Zrobić z byłego męża i ojca - bankomat.
𝗦𝗧𝗢𝗥𝗣𝗘𝗗𝗢𝗪𝗔𝗡𝗬 𝗪𝗬𝗥𝗢𝗞
Sąd Cywilny w Nowym Sączu w osobie sędzi Świerad orzekł swego czasu, że ojciec ma prawo widywać się z dzieckiem przez... 𝟮 𝗴𝗼𝗱𝘇𝗶𝗻𝘆 miesięcznie (słownie: dwie godziny). Niezrozumiały zapis: dwie godziny pod warunkiem, że dzieci (w tym 11-letni wówczas chłopiec) wyrażą na to zgodę.
Ten stan trwał latami. Matka miała dużo czasu, aby stosować alienację rodzicielską. Dzieciaki spędzały czas wyłącznie z nią. Poprzez sądowe zabezpieczenie ugrane przez matkę, ojciec został pozbawiony kontaktu z dziećmi - niczym największy bandyta. On sam, jako niekarany, otrzymał zatem widzenia niższe, aniżeli niejeden przestępca.
Czas mijał, a matka skrupulatnie pracowała nad wdrożeniem poszczególnych elementów alienacji. Dopiero po prawie 4 latach od rozpoczęcia sądowej batalii, odbyła się apelacja w Krakowie.
Sąd Apelacyjny w Krakowie całkowicie zmienił wyrok w kluczowym jego punkcie. I zdecydował:
Dziecko ma spotykać się z ojcem dwa razy w miesiacu, a także przez dwa tygodnie wakacyjnych miesięcy (w sierpniu i lipcu), a także w Święta Bózego Narodzenia, Święta Wielkanocne, Dzień Dziecka oraz jego urodziny.
Jednym zdaniem, sędzia Jamróg zwyczajnie przywrócił ojcu możliwość życia z dziećmi. Wyrok jest prawomocny.
Fałszywe działania matki (przynajmniej w tym zakresie) poszły na marne, choć jak wynika z naszego wielomiesięcznego śledztwa, nie ma ona zamiaru poprzestawać na wykorzystywaniu sądów do dalszych korzyści.
O sprawie rozmawialiśmy z rzecznikiem Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który przyznał, że temat alienacji rodzicielskiej wymaga szczególnej uwagi sędziów.
𝘾𝙯𝙮 𝙬𝙞𝙚𝙨𝙯, 𝙯̇𝙚: 𝘈𝘭𝘪𝘦𝘯𝘢𝘤𝘫𝘢 𝘳𝘰𝘥𝘻𝘪𝘤𝘪𝘦𝘭𝘴𝘬𝘢 𝘵𝘰 𝘧𝘰𝘳𝘮𝘢 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘮𝘰𝘤𝘺 𝘦𝘮𝘰𝘤𝘫𝘰𝘯𝘢𝘭𝘯𝘦𝘫, 𝘸 𝘬𝘵𝘰́𝘳𝘦𝘫 𝘫𝘦𝘥𝘦𝘯 𝘳𝘰𝘥𝘻𝘪𝘤 𝘮𝘢𝘯𝘪𝘱𝘶𝘭𝘶𝘫𝘦 𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘬𝘪𝘦𝘮, 𝘢𝘣𝘺 𝘻𝘯𝘪𝘴𝘻𝘤𝘻𝘺𝘤́ 𝘫𝘦𝘨𝘰 𝘸𝘪𝘦̨𝘻́ 𝘻 𝘥𝘳𝘶𝘨𝘪𝘮 𝘳𝘰𝘥𝘻𝘪𝘤𝘦𝘮. 𝘖𝘣𝘫𝘢𝘸𝘪𝘢 𝘴𝘪𝘦̨ 𝘶𝘵𝘳𝘶𝘥𝘯𝘪𝘢𝘯𝘪𝘦𝘮 𝘬𝘰𝘯𝘵𝘢𝘬𝘵𝘰́𝘸, 𝘰𝘤𝘻𝘦𝘳𝘯𝘪𝘢𝘯𝘪𝘦𝘮, 𝘻𝘮𝘶𝘴𝘻𝘢𝘯𝘪𝘦𝘮 𝘥𝘰 𝘭𝘰𝘫𝘢𝘭𝘯𝘰𝘴́𝘤𝘪 𝘪 𝘴𝘵𝘢𝘸𝘪𝘢𝘯𝘪𝘦𝘮 𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘬𝘢 𝘸 𝘬𝘰𝘯𝘧𝘭𝘪𝘬𝘤𝘪𝘦 𝘪𝘯𝘵𝘦𝘳𝘦𝘴𝘰́𝘸. 𝘋𝘻𝘪𝘢ł𝘢𝘯𝘪𝘢 𝘵𝘦 𝘱𝘳𝘰𝘸𝘢𝘥𝘻𝘢̨ 𝘥𝘰 𝘱𝘰𝘸𝘴𝘵𝘢𝘸𝘢𝘯𝘪𝘢 𝘶 𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘬𝘢 𝘧𝘢ł𝘴𝘻𝘺𝘸𝘺𝘤𝘩, 𝘯𝘦𝘨𝘢𝘵𝘺𝘸𝘯𝘺𝘤𝘩 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘬𝘰𝘯𝘢𝘯́ 𝘰 𝘢𝘭𝘪𝘦𝘯𝘰𝘸𝘢𝘯𝘺𝘮 𝘳𝘰𝘥𝘻𝘪𝘤𝘶, 𝘤𝘰 𝘮𝘢 𝘥ł𝘶𝘨𝘰𝘵𝘳𝘸𝘢ł𝘦, 𝘯𝘪𝘴𝘻𝘤𝘻𝘢̨𝘤𝘦 𝘴𝘬𝘶𝘵𝘬𝘪 𝘥𝘭𝘢 𝘱𝘴𝘺𝘤𝘩𝘪𝘬𝘪 𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘬𝘢.
𝗡𝗢𝗪𝗬 𝗖𝗘𝗟: 𝗭𝗥𝗢𝗕𝗜𝗖́ 𝗭 𝗢𝗝𝗖𝗔 𝗕𝗔𝗡𝗞𝗢𝗠𝗔𝗧
Tajemnicą poliszynela jest, że polskie sądy cywilne są zwyczajnie prokobiece. I właśnie ten fakt, jak również znajomości matki, próbuje wykorzystać córka, która obecnie otrzymuje od ojca alimenty w kwocie 3.000 zł.
Ale idzie na całość. I wycenia swoje koszty życia (jako studentka krakowskiej uczelni) na kwotę ok. 7.000 zł.
Najbardziej zdumiewające w tej historii jest to, że ta sama córka, latami manipulowana przez matkę, nawet nie próbuje przyjąć do wiadomości, że ojciec ją kocha i zachowując z nim normalną relację, mialaby zapewnione swoje wszystkie realne potrzeby na studiach.
Ale na ten moment córka wybrała inną drogę. Woli walczyć sądownie, zamiast zadbać o dialog ze swoim tatą.
***
Matka nauczyła córkę należytych technik. Jakich? A no takich, jakie sama stosowała w sądzie.
Deklarowała, że nie ma z czego żyć. Twierdziła, że dzieci chodzą do ortodonty (do którego realnie nie chodziły). Ukrywała swoje dochody w taki sposób, że jako nauczycielka jednej z sądeckich szkół, założyła konto na swoją matkę i szkoła na ten rachunek realizowała wypłaty (!)
Nie przyznała się w sądzie, że posiada inne dochody, a to na przyklad takie posiadane z prowadzonych, prywatnych korepetycji języka angielskiego.
Najwięcej kłamstw przedstawianych w sądzie polegało na sposobie, w jaki konstruowała potrzeby dzieci. W samym wątku przytoczonych wyżej wizyt u ortodonty, ustaliliśmy, że w wyliczeniu alimentów przedstawiła kwotę 450 zł za stałe wizyty, podczas, gdy takie nie odbywały się i nie istnieje żaden dowód potwierdzający realizację korzystania z takich usług (a wedle córki, usług w każdym miesiącu).
Stosując długoterminową alienację, zbudowała retorykę, że kwota alimentów ma być jak największa, bo to ona sama się dziećmi zajmuje.
I właśnie taki był mechanizm: odseparować ojca od dzieci, a teraz twierdzić, że wychowuje je sama. A to wszystko poparte fałszywymi dowodami przekazywanymi do sądu.
𝗖𝗢́𝗥𝗞𝗔 𝗦𝗧𝗢𝗦𝗨𝗝𝗘 𝗣𝗥𝗔𝗞𝗧𝗬𝗞𝗜, 𝗞𝗧𝗢́𝗥𝗘 𝗡𝗔𝗕𝗬Ł𝗔 𝗢𝗗 𝗠𝗔𝗧𝗞𝗜
Sąd Rejonowy w Nowym Sącz (I instancja) zdecyduje teraz, czy wyraża zgodę na zasądzenie tak wysokich alimentów na rzecz córki i uzna kwotę ok. 7.000 zł. jako realną kwotę utrzymania się studentki.
Jedno, co wiadomo na pewno, to fakt oparcia takich wysokich potrzeb na kompletnym kłamstwie.
Nad sprawą pracowaliśmy wiele miesięcy. Udało się ustalić m.in., że córka zawyża koszty mieszkania (przynajmniej dwukrotnie), jest po zabiegu kolana (w minionym roku) i wystawia rachunek na kwotę 1.600 zł miesięcznie za rzekomą rehabilitację.
Rehabilitacja, po odbytym urazie, została zakończona (wedle specjalistów trwa od 3 do 6 miesięcy). Ale córka, przed sądem, niczym jej matka, szuka kosztów poprzez manipulację.
Kłamstw, dowodów, faktów, dokumentów zebraliśmy doprawdy sporo. Temat bedziemy kontynuować ze względu na jego wielowątkowość.
Sprawą zaczęły interesować się przedstawiciele innych podmiotów, a także Fundacja Court Watch.
Autor: Dawid Kulig