15/05/2026
Jako prezes tej fundacji 4 razy jechałam zapoznawać psa, którego chciałam zabrać do siebie tylko na dom tymczasowy, bo był najcięższym wówczas naszym przypadkiem w hotelu. Mogłam wszak napisać do hotelu aby przywiózł, mogłam zlecić transport. Ale chodziło o dobro psa. Bo pies nie wie, nie rozumie, że jedzie po lepsze, prawda?
Przypominam istniejące od dnia założenia Fundacji zasady ADOPCJI.
Psów nikomu nie dowozimy. Pies to nie jest mebel ani pizza. To żywa istota po ciężkich przejściach. Poruszył Was post o Serduszce, ale przecież ona czeka na dom od lutego... a inne nawet 8 lat... Gdzie było to poruszenie wcześniej, gdzie jest jeśli idzie o inne psy?
Pisanie pod postem deklaracji wzięcia psa, a nie napisanie do Fundacji uważam za lekko niestosowne. Ale składanie przez innych użytkowników FB deklaracji pomocy w pokryciu kosztów transportu jest szokujące, bo tu nie będzie organizowania żadnego transportu dla psa, bo ten pies jest stary, chory, ma swoje widzi mi się, potrafi ugryźć i nikomu W CIEMNO BEZ ZAPOZNANIA jej nie wyślemy. Przykro nam, ale to nasza odpowiedzialność i to do nas będą potem pretensje.
Ktoś te zasady wymyślił po coś. Pies nie przebywa w schronisku, tylko w domowym hotelu.
Szukamy domu. Dom musi zechcieć / mieć czas i możliwości po psa przyjechać i poznać. Inaczej to nie ma racji bytu. Inaczej można i psu i człowiekowi zrobić mega kuku. Bo niestety życie weryfikuje, czy uniesienie serca wystarczy potem do opieki nad nerwowym psem po przejściach. To nie jest bułka z masłem i nie zawsze jest tak, że "sie wszystko jakoś ułoży". Na zdjęciu ręka opiekunki z hoteliku. Niby nic. Dla nas norma. Dla wielu z Was norma. Ale może nie dla każdego? Każda osoba chętna przygarnąć zwierzaka powinna przyjechać i zobaczyć czy REALNY KONTAKT Z PSEM jej nie przerasta. I my to musimy zobaczyć. Tak podchodzimy do adopcji. Nie wciskamy ludziom psów, organizujac im transport i zrzucając potencjalny problem na głowę. TO SKRAJNY BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI.
Dla niepoważnych osób, których nie interesuje dokąd miałby jechać pies, bo nie było ani ankiety ani PA, ale już jest rozmowa o transporcie... mam jedną radę... Jeśli chcecie koniecznie komuś pomóc adoptować psa, bo ma za daleko, przyjedźcie po tę osobę i ją przywieźcie do psiaka.
To nas nie interesuje jak i z kim adoptujący załatwi sobie transport. Może sobie go wynając, może skorzystać ze znajomych, może z pomocy ludzi dobrej woli na FB. Ale nadal na naszych zasadach = musi poznać psa w realu.
Jeśli kogoś to rozczarowuje, to przykro nam bardzo, ale to problem tych osób. My mamy jasne zasady, od lat takie same, dla każdego. I od lat, bo nie tylko o Serduszkę chodzi, irytują nas komentarze w stylu "wezmę ale dowieźcie" albo "dorzucimy się do transportu", czy też "jesteś kochana (w domyśle - mimo że cie nie znam i nie wiem w jakie warunki chcesz wziąć psa i czy w ogóle sobie tym nie zrobisz problemu).
To pokazuje jasno, że ludzie po prostu chcą mieć spokój sumienia i spokojnie obejrzeć swój ulubiony serial. Ani czy pies trafi dobrze, ani czy człowiek da sobie potem z nim radę nikogo tak naprawdę nie obchodzi.
Gdyby nie ta spychologia stosowana mielibyśmy w ogóle mniej bezdomnych zwierząt pod opieką.
I nie, Serduszka nie jest agresywna, ale jest charakterna i wiek 17 lat nie powoduje, że jest łatwiejsza, bezobsługowa i bezproblematyczna.
Nadal zapraszamy chętnych do adopcji, wszystkie informacje poniżej👇
https://www.funduszmigotkowy.org/adopcja