30/09/2026
Co w tym roku planujemy?
Oj, dużo. Będzie się działo.
Trochę słów o obozie, bo to obóz jest najważniejszym elementem całego rocznego cyklu działania.
W zasadzie od dawna nasze obozy to swoiste symulacje, choć tego wprost tak nie nazywaliśmy. Przez lata, kiedy mieliśmy dużo nowych harcerzy, symulacja była odwzorowaniem cyklu szkolenia sił specjalnych: kilka dni zajęć z poszczególnych kluczowych tematów, "egzamin" na "Małej Selekcji" i HBT (Harcerski Bieg Terenowy) oraz "misja" polegająca na wędrówce zakończonej podchodami. Dla harcerzy podchodzenie własnego obozu, dla wędrowników - podchodzenie cudzego obozu, najlepiej w nieznanym terenie.
Od tego roku wprowadziliśmy zmiany i zasadniczy program obozu był symulacją działań placówki Straży Granicznej oraz zespołu poszukiwawczo-ratowniczego. I to symulacją na pełnej petardzie: z odprawami, książkami służb, notatnikami służbowymi, kodami, kryptonimami, sztuczną krwią i symulatorami obrażeń u pozorantów. Harcerze musieli radzić sobie z radiem, które nie zawsze miało zasięg, papierową mapą, klejącymi się od sztucznej krwi palcami i stresem.
Na przyszłym obozie będziemy kontynuować tę koncepcję. Po pierwsze, przymierzymy się do stacjonarnej formuły obozu, więc odpadnie duża wędrówka, za to będzie więcej czasu na skupienie się na najważniejszych tematach.
Symulować będziemy działanie jednostki CSAR, czyli Combat Search and Rescue, zajmującej się "odzyskiwaniem izolowanego personelu z terenu wroga". Mówiąc po ludzku, nasi harcerze będą symulować misje mające na celu odnalezienie, udzielenie pomocy i ewakuowanie zestrzelonych pilotów w strefie konfliktu zbrojnego. Ale nie tylko.
Podstawową misją będzie ratowanie życia.
To zadanie zastępu i patrolu męskich.
Dziewczyny w tym czasie będą musiały ogarnąć "polowy punkt opatrunkowy", do którego dostarczani będą "poszkodowani" i udzielić im lepszej pomocy, niż zespół ewakuacyjny. Bez względu na barwę flagi na mundurze...
Oczywiście, podchodzenie też będzie.
Będzie się działo.