03/05/2026
Kiedy myślimy o 3 Maja, przed oczami staje obraz Jana Matejki: król Stanisław August i tłum wiwatujących mężczyzn. To symbol triumfu polskiej myśli oświeceniowej. Jednak za tym obrazem kryje się inna, często pomijana historia – opowieść o kobietach, które choć nie mogły podpisać się pod ustawą, były jej najgorętszymi ambasadorkami i strażniczkami.
1791: Architektki zakulisowej polityki
W XVIII wieku kobiety nie posiadały praw obywatelskich w dzisiejszym rozumieniu, ale polskie arystokratki i wykształcone mieszczki udowodniły, że wpływ na państwo nie musi wynikać z mandatu poselskiego. To w salonach Izabeli Czartoryskiej czy Elżbiety Sapiehy wykuwały się sojusze Stronnictwa Patriotycznego. Czartoryska, nazywana „matką patriotyzmu”, przekształciła swoje posiadłości w centra edukacji narodowej, wierząc, że nowoczesne państwo musi opierać się na świadomych obywatelach – obu płci.
Na obrazie Matejki dostrzegamy księżną Dorotę Biron i Mariannę Dekert – ich obecność w samym sercu wydarzeń to nie tylko malarski detal, lecz symbol poparcia dla reform mających unowocześnić Polskę. Kobiety na galeriach sejmowych, oklaskujące mowy reformatorów, tworzyły zalążek pierwszej „opinii publicznej” w naszej historii.
Długa droga do podmiotowości
Duch 3 Maja przetrwał okres zaborów w dużej mierze dzięki kobietom. To one w domach i tajnych kompletach uczyły historii, pielęgnowały język oraz wartości demokratyczne. Ta międzypokoleniowa sztafeta doprowadziła nas do roku 1918, kiedy Polska – jako jeden z pierwszych krajów na świecie – przyznała kobietom pełne prawa wyborcze. To moment, w którym „naród” przestał mieć wyłącznie męską twarz.
1997: Realny wpływ
Przenosimy się o dwa stulecia. Rok 1997 – uchwalenie obowiązującej Konstytucji RP. Rola kobiet w tym procesie nie jest już zakulisowa. To czas kiedy posłanki, senatorki ale także ekspertki i działaczki społeczne aktywnie działały na rzecz konkretnych zapisów konstytucyjnych. Jako Centrum Praw Kobiet mamy się także czym pochwalić. W 1995 roku wydałyśmy broszurę o prawach kobiet w Konstytucji zawierającą i uzasadniającą propozycje konkretnych zapisów. Mogłyśmy je zaprezentować na różnych forach parlamentarnych i rządowych.
To między innymi dzięki determinacji oraz merytorycznej pracy naszej założycielki, Urszuli Nowakowskiej, zapis Art. 33 Konstytucji zyskał szerszy i bardziej jednoznaczny charakter niż pierwotnie proponowane ogólne sformułowanie „Wszyscy są równi wobec prawa”. Dzięki temu w ustawie zasadniczej znalazło się wyraźne potwierdzenie:
„Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym”.
To nie są puste słowa – to fundament, który umożliwia walkę o równość płac, skuteczną ochronę przed przemocą oraz sprawiedliwy podział obowiązków.
Jednocześnie warto pamiętać, że nie wszystkie nasze postulaty zostały wówczas uwzględnione. Propozycje dotyczące praw reprodukcyjnych oraz systemowej ochrony przed przemocą wobec kobiet nie znalazły swojego miejsca w Konstytucji.
Co z tego wynika dla nas dzisiaj?
Świętując 3 Maja, świętujemy proces, który wciąż trwa. Historia pokazuje jasno: wolność i równość nigdy nie są dane raz na zawsze. W XVIII wieku kobiety walczyły o prawo do bycia słyszanymi. W XX wieku – o prawo do współdecydowania. Dziś naszą wspólną sprawą jest to, by konstytucyjne zapisy o równości przekładały się na codzienną praktykę – w pracy, w przestrzeni publicznej i w domach.
Niech ten dzień przypomina, że nowoczesna Polska to Polska partnerska – taka, w której potencjał każdej osoby jest traktowany z równą godnością.
Radosnego, dumnego i wspólnego świętowania!