Fundacja Cultura Memoriae

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Fundacja Cultura Memoriae Promocja i ochrona polskiego dziedzictwa kulturowego, tożsamości narodowej oraz upowszechnianie wiedzy historycznej i kulturalnej.

Fundacja promuje integrację i solidarność międzypokoleniową, rozwijanie i współpracy między pokoleniami, działanie na rzecz dialogu międzypokoleniowego oraz pozytywnego wizerunku osób starszych oraz kombatantów.

10 września obchodzimy Narodowy Dzień Polskich Dzieci Wojny. To stosunkowo nowe święto państwowe, ustanowione w 2023 rok...
10/09/2026

10 września obchodzimy Narodowy Dzień Polskich Dzieci Wojny. To stosunkowo nowe święto państwowe, ustanowione w 2023 roku jako wyraz pamięci o polskich dzieciach, które doświadczyły II wojny światowej i okupacji niemieckiej oraz sowieckiej, a później uczestniczyły w odbudowie kraju.

Ale określenie „dzieci wojny” łatwo przeczytać zbyt szybko, a za nim kryją się bardzo różne historie.

Dzieci zabijane razem z rodzinami. Dzieci więzione w obozach. Wysiedlane z domów. Wywożone na roboty i w głąb Związku Sowieckiego. Głodne. Osierocone. Oddzielane od rodziców. Pozbawione szkoły i normalnego dzieciństwa. Dzieci Zamojszczyzny. Mali więźniowie niemieckiego obozu przy ul. Przemysłowej w Łodzi. Dzieci poddawane germanizacji. Te, które przeżyły Zagładę w ukryciu, i te, którym ktoś pomógł przeżyć.

A także dzieci, które po prostu pewnego dnia odkryły, że świat dorosłych przestał zapewniać im bezpieczeństwo.

W materiałach przygotowanych przez Instytut Pamięci Narodowej na 10 września są nie tylko opracowania historyczne. Są również świadectwa ludzi, którzy opowiadają o wojnie widzianej oczami dziecka, oraz publikacje, nagrania i materiały dotyczące różnych wojennych losów najmłodszych. I może właśnie takie świadectwa są szczególnie ważne.

Historia zapisana w podręczniku mówi o okupacji, deportacjach, obozach, pacyfikacjach i wysiedleniach.

Historia opowiedziana przez człowieka, który wtedy miał siedem, dziesięć czy kilkanaście lat, mówi również o tym, jak wyglądało podwórko, z którego kazano wyjść. Kogo zabrakło następnego dnia. Czego dziecko się bało. Dokąd kazano mu jechać. I jak szybko musiało nauczyć się rzeczy, których żadne dziecko nie powinno umieć.

Dzisiaj tych świadków jest coraz mniej. Dlatego pamięć o dzieciach wojny nie może skończyć się wraz z ostatnim człowiekiem, który potrafi powiedzieć: "Miałem wtedy osiem lat. Pamiętam”. Musi zostać przekazana dalej - w nagranych relacjach, dokumentach, fotografiach, opisanych rodzinnych zdjęciach, archiwach i książkach. Do robienia rodzinnych archiwów zachęcamy Was szczególnie.

Bo w pewnym momencie czyjeś wspomnienie staje się źródłem historycznym. A od nas zależy, czy zostanie zachowane.

📚 Instytut Pamięci Narodowej przygotował zbiór materiałów poświęconych polskim dzieciom wojny - w tym świadectwa, nagrania oraz publikacje dostępne do pobrania: https://tiny.pl/m9zgtq7m4

10 września warto nie tylko pamiętać o dzieciach wojny. Warto również posłuchać tych, które zdążyły nam opowiedzieć swoją historię.

1 września 1939 roku ten dzień nie był jeszcze historią.Był porankiem. Dźwiękiem samolotów, wybuchów i syren. Wiadomości...
31/08/2026

1 września 1939 roku ten dzień nie był jeszcze historią.

Był porankiem. Dźwiękiem samolotów, wybuchów i syren. Wiadomością usłyszaną w radiu. Ojcem, który wyszedł z domu. Walizką pakowaną w pośpiechu. Dzieckiem, które nie rozumiało, dlaczego nagle wszyscy dorośli się boją.

Dopiero później ten dzień dostał swoją nazwę i miejsce w podręcznikach: początek II wojny światowej.

Dzisiaj, 87 lat później, żyje już bardzo niewielu ludzi, którzy mogą powiedzieć: „pamiętam 1 września 1939 roku”. Nawet ktoś, kto miał wtedy zaledwie pięć lat, ma dziś 92. I może właśnie dlatego tegoroczny 1 września warto potraktować nie tylko jako kolejną rocznicę.

W Polsce jest to również Dzień Weterana Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej. Dzień ludzi, dla których wydarzenia znane nam z dat, nazw miejscowości i książek były fragmentem własnego życia. Przez dziesięciolecia mogliśmy mówić: oni pamiętają.

Mogli opowiedzieć, jak wyglądała ulica, której już nie ma. Kto mieszkał w domu stojącym dziś pustym. Jak naprawdę brzmiało nazwisko zapisane niewyraźnie na fotografii. Dlaczego ktoś wyjechał, ktoś nie wrócił, a o kimś przez następne pół wieku w rodzinie prawie się nie mówiło.

Każdego roku tych głosów jest mniej. I wtedy wydarzenia przestają być czyimś wspomnieniem, a stają się wyłącznie historią – chyba że ktoś przejmie je dalej.

Nie wystarczy więc powiedzieć „pamiętamy”.

Trzeba jeszcze zapytać babcię o nazwisko człowieka ze starego zdjęcia. Zapisać opowieść dziadka. Zeskanować list znaleziony w szufladzie. Podpisać fotografie, póki jest jeszcze kogo zapytać, kto na nich stoi. Zajrzeć do lokalnego archiwum. Poszukać historii człowieka, którego nazwisko mijamy codziennie na tablicy albo pomniku.

Bo pamięć zbiorowa nie istnieje sama z siebie. Ktoś musi ją przejąć.

Dziś coraz częściej tym „kimś” jesteśmy my.

Piękne spotkanie
24/08/2026

Piękne spotkanie

31/07/2026
Szanowni Państwo,uprzejmie informujemy, że w dniu wczorajszym, 10 czerwca 2026 r., na Zamku Królewskim w Warszawie odbył...
15/06/2026

Szanowni Państwo,
uprzejmie informujemy, że w dniu wczorajszym, 10 czerwca 2026 r., na Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się gala zorganizowana przez Instytut Pamięci Narodowej, podczas której wręczono nagrody Kustosza Pamięci Narodowej. Wśród laureatów tego zaszczytnego wyróżnienia znalazła się pośmiertnie historyczka i archiwistka Wanda Kiedrzyńska, autorka książki „Ravensbrück – kobiecy obóz koncentracyjny”. Wymieniona monografia, wydana w 1965 r., jest ważnym źródłem do przedstawienia losów kobiet więzionych w tym niemieckim nazistowskim obozie. Powstała jako praca naukowa oparta również na osobistych doświadczeniach autorki.
Podczas okupacji W. Kiedrzyńska wraz ze swoim mężem Karolem działali w strukturach ZWZ. Oboje zostali aresztowani przez Gestapo, więziono ich na Pawiaku i deportowano do obozów koncentracyjnych. Mąż kobiety zginął w KL Auschwitz.
Książka W. Kiedrzyńskiej doczekała się kilku wydań. Ostatnie, które ukazało się staraniem Fundacji Cultura Memoriae, Instytutu Pamięci Narodowej oraz Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, jest propagowane w ramach akcji zatytułowanej „Przekazywanie pamięci. Prezentacji książki Wandy Kiedrzyńskiej pt. „Ravensbrück – kobiecy obóz koncentracyjny””. Akcja została zapoczątkowana w grudniu 2022 r. przez Fundację Cultura Memoriae oraz Muzeum Niepodległości. W jej ramach organizowane są w różnych ośrodkach w całej Polsce spotkania poświęcone książce, jej autorce oraz innym Polkom więzionym w KL Ravensbrück. Uczestnikom spotkań są wręczane egzemplarze monografii autorstwa Wandy Kiedrzyńskiej.
W imieniu świętej pamięci Wandy Kiedrzyńskiej nagrodę odebrały Hanna Nowakowska – Prezes Fundacji Cultura Memoriae oraz Bogna Neumann, córka innej więźniarki KL Ravensbrück Marii Hiszpańskiej-Neumann.
Więcej informacji o przebiegu gali oraz innych laureatach nagrody Kustosza Pamięci Narodowej znajdą Państwo na stronie Instytutu Pamięci Narodowej, link: https://ipn.gov.pl/.../243662,Poznalismy-laureatow...
Zapraszamy do lektury!
Wyświetl mniej

29 kwietnia obchodzimy Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Dzień ten został ustanowiony w rocznicę wyzwolenia oboz...
29/04/2026

29 kwietnia obchodzimy Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Dzień ten został ustanowiony w rocznicę wyzwolenia obozu Wyzwolenie obozu Dachau.

To nie jest tylko data w kalendarzu. To dzień, który odsłania jedną z najtrudniejszych kart naszej historii.

W czasie II wojny światowej zginęło blisko 3 tysiące polskich duchownych - około 20% przedwojennego duchowieństwa. To liczby. Ale za każdą z nich stoi konkretne życie, konkretna historia, konkretne imię.

Szczególnie mocno zapisał się obóz Obóz koncentracyjny Dachau – miejsce, które stało się swoistym „obozem dla duchowieństwa”. Przez Dachau przeszło 2794 duchownych, z czego aż 1773 to Polacy. Spośród 1034 zamęczonych – 799 było P***kami. W żadnym innym kraju okupowanej Europy duchowieństwo nie było prześladowane w takim stopniu jak w Polsce. Dlaczego właśnie oni?

Polski ksiądz był dla okupantów kimś więcej niż tylko duchownym. Był częścią inteligencji, autorytetem dla ludzi. A często był też tym, który podtrzymywał tożsamość narodową. Dlatego był postrzegany jako zagrożenie. Nie bez powodu w dokumentach obozowych nie trzeba było dopisywać „wróg Rzeszy”. Wystarczało: duchowny – P***k.

Warunki w obozach - czy to w Auschwitz, Majdanku, Dachau, Mauthausen czy Sachsenhausen - były nieludzkie. A jednak właśnie tam wielu z duchownych pozostało wiernych temu, kim byli: spowiadali współwięźniów, dzielili się jedzeniem, potajemnie sprawowali Eucharystię i podtrzymywali innych na duchu. Niektórzy zapłacili za to najwyższą cenę. Mordowano ich za to, że nie chcieli podeptać medalika czy krzyża, nieraz w sadystyczny sposób.

Jednym z najbardziej znanych jest o. Maksymilian Maria Kolbe (uznany przez Kościół Katolicki za świętego), który oddał życie za współwięźnia - ojca rodziny. W Dachau ks. Stefan Wincenty Frelichowski (późniejszy błogosławiony) niósł pomoc ofiarom tyfusu plamistego - sam się zaraził i zmarł. Spośród polskich męczenników Dachau, 43 zostało zaliczonych w poczet błogosławionych. Ale takich historii było znacznie więcej.

Pod koniec wojny więźniowie Dachau dowiedzieli się o planach likwidacji obozu. Wtedy duchowni zawierzyli swoje życie św. Józefowi. Złożyli obietnicę: jeśli przeżyją, będą co roku pielgrzymować do Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Obóz został wyzwolony 29 kwietnia 1945 roku. Ocaleni dotrzymali słowa i ta pamięć trwa do dziś.

Jednak Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego to nie tylko wspominanie ofiar. To także pytanie o to, co z tej historii wynika dla nas. Bo oni nie ginęli „przypadkiem”. Ginęli dlatego, że pozostali wierni - swojej wierze, ludziom, wartościom.

Dziś nie żyjemy w tamtych realiach. Ale wciąż stajemy przed pytaniem o wierność. I może właśnie dlatego ta pamięć jest tak ważna - bo przypomina, że są rzeczy, których nie warto oddać, nawet za cenę życia. Ten dzień nie zatrzymuje się na przeszłości - on domaga się odpowiedzi o wyznawane wartości tu i teraz.

Znaki i smaki

08/03/2026

💔 Walczyły, tęskniły, cierpiały 🇵🇱

⚠ Na co dzień zaganiane, zapracowane, zapominające o sobie, nastawione na innych, na dawanie. Strażniczki domowego ogniska, żony, matki, córki, piastunki, nauczycielki. To na ich barkach spoczywał ciężar wychowania dzieci i opieki nad domem, kiedy mężowie, ojcowie i synowie walczyli za Ojczyznę. Czasem zaś, wbrew stereotypom, walczyły same.

🇵🇱 Niech żyje Polska ❗

❤ Nie tylko „Inka”, w obliczu nowej, komunistycznej, okupacji „zachowała się jak trzeba”. Jednak to właśnie, przemycone w więziennym grypsie do babci, słowa Danuty Siedzikówny przeszły do historii jako wyraz miłości do Ojczyzny i wierności wyznawanym wartościom, nawet w obliczu śmierci.

🏴 Miała zaledwie 17 lat, kiedy 28 sierpnia 1946 roku w gdańskim więzieniu została rozstrzelana przez komunistów. „Inka” – sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady AK. Jej ostatnimi słowami był okrzyk: Niech żyje Polska!

❤ Za miłość do syna – 4 lata więzienia

📷 W przechowywanych w Archiwum IPN aktach operacyjnych dotyczących oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pod dowództwem „Roja” znajduje się fotografia starszej kobiety. Zgodnie z napisem widniejącym na odwrocie zdjęcia przedstawia ono matkę Mieczysława Dziemieszkiewicza – Stefanię.

🏴 W 1945 roku straciła straciła najstarszego syna – 30 października, z rąk sowieckich żołnierzy, zginął Roman Dziemieszkiewicz ps. „Adam”, „Pogoda”, komendant Powiatu NSZ Ostrołęka i Powiatu NSZ Ciechanów. Rodzinę opuścił również, zaangażowany w działalność antykomunistyczną, Mieczysław. W 1948 r. najmłodszy z synów, Jerzy, przyłączył się do oddziału brata, gdzie przyjął ps. „Żbik”.

🟥 Stefanię, podejrzewaną przez bezpiekę o współpracę z „bandą NZW”, aresztowano w kwietniu 1950 r. w Gdańsku. Została uznana za winną tego, że „mając wiarygodną wiadomość o miejscu pobytu swojego syna, nie powiadomiła o tym władzy powołanej do ścigania przestępstw”. Za ten akt matczynej miłości Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał ją na 4 lata więzienia.

💔 „Nie tracę nadziei, walczę o ciebie”

Janina Fieldorf tak zapamiętała ostatnie spotkanie z mężem:

💬 2 lutego 1953 roku ostatni raz widziałam Emila. Był smutny, serce mi pękało z bólu i rozpaczy. Wiedział o wyroku. Powiedział: »Czy wiesz, dlaczego mnie skazali? Bo odmówiłem współpracy z nimi. Pamiętaj, żebyś nie prosiła ich o łaskę. Zabraniam tego!«. Powiedziałam: »Domyślam się, ale ja nie tracę nadziei, walczę o ciebie«.

🏴 Janina przez lata nie traciła nadziei na odnalezienie „miejsca pobytu” swojego męża. Zawiadomienia o wykonaniu wyroku rodzina nie otrzymała. Dopiero w 1957 r. córka generała, Maria Fieldorf, została poinformowana o egzekucji ojca kilka dni po tym, gdy pytała o stan jego zdrowia w Prokuraturze Generalnej.

-------------------------
ℹ Drugiego dnia II Kongresu Pamięci Żołnierzy Wyklętych zapraszamy między innymi na panel dyskusyjny: „Rodziny wyklęte – przeżycia rodzin żołnierzy podziemia antykomunistycznego”.

📰 Dowiedz się więcej: https://cutt.ly/stRK6zKy

27 stycznia – Rocznica wyzwolenia Auschwitz. Dzień pamięci o ofiarach Holokaustu.Są daty, przy których nie da się przejś...
27/01/2026

27 stycznia – Rocznica wyzwolenia Auschwitz. Dzień pamięci o ofiarach Holokaustu.

Są daty, przy których nie da się przejść obojętnie. Dziś jedną z nich jest rocznica wyzwolenia Auschwitz – miejsca, które stało się symbolem Zagłady, ale też skrajnego odczłowieczenia, przemocy i pogardy wobec ludzkiego życia.

Auschwitz nie było jednym obozem. Był to ogromny, systematycznie rozbudowywany kompleks: obóz macierzysty (Auschwitz I), Birkenau (Auschwitz II) i Monowitz (Auschwitz III) wraz z kilkudziesięcioma podobozami. Przez niemal pięć lat istnienia stał się jednym z głównych narzędzi nazistowskiego terroru i masowej eksterminacji.

Niemcy zamordowali tam co najmniej 1,1 miliona ludzi.
Około 90% ofiar stanowili Żydzi – kobiety, mężczyźni, osoby starsze i dzieci. Auschwitz był kluczowym miejscem realizacji „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Od 1942 roku transporty przywoziły tu ludzi z całej okupowanej Europy. Zdecydowana większość była mordowana natychmiast po przyjeździe, bez rejestracji, bez nazwiska, bez historii – sprowadzona do liczby.

Obóz był również miejscem martyrologii P***ków – pierwszych więźniów Auschwitz i drugiej co do liczebności grupy narodowościowej. Szacuje się, że przywieziono tu 130–140 tysięcy P***ków, z których co najmniej połowa zginęła wskutek głodu, chorób, niewolniczej pracy, egzekucji i eksperymentów pseudomedycznych. Wielu z nich nie doczekało końca wojny także dlatego, że zostali wywiezieni do innych obozów śmierci.

Trzecią pod względem liczebności grupą ofiar byli Romowie. W Auschwitz II-Birkenau utworzono dla nich tzw. Zigeunerlager – rodzinny obóz cygański. Spośród około 23 tysięcy deportowanych Romów życie straciło blisko 21 tysięcy. Obóz zlikwidowano w sierpniu 1944 roku, mordując jego ostatnich więźniów.

W Auschwitz ginęli również jeńcy sowieccy, Czesi, Białorusini, Francuzi, Holendrzy, Grecy, Włosi, Belgowie, Jugosłowianie, Rosjanie cywilni, a także Świadkowie Jehowy, oznaczani filetowym trójkątem. Każda z tych grup niesie za sobą tysiące konkretnych historii – ludzi z imieniem, twarzą, rodziną, planami na przyszłość.

To miejsce pokazuje, do czego prowadzi systemowe odczłowieczenie, język nienawiści i ideologia, która dzieli ludzi na „lepszych” i „gorszych”. Auschwitz nie powstało „nagle”. Było efektem decyzji, przyzwolenia, obojętności i stopniowego oswajania z przemocą.

Dlatego pamięć nie jest tylko wspomnieniem przeszłości.
Jest odpowiedzialnością za teraźniejszość.

Dziś, w rocznicę wyzwolenia Auschwitz i w Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, przypominamy: nie wolno nam zapomnieć. Nie wolno relatywizować zła. Nie wolno przyzwyczajać się do języka pogardy. Nie wolno odwracać wzroku, gdy krzywdzeni są inni – niezależnie od pochodzenia, religii czy narodowości.

Pamięć jest formą sprzeciwu. Pamięć jest formą troski o przyszłość. Pamięć jest obowiązkiem wobec ofiar – i wobec tych, którzy przyjdą po nas.

fot. Auschwitz - brama obozu. Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau

Cześć jej pamięci 🇵🇱
26/01/2026

Cześć jej pamięci 🇵🇱

Smutna wiadomość. Dzisiaj rano - tuż przed 97. urodzinami - zmarła Krystyna Sierpińska ps. "Marzenka", sanitariuszka z Powstania Warszawskiego. 🇵🇱


– Czy Powstanie było potrzebne? Dla nas tak. Myśmy tak głęboko wierzyli, że to się uda. Naprawdę, ten początek był nieprawdopodobny, niesamowity! Młodzież jest naprawdę piękna. ❤️
Narzeka się na młodzież, że zmanierowana, ale ja wierzę, że jakby do czegoś doszło – nie daj Panie Boże, żeby nasza młodzież doznała takich przeżyć, jak my – głęboko wierzę w to, że młodzież stanęłaby w jednym szeregu.
My, Polacy tacy jesteśmy.
To się chyba z mlekiem matki przejmuje.
Tu było, żeby wyrwać się z tych niemieckich szponów. To jest straszne, żyć pod okupacją tyle lat, nic nie widzieć – wspominała.


Pani Krystyno, dziękujemy za wszystko! 🥹
Spoczywaj w pokoju, Bohaterko!

Kondolencje dla córki Marty, całej rodziny i bliskich.

Adres

Warsaw

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Fundacja Cultura Memoriae opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja Cultura Memoriae:

Skróty

Udostępnij