02/10/2026
MIAŁY BYĆ FAKTY I TRANSPARENTNOŚĆ. ZACZĘŁO SIĘ OD ZAKAZU NAGRYWANIA
We wtorek, 29 września, odbyło się spotkanie dotyczące budowy Data Center przy ul. Energetycznej. Miało być spotkaniem dla mieszkańców. Takim, na które mógł przyjść każdy.
Dotyczyło sprawy ważnej publicznie, jednej z największych i budzących największe emocje inwestycji realizowanych obecnie na terenie naszej Gmina Piaseczno. Odbywało się w publicznej szkole. Uczestniczyli w nim mieszkańcy, przedstawiciele inwestora, burmistrz, wiceburmistrz, radni oraz prezes gminnej spółki PWiK.
Jeszcze przed spotkaniem wiceburmistrz Robert Widz na swoim FB zachęcał mieszkańców do udziału. Pisał, że o takie spotkanie prosili mieszkańcy, burmistrz i radni oraz że będzie ono okazją do poznania faktów i uzyskania informacji od inwestora.
Tym bardziej zaskakujące było to, co wydarzyło się na początku.
Zakaz nagrywania. Zakaz robienia zdjęć. Media również nie miały rejestrować spotkania.
Jako uzasadnienie wskazywano między innymi, że część pracowników reprezentujących inwestora nie wyraziła zgody na udostępnianie swojego wizerunku.
I tu warto przypomnieć, po co w ogóle są media.
Prawo prasowe nie traktuje mediów jako nieproszonego dodatku do debaty publicznej. Art. 1 tej ustawy wiąże wolność prasy z prawem obywateli do rzetelnego informowania, jawnością życia publicznego oraz kontrolą i krytyką społeczną.
Ale ta sprawa nie zaczyna się na Prawie prasowym i nie kończy na przepisach dotyczących wizerunku.
Wolność prasy ma rangę konstytucyjną.
Art. 14 Konstytucji RP stanowi:
„Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu”.
Z kolei art. 54 ust. 1 gwarantuje każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Jest również art. 61 Konstytucji, gwarantujący obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne.
Konstytucyjne prawo rejestracji dźwięku lub obrazu z art. 61 ust. 2 odnosi się wprost do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów. Wtorkowe spotkanie takim posiedzeniem nie było.
Nie sposób jednak pominąć jego publicznego kontekstu.
Rozmawiano o inwestycji mającej ogromne znaczenie dla mieszkańców naszej gminy. Na sali byli burmistrz, wiceburmistrz, radni oraz prezes gminnej spółki. Mieszkańców wcześniej zachęcano do przyjścia. Nie wymagano zapisów ani imiennych zaproszeń. Przy wejściu nikt nie sprawdzał listy uczestników.
Media w takim miejscu nie są intruzem. Wykonują swoją pracę – pozyskują informacje dotyczące spraw publicznych i przekazują je mieszkańcom, również tym, którzy nie mogli osobiście uczestniczyć w spotkaniu.
I nie jest to wyłącznie nasze rozumienie roli mediów.
Europejski Trybunał Praw Człowieka od lat określa prasę mianem „public watchdog” – społecznego strażnika.
W orzecznictwie dotyczącym art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka Trybunał podkreśla szczególną rolę prasy w przekazywaniu informacji dotyczących spraw leżących w interesie publicznym. Co równie istotne, według ETPC prawo do wolności wypowiedzi nie chroni wyłącznie końcowej publikacji. Trybunał wskazuje, że zbieranie informacji jest istotnym etapem przygotowawczym pracy dziennikarskiej i stanowi chroniony element wolności prasy.
ETPC zwraca również uwagę na drugą stronę tej relacji: prasa ma za zadanie przekazywać informacje i idee, ale społeczeństwo ma także prawo je otrzymywać. To właśnie bez możliwości realizowania tej funkcji prasa nie mogłaby pełnić swojej roli „public watchdog”.
Oczywiście wolność prasy nie jest nieograniczona. ETPC podkreśla również obowiązki i odpowiedzialność dziennikarzy oraz znaczenie rzetelnego dziennikarstwa.
I właśnie ten kontekst jest tutaj kluczowy.
Nie przyszliśmy na prywatne spotkanie towarzyskie. Utrwaliliśmy rozmowę z mieszkańcami dotyczącą inwestycji o ogromnym znaczeniu lokalnym, w której uczestniczyli również burmistrz, wiceburmistrz, radni oraz prezes gminnej spółki.
Dlatego praw osób uczestniczących w spotkaniu nie można ignorować. Ale nie można też przy ocenie tej sytuacji pominąć wolności prasy, interesu publicznego oraz prawa społeczeństwa do otrzymywania informacji o sprawach, które go dotyczą.
Po spotkaniu zwróciliśmy się więc do inwestora z prostym pytaniem:
Na jakiej podstawie prawnej wprowadzono zakaz nagrywania?
Na odpowiedz nie musieliśmy długo czekać.
Budimex powołuje się m.in. na art. 81 prawa autorskiego dotyczący rozpowszechniania wizerunku, art. 14 ust. 1 Prawa prasowego, przepisy o ochronie dóbr osobistych oraz RODO.
W odpowiedzi znalazło się jednak stwierdzenie, które szczególnie zwróciło naszą uwagę:
„Spotkanie miało charakter zamknięty”.
I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie:
Dla kogo właściwie było zamknięte?
Nie trzeba było się wcześniej zapisywać. Nie otrzymywaliśmy imiennych zaproszeń. Przy wejściu nikt nie sprawdzał listy uczestników. Mieszkańcy byli zachęcani do udziału, a kto przyszedł, mógł wejść na salę.
Dlatego ponownie zwróciliśmy się do inwestora. Zapytaliśmy, na jakiej podstawie uznaje spotkanie za zamknięte, czy istniała lista osób zaproszonych lub uprawnionych do udziału, czy ktoś kontrolował uczestników przy wejściu i czy komukolwiek odmówiono wstępu.
Zapytaliśmy również, kiedy i w jaki sposób uczestnicy zostali poinformowani, że nie mogą nagrywać.
To istotne, ponieważ utrwalanie wydarzenia, rozpowszechnianie czyjegoś wizerunku oraz publikowanie utrwalonych wypowiedzi nie są tym samym i wymagają odrębnej oceny prawnej.
Art. 14 ust. 1 Prawa prasowego, na który powołał się inwestor, rzeczywiście ustanawia wymóg zgody osoby udzielającej informacji na publikowanie informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych. Dlatego również ten przepis traktujemy poważnie i analizujemy jego zastosowanie do konkretnych okoliczności tego spotkania.
Radna Śmietanowska napisała po spotkaniu, że przedstawiciele inwestora chodzili po sali i sprawdzali, czy mieszkańcy nie nagrywają. Jednocześnie wielu mieszkańców – jak relacjonuje radna – nagrywało obraz lub dźwięk.
My również dokumentowaliśmy przebieg spotkania.
Po to właśnie są media. Żeby mieszkańcy mogli dowiedzieć się, co podczas ważnego dla nich spotkania powiedział inwestor, co powiedzieli przedstawiciele władz i jakie pytania zadawali mieszkańcy.
W odpowiedzi na nasze pytanie Budimex wezwał redakcję do zaniechania publikacji i rozpowszechniania nagrań, zdjęć i materiałów pochodzących ze spotkania oraz zastrzegł możliwość podjęcia działań prawnych.
Traktujemy to stanowisko poważnie, jednak nie trudno odebrać je jako próbę zastraszenia.
Tak samo poważnie traktujemy jednak konstytucyjnie chronioną wolność prasy, wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji oraz interes mieszkańców w uzyskaniu informacji dotyczących spraw o istotnym znaczeniu publicznym.
Nie sprowadzamy więc tej sprawy do prostego stwierdzenia, że skoro spotkanie dotyczyło ważnej inwestycji, wolno nam opublikować wszystko. Ale równie trudno zaakceptować odwrotne uproszczenie: „nie wyrażamy zgody, więc nie wolno publikować”.
Prawa i wolności występujące po obu stronach wymagają oceny w konkretnych okolicznościach. I właśnie dlatego stanowisko inwestora oraz wskazane przez niego przepisy analizujemy.
My swoją rolę znamy i zamierzamy ją wykonywać.
*Konsultujemy obecnie z prawnikami w jaki sposób udostępnić Państwu nagranie, które wykonaliśmy jako redakcja Piaseczno Bez Maski.
Sieć Obywatelska - Watchdog Polska Fundacja Batorego Helsińska Fundacja Praw Człowieka TVN24