21/12/2025
Madre słowa
Joanna Szczepkowska
Dobry wieczór. Wczoraj, pisząc o dwóch Polskach, z okazji wizyty prezydenta Ukrainy, skasowałam dodatek o trzeciej Polsce, Polsce Mentzena, którego słowa pod sejmem wiały taką żenadą, że postanowiłam nie poświęcać im czasu, ani miejsca.
Dzisiaj jednak miałam okazję być na skromnej wigilii dla Andrzeja Poczobuta. Razem z Andrzejem Sewerynem czytaliśmy jego listy i trochę życiorysu. Wobec życia tego człowieka, wobec jego katorgi w białoruskim łagrze i wobec jego niezłomności , zaczęłam jednak myśleć o tych słowach, jakie wypowiada Mezntzen choć nie tyle o nim, ile o jego wyborcach. To, jak wiadomo, przede wszystkim ludzie młodzi. I czegoś tu nie rozumiem. Najpierw te słowa przytoczę.
Polscy politycy „ zaczęli pomagać państwu ukraińskiemu, nie dostając nic w zamian.”
Wojna tam była kiedy zaczęli pomagać. Wojna była i jest. „Nic w zamian „? Katoliku?
Dalej jest jeszcze ciekawiej, cytuję :
„Polskim politykom nawet do głowy nie przyszło ,że jak się komuś coś daje, to należy oczekiwać od razu coś w zamian.”
Ja naprawdę przecieram oczy. Ciągle nie jestem w stanie uwierzyć, że w kraju cywilizowanym, na stanowisku posła mógł się znaleźć ktoś , kto może coś takiego powiedzieć. Przecież on ma troje dzieci. Przecież je wychowuje. Czy mówi im :
Pamiętajcie, że jak się komuś cos daje, to należy oczekiwać od razu coś w zamian?
To jest wykładnia wychowawcza polskiej prawicy z Bogiem i honorem na ustach...
Dobrze, może Mentzen jest po prostu zamglony i nie wie co mówi. Ale ta cała Konfederacja jest na trzecim miejscu ( znowu) w wyborczych sondażach, a wyborcami jest młodzież.
Ja myślałam, że zawsze tak będzie, że w tym czasie przeżywa się okres idealizmu. Co się dzieje, że d***k , który głosi ideę : „jak się komuś cos daje, należy oczekiwać od razu coś w zamian” nie jest wyszydzony przez swoje pokolenie tak, że wstydzi się swojego obicia w lustrze?
Tu już nie chodzi o politykę. Nie, o prawicową hipokryzję wiary i wyznania. Nie, o wiecowe wrzaski , gdzie treść jest mniej ważna od krzyku. Chodzi o podstawy stosunku do drugiego człowieka. Jak ten świat ma iść do przodu, jeśli ktoś, kto mówi:
„ jak się komuś coś daje, to należy oczekiwać od razu coś w zamian” – może się jeszcze utrzymać nad progiem wyborczym?
Weźcie się za niego, pokolenie nowych wyborców…
W tym samym czasie kiedy to piszę, Andrzej Poczobut trwa w celi bez okien i bez wielkich nadziei. Jego nadzieją jest sens tej katorgi. Bo jak się coś daje, to w zamian nie oczekuje się niczego, poza sensem dawania.
I z tą myślą Was zostawiam , śpijcie , jutro dajcie jak najwięcej niczego nie oczekując. Do jutra! ❤