Zupełnie Inny Świat

Zupełnie Inny Świat Piszemy dla Ludzi, nie dla targetu
Kontakt: [email protected]

"Być kobietą w Portugalii - osiągnięcia i nierówności", to tekst Weroniki Zawadzkiej i Dominiki Kołtun, którego nie udał...
12/05/2026

"Być kobietą w Portugalii - osiągnięcia i nierówności", to tekst Weroniki Zawadzkiej i Dominiki Kołtun, którego nie udało nam się zmieścić w drukowanym numerze "Zupełnie Innego Świata", ale jego treścią dzielimy się z Wami na wirtualnej agorze.

Miejska Biblioteka Publiczna w Mińsku Mazowieckim organizuje Galę Alei Gwiazd Literatury już po raz 12, my patronujemy m...
11/05/2026

Miejska Biblioteka Publiczna w Mińsku Mazowieckim organizuje Galę Alei Gwiazd Literatury już po raz 12, my patronujemy medialnie po raz pierwszy! Zapraszamy serdecznie!

⭐️Nadchodzi maj! Mawiają, że to najpiękniejszy miesiąc w roku.
I może mają rację, bo tegoroczny maj zapowiada się przepięknie!

⭐️30 maja, godz. 18:00

W programie:
- rozmowa Agnieszki Budnik ze Szczepanem Twardochem
- odsłonięcie gwiazdy
- koncert ADAMA STRUGA


Szczepan Twardoch
Miasto Mińsk Mazowiecki
Legimi
Smakuj z Nami
JagBuk
Polskie Radio RDC
Zupełnie Inny Świat
Oswajamy Czasopożeracze
Stowarzyszenie Odkrywcy Literatury i Kultury
Aleja Gwiazd Literatury

Partnerem wydarzenia jest Samorząd Województwa Mazowieckiego Mazowsze serce Polski.

Wspólnie z Zakład Interdyscyplinarnych Badań nad Krajami J. Portugalskiego ISIiI UW, serdecznie zapraszamy Was na spotka...
07/05/2026

Wspólnie z Zakład Interdyscyplinarnych Badań nad Krajami J. Portugalskiego ISIiI UW, serdecznie zapraszamy Was na spotkanie promocyjne numeru PORTUGALIA, które odbędzie się 18.05. w budynku Wydziału Neofilologii Uniwersytetu Warszawskiego (ul. Dobra 55).

Najnowszy numer sprzedaje się w EMPiK-ach jak świeżutkie pasteis de nata, serdecznie dziękujemy i zapraszamy Was na trze...
30/04/2026

Najnowszy numer sprzedaje się w EMPiK-ach jak świeżutkie pasteis de nata, serdecznie dziękujemy i zapraszamy Was na trzeci odcinek podroży przez regiony Portugalii. Tym razem region Lizbony, choć jeszcze nie sama stolica, na nią przyjdzie czas.

"Na drugi rzut oka. Bliższe spojrzenie na regiony Portugalii" vol. 3, czyli Maja Borkowska, Liliana Malinowska i "Głębsze spojrzenie na fale".

(...) Opuśćmy więc oblężoną przez turystów Lizbonę i wyruszmy w podróż do Ericeiry – niewielkiego miasteczka położonego w północnej części regionu.
Kilka kilometrów tutejszego wybrzeża zostało wyznaczone jako drugi w historii Światowy Rezerwat Surfingu (WSR). Na całym świecie jest ich zaledwie kilkanaście. Zadaniem takich rezerwatów jest ochrona naturalnych środowisk sprzyjających powstawaniu fal przed działalnością człowieka. WSR chroni fale, strefy surfingu i otaczające je środowisko. Oznacza to, że cały obszar jest nietykalny, a przyjezdni mogą cieszyć się ekscytującym pobytem na świeżym morskim powietrzu, ucząc się, jak ujarzmiać wodę.
Ericeira objęta jest także programem Natura 2000, który ma celu ochronę przyrody na terytorium Unii Europejskiej oraz zachowanie bioróżnorodności, skupiając się na określonych typach siedlisk przyrodniczych. Południowo-zachodnia część gminy Mafra nie bez powodu znalazła się na ich liście. Na szczycie klifów kamienie i żywopłoty chronią okolicę przed morskimi wiatrami, dzięki czemu krajobraz tego miejsca jest naprawdę wyjątkowy, a ziemię można potencjalnie wykorzystać pod uprawy.
Mieszkańcy Ericeiry to tzw. jagozes, „ludzie morza”. Pierwsze wzmianki o nich pojawiają się już w XIII wieku. Dla jagozes istnieją tylko dwie pory roku, przez tamtejszych rybaków nazywane berão (lato) i imberno (zima). Do XIX wieku Ericeira była portem komercyjnym, przez który odbywał się transport wielu towarów: warzyw, ryb, zwierząt, bawełny itp. Eksportowano je do pozostałych części Portugalii oraz za granicę. W 1818 roku jagozes spróbowali szczęścia i dotarli aż do południowej Brazylii, gdzie założyli pierwszą kolonię rybacką, którą nazwali Nova-Ericeira (obecnie Pôrto Belo, w stanie Santa Catarina). To właśnie od ludzi takich jak jagozes – żeglarzy i rybaków – wywodzą się surferzy, najnowsze pokolenie ludzi, których życie na zawsze zostało powiązane z morzem. (...)

Mówi się, że na świecie jest 7 mórz. W Ericeirze jest 7 miejsc do surfowania i 7 fal. To punkt, w którym człowiek i woda spotykają się – i spotkania te nie zawsze kończą się szczęśliwie. Miasteczko było świadkiem licznych tragedii, zarówno większych, jak i mniejszych. Luis Augusto Palmeirim (1997) opisywał, jak w zimowe noce jagozes odczuwali strach, słuchając fal odbijających się od skalistego brzegu i być może szepczących imiona ich utraconych bliskich.
Saudade to charakterystyczne portugalskie słowo, oznaczające silną tęsknotę, dla którego trudno znaleźć bezpośrednie tłumaczenie. Relacja miejscowych z oceanem jest pełna bólu, miłości, żalu i nadziei. Zdani na łaskę i niełaskę żywiołu, który z jednej strony zapewnia im byt i utrzymanie, a z drugiej przynosi śmierć i kataklizm, z upływem czasu nauczyli się żyć w rytmie morskich fal. Ich saudade żywi się ogromem oceanu, przez co nabiera kolorów i rysów. Nawet surfing – zachodnie hobby bogatej młodzieży – może wydawać się śmieszny wobec sił, które trwają i będą trwać dłużej niż my wszyscy, a nawet sama Ericeira. (...)

Fot. Malina Wawrzeńczak (na zdjęciu Ericeira)

"Na drugi rzut oka. Bliższe spojrzenie na regiony Portugalii" vol. 2, czyli kontynuujemy podróż po tym pięknym atlantyck...
28/04/2026

"Na drugi rzut oka. Bliższe spojrzenie na regiony Portugalii" vol. 2, czyli kontynuujemy podróż po tym pięknym atlantyckim kraju. Dziś zapraszamy do regionu Centro, który w naszym najnowszym numerze przybliżają Wam: Adrianna Bala, Aleksandra Marczak i Natalia Sienkiewicz.

(...) W Centro historia przeplata się z żywymi tradycjami, a duchowość nadaje osobliwego klimatu. Częstym celem katolickich pielgrzymek w Europie jest położona w regionie centralnym Fátima, gdzie, według relacji, Maryja objawiła się dzieciom. Obecnie zamiast dębu – miejsca objawień – stoi kolumna z figurą Matki Bożej Fatimskiej. Niezwykłymi dla odwiedzających Fátimę mogą okazać się woskowe świece, które mają kształt najróżniejszych części ciała – stóp, serca, płuc, ręki, a nawet piersi. To część zwyczaju, wciąż praktykowanego przez pielgrzymów, podczas którego kupują oni świecę odzwierciedlającą problemy zdrowotne, z którymi się zmagają, a następnie palą ją na palenisku, prosząc o uzdrowienie.
Fátima to nie jedyne miasto w centrum Portugalii, które żyje tradycją. Nazaré, 45 minut samochodem na zachód od Fátimy, przez pięć stuleci utrzymywało się głównie z rybołówstwa, ale nie brakowało mu też bujnego folkloru. Mieszkanki znane są z noszenia siedmiowarstwowych spódnic symbolizujących – zależnie od źródeł – 7 cnót, 7 kolorów tęczy lub 7 dni tygodnia.
Od niedawna jednak Nazaré przyciąga uwagę świata ze względu na swój naturalny fenomen, czyli kanion podwodny tej samej nazwy, który sięga 5 km głębokości. Dzięki niemu od października do marca można oglądać jedne z największych fal na świecie i miejsce to przyciąga ogrom śmiałków chcących stawić im czoła. 29 października 2020 roku Sebastian Steudtner pobił rekord Guinnessa w surfowaniu na największej fali dotąd okiełznanej przez człowieka, a sięgała ona 26,21 metra.
Miasto jest tak różnorodne, że nie brakuje mu również ciekawej legendy. Według jednej z nich nazwa miasta pochodzi od Nazaretu, skąd pewien mnich przywiózł w IV wieku figurkę Matki Boskiej. Podobno uratowała ona życie rycerzowi Fuas Roupinho przed upadkiem z klifu. Na jej cześć wzniesiono sanktuarium, przez co był to główny cel pielgrzymek w Centralnej Portugalii. Dopiero na początku XX wieku sławę Nazaré przyćmiła wspomniana już wcześniej Fátima. (...)

/Fot. Zdjęcia z Nazaré - Malina Wawrzeńczak/

Do numeru PORTUGALIA mieliśmy tak dużo materiału, że nie zmieściliśmy kilku tekstów, ale podzielimy się z Wami ich temat...
22/04/2026

Do numeru PORTUGALIA mieliśmy tak dużo materiału, że nie zmieściliśmy kilku tekstów, ale podzielimy się z Wami ich tematyką na tej wirtualnej agorze.

Post na podstawie artykułu „Azulejo – portugalska tożsamość na ceramicznych płytkach” Oliwii Miturskiej.

Czy wiesz, że nazwa „azulejo” wcale nie pochodzi od koloru niebieskiego (hiszpańskie i portugalskie „azul”)? Choć wielu tak myśli, jego korzenie sięgają języka arabskiego - od słowa oznaczającego „mały, wypolerowany kamień”. To właśnie wpływy różnych kultur i tradycji sprawiły, że azulejo stało się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów portugalskiej sztuki.
Od XIV wieku płytki te zaczęły odgrywać coraz większą rolę, by w XVI wieku na dobre zadomowić się w Portugalii. Początkowo pełniły funkcję dekoracyjną, z czasem stały się także nośnikiem historii, emocji i tożsamości narodowej.

Po trzęsieniu ziemi w Lizbonie w 1755 roku zaczęto masowo wykorzystywać je do dekorowania odbudowywanych budynków - były nie tylko piękne, ale też praktyczne i trwałe.

A skąd charakterystyczne połączenie niebieskiego i białego?
Jego historia sięga dalekiego wschodu. Dzięki podróżom morskim Europejczycy zetknęli się z chińską porcelaną. Holendrzy podjęli próbę naśladowania tej estetyki, tworząc biało-niebieskie płytki inspirowane chińską ceramiką. Ich styl szybko trafił do Portugalii, gdzie zyskał ogromną popularność i na stałe wpisał się w krajobraz architektoniczny kraju.

Dziś azulejo to coś więcej niż dekoracja. To sztuka, która łączy estetykę z funkcjonalnością, opowiada historie i nadaje przestrzeniom unikalny charakter - od pałaców, przez kościoły, aż po dworce i stacje metra.

Jednym z najbardziej imponujących przykładów jest dworzec São Bento w Porto, którego wnętrze zdobi aż 20 000 płytek tworzących niezwykłą, historyczną opowieść.

Azulejo to nie tylko ceramika - to dusza Portugalii zamknięta w detalach.

W tekście "Na drugi rzut oka. Bliższe spojrzenie na regiony Portugalii" przyglądamy się geograficznej i kulturowej różno...
21/04/2026

W tekście "Na drugi rzut oka. Bliższe spojrzenie na regiony Portugalii" przyglądamy się geograficznej i kulturowej różnorodności tego kraju. Dziś zapraszamy do Porto. Na pytanie dlaczego mieszkańcy Porto nie chcą być z Lizbony próbowali odpowiedzieć Michał Tarnowski, Gabriela Zielińska i Michał Zwierz.

(...) Kiedy w Porto zapytasz kogoś, czy to taka mniejsza Lizbona, rozmowa może się nie udać. Pojawi się ironiczny uśmiech. Albo szybkie „nie”. Bez wyjaśnień. Dla mieszkańców Porto porównanie do stolicy brzmi jak pomylenie dwóch zupełnie różnych światów. I wcale nie chodzi o to, kto jest „lepszy”. Porto nie chce być Lizboną – i to mówi o Portugalii znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.
Lizbona to miasto z podręczników historii. Stolica imperium, wypraw morskich, odkrywców. To stamtąd wyruszano „na koniec świata”. Tam są pałace, ministerstwa, ambasady i wielkie place. Lizbona opowiada historię Portugalii jako kraju wielkiego, odważnego i morskiego. Porto opowiada inną historię. Bardziej przyziemną. Mniej widowiskową, ale prawdziwą. To miasto pracy. Handlu i rzemiosła. Portu. Magazynów, doków, fabryk i warsztatów. Jeśli Lizbona patrzyła na ocean i marzyła, Porto patrzyło na rzekę Douro i liczyło skrzynie z towarem. Jedno miasto opowiada o chwale, drugie – o codziennym wysiłku. I mieszkańcy Porto dobrze o tym wiedzą.
Mieszkańcy Porto nazywają siebie tripeiros. Nazwa pochodzi od dania tripas à moda do Porto, czyli potrawy z flaków. Według lokalnej legendy, kiedy w XV wieku statki wypływały z portu w Porto, najlepsze mięso oddawano marynarzom, a mieszkańcom zostawały same podroby. I oni, po swojemu, po prostu robili z nich obiady. Ta historia pokazuje sposób myślenia mieszkańców Porto: nie narzekamy, robimy swoje. Tripeiro to ktoś konkretny, bezpośredni, czasem szorstki. Mniej uśmiechów dla turystów, więcej szczerości. Mniej pozorów, więcej treści. W Porto nie trzeba udawać.
Przez lata północ Portugalii była traktowana jak zaplecze kraju. To stąd ludzie wyjeżdżali do Francji, Niemiec czy Brazylii za pracą. To tu zarabiało się mniej. Tu pogoda bywa gorsza – więcej deszczu, mniej słońca niż na południu. Dla wielu rodzin z Porto emigracja była normalnym doświadczeniem: wujek za granicą, tata pracujący sezonowo, babcia czekająca na przelew. To buduje charakter. I dystans do centrum. Bo Lizbona była bliżej władzy, pieniędzy i decyzji. Porto – bliżej realnego życia.
W ostatnich latach Porto stało się bardzo popularne. Przyjeżdżają turyści, powstają nowe hotele, ceny mieszkań rosną. Miasto staje się „atrakcyjne”. I tu wraca lęk i pojawia się pytanie: czy Porto nie zamieni się w drugą Lizbonę? Czy straci swój charakter, swoje małe bary, swoje zwykłe życie? Czy stanie się kolejną pocztówką? Dla wielu mieszkańców to realny problem. Bo nie chodzi tylko o pieniądze, ale i o tożsamość.
Porto nie chce zastąpić Lizbony. Nie chce jej pokonać ani naśladować. Chce po prostu istnieć na własnych zasadach. I to jest lekcja nie tylko o Portugalii. (...)

/Ilustracja: Paulina Junko/

Jedną z najbardziej magicznych historii, które są naszym udziałem dzięki wydawaniu Zupełnie Innego Świata jest SPOTKANIE...
10/04/2026

Jedną z najbardziej magicznych historii, które są naszym udziałem dzięki wydawaniu Zupełnie Innego Świata jest SPOTKANIE. Przez 15 lat wydawania pisma spotkaliśmy na swojej drodze wielu ludzi, którzy pomagali nam tworzyć konkretne numery magazynu. I niezmiennie cudowna jest ich autentyczna radość, gdy przynosimy świeżo wydrukowany owoc wspólnej pracy. Dziś nasz redaktor naczelny Adam Nyckowski odwiedził Annę Działak-Szubińską i Jakuba Jankowskiego w ich miejscu pracy - Zakład Interdyscyplinarnych Badań nad Krajami J. Portugalskiego ISIiI UW. Przy tworzeniu numeru PORTUGALIA współpracowaliśmy z Kadrą akademicką, Studentkami i Studentami Zakładu! Dziękujemy Ci Zakładzie:-) ... ciąg dalszy naszej współpracy jak najbardziej nastąpi!

Nasz najnowszy numer otwiera tekst Anny Działak - Szubińskiej "O relacjach luzo-hiszpańskich, oceanie i portugalskiej to...
10/04/2026

Nasz najnowszy numer otwiera tekst Anny Działak - Szubińskiej "O relacjach luzo-hiszpańskich, oceanie i portugalskiej tożsamości narodowej". Autorka kierownikuje Zakładowi Interdyscyplinarnych Badań nad Krajami Języka Portugalskiego - Instytutu Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich na Wydziale Neofilologii UW, naukowo zajmuje się nowożytną Portugalią, w szczególności okresem unii iberyjskiej i restauracji, jest miłośniczką książek (nie tylko portugalskich:-)

(...) Relacje między sąsiadującymi krajami są zazwyczaj wielowarstwowe. Nie inaczej wygląda to w przypadku Portugalii, która z jednej strony sąsiaduje z oceanem, a z drugiej z tradycyjnie większą i bogatszą Hiszpanią. To sąsiedztwo miało niebagatelny wpływ na to, czym Portugalia jest dzisiaj. (...)

Granica z Hiszpanią to ponad 1200 km. Portugalczycy lubią podkreślać, że jest to najstarsza granica państwowa w Europie. Nie przywiązujmy się jednak do tej konstatacji, bo – chociaż faktycznie w 1297 Portugalia i Kastylia sygnowały traktat, który zatwierdzał przebieg granic zbliżony do aktualnego (traktat z Alcañices/Alcanizes), w kolejnych wiekach ich faktyczny kształt ulegał korekcie. Na marginesie: taki mit najstarszych granic dobrze koresponduje z mitem najstarszego państwa narodowego. Portugalczykom zdarza się bowiem kłaść nacisk na to, że tożsamość narodowa wykształciła się u nich niezwykle wcześnie i sięga średniowiecza, co najmniej XIV wieku. Tu także należałoby jednak dodać kilka zastrzeżeń. Fakt faktem, o ile od zachodu i południa Portugalię oblewają wyłącznie wody oceaniczne, od strony lądowej Portugalia posiadała potężnego sąsiada: Kastylię. Czy to jako niezależne królestwo, czy jako część większego królestwa Kastylii i Leónu, a później hiszpańskiej „monarchii kompozytowej”, sąsiad ten jest z Portugalią na dobre i na złe i w dużej mierze to w odniesieniu do niego Portugalia kształtowała swoją tożsamość. Co ważne, historycznie Portugalia wyłoniła się właśnie z królestwa Kastylii i Leónu: w XII wieku jako lenno, wówczas hrabstwo Portugalii, które Alfons VI podarował swojej ukochanej córce Teresie i jej małżonkowi Henrykowi Burgundzkiemu. Syn pary, Alfons Henriques, odpowiadając na ambicje lokalnych możnowładców, doprowadził zaś do niepodległości Portugalii i statusu niezależnego królestwa. Ostateczne uznanie przyszło w 1179 roku w postaci bulli Manifestis Probatum, w której papież Aleksander III uznał królewski tytuł Alfonsa Henriquesa i prawo do ziem, do których praw nie mogą sobie rościć ościenni książęta chrześcijańscy. Kilkadziesiąt lat – tyle zajęło pierwszemu portugalskiemu monarsze lawirowanie wśród intryg i ostateczne udowodnienie, że Portugalia powinna być niezależna od Kastylii. Do tych wydarzeń będą nawiązywać zarówno ci, którzy będą bronić niezależności Portugalii, jak i ci, którzy podkreślali jej związek z Hiszpanią: historia narodzin wspólnoty posłuży zarówno do obrony autonomii, jak i związku z dominującym sąsiadem. To z panowaniem Alfonsa Henriquesa wiąże się też zapewne najważniejsza część narodowej mitologii portugalskiej: bitwa pod Ourique. W późniejszych wiekach narracja o bitwie będzie nabierać kształtu i pojawią się w niej elementy cudowne i nadprzyrodzone: tajemnicza choroba małego Alfonsa Henriquesa, uzdrowienie przez Matkę Boską, prorocze sny, wizje i przepowiednie. W dojrzałej wersji opowieści królowi ukaże się sam Jezus Chrystus, zapowiadając przyszłe zwycięstwa i dominację. Bitwa, wpleciona w biografię pierwszego króla, stanie się pretekstem do rozbudowy imperium. Nieprzypadkowo jej dojrzała wersja koresponduje z początkami zamorskiej dominacji. (...)

Adres

Warsaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zupełnie Inny Świat umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Zupełnie Inny Świat:

Udostępnij